piątek, 21 lipca 2017

Wegetariańskie wakacje - co ze sobą zabrać?

To już czas! Obiecany post z tym, co zabrać ze sobą na wegetariańskie wakacje :) Jadę już jutro, a więc moje podekscytowanie jest tak ogromne, że uśmiech nie schodzi mi z twarzy ;) Postaram się być aktywna na moim instagramie, na którego wszystkich bardzo zapraszam, i wstawiać tam fotki z 10 dniowego wypadu. W tym roku jadę w góry, na łono natury i do tak zwanej ''dziury'' gdzie raczej nie znajdę nic roślinnego w restauracja i knajpkach. Wzięłam to pod uwagę i przygotowałam się na całego! Nie ma przecież nic gorszego niż chodzenie głodnym i złym na wakacjach no :D

Starałam się przygotować rzeczy, które nie wymagają przechowywania w lodówce i takie, które nie trzeba jakoś długo gotować.  Najlepiej sprawdzają się puszki ze strączkami, które w połączeniu z ketchupem, świeżymi warzywkami i waflami są czymś idealnym. Fajnie sprawdzą  się też dania gotowe w słoikach, których w wersji wege jest coraz więcej na rynku! Wszelkie pasty warzywne, pasztety sojowe czy inne też są super opcją, bo w połączeniu z pieczywem czy waflami potrafią nasycić na bardzo długo. Oczywiście nie zapominam też o rzeczach na słodko, a w moim przypadku są to owsianki do zalewania wrzątkiem. One w połączeniu ze świeżymi owocami są idealnym śniadaniem na szlaku! Wypróbowane i polecam ;)


Ja oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez serków wiejskich, a więc i one będą w asortymencie na wyjazd. Co prawda pewnie kupię więcej na miejscu, ale jeden na wszelki wypadek musi być. Na zdjęciu powyżej mam też nowość jakimi są ciekawe puree warzywne. Dyniowy i groszkowy nie jest wegański, ale ten z grochu już tak. Testowałam wszystkie i są mega! Dodatkowo w niezłej cenie i sycące, a więc polecam :) Tofu też jedzenie ze mną oraz suszone pomidory, które wpadają praktycznie codziennie. Są do dostania w Biedronce tak samo jak ta ciekawa kasza gryczana z grillowanymi warzywami, którą gotuje się tylko 12 minut i gotowe! Takie gotowce ratują życie :)
Chleba teraz nie jadam, bo trochę mi po nim ciężko, a więc wafle muszą być! Oczywiście tutaj liczba symboliczna, bo paczek jest z chyba z 5.

Oczywiście na tych zdjęciach są tylko propozycja, a jedzenia jest więcej, ale nie chciałam pokazywać wszystkiego :)


Oczywiście zabieram ze sobą trochę świeżych owoców (jabłka/brzoskwinie/banany) i warzywa (brokuł/marchewki/papryki/ogórki) no i oczywiście będę kupować na miejscu :) 


Teraz się z Wami żegnam i widzimy się za 12 dni! Oczywiście pojawię się z fotorelacją, a na instagramie będę zdjęcia na bieżąco :) Trzymajcie się!

czwartek, 20 lipca 2017

Masło orzechowe piernikowe Primavika

Jestem trochę zła, bo niestety nie udało mi się kupić tej fioletowej farby, ale mam za to inny kolor :D Chyba jutro będę nakładać czerwień na włosy, ale nie wiem jak się ze wszystkim wyrobię. Mój wyjazd już w sobotę, a ja w proszku! Jedynie spożywka kupiona i ubrania poprasowane, ale jeśli chodzi o ''udoskonalanie'' mojej osoby to jestem w czarnej...dziurze ;) Ale już się zbieram, maluję pazurki na letnie kolory i mam nadzieję, że będzie super - trzymać kciuki!


Mam dziś dla Was recenzję masła orzechowego, które było wyjątkowym smakiem do zimowych posiłków. Jednak mi w tym okresie jakoś nie przychodziła ochota na to masełko i przeleżało sobie do czerwca. Kupiłam je już dawno, chyba w październiku zeszłego roku, ale zapomniane w szafie nie było ruszane. Jednak ostatnio przy porządkach wpadło mi w łapki i musiałam je otworzyć! Jak wypadło? Zapraszam do czytania :)


Skład:


Wygląd i smak: Malutki słoiczek z kremową i charakterystycznie ciemną zawartością. Bardzo ładna grafika słoiczka na pewno przyczyniła się też do jego zakupu, ale nie będę ukrywać, że bardzo intrygował mnie smak piernika w maśle orzechowym :) Oczywiście grafika jest zimowa, ale co tam :P Skład może nie powala i niestety mamy tutaj cukier, ale nie jest to typ masła prozdrowotnego, a raczej jako lepsza alternatywa dla słodyczy. Po otwarciu słoiczka aromat przyprawy korzennej był bardzo intensywny i przyprawiający o ślinotok ;) Lubię tą przyprawę i oczywiście w okresie jesienno-zimowym często ją stosuję. Konsystencja (jak widać na zdjęciu poniżej) niezbyt powala, bo bardzo wytrąca się olej, który trzeba dokładnie wmieszać w masę. Nie wiem jak Wy, ale mnie drażnią lejące masła, bo wszędzie mi w tedy leci i brudzę wszystko dookoła więc tutaj się zawiodłam. Kolejnym minusem dla mnie był brak orzeszków, ale cóż, to nie wersja crunchy.  Smak? Słodki i słony jednocześnie, ale zdecydowanie z przewagą słodyczy. Korzenny aromat było wyraźnie czuć  i fajnie komponowało się na waflach czy w owsiance/jaglance/innej kaszce :) Ogólnie fajne, ale mulące i po 1 góra 2 łyżeczkach ma się dosyć :D To był raczej jednorazowy zakup, ale zjedzony z wielką przyjemnością.


Podsumowując:
8/10
Cena - chyba 7 zł
Czy kupie ponownie? - Raczej nie

środa, 19 lipca 2017

Wegański chlebek bananowy z mąką kokosową i cukrem kokosowym

Pomyślałam sobie, że dawno na blogu nie było przepisu, a więc mam dla Was kolejny pomysł na chlebek bananowy w wegańskiej wersji :) Ostatnio sam mój tata kupił do domu ogromną ilość dojrzałych bananów i zadeklarował, że bardzo ma ochotę na chlebek bananowy! To zdecydowanie ulubiony wypiek w moim domu i robię go często ;) Wykorzystałam to, że mój tata jest ogromnym miłośnikiem kokosowych smaków i stworzyłam chlebek bananowy przesycony kokosem! Kto chętny? Zapraszam do kuchni! ;)


Przepis /na 1 blaszkę/:
3 bardzo dojrzałe banany
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżeczki sody/proszku do pieczenia
1/2 szklanki oleju
szczypta soli
chlust mleka roślinnego

1. Banany rozgnieść na papkę
2. W dużej misce wymieszać obie mąki wraz sodą/proszkiem oraz szczyptę soli.
3. W mniejszej misce wymieszać olej z cukrem kokosowym tak, aby cukier się zupełnie rozpuścił.
4. Do miski z olejem i cukrem dodać banany i ponownie wymieszać.
5. Masę płynną dodać do miski z mąką i łyżką dokładnie wymieszać całość aby powstała gęsta i lepka masa na ciasto. Gdy będzie za gęsta dodać mleka roślinnego.
6. Gotowe ciasto przełożyć do blachy lub keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i obsypać chipsami kokosowymi, a następnie posypać 2 łyżeczkami cukru kokosowego aby po upieczeniu powstała chrupiąca i karmelowa skorupka :)
7. Piec w 180 stopniach lub w 150 stopniach w termoobiegu przez ok. 50 min (warto sprawdzać patyczkiem ciasto!)
8. Zostawić do wystygnięcia lub zajadać jeszcze ciepłe ;)

Smacznego!





wtorek, 18 lipca 2017

CiniMinis Granola

Dziś zapowiada się dosyć pracowity dzień, ale mimo tego mam banana na twarzy, bo już w tą sobotę wyjeżdżam w góry z rodzicami :) Muszę pozałatwiać parę spraw, ale mam nadzieję, że tragedii nie będzie. Przynajmniej jutro sobie humorek doładuję treningiem i będzie git! Szykuję też dla Was post o tym, co zabieram na wyjazd, ale na razie jeszcze nie jest gotowy :) Muszę zebrać wszystko do kupy i ogarnąć post. Myślę, że pojawi się on w piątek i będzie to ostatni post przed wyjazdem :)


Dziś mam dla Was recenzję rzeczy, którą już bardzo dawno chciałam spróbować. Gdy tylko pojawiła się na rynku wiedziałam, że kiedyś wpadnie w moje łapki. Mowa tu o granoli CiniMinis, która pojawiła się już jakiś czas temu na polskim rynku. Cena ciągle mnie paraliżowała, bo opakowanie jest bardzo malutkie, a kosztuje 10 zł! Jednak w końcu wyczaiłam promocję i się skusiłam...czy było warto? Zapraszam.


Skład:


Wygląd i smak: Zacznę od tego, że jestem totalnie zakochana w smaku CiniMinis i są to moje ulubione płatki. Kiedyś miałam na nie straszną fazę i jadłam codziennie, ale teraz jakoś minęło i cieszę się z tego powodu, bo nie oszukujmy się - to tona zbędnych i mało wartościowych węgli, których mi szkoda na takie rzeczy ;) Wolę zjeść owoce lub coś innego, bo sycą na dłużej. Jednak jestem tylko człowiekiem i po prostu czasami mam ochotę więc kupuję i jem :) Tak było z tą granolą, miałam na nią straszną ochotę, bo oba produkty kocham i wyobrażałam sobie smak nie do pobicia. 

Opakowanie bardzo fajne, kuszące i nareszcie w kartoniku! Szkoda, że nadal tak nie robią z klasycznymi płatkami ;) W środku pojawił się mały zawód, bo spodziewałam się większej ilości płatków CiniMinis i zlepków granoli, a dostałam raczej drobne cynamonowe musli. Zapach jednak pozostał bardzo w stylu CiniMinis czyli z toną słodkiego cynamonu ;)

Płatki testowałam wraz z serkiem wiejskim, bo z nim wszelkie tego typu przekąski najlepiej mi ''wchodzą''. No więc powiem Wam, że szkoda kasy na tą granolę i tyle. Jest mało intensywna w smaku, płatków jest tylko kilka na krzyż, a smak cynamonu ginie przez dziwny posmak tych granolowych zlepków, które niestety nie są dość chrupiące. Nie wiem jak to ma się do innych smaków ( Lion i Nesquik), ale ten to porażka. Za ta samą cenę mam największą paczkę samych płatków i dużo więcej przyjemności z jedzenia.
Nie polecam!


Podsumowując:
4/10
Cena - 9,99 zł Netto/Tesco/Kaufland
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 17 lipca 2017

A do herbaty...Cytrynki z kwiatem z czarnego bzu i syrop zielona herbata ETERNO

Co, co zaglądają na mojego bloga już przez dłuższy czas doskonale wiedzą, że jestem osobą, która herbaty  nie pije, bo nie lubi jej smaku. Jednak nigdy Wam nie pisałam, że mam wyjątki,  a mianowicie pewną herbatę z Anglii, którą zawsze przywodzi mój wujek oraz pewną herbatę białą z owocem granatu, której niestety już dawno nie widuję. Jednak ostatnio pojawił się kolejny wyjątek! Mianowicie herbata z cytrynkami z kwiatem z czarnego bzu lub herbata ze syropem z zielonej herbaty ETERNO! Powiem Wam, że tak dobrej herbaty jak z tymi dodatkami jeszcze nie piliśmy w domu, a potwierdza to i tata i mama i moja siostra! Tacie tak zasmakował syrop, że dodaje go nawet do swojej wieczornej mięty :)


Skład:


Wygląd i smak: Syrop to czysta poezja dla wielbicieli słodkich dodatków do herbaty :) Jest bardzo orzeźwiający, a dzięki jego dodatkowi nie trzeba już słodzić napoju :) Idealnie się sprawdzi do herbaty, ale nie tylko! Jak już pisałam wcześniej mój tato popija sobie go z miętą, a moja siostra za to dodaje do zwykłej wody, wkłada do lodówki i ma smakową wodę :) Opcji jest wiele! A syrop ma krótki skład bez  zbędnych dodatków i ze sporą dawką wyciągu z zielonej herbaty! To nie jest bubel, jak te na sklepowych półkach, które mają czasami tylko 0,3% dodatku ;) Ponadto ten syrop jest przepięknie zapakowany i to wyśmienity pomysł na prezent dla bliskiej osoby :)



Skład: cukier, cytryny 37%, woda, kwiat czarnego bzu 1,4%, alkohol 1,4% obj.




Wygląd i smak: Cytrynki to absolutny hit i zdecydowanie ulubieniec mojej mamy! Tak jej zasmakowały, że po wypiciu herbaty cytrynki potrafi zjeść :D Są one bardzo aromatyczne, słodkie i wyraźnie nasączone syropem. Nadają cudownego aromatu herbacie, a syrop, w którym pływają można wykorzystać do osłodzenia herbaty :) Coś wspaniałego! Nie wiem co w składzie robi alkohol, ale nie ma co się martwić, bo nic nie czuć :) Mój tata również je uwielbia, ale wszyscy doszliśmy do wniosku, że one jednak najlepiej smakują w herbacie :) Pycha! No i znów cudownie zrobiony słoiczek, który będzie świetną opcją na prezent.


Podsumowując:
10/10!
Czy kupię ponownie? - Tak!

niedziela, 16 lipca 2017

Wegańskie krówki Bananowe Super Krówka

Witam, witam! Pogoda się troszkę poprawiła, a więc od razu lepiej się wstaje ;) Dziś zapowiada się u mnie aktywny dzień, ale na pewno spędzony w gronie rodzinnym :) Kupiłam też z mamą fioletową farbę do włosów i pewnie pomyślicie, że oszalałam, ale...farbuję się! :D Zobaczymy co z tego wyjdzie ;) Oczywiście nie walnę sobie tego na całą głowę, a jedynie na końcówki.


Kto pamięta Super Krówki?! Pisałam o nich już jakiś czas temu. Wtedy na blogu zawitał smak Toffi i Kakaowy oraz krem z orzechami laskowymi! Dziś jednak czas na coś bardziej wymyślnego, a mianowicie...na krówki bananowe! Ktoś o takich słyszał? Ja wcześniej nie, ale Wy zaraz dowiecie się jak smakują :)


Skład:




Wygląd i smak: Zacznę oczywiście od samego opakowania, które jest prześliczne, urocze i przyciągające uwagę. Pisałam już to wcześniej, ale cóż...opakowanie się nie zmieniło, a jedynie kolorek, który jak na banana przystało jest żółty :) Podchodziłam do nich trochę z rezerwą, bo wiem z doświadczenia, że słodycze o bananowym aromacie bywają sztuczne i niezjadliwe, ale w tym przypadku się nie zawiodłam :) W środku krówki ani trochę się stopiły i dało się je spokojnie odrywać od papierka. Zaznaczę już na samym początku, że są to krówki CIĄGUTKI, a więc dla osób, które są wierne tym kruchym - nie polecam ;) Zapach był bardzo delikatny, praktycznie nie czułam banana, ale to nawet dobrze, bo oznaczało to naturalny jego wkład, a nie sztuczne badziewie. Miały bardzo słodki aromat, zdecydowanie słodszy niż poprzedniczki. Nie mogłam się długo powstrzymywać, a więc szybko zabrałam się za test smaku! Wrażenia? Ponownie miłość od pierwszego gryza, a co! :) Krówki okazały się IDEALNE w smaku i takie, jakie uwielbiam najbardziej. Słodziutkie, ciągnące i zaklejające :) Banana było wyraźnie czuć ale nie sztucznie, a właśnie bardzo subtelnie. Nadawał fajnej słodyczy i ciekawie komponował się z smakiem toffi. Toffi też wyraźnie czułam, ale nutka banana była! Są to chyba najsłodsze jakie jadłam, ale i tak OBŁĘDNE! Polecam, bo to unikatowy smak, który warto sprawdzić na własnych upodobaniach smakowych ;)


Podsumowując:
100/10!
Cena - ok.8-10 zł Rossmann, Netto
Czy kupię ponownie? - Tak! ♥

sobota, 15 lipca 2017

Dobra Przekąska - Ziarna i pestki (Bionaturalfit.pl)

Jakieś plany na sobotę? U mnie luzik i sprzątanie, aby jutro mieć wolne na trening i czas z rodzinką :) Muszę też już powolutku planować co wezmę ze sobą na wyjazd i myślę, że to będzie dobry pomysł na post! Co o Tym myślicie? Tymczasem zapraszam Was na recenzje przekąski, która zadowoli chrupaczy słonych przysmaków. Ja co prawda zawsze wolałam te słodsze warianty, ale gdy się zrobi za słodko to sięgam też po te z pikantnymi lub słonymi dodatkami :) Tutaj zaciekawiło mnie to, że mieszanka ma w sobie prażoną ciecierzycę, którą koooocham! Jak to wypadnie w zestawieniu z dynią, słonecznikiem  i prażoną kukurydzą? Zobaczmy!


Skład:


Wygląd i smak: Paczuszka niepozorna, ale ładna i kusząca :) W środku znajduje się mieszanka pestek dyni, pestek słonecznika, prażonej cieciorki oraz prażonej kukurydzy z solą. Soli jest tu dosyć sporo, bo po samym otworzeniu było czuć jej dodatek. Ogólnie lubię solone rzeczy, ale jednak staram się ich unikać. Tutaj jednak moja miłość do prażonej ciecierzycy wygrała i musiałam spróbować tej przekąski jak najszybciej! Każda pestka była podprażona dzięki czemu zyskała na chrupkości. Na szczęście ich sól mocno nie dotknęła, a więc były tylko lekko solone :) Prażona kukurydza była bardzo tłusta i bardzo słona, ale znalazła ona swojego amatora, a mianowicie mojego tatę, który był nią zachwycony ;) Dla mnie najlepsza okazała się prażona ciecierzyca! Pyszna, w ogóle nie słona, chrupiąca i bardzo aromatyczna. Ja uwielbiam prażona cieciorkę i mogłabym ją jeść codziennie ;) Myślę, że taki mix to będzie świetna alternatywa dla chipsów podczas jakiś spotkań czy imprez. Ja jednak więcej chyba bym nie kupiła, bo sama nie jestem w stanie zjeść takiego cuda ;)


Podsumowując:
7/10
Czy kupię ponownie? - Raczej nie