piątek, 22 marca 2019

Mój wegetariański jadłospis (57)

Witam się z Wami w piątek! Pierwszy dzień wiosny już za nami, a ja odczuwam to bardzo mocno i wyraźnie, bo gdy wstaję o 5.50 rano to jest już w miarę widno i łatwiej wyjść spod cieplutkiej kołdry :D Baaardzo się cieszę i nie mogę doczekać się tej pięknej pory roku! Doszłam do wniosku, że to własnie wiosnę lubię najbardziej, bo wszystko budzi się do życia, powoli pojawiają się świeże warzywa i owoce oraz jest przyjemnie ciepło, a nie upał :) A jak z tym u Was?

Znów zmieniam moją dietę! Czemu? Bo ciągle obserwuję moje ciało i moje samopoczucie i muszę stwierdzić, że z tym jak teraz jadłam nie było jednak tak w 100% kolorowo. Zdecydowanie przesadziłam z ilością zjadanych słodyczy co odczułam bardzo na mojej cerze i na sile podczas treningów. Postanowiłam, że słodycze idą lekko w odstawkę i redukuję ich ilość (co nie znaczy, że z nich rezygnuję!). Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie mi na dobre :) Nie przedłużam już i zapraszam do przeglądania!

Na czczo zawsze robię trening, bo nie umiem ćwiczyć z pełnym brzuchem.
Oczywiście przed treningiem piję trochę wody, a później po treningu znów sobie popijam wodę przy przygotowaniu posiłku po treningowego.


Na pierwszy posiłek wpadł ryż basmati podany z serkiem wiejskim wymieszany z odżywką białkową o smaku caffee latte oraz masłem orzechowym waniliowym.


Na drugi posiłek miałam kaszę jaglaną (jest pd twarożkiem) gotowaną z aromatem karmelowym i podaną z twarożkiem grani wymieszanym z odżywką białkową o smaku czekoladowym. Dodatkowo mam tutaj jedno ogromne jabłko.



Na przekąskę zjadłam całe opakowanie ( 90 g) jajeczek nugatowych od Lindt, które były przepyszne! Postaram się wstawić recenzję w okresie Wielkanocnym :)


Na kolację zjadłam odsmażane pierogi wegańskie a'la ruskie i podałam je z ogórkiem zielonym, brukselką i suszonym koperkiem.


Życzę Wam kochani miłego weekendu! :)

środa, 20 marca 2019

Lindt Lindor Zimt-Koriander

Wiem, że się powtarzam, ale i tutaj wspomnę o tym, że Lindt to moja ulubiona marka czekolad. Niestety nasz rodzimy rynek nie jest zbyt bogaty i mamy mało wariantów czekolad więc muszę ratować się zakupami Lindt z Niemczech.  Podczas moich świątecznych łowów natknęłam się na Lindory o smaku cynamonu i kolendry. Nie znoszę kolendry, bo dla mnie smakuje jak mydło, ale cynamon to jedna z moich ulubionych przypraw więc zaryzykowałam i je zamówiłam. Ogólnie preferuję bardziej tabliczki czekolady od Lindt, ale i Lindorkami nie pogardzę ;) Nie każdy smak oczywiście jest smaczny, ale w tym tutaj pokładałam wiele nadziei. Jak wypadł? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie jest prześliczne i wprost stworzone aby dać je komuś w prezencie. Lindt pokazuje nie tylko klasę w smaku ich wyrobów, ale i też w prezentacji :) Cynamon to jedna z moich ulubionych przypraw i lubię ją zarówno na słodko jak i na wytrawnie :) Tutaj wahałam się nad zakupem, bo bardzo nie lubię kolendry, ale cóż...miłość do Lindt oraz cynamonu wygrała.

Po otwarciu Lindory niczym nie różniły się od klasycznych mlecznych. Wyglądały identycznie i gdyby ktoś wymieszał je ze zwykłymi to poznałabym tylko po zapachu. Pachniały lekko ziołowo i z nutką cynamonu. Z jednej strony zaintrygował mnie ten aromat, ale z drugiej trochę przeraził, bo już wyobrażałam sobie posmak lukrecji czy anyżu :P Jednak po pierwszym gryzie moje obawy rozpłynęły się, bo smak niczym nie przypominał lukrecji :D Okazało się, że pralinki smakują jak te mleczne, ale z nutą cynamonu. Troszkę to było sztuczne, ale przyjemne. Pralinki oczywiście skrywały w środku tłuste nadzienie, ale mi ono nie przeszkadza i bardzo je lubię :) Nie trąciło margaryną, a raczej kremem czekoladowym - takim ganaszem czekoladowym. Pod koniec jedzenia pojawiał się chłodzący efekt i dawała o sobie znać ziołowa nutka, ale w subtelny i ciekawy sposób. 

Ogólnie bardzo smaczne, ale nie na tyle aby kupić je ponownie :) Cieszę się, że miałam okazję ich spróbować, ale gdy pojawią się za rok to raczej się nie skuszę.


Podsumowując:
7/10
Cena - 18,99 zł Allegro
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 18 marca 2019

Ritter Sport Hazelnut Creme + Crisp

Fajne zajęcia się dzisiaj dla mnie zapowiadają ;) Mogłam przyprowadzić swoją ''modelkę'' i na niej wykonać zabieg :D Padło na moją siostrę więc mam nadzieję, że jej się spodoba i stwierdzi, że siostra jednak dobrze te zabiegi robi :D

Ritter Sport ma u mnie wielkiego plusa nie tylko za ich wyśmienitą czekoladę, ale i również za to, że wypuszczają limitowane wersje smakowe - na święta, na lato i na wiosnę :) Ich asortyment jest baaardzo bogaty i każdy znajdzie coś dla siebie :) Ja nie umiem wybrać ulubionej tabliczki od Ritter Spot, ale z pewnością ta prezentowana dzisiaj nie będzie należała do tych lubianych. Czemu? Tego dowiecie się w recenzji! Zachęcam do przeczytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie jest prześliczne i gdy tylko zobaczyłam je w moim Rossmannie to od razu musiałam je kupić! Dostępne były trzy warianty smakowe i oprócz tej pojawiła się jeszcze tabliczka speculoos, którą uwielbiam i ta z karmelizowanymi migdałami (oczywiście kupiłam wszystkie). Napaliłam się na ten najnowszy smak i od razu wzięłam dwie tabliczki, bo przecież orzechowy krem brzmi tak wspaniale, że nie może być to nieudany smak...a jednak.

Po otwarciu czekolada nie pachniała jakoś szczególnie. Czułam mleczną nutę i odrobinę kremu orzechowego, ale to wszystko. Po  przełamaniu ukazało mi się tłuste nadzienie z drobinkami orzechów, które pachniało jak taki tani krem czekoladowy marki ''no name''. Bardzo mnie to zmartwiło, ale mimo tego spróbowałam.

Czekolada smakowała bardzo przeciętnie z naciskiem na bardzo. Niczym szczególnym się nie wyróżniała - słodka, nijaka i bardzo tłusta z posmakiem margaryny. Orzeszki straciły smak w tym kremie i nie wnosiły nic do całości. Ten krem to po prostu porażka, bo smakuje tłuszczem i tyle. Bardzo się zawiodłam, ale na szczęście pozostałe smaki wypadają zupełnie inaczej :) Tej osobiście nie polecam!


Podsumowując:
6/10
Cena - ok. 5,99 Rossmann
Czy kupię ponownie? - Oj nie

piątek, 15 marca 2019

Mój wegetariański jadłospis (56)

Jak co piątek mam dla Was mój dzienny jadłospis :) Teraz coraz dłużej jest widno i coraz szybciej robi się jasno za oknem, a więc to sprzyja zdjęciom lepszej jakości - jupi! :D No i już niedługo pojawi się większy asortyment świeżych warzyw i owoców. Już jadłam pierwsze truskawki i muszę Wam powiedzieć, że smakują jak te Polskie - można brać :D Ja często poluję na nie na promocjach, bo tak mi tęskno do truskawek, że mała głowa! A jeszcze bardziej tęsknię za moimi ukochanymi brzoskwinkami i śliwkami :) Z warzyw to chyba najbardziej brakuje mi fasolki szparagowej, pomidorów, oraz szparagów :) A wam do czego najbardziej tęskno? ;)

Na czczo wypiłam wodę.


Na pierwszy posiłek zjadłam budyń jaglany z białkiem o smaku caffee latte oraz pokruszoną resztką orzechów włoskich. Dodatkowo miałam dwa jabłka oraz pół paczki Lindt Fioretto Cappuccino, które jest zajebiste i pojawi się oczywiście jego recenzja na blogu :)


Na drugi posiłek miałam smaka na coś wytrawnego. Padło na danie z patelni, a mianowicie całą paczkę warzyw na patelnię (takie fajne z Biedronki z mini kukurydzą, cukinią i batatami - uwielbiam je!) oraz z brukselką. Fajnie tak ją sobie podsmażyć, bo nabiera cudownego aromatu i robi się lekko chrupka :)


Na ostatni posiłek padło na niezawodny twaróg chudy z sosem czekoladowym Reese's. Dodatkowo mam jabłko oraz Giotto Momenti Dänischer Butterkeks, które okazały się kolejnym strzałem w dziesiątkę! Nie wiem czy będzie recenzja, ale jeśli macie okazję je kupić to się nie wahajcie :)


To by było na tyle :) Życzę Wam udanego weekendu! 

środa, 13 marca 2019

Château kawowo-śmietankowa

Z kawą w słodyczach polubiłam się stosunkowo niedawno, ale to chyba będzie już szalona miłość na całe życie bo teraz mogłabym jeść kawowe słodycze codziennie! A już szczególnie kawową czekoladę :) Momentem kiedy pokochałam kawowe czekolady to dzień, w którym po raz pierwszy spróbowałam czekolady kawowo-śmietankowej marki Château. Jest to marka własna sklepów Aldi, która wyprodukowana jest w Niemczech. Mówcie sobie co chcecie, ale według mnie Niemcy mają coś w genach do robienia czekolady! Uwielbiam Niemieckie i Szwajcarskie czekolady i uważam je za najlepsze na świecie :) Po tą czekoladę jechałam 2 godziny, a więc chyba wiecie jakie mam o niej zdanie...jest wybitna :) A po więcej zapraszam do przeczytania recenzji ;)


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie nie różni się prawie praktycznie od tych tabliczek, które mają w niemieckich Aldi - u nas jedynie zmienia się nawa, bo jest przetłumaczona na język polski. Szczerze mówiąc to ona nie jest jakoś szczególnie zachęcająca i nie woła nas z półki, ale ten niepozorny twór potrafi skraść serce! Cała tabliczka waży 200 gramów, ale nie macie co się bać tej gramatury, jest tak pyszna, że szybko ją zjecie i nie będzie zalegać w szafce :D
Po otwarciu wita nas tabliczka czekolady z grubaśnymi, dwukolorowymi kostkami. Warstwa ciemna jest z czekolady deserowej o smaku kawy, a warstwa jasna to biała czekolada o smaku śmietanki. Nie ma przecież nic lepszego niż słodkie latte, a tutaj taki napój zamknięty jest w tabliczce czekolady! Ja czekoladę kocham, a więc wybieram kawową czekoladę...sorry kawo :P Zapach jest powalający, bo bardzo intensywnie kawowy, ale i z nutą słodkiego mleka. Nie jest to paraliżująca słodycz, a przyjemna i kojąca dla nosa. Czekolada łamie się z pięknym trzaskiem, a po włożeniu do buzi, błogo rozpuszcza i tworzy czekoladowo-kawowe bagienko. Smak jest nie do podrobienia! Nawet kawowe Merci tak bosko nie smakuje, serio ;) Ta czekoladka śmiało zasłużyła na wyróżnienie i u mnie ma 100/10! Jest tak wciągająca...Warstwa ciemna daje mocno kawą, ale później pojawia się łagodna słodycz białej czekolady ze śmietanką. Co najważniejsze - biała czekolada nie smakuje tanią margaryną, a dobrą i jakościową białą czekoladę co jest trudne, bo nawet taka sławna Milka moim zdaniem spierdzieliła ich białą czekoladę. No cóż - wybitna jest! Koniecznie jej spróbujcie ;) A jeśli nie macie Aldiego (ja jechałam po swoją 2 godziny do innego miasta! :P) to zamówcie ją przez internet. Dużo osób ją sprzedaje, a wierzcie mi - warto :)


Podsumowując:
100/10
Cena - ok. 9,99 zł Aldi
Czy kupię ponownie? - Tak!


poniedziałek, 11 marca 2019

Lindt Les Grandes Noir

Moją ukochaną marką czekolad bez dwóch zdań jest Lindt. Uwielbiam ich czekolady, ale nie zawsze ich produkty są smaczne i wybitne. Jak każdemu, także i im, zdarzają się buble smakowe ;) Dzisiejsza tabliczka została zakupiona przez internet, bo niestety chyba nie jest dostępna w sklepach (a przynajmniej ja ich u siebie nie widziałam). Kupiłam ją ze względu na to, że jest z całymi, prażonymi orzechami laskowymi, a ja uwielbiam czekolady z orzechami! Dodatkowo jest to czekolada ciemna, a więc podwójny plus :D Czy mi smakowała? Czy Lindt pokazał klasę? Tego dowiecie się w recenzji!


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie znacząco różni się od innych tabliczek z Lindt jakie kiedykolwiek miałam, bo nie jest to kartonik, a papierek i sreberko. Ja osobiście nie znoszę tych sreberek, ale Lindt ma u mnie to wybaczone - w końcu to moja ulubiona marka czekolad :D Jak już pisałam we wstępie, jest to czekolada ciemna z całymi prażonymi orzechami laskowymi oraz kawałkami karmelizowanych orzeszków laskowych. Ja uwielbiam orzechowe czekolady, szczególnie te z całymi kawałkami orzechów, a więc nie było opcji abym jej nie kupiła :) Za 150 gramów czekolady zapłaciłam 14,99 zł więc uważam, że to bardzo przyzwoita cena! Wiecie, że na Allegro bardziej opłaca się zamawiać zagraniczne słodycze niż w sklepach stacjonarnych? ;) Duuuużo taniej! Ale wracając do czekolady...po otworzeniu zniechęcił i rozczarował mnie nalot na czekoladzie, ale to nie moja wina tylko sprzedającego, bo musiał ją źle przechowywać. Tabliczka była pełna całych orzechów laskowych i nie było kawałka, który nie miałby orzeszka. Prócz całych orzechów, w czekoladzie były też zatopione karmelizowane kawałki orzeszków. Zapach był obłędny i na sam wspomnienie o nim mam ślinotok - co jak a'la gorzka Nutella! Miazga :) Czekolada była chrupiąca, ładnie się łamała, a orzechy tylko dodawały chrupkości i aromatu. Jeśli lubicie ciemną czekoladę i orzechy to jest to propozycja ''must have''! Smakuje obłędnie i bardzo spodobał mi się dodatek tych karmelizowanych orzechów :) Jest słodko, ale nie za słodko...no poezja! Koniecznie spróbujcie :)


Podsumowując:
10/10!
Cena - 14,99 zł Allegro
Czy kupię ponownie? - Tak!

piątek, 8 marca 2019

Mój wegetariański jadłospis (55)

O mamo - nie mogę się doczekać tej niedzieli! Jadę ze szkoły do Warszawy na targi z kosmetologii i profesjonalne kosmetyki upiększającej :D Zaciesz na maksa! Mam nadzieję, że dowiem się nowych ciekawych rzeczy :)
No i moje drogie kobietki - wszystkiego najlepszego dla nas! :)

Dziś jak co piątek mam dla Was dzienny jadłospis ;) Ostatnio jakoś nie mam czasu na cykanie fotek, ale staram się jak mogę :D W dni kiedy mam wolne biorę aparat i jakoś udaje mi się je cyknąć. Dzisiejszy jadłospis jest z przewagą wytrawnego, bo przesadziłam ostatnio ze słodyczami i ogólnie słodkimi rzeczami, że po prostu nie miałam ochoty na coś słodkiego. Mam nadzieję, że Wasz weekend też zapowiada się cudownie i nie przedłużając już zapraszam do przeglądania :)

Na czczo wypiłam wodę.



Na pierwszy posiłek zjadłam dwie miseczki zupy krem z dyni z groszkiem zielonym, a całość zagryzałam sobie waflami ryżowymi.


Na drugi posiłek wpadły muffinki a'la pizza, na które przepis znajdziecie tutaj :) Są przepyszne!


Na ostatni posiłek nie mogło zabraknąć mojej ukochanej kaszy jaglanej :) Tutaj ugotowana na wodzie z aromatem waniliowym i podana z kubeczkiem serka SKYR waniliowego i prażoną dynią. Dodatkowo mam jedno jabłko i winogrona oraz dwa batoniki Duplo Chocnut w wersji Dark i White :)

To by było na tyle - życzę Wam udanego weekendu!