środa, 22 listopada 2017

Odżywka białkowa Allnutrition Chocolate nugat carmel

Trzymajcie dziś za mnie mocno kciuki, bo ja wytrzymam ten dzień to będzie cud! Zapowiada się dużo stresu, nerwów i mam nadzieję, że obejdzie się bez płaczu, ale zobaczymy...w każdym razie z góry dziękuję za kciuki czy inne 'wspomagacze'' :)

Dziś mam dla Was kolejny smak odżywki białkowej od Allnutrition :) Zamówiłam ją razem z soloną pistacją, która wypadła bardzo słabo, a jej recenzję możecie przeczytać tutaj :) Napaliłam się również i na ten smak, bo obiecywała coś na wzór Marsa czy Snickersa, czyli kultowych batoników, które są smaczne - nie ukrywajmy :D Więc jak wypadła ta odzywka? Zapraszam do czytania!


Skład:



Wygląd i smak: Zamówiłam te białka ze względu na ich super firmę gramatury, bo tylko 300 gramów, a nie kilogram jak to w innych odżywkach bywa. Tutaj opakowanie nie różniło się od tego pistacjowego pod względem graficznym, ale był mały szczegół. Mianowicie zamiast pistacji pojawił się tutaj obrazem batonika, który tylko upewnił mnie w moich oczekiwaniach, że to białko będzie sztosem smakowym.

Po otwarciu tego opakowania zabrałam się za test zapachu, ale ponownie bardzo się zawiodłam. Wyczułam tylko lekką nutkę czekolady i czegoś na wzór nugatu, ale po karmelu czy prawdziwej czekoladzie słuch zaginął. Kolorek też był bardzo nijaki, bo niczym kakao nesquick, a nie prawdziwe czekoladowe białeczko :( 

Białko na szczęście świetnie się rozpuszcza, a po dodaniu do ciepłego dania zyskuje na aromacie. Jednak jest to bardziej aromat kakaa dla dzieci niż mojego batonika, którego tak bardzo wyczekiwałam.

Smak ponownie rozczarował, bo był tylko słodko - kakaowy. Nie czułam nugatu czy karmelu, a całość była tak nijaka, że aż nudna. Cieszę się, że to tylko 300 gramów, bo więcej bym nigdy nie przejadła :P Białko nie smakuje mi w owsiance, ale jakoś daje radę w plackach czy wypiekach. Ogólnie kolejny niewypał z tej firmy, ale się nie poddaję! Może trafię na coś lepszego przy następnych zakupach.


Podsumowując:
4/10
Cena - 29, 99 zł sklep SFD.pl
Czy kupię ponownie? - Nie



poniedziałek, 20 listopada 2017

Quin Bite - recenzja batoników

Kolejny tydzień i już prawie grudzień! Ucieka mi ten czas strasznie, ale niestety też dużo w tym czasie wydarzyło się przykrości. Wgłębiać się w nie nie mam zamiaru, bo szkoda Waszego czasu, ale listopad nie będzie u mnie szczęśliwym miesiącem. Jedyny plus jest taki, że mam nowe okulary i jestem z nich bardzo zadowolona, bo już długo szukałam tych idealnych :)


Pamiętacie mój post o batonikach Quin Bite? Jeżeli go wcześniej nie czytaliście to serdecznie zapraszam! Dziś natomiast na to rozpoczęcie nowego tygodnia mam dla Was ich recenzję! Każdy z nich był wyjątkowy i unikatowy, a jak dokładnie smakowały, to tego dowiecie się poniżej :) Zapraszam do czytania!




Składy:







COCONUT - Bardzo lubię kokos i kokosowe akcenty w słodyczach, a więc i ten batonik bardzo kusił mnie do jego spróbowania. Dodatkowo to opakowanie w przepięknym kolorze uwodziło moje oczy, a że ja jestem osobą, która często je oczami to szybciutko zabrałam się za jego testowanie :) Po otwarciu pierwsze co poczułam to aromat prażonego kokosa - niebo! Woń była tak intensywna, że momentalnie wywoływała ślinotok. Batonik był mięciutki, ale zbity z mnóstwem drobinek kokosa. Smak? Pyszny! Ultra kokosowy, słodki od daktyli i lekko ciągutkowy :) Dodatkowo gdzieniegdzie chrupały orzechy nerkowca :) Dla mnie bomba!

10/10


CHOCO MINT - Nie znoszę mięty, ale jestem jakoś w stanie ją przełknąć gdy występuje ona w połączeniu z czekoladą. Osobiście ja nigdy nie kupuję sobie miętowych słodyczy, a jak już takie dostanę to oddaję domownikom, ale wersja wegańskiego batonika z mięta i czekolada tak mnie zaintrygowała, że musiałam go zjeść! Efekt? Powiem Wam, że przepadłam. Chyba to najlepszy miętowy słodycz jaki kiedykolwiek jadłam! Mocno czekoladowy, niczym brownie z kawałkami czekolady, ale jednocześnie miętowy i chłodzący język. Pyszna sprawa i bardzo chętnie do niego wrócę! Smakował mi nawet bardziej niż kokosowy :)
10/10


HAZELNUT - No któż nie lubi orzeszków laskowych? Są pyszne, słodziutkie i robi się z nich słynny krem Nutella :D Ten batonik miał być chyba własnie taką zdrową wersją batonika Nutella, bo właśnie tak smakuje! Nie dość, że pachnie własnie jak Nutella to smak jest obłędny...W ustach rozpływa się momentalnie, a kawałeczki orzechów i dropsiki czekoladowe tylko dodatkowo pieszczą podniebienie :) Kolejny boski smak, który na pewno kupię ponownie!

10/10


BLUEBERRY - Czas na coś owocowego :) W ofercie firmy tylko ten jest iście owocowy, bo nie dość, że są tu daktyle to i jeszcze borówki! Uwielbiam borówki i już nie mogę się doczekać lata kiedy znów będę mogła je zajadać :) W tym przypadku bardzo ciekawiło mnie to, dlaczego jest tutaj obrazek jagodowej muffinki. Długo jednak nie musiałam się głowić, bo już po otworzeniu wiedziałam dlaczego :) Nie mam pojęcia jak oni to zrobili, ale batonik smakował i pachniał jak ciasto - serio! Pyszne, kremowe, z ogromnymi kawałkami orzeszków i lekko kwaskowymi borówkami :) Dla mnie bomba!

10/10


COCO CHOCO - Na tego batonika bardzo się napaliłam, bo wyjątkowo lubię zestawienie kokosa i czekolady. Wielkim zdziwieniem było dla mnie to, że batonik po otworzeniu był bardzo jasny! Liczyłam na odcień taki jak w przypadku miętowego czy orzechowego, a tu taka niespodzianka :) Jednak niespodzianka nadal bardzo smaczna! Batonik okazał się iście kokosowy, a dropsiki czekolady błogo rozpuszczały się na języku :) Pyszności nie tylko dla fanów kokosa!

10/10


BROWNIE - Chyba nie muszę przedstawiać ciasta jakim jest brownie? Gliniaste, lepkie, słodkie i pełne czekolady! Uwielbiam brownie, a moim absolutnym faworytem jest brownie z fasoli. Tutaj mamy wersję batonikową tego słynnego ciacha, która niczym nie odstępuje od klasycznej czy fasolowej wersji :D Batonik jest równie mocno czekoladowy, a całość wzbogacona jest o dodatkowa porcję czekolady w postaci czekoladowych dropsików :) Pyszny!

10/10


Podsumowując to są jedne z najlepszych wegańskich batoników jakie jadłam :) Smaki są bardzo wyraziste, a batoniki mimo malutkiej gramatury potrafią tym smakiem nasycić. Nie umiem wybrać ulubionego, bo wszystkie były wspaniałe! Na pewno do nich wrócę, a Wam serdecznie je polecam :)

piątek, 17 listopada 2017

Bounty Protein

No i mamy piąteczek! Nie macie pojęcia jak się cieszę :) Niby weekend pełen nauki, ale nie ma to jak brak obowiązku wychodzenia z domu i zostanie w swoich czterech ścianach :) Pogoda niezbyt dopisuje i już coraz bardziej czuję tą nadchodzącą zimę. Ale nie ma tego złego, bo najważniejsze jest to, że nie pada! :D

Ostatnio kupiłam sobie proteinowego batona Bounty, który był oznaczony jako nowość w jednym z sportowych sklepów w Łodzi. Akurat byłam głodna po szkole, a jak człowiek głody to zawsze kupuje niepotrzebne rzeczy :D Chciałam wziąć Snickersa, ale niestety go nie było, a jego miejsce wypełnił Bounty. Oba batoniki w wersji klasyczne wręcz uwielbiam, a więc tutaj bardzo się nastawiłam :) Jak wpadło? Zapraszam do czytania!


Skład:



Wygląd i smak: Jak już pisałam we wstępie, batonik został zakupiony pod wpływem impulsu i głodu po długim dniu w szkole. Miałam bardziej ochotę na Snickersa w wersji proteinowej, ale niestety nie było go na stanie i musiałam sięgnąć po tego. Oba batoniki bardzo lubię, a więc i do tego byłam bardzo pozytywnie nastawiona, z reszta co może się nie udać w zestawieniu kokosa i czekolady? ;)
Opakowanie batoniki jest bardzo podobne do klasyka, ale tutaj oczywiście widnieje dodatek w postaci informacji o jego dużej zawartości białka. Ponadto batonik nie jest podzielone na dwa mniejsze, a jest jednym solidnym kawałkiem. Po otwarciu pachniał bardzo mało kokosem, a jedyne co wyczuwałam to słodycz mlecznej czekolady i nutka kakao...kokosa zero. Batonik był twardy, jak to na proteinowe przystało, ale przyjemnie uginał się pod zębami i nie łamał ich. Czekolada błyskawicznie rozpuszczała się w ustach i pozostawiała bardzo przyjemny kakaowy posmak, ale to co było w środku bardzo mnie rozczarowało. ''Kokosowa'' masa była bardzo sztucznie słodka, pozbawiona praktycznie kokosowego smaku i taka jakaś nijaka, bez wyrazu. Gdy płacę za batonika proteinowego 10 zł to oczekuję dobrego smaku, a nie czegoś tak przeciętnego jak batoniki proteinowe po 3 zł z Biedronki czy Netto. Całość może była nawet smaczna, ale tak bardzo nijaka, że sama nigdy bym nie wpadła na to, że jest to odpowiednik klasycznego Bounty! Bardzo się zawiodłam, ale na Snickersa nadal będę polować, bo czytałam wiele dobrego na jego temat :) 



Podsumowując:
6/10
Cena - 10 zł Sklepy sportowe
Czy kupię ponownie? - Nie


środa, 15 listopada 2017

Czekolada Cadbury Oreo Peanut Butter

Zapowiada się dziś bardzo ciężki dzień, ale mam nadzieję, że dam radę :) Dużo nauki, dużo czasu spędzonego poza domem i dużo obowiązków, ale takie to już jest codzienne życie. Już nie mogę się doczekać weekendu i wytchnienia razem z rodzinką, która ostatnio została trochę zaniedbana przeze mnie przez natłok nauki :(

Lubicie czekolady Cadbury? Ja nie bardzo, ale przecież prezentami się nie gardzi i trzeba zawsze się z nich cieszyć  :) Jednak ta tabliczką byłam wyjątkowo zaintrygowana ze względu na smak, a mianowicie na to, że jej nadzienie składało się z mojego ulubionego Oreo! Mleczna czekolada, Oreo i masło orzechowe...czy to może być złe? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Czekolady Cadbury maja bardzo ładnie zaprojektowane tabliczki, a więc zawsze kusza mnie ich nowości. Ostatnio na rynek weszły nowe warianty smakowe z udziałem Oreo, a mianowicie czekolada z Oreo i miętą, Oreo i truskawką oraz Oreo i masłem orzechowym, które oczywiście wylądowało i u mnie dzięki mojemu kochanemu wujkowi :) 

Szybko chciałam jej spróbować, a więc tego samego dnia kiedy ją dostałam, to już ją otworzyłam. Nastawiłam się na coś niesamowitego, bo przecież Oreo z kremem o smaku masła orzechowego to moje ulubione! Po otwarciu jednak mój zapał zmalał, bo zamiast przyjemnego aromatu moich ukochanych ciasteczek i masła orzechowego, wyczułam coś w rodzaju starej mlecznej czekolady słabej jakości. Nie było ani aromatu ciasteczek ani orzeszków ziemnych, a jedynie cukrowy akcent i coś w stylu zjełczałych orzeszków. Bardzo mnie ten zapach rozczarował, ale przecież nie tylko on się liczył, a więc zabrałam się za test smaku. Efekty? Nie tak złe jak przy teście zapachu, ale bez fajerwerków. Bardzo się zawiodłam, bo czekolada nie smakowała moim ulubionym Oreo, a jedynie bardzo słodką, mleczną czekoladą i lekko orzechowym kremem. Kawałków herbatników w środku było sporo, ale miałam wrażenie, że nie nadają one absolutnie jakiegokolwiek smaku. Krem z masła orzechowego był nijaki, bardzo, ale to bardzo tłusty i słabo się go jadło. Na kolana nie powaliła, a raczej rozczarowała, ale zjeść się jakoś dało. Większą część oddałam siostrze, bo mi jedzenie tej czekolady nie sprawiało przyjemności. Nie polecam, bo w Polsce dużo za nią przepłacicie ;)


Podsumowując:
5/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 13 listopada 2017

Proteinowe brownie z fasoli

Czy tylko mi te tygodnie uciekają jak szalone? ;) Sama już nie mogę się połapać z tym uciekającym czasem i nie wiem jakim cudem zaraz mamy grudzień! No, ale jak to się mówi - byle do świąt :)

Dziś mam dla Was przepis na coś, co ostatnio powaliło mnie na kolana i zdecydowanie uzależniłam się od tego dania. Jadłam je ostatnio nawet dwa razy dziennie, bo przepadłam za smakiem, a mianowicie...pokochałam brownie z fasoli! I to nie byle jakie, bo bez dodatku cukru, bezglutenowe i proteinowe :) Ktoś chętny? ;) Zapraszam na przepis!


Składniki /1 porcja/:
240 g czerwonej fasoli z puszki
30 g odżywki białkowej z kakao
erytrol lub inny słodzik wedle uznania
proszek do pieczenia
1 białko jaja


1.Fasole bardzo dokładnie przepłukujemy pod zimna wodą.
2.Do garnuszka lub miski przekładamy naszą fasolę, dosypujemy mąkę, odżywkę białkową, białko jaja, mąkę, proszek do pieczenia i słodzik, a następnie blendujemy na gładką masę bez żadnych grudek.
3.Do naszej masy dodajemy słonecznik i delikatnie mieszamy.
4. Do silikonowych foremek wykładamy masę, a następnie pieczemy w piekarniku ok. 35 minut przy 170 stopniach. Nasze brownie może się piec dłużej lub krócej, a więc należ często sprawdzać stan patyczkiem!
5. Po upieczeniu czekamy jak wystygnie, a następnie wkładamy do lodówki, bo po nocy spędzonej w lodówce smakuje jeszcze lepiej :)

Smacznego!



piątek, 10 listopada 2017

Ciasteczka owsiane Nordic - smak północy

Już piąteczek, a więc czas na...weekend! Nie ukrywam, że strasznie na niego czekałam, bo ten tydzień wyssał ze mnie całe życie :) Niby lubię jak coś się dzieje, ale brak czasu na wszystko jednak męczy i powoduje nie mały stres.

Jak i piętek to może czas na ciasteczko? ;) Pamiętacie mój ostatni pis o marce Nordic? Jeśli nie to koniecznie zajrzyjcie tutaj! Dowiecie się wiele ciekawych rzeczy :) W paczuszce miałam próbki czterech ciastek owsianych w bardzo ciekawych wariacjach smakowych - cynamonowej, czekoladowej, borówkowej i z żurawiną i karmelem :) Każdą przetestowałam i mam nadzieję, że moja recenzja będzie przydatna! Może się skusicie? ;)


Składy:





Z BORÓWKĄ - Był to pierwszy smak, który testowałam :) Tutaj mamy ciasteczko owsiane z borówką, ale nie taką naszą amerykańską, a borówką brusznicą, która jest wyjątkowo popularna w krajach skandynawskich. Nigdy nie jadłam solo takiej borówki, ale podobno jest kwaśnym owocem i smakuje tylko po obróbce :) Ciasteczko po otwarciu pachniało pięknie owsem, a że ja owsiane wypieki kocham to jak najszybciej chciałam się zabrać za test! Dodatkowo kusiły kawałeczki owoców, które były w bardzo przyzwoitej ilości :) Smak? Pyszny! Ciasteczko okazało się bardzo chrupiące, nie za słodkie, a kawałki borówek fajnie nasączone sokiem :) Wszystko komponowało się wybornie, a ja ciasteczko zjadłam z ogromną przyjemnością.
10/10


Z ŻURAWINĄ I KARMELEM - Bardzo lubię żurawinę, ale trzeba trafić na smaczną i taką, która nie jest przesadnie dosładzana. Tutaj dodatkowo mamy dodatek karmelu, ale niestety w wersji, której nie lubię czyli w formie chrupiących karmelków. Mimo tego szybko zabrałam się za test po przyjemnych doznaniach z poprzednim smakiem :) Ciasteczko było identyczne jak w poprzedniej wersji z podobną ilością owoców, ale twarde i przyklejające się do zębów (jak Daim) kawałki karmelu to nie moja bajka.  Na szczęście nie było to przesłodzone, ale jednak nie w moim stylu ;)
7/10


Z CZEKOLADĄ - Czas i na czekoladę! W ostatnich dniach mam na nią straszna ochotę, a więc nie było opcji abym nie spróbowała i tego ciasteczka :) Prezentowało się ono identycznie jak poprzednie, ale zamiast kawałków owoców znalazły się tutaj dropsiki z czekolady i to nie byle jakiej, bo jak na moje oko i smak to była to czekolada deserowa! Mniam :) Razem z owsianym ciasteczkiem sprawdziła się świetnie i baaaardzo mi smakowało :) Chrupiący owies i rozpuszczająca się deserowa czekolada...chyba nie muszę pisać, że to musiało się udać? ;)
10/10


Z CYNAMONEM - No i czas na mojego faworyta! Jestem zdecydowanie osobą uzależnioną od cynamonu i nie wyobrażam sobie życia bez tej przyprawy. Dodatkowo opcja zestawienia cynamonu z chrupiącym owsianym ciasteczkiem tylko potęgowała moją chrapkę na ciasteczko. Po otworzeniu nie różnił się od poprzedników, ale zapach, który od niego się wydobywał to był kosmos...
Kto zna zapach cynamonowych drożdżówek znanych jako cinnamon rolls? Ja znam i uwielbiam te aromat, a wizja owsianego ciasteczka w takich klimatach to miazga! Po spróbowaniu odpłynęłam, bo ciastko jest IDEALNE :) Wyraźnie cynamonowe, chrupiące i w miarę podobne do tych bułeczek :D Pycha! 
11/10!


A Wy już próbowaliście? ;)

środa, 8 listopada 2017

Odżywka białkowa Allnutrition solona pistacja

Ciągle staram się testować coraz to nowsze białka i różne smaki :) Wkręciłam się w odżywki białkowe na maksa i nie wyobrażam sobie dnia bez jednej miarki :D Czy mi to coś daje? Owszem! Nie dość, że odżywka białkowa to super dodatek smakowy to i jeszcze mam wrażenie, że mam lepsze progresy w treningach dzięki niej. Dodatkowo łatwo podbijam sobie białko w diecie i nigdy nie muszę się martwić o jego za małą ilość :)

Dziś na blogu kolejna odżywka z innej firmy, a mianowicie padło na Allnutrition. Ich odżywki mają tysiące smaków, a dodatkowo cena jest stosunkowo niska i z tego co czytałam na forach - są smaczne! Skusiłam się na zakup dwóch smaków, a jednym z nich jest właśnie solona pistacja. Czy było warto? Zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Zamówiłam te białka ze względu na ich super firmę gramatury, bo tylko 300 gramów, a nie kilogram jak to w innych odżywkach bywa. Czasami wolę kupić taką mini wersję aby nie trafić na smak, który ciężko byłoby mi przejeść, a nie ukrywajmy, że kilogram takiej odżywki to trochę jedzenia jest ;) Solona pistacja to bardzo ryzykowny smak, bo nie znam rzeczy o smaku pistacjowym, które smakowałyby identycznie jak te pyszne orzeszki.

Po otwarciu tego opakowania od razu zabrałam się za test zapachu, ale niestety bardzo się zawiodłam. Wyczułam tylko lekką nutką wanilii i marcepanu, ale po pistacjach nic nie zostało. Kolorek miał lekko zielonkawy odcień, ale jednak bardziej w stronę śmietanki czy wanilii. 

Białko na szczęście świetnie się rozpuszcza, a po dodaniu do ciepłego dania zyskuje na aromacie, ale nadal nie ma pistacji, a jest marcepan. Nie, żebym nie lubiła marcepanu, bo jest wręcz przeciwnie! Ja przecież kocham marcepan, ale chciałam pistacje :(

Smak? Słodki, ale nie za słodki no i niestety bardzo słabo aromatyzowany. Sama nawet do końca nie wiedziałam jak określić ten smak. Ni to marcepan, ni wanilia i ni śmietanka. Bardzo lekki i słabo wyczuwalny. Wiem, że na pewno na pistacjowe warianty z tej firmy się nie skuszę, ale może inne będą lepszą opcją :) Smaków mają chyba ze 100, a więc będę próbować. Póki co ten na pewno odradzam, bo jest bardzo słaby.



Podsumowując:
4/10
Cena - 29, 99 zł sklep SFD.pl
Czy kupię ponownie? - Nie