czwartek, 22 czerwca 2017

Wafitki jabłkowe ze stewią Euro Wafel

Wczorajszy dzień zaliczam do bardzo udanych bo i wpadł trening i kino rodzinne! Postawiliśmy na film ''Inferno'', który polecam ;) Ciężki, bardzo pokręcony, ale lubię filmy, które trzeba dokładnie analizować :) Jeśli i Wy gustujecie w takim kinie to bardzo polecam!
Dziś trening też w planach i od razu maluje mi się banan na twarzy :D Planuje też w końcu zrobić fotki mojego dziennego jadłospisu, bo bardzo dawno go na blogu nie było, a wiem, że dużo osób lubi takie posty przeglądać. Ogólnie dużo się dzieje i jest fajnie! Mam nadzieję, że u Was też.

Ostatnio zrobiło się tu gęsto od pozytywnych opinii, a więc czas na zmianę toru jazdy ;) Dziś mam dla Was produkt, który bardzo, ale to bardzo mnie rozczarował, a czym to już dowiecie się w recenzji! Zapraszam do czytania :)


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie może samo w sobie mnie do kupna nie zachęciło, ale smak już tak. Smakowe wafelki bardzo lubię, ogólnie gustuję w tego typie przekąskach, więc nie obyło się bez zakupu tych tutaj. Jabłko to chyba jedno z moich ulubionych owoców, a dodatek stewii był zachęcający. Niestety tylko na tym pozytywne akcenty się skończyły. Po otwarciu tej paczuszki pierwsze co poczułam to sztuczna słodycz. Od razu na myśl przyszła mi stewia, która ogólnie jest dla mnie obojętna, ale wiem, że czasami potrafi być bardzo nieudanym dodatkiem. Tutaj takim była, bo słodycz była tak sztuczna, że aż odpychająca. Miałam nadzieję, że to tylko taki zapach, a smak będzie pozytywny, ale niestety tak też nie było. Ogólnie forma, chrupkość i lekkość wafelków bardzo mi pasowała, ale ten paskudny smak słodzonej wody jabłkowej...meh! Smakowały jak jakiś tani jabłkowy i lekko gazowany napój, który wali słodzikami na kilometr. Coś okropnego i niesmakującego nawet mojej siostrze, która zje wszystko co słodkie. Nie polecam, bo może nie jest to wielka strata pieniędzy, ale posmak później ciężko usunąć :P


Podsumowując:
1/10
Cena - ok. 3 zł Mila
Czy kupię ponownie? - Oj nie

środa, 21 czerwca 2017

Vegan Hero biały (Vantastic Foods)

Dziś już ostatni dzień w szkole, bo jutro mamy dzień wolny ;) W sumie fajnie, bo zapowiada się super pogoda! Muszę pomalować moje pazurki, które już straszą starym kolorem :D Nie wiem jak Was, ale mnie taka słoneczna pogoda tak napawa pozytywną energią, że ciągle mogłabym coś robić! Idzie moja ukochana pora roku - laaato <3


Dziś mam dla Was coś czekoladowego, bo w sumie dawno nie było czekolady :) Ja jakoś teraz często jej nie jadam, ale jak już najdzie mnie ochota to stawiam na prawdziwe frykasy! Dziś pod lupę wpada Vegan Hero w wersji białej :) Na blogu był już w wersji mlecznej, który mnie totalnie oczarował, a więc byłam bardzo ciekawa jak będzie z tym! Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie bardzo tajemnicze i w sumie mało mówiące. Dopiero po przeczytaniu składu wiedziałam, czego się spodziewać, bo sama nazwa i grafika mało mi mówiła :) Czekolada biała z orzechami laskowymi...i to całymi?! Jestem na tak :) Jak już pisałam na wstępie, bardzo zasmakowała mi wersja z ''mlecznej'' czekolady, a po rozpakowaniu tego cuda wiedziałam, że mogę liczyć na coś jeszcze lepszego i oczywiście w 100% wegańskiego :) 

Po samym rozpakowaniu i powąchaniu batonika odleciałam. Pachniał cudnie, baaardzo mlecznie i tak jakoś karmelowo. Pierwszą myślą jaka przyszła mi po powąchaniu tego cuda to Wedel KarmeLova, która jest bardzo udaną czekoladą :) Orzeszki wręcz w całości tylko bardziej kusiły, a więc jak najszybciej zabrałam się za testowanie.
Smak? Boski! Bardzo słodki,karmelowy ale nadal pyszny. Czekolada smakowała zupełnie inaczej niż wcześniej wspomniana KarmeLova, ale tylko na plus! Była niby karmelowa, ale z nutą migdałową i taką jakby mleczną - coś jak mleko karmelowe z tubki :D Orzeszki świetnie chrupały, a sama czekolada wręcz rozpływała się w ustach! Mega zaskoczenie i oczywiście zakochanie na maksa! Polecam, bo to jedna z lepszych czekolad wegańskich jakie jadłam :)


Podsumowując:
100!/10
Czy kupię ponownie? - Tak!

wtorek, 20 czerwca 2017

Lifebar Carob Hazelnut

No to dziś już pędzę do szkoły! Jadę głównie z powodu mojej wychowawczyni, która niestety od nas odchodzi :( Została zwolniona, co jest dla mnie czymś mega głupim, bo przecież ma klasę, która jeszcze nie skończyła liceum! No cóż...nasze podanie o pozostawienie Pani nic nie dało :(


To nie koniec przygody z Lifebar'ami! Został mi jeszcze do opisania ostatni batonik, a jest nim...wersja z karobem i orzechami laskowymi! Kocham karob i używam go bardzo często. W sumie skutecznie zastąpił on kakao w mojej kuchni i teraz używam tylko go :) Czy jest tu jakiś fan karobu? Jeśli tak to będzie zachwycony tym batonikiem! A po więcej szczegółów zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Lifebar o tym smaku kusił mnie bardzo gdyż jak już wspomniałam, bardzo lubię karob i jest on używany w mojej kuchni bardzo często :) Używa go zamiennie za kakao, które ma mniej bogaty smak od niego plus karob jest naturalnie słodki :D Nie lubię przeładowanych opakowań, które aż tryskają kolorami na każda stronę. Zwykły beż i tyle mi wystarczy. Batonik bardzo fajnie zapowiadał się tuż po samym otwarciu. Okazał się bardzo tłusty i ku mojemu rozczarowaniu ''biedny'' w elementy chrupiące (tu orzeszki). W konsystencji bardzo miękki, tłusty, ale za to cudownie pachnący karobem i orzechową nutką. Zdecydowanie aromat karobu był najbardziej wyczuwalny, ale zaraz po nim pojawiała się daktylowa nutka oraz orzechowy smaczek. Wszystko tylko spowodowało, że moje ślinianki zaczęły wariować i jak najszybciej musiałam go zjeść. Zacznę od tego, że batonik był PYSZNY! Miękki i wręcz rozpływający się w ustach. Był niczym blok naturalnego nugatu, który rozpływa się pod wpływem ciepła z naszych ust :)   Baton okazał się bardzo słodki i lekko nugatowy od orzechów laskowych, które w sumie czasami trafiały się podczas jedzenia, ale nie w jakiejś szałowej ilości. Daktyle fajnie nadawały karmelowe słodyczy, która tworzyła ciekawą kompozycję smakową. Ogólnie pyszne zaskoczenie!  Polecam dla fanów nugatowych klimatów, bo batonik na prawdę est lekko nugatowy :)


Podsumowując:
11/10
Cena - ok. 7 zł sklep ekologiczny
Czy kupię ponownie? - Tak


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Krem orzechowo-kakaowy Super Krówka

Poniedziałek zaczynam bardzo pozytywnie, bo zostaję sobie w domu i załatwiam ostatnie sprawy :) Wpadnie trening i może jakieś zakupy? Oby! Bo pogoda zapowiada się ślicznie :)


Dziś postanowiłam, że przedstawię Wam rzecz, która uzależniła mnie na dobre! Uwielbiam masło orzechowe i inne pasty tego typu, ale Nutella jakoś niezbyt mi podchodziła. Jest ona zdecydowanie zbyt słodka, a gdy się rozpuszcza, pozostawia niemiły oleisty osad. Cóż...a jakby tak zdrową Nutellę? Taką opcję ma dla nas Super Krówka, która ulepszyła ją o krówkowo-kokosowe klimaty! Kto chętny? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Zacznę oczywiście od samego słoiczka, który jest prześliczny, uroczy i przyciągające uwagę. Gdy zobaczyłam tą przyjazną krowę na etykiecie, od razu byłam nim oczarowana! Najbardziej oczywiście spodobała mi się ta czaderska mina krówki, która zachęca do szybkiego spróbowania kremu ;) Na samym początku zastanawiałam się w jakiej formie będzie ten krem - czy lejący się i kleisty, a może stały i lekko mulący? Już po samym otworzeniu okazało się, że to pierwsza opcja :) W tego typu kremach zdecydowanie wolę warianty lejące, bo te zwarte i mulące są nie do przejścia przy nadmiernej słodyczy. Chyba nikt nie lubi mulącej guli pełnej cukru ;) Tutaj krem konsystencję ma idealną, szczególnie do polewania zdrowych deserów! No dobrze, prezentacja na plus, ale jak doznania smakowe i zapachowe? Powiem Wam jedno - GENIUSZ! I krówki i krem to czysta poezja sama w sobie :) Zapach obłędny, bardzie karmelowy i krówkowy niż czekoladowo-orzechowy (cukier kokosowy robi swoje), ale dla mnie tym lepiej, bo krówkowego kremu to jeszcze nie jadłam :) Smak bardzo zbliżony do ich krówek toffi, ale jednak z wyczuwalną nutką czegoś nugatowego. Dla mnie strzał w dziesiątkę i już wyobrażam sobie inne warianty smakowe kremów! Koniecznie spróbujcie bo warto ;) Szczególnie polecam dla osób, które uwielbiają kajmak!


Podsumowując:
100/10!
Cena - 14,99 zł Rossmann, Netto
Czy kupię ponownie? - Tak! ♥


niedziela, 18 czerwca 2017

Truskawkowo-kokosowe płatki jaglane na mleku kokosowym Koko

Dawno nie wstawiałam na blogu przepisu, a że akurat wypadła niedziela to postanowiłam pokazać Wam pomysł na idealne niedziele śniadanie ;) Ja co prawda niedziele zaczynam od wody i treningu, ale tym, co nie lubią trenować na czczo to będzie pomysł idealny! Zapewni nam masę pozytywnych i zdrowych węglowodanów, które dodadzą energii nawet na najcięższy trening :) Ja taką miskę serwuję sobie po treningu, ale dla osób nietrenujących tez będzie idealna :) No bo kto nie lubi takich zdrowych słodyczy? ;) Kokos i truskawki to bardzo udane i teraz w okresie Polskich truskawek bardzo często przeze mnie stosowane. Z mlekiem kokosowym Koko Dairy Free, które jest moim ulubionym mlekiem roślinnym, smakuje jak bajka! Kto chętny? Zachęcam do wypróbowania :)


Składniki /1 porcja/:
50 g płatków jaglanych
200 ml mleka kokosowego Koko Dairy Free
1 łyżka masła migdałowego
1 łyżeczka aromatu kokosowego
dowolna ilość truskawek

1.Do garnuszka wlewamy mleko i doprowadzamy do wrzenia.
2.Płatki jaglane wrzucamy do mleka, zmniejszamy ogień i gotujemy do momentu ich lekkiego zgęstnienia.
3.Do płatków dodajemy łyżkę masła migdałowego i aromat kokosowy - gotujemy aż zupełnie zgęstnieją, a masło migdałowe idealnie się rozpuści.
4.Truskawki myjemy, kroimy w kostkę i dodajemy do już ugotowanych płatków aby lekko zmiękły i puściły sok.
5.Podajemy w towarzystwie smakowitych dodatków, ja osobiście polecam podać z chipsami kokosowymi!

Smacznego!




sobota, 17 czerwca 2017

Fruit Bowl Raspberry & Blackcurrant Flakes

Sobota niestety nie zapowiada się ładnie i słonecznie , ale nie ma tego złego ;) Mam tylko nadzieję, że padać nie będzie, bo wczoraj deszczu było sporo i niestety pokrzyżował on moje plany odnośnie zakupów :P Dziś już chce się wybrać ale jak wyjdzie to zobaczę! Na pewno treningu nie odpuszczę :D

Owocowe płatki od Fruit Bowl to taka niepozorna przekąska, która zaskakuje swoi silnym owocowym smakiem. Na blogu pojawiła się już jedna wersja smakowa, a dziś czas na ostatnie dwie! Maliny i porzeczki to typowo letnie owoce :) Czyż nie idealnie się tutaj z nimi wpasowałam? Zapraszam do czytania! :)


Skład:


Wygląd i smak: Ponownie mamy tutaj urocze opakowanie, które przykuwa uwagę nie tylko dzieci ;) Marka Fruit Bowl wie jak zrobić dobrą grafikę, nie ma co! Ja mam zdecydowanie słabość do takich pięknych opakowań i czasami kupuję w ciemno, bo jem oczami :D Myślę, że to nie tylko moja słabość.
Jak sama nazwa wskazuje, mamy tutaj do czynienia z płatkami owocowymi o smaku maliny i czarnych porzeczek. Jak na czarne porzeczki przystało są zdecydowanie ciemniejsze niż płatki o smaku malin. Jest to fajna opcja suszonego musu owocowego, którego można zabrać ze sobą czy to w torbę, plecak lub kieszeń ;)  Lubię takie małe przekąski, bo nie dodają one zbędnego ciężaru w moim  przepełnionym szkolnym plecaku, który jest już wystarczająco ciężki od ogromu książek.
Po otwarciu tych uroczych płatków pierwsze co poczułam to aromat owocowego dżemu. Tak, dżemu, a nie świeżych owoców. Dla mnie to żadna wada, bo dżem uwielbiam (chyba po mamie hehe ;)) ale osoby, które nakręciły się na aromat naturalnych owoców mogą być rozczarowane. Każdy płatek jest pokryty mąką ryżową, co powoduj, że się nie sklejają. Smak? Przepyszny! Naturalnie słodki, kwaskowy w obu przypadkach, ale ku mojemu zaskoczeniu w malinowym bardziej ;) Malinki mają tutaj ciekawy smaczek, a porzeczki podchodzą mi trochę pod winogronowe żelki, które uwielbiam :) 
Polecam!


Podsumowując:
10/10
Cena - Dostaniecie je w Carrefour, Netto
Czy kupię ponownie? - Tak

piątek, 16 czerwca 2017

M&M's Peanut Butter

Kolejny wolny dzień, a więc zapowiada się ciekawie! Sama jeszcze nie wiem co będę do końca robić, ale wypadałoby troszkę popracować nad swoją opalenizną :D Opalać się nie znoszę, ale muszę przynajmniej wysmarować się tymi kremami, które ''udają'' opaleniznę :P Przecież blada jak ściana nie mogę być! Oczywiście trening też wpadnie, a więc będę naładowana pozytywną energią! Mam nadzieję, że u Was również fajnie się dzień kreuje :)

M&M's były kiedy jednymi z moich ulubionych słodyczy. Chyba nie muszę mówić jaki smak? ;) Oczywiście z orzeszkami! To boje ulubione, a szczególnie te w niebieskiej skorupce, które barwiły śmiesznie języki na niebiesko i posiadały chyba najmocniejszy barwnik. Gdy ostatnio w prezencie dostałam od wujka wersję z masłem orzechowym, którą już od bardzo dawna chciałam spróbować, byłam w siódmym niebie! Czy smak zaskoczył? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowania chyba nie muszę przedstawiać, bo te cukierki zna chyba każdy :) Wersja z masłem orzechowym w naszym kraju ostatnio nie jest jakoś szczególnie trudna do zdobycia, ale w takim zwykłym markecie typu Biedronka ich na pewno nie kupicie. Z tego co wiem można je dorwać czasami w Tesco, Piotrze i Pawle oraz Carrefour, ale głowy nie daję ;) Masło orzechowe oczywiście kocham, ale chyba dobrze o tym już wiecie :D Musiałam zatem je jak najszybciej spróbować. Dokładnie przeglądałam smak i na wszelki wypadek oddałam mojej siostrze wszystkie czerwone i pomarańczowe abym czasami nie zjadła barwnika pochodzącego z różowych robaczków, które wege nie jest.  Po rozerwaniu małej saszetki pierwsze co poczułam to lekko fistaszkowy aromat. Nie był intensywny, ale dało się wywnioskować, że będą to orzeszki ziemne. W sumie bardzo podobnie pachniały do tych zwykłych z całym orzeszkiem, ale jednak tutaj wyczułam malutką nutkę soli. Lubię słodko słone połączenia  w słodyczach, ale wiedziałam, że tutaj na jej dużą ilość nie mam co liczyć ;) Oczywiście jak najszybciej przystąpiłam do testów, bo strasznie chciałam wiedzieć jak wypadnie mój ulubiony dodatek do słodyczy. Skorupka z M&M's oczywiście klasyczna, kolorowa i bardzo słodka. Niby jej nie lubię, ale mam sentyment do tego smaku. Cieniutka warstwa czekolady bardzo fajna, lekko słodka, a środek z masła orzechowego zaskakująco smaczny! Okazał się bardzo kremowy, lekko tłustawy, ale niestety zbyt mocno zdominowany przez czekoladę i cukrową skorupkę :( Liczyłam na doładowanie masłem orzechowym jak w Reese's, ale niestety dostałam tylko jego namiastkę. Ogólnie są bardzo smaczne, ale chyba wolę te z całym fistaszkiem ;) Z ciekawości warto spróbować, ale nic więcej.


Podsumowując:
7/10
Cena - dostałam
Czy kupię ponownie? - Nie