sobota, 25 marca 2017

Baton śliwka-cynamon-orzech włoski Zdrowie w Tobie

Witam w ten piękny, weekendowy dzień! Dziś mam gościa, który przyleciał do nas z Holandii i bardzo cieszę się na jego wizytę :) Tym gościem jest moja ciocia, która zawsze ma dla mnie tyle ciekawych informacji z tego kraju, że mogłabym słuchać ją godzinami. Holandia z jej opowieści jest piękna i wyjątkowa! Mam nadzieję, że kiedyś tam pojadę :)


Pamiętacie batoniki Zdrowie w Tobie? Opisywałam je w tym poście i zapowiadałam ich recenzje...dziś właśnie czas na jednego z batoników! Jako pierwszy kandydat na smakowanie, padło na wersję śliwkową, która kusiła mnie najbardziej. Kocham zestawienie śliwek z cynamonem...ba, ja kocham śliwki, a więc wszystkie słodycze z nimi mi smakują. Czy ten batonik mnie zaskoczył? A może rozczarował? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Zacznę od tego, że opakowanie batoników tej firmy jest urocze :) Może mało praktyczne, bo ciężko batonika się rozpakowuje, ale grafika jest piękna i taka słooodka! Niby nic, ale ta narysowana śliwka, która kojarzy mi się z podkładkami do kawy mojej mamy (ma na nich takie fikuśne owocki narysowane), które obie bardzo lubimy :) Zaletą tego przeźroczystego opakowania jest to, że śmiało możemy zobaczyć, jak nasz batonik się prezentuje. Jak widać, tej jest bardzo ciemny z wyraźnymi elementami ziaren i orzechów. Ponad to jest ciężki, solidny i jest się w co wgryźć! No to gryziemy ;)

Zacznę od zapachu, który był tak cynamonowy, że ślinka leciała mi już po pierwszym powąchaniu tego cudeńka. Śliwki, cynamon i orzechy...czy tu można coś zepsuć? ;)
Batonik okazał się bardzo miękki, lekko tłustawy i plastyczny. Łatwo się go gryzło, a każdy kęs wręcz rozpływał się w ustach. Smak? POEZJA! To chyba jeden z najlepszych raw batoników jaki kiedykolwiek jadłam! Śliwki smakują jak świeże węgierki, cynamon podkręca smak, a orzechy nadają cudownej chrupkości. Batonikiem idzie się najeść i pokonać głód! Boski, pyszny i godny polecenia :)


Podsumowując:
100/10!
Czy kupię ponownie? - Tak ♥

piątek, 24 marca 2017

Ichoc Super Nut - wegańska czekolada mleczna z orzechami laskowymi

Piąteczek! Ten weekend zapowiada się świetnie, a więc mam nadzieję, że dzień w szkole zleci mi szybko i będę mogła się oddać małym przyjemnościom :) Dziś na pewno wpadnie trening, a jak! Wczoraj musiałam sobie go odpuścić, ale dziś już się nie dam. Chyba...bo niby w szkole jestem krótko, ale jadę o nieludzkiej godzinie :/

Coś mnie ostatnio naszło na czekoladowe posty, ale fotki zalegają wraz z recenzjami więc trzeba publikować :) Dziś padło na wegańską czekoladę z orzechami laskowymi od Ichoc :) To chyba najpopularniejsze wegańskie czekolady i wcale się temu nie dziwię! Są pyszne, a recenzje innych smaków możecie przeczytać u mnie na blogu :) Była już biała, mleczna i pomarańczowa z migdałami. A jak ta? Zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Ichoc jak zawsze czaruje sowimi opakowaniami, które niby są proste, ale przyciągające i urocze :) Lubie te kartoniki, które nie są obładowane zbędnymi obrazkami, a zawierają jedynie nazwę, logo oraz element smaku czekolady...w tym przypadku przepyszne orzechy laskowe. Co prawda orzechy laskowe to nie są moje ulubione orzechy i śmiało mogłabym się bez nich obejść, ale jako dodatek do czekolady sprawdzają się super i są właśnie w takim połączeniu często stosowane. 

Już po samym otworzeniu wiedziałam, że będzie chrupko. Czekolady Ichoc mają to do siebie, że są dosyć twarde, a dodatkowe orzechy nie mogły zapowiadać niczego innego. Ponad to było ich na prawdę dużo! Spójrzcie tylko na te ogromne kawałki ;) Zapach tylko potęgował moją chrapkę na tą czekoladę, bo był pięknie mleczny i lekko trącił prażonymi orzechami laskowymi.

Smak? Mogę się rozpływać! Okazało się, że czekolada jest przepyszna i ultra orzechowa - niczym wszystkim dobrze znana marka z fioletową krową ;) Nawet moja mama, wybredny koneser czekolady, była nią zachwycona. Czekolada smakowała jak typowa mleczna, a orzechy były świeże, w dużych kawałkach i przepyszne! Czekolada godna polecenia :)


Podsumowując:
10/10!
Czy kupię ponownie? - Tak

czwartek, 23 marca 2017

Clif bar jagodowy

Wyjątkowo nudny i nużący dzień dziś się zapowiada :( Długo w szkole, beznadziejnie ułożone lekcje i jeszcze tona nauki wraz z zaliczeniami. Ponad to wrócę tak późno, że nici z treningu i smacznego i bardziej pracochłonnego jedzonka. To ten jedyny dzień w tygodniu, który zawsze tak smętnie mi przemija i zdecydowanie wolałam, jak miałam stary plan :P Cóż...do matur, potem znów czeka mnie zmiana rozpiski.

Na moim blogu Clif bar już się pojawił, a jego recenzję możecie przeczytać tutaj :) Bardzo mi zasmakował, ba, byłam nim oczarowana, bo dostał specjalne wyróżnienie. Długo szukałam innych smaków, ale niestety ich dostępność jest w PL tak mała, że musiałam zamówić przez internet. Dziś przyszedł czas na jagodowego! Czy również okaże się poezją smakową? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Bardzo lubię opakowania tych batoników, bo są wykonane z pomysłem i przyciągają oko. Jak widać, każdy smak ma swój poszczególny kolor, a na jagodowego padł niebieski :) Bardzo cieszyłam się, że będę mogła go spróbować, a więc szczególnie na opakowaniu się nie skupiałam, za to na wnętrzu...oj tak ;) Zacznę od tego, że batonik był bardzo ciężki i spory. Lubię Clify za to, że właśnie są takie solidne i idzie się nimi najeść. Batonik składał się z zlepków chrupek, płatków owsianych, kawałków migdałów i suszonych borówek. Powiem Wam, że tych borówek było na prawdę sporo, a więc liczyłam na niezłe fajerwerki! Zapach? Bardzo słodki, lekko klonowy (tak, jak syrop klonowy) i lekko migdałowo-jagodowy. Migdały fajnie komponowały się z kwaskowym aromatem owoców, co tylko obiecało coś pysznego. No i jak wypadło? Licho...
Batonik ogólnie smaczny, ale lekko rozczarowujący. Spodziewałam się bomby, a wyszło bardzo przeciętnie. Zacznę od samej bazy, która okazała się bardzo smaczna, ale jak dla mnie za słodka. Chrupki były przesłodzone syropem, a jagody, które chyba były dodatkowo słodzone, jeszcze to potęgowały. Liczyłam na kwasek owoców, a tu lipa. Migdałów było sporo, były podprażone i smaczne, ale to nadal za mało aby mnie oczarować. Wolę inne batoniki, a tego raczej już więcej nie kupię.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 10 zł
Czy kupie ponownie? - Nie

środa, 22 marca 2017

Protein Crossbar Double Chcolate (www.biozona.pl)

Wypad z klasą bardzo się udał i było na prawdę super! Niby pogoda nawet w miarę, ale było wietrznie i chłodnawo, a więc mam nadzieję, że nie będę po tym chora :P Po całym zoo poszłam z koleżanką na zakupy, ale nie zainteresowało mnie jakoś nic. Ta nowa, wiosenna kolekcja jest średnio w moim typie.

Ktoś ma smaka na podwójną czekoladę? Ja tak! I do tego w formie proteinowego batonika, który powinien doładować nas po treningu ;) Ja w środy mam wf oraz trening w domu, a więc taką przekąską nie pogardzę. Dodam, że jest to nowość na rynku, a więc jeśli jeszcze go nigdzie nie spotkaliście to nic dziwnego ;) Ktoś chętny? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie prezentuje się bardzo ciekawie i ogólnie typowo, jak na batoniki proteinowe. Jednak nie opakowanie się tutaj liczy, a wnętrze, które po samym rozpakowaniu bardzo mnie zaintrygowało. Wszystkie proteinowe batoniki, które jadłam do tej pory, były tłustawe, bardzo plastyczne i ogólnie miękkie. A ten? Suchy, kruchy i dosyć twardy - co jest?! Tutaj zaskoczenie, ale nie mówię, że negatywne. Nie zawsze pasuje mi lepka i gumowa konsystencja u proteinowych, a więc tutaj ciekawa odskocznia. Zapach? PIIIIĘKNY! Serio, bardzo czekoladowy i to bardziej podchodzący pod czekoladę deserową. Szybko zatem chciałam go spróbować, bo wiedziałam, że kroi się coś pysznego. I jak? Ponownie zaskoczenie! Batonik okazał się bardzo ciekawy, bo niby twardy, ale w ustach szybko się rozpuszczał i pozostawiał cudowny posmak wyrazistej czekolady, ba, nawet były duże kawałki czekolady, które świetnie chrupały! Szczerze mówiąc batonik smakował tak dobrze, jak zachwalane na całym świecie QB (które nie zawsze mi smakowały). Super nowość, która warto spróbować. Ponad to batonik nie jest przesłodzony i nadaje poczucie sytości :)


Podsumowując:
11/10!
Cena - 9,90 zł tutaj, Auchan, Rossmann
Czy kupię ponownie? - Tak

wtorek, 21 marca 2017

Rawnello Łatwy orzech do zgryzienia

To dziś - wypad z klasą do zoo! Cieszę się, bo nasza klasa jest wyjątkowo zgraną paczką i myślę, że to będzie udany dzień :) Jako klasa biologiczna idziemy poznać życie i profilaktykę zwierząt dzikich. Teraz akurat wchodzimy w budowę i funkcje życiowe poszczególnych grup zwierząt, a więc na lekcje przyda się idealne :D

Łatwy orzech do zgryzienia - tylko powiedzenie, a może coś pysznego? Te pralinki dostałam już dawno, w wakacje, od mojej kochanej Marty, której słodkiego bloga serdecznie polecam ♥ Marta wiedziała co wręczyć mi w prezencie, bo trafiła w mój gust! Przecież kocham orzechy, a w połączeniu z daktylami? Czy wyszło smacznie? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Pralinki Rawnello przewijały się już na moim blogu i za każdym razem bardzo mi smakowały. Cóż, co niby miałoby tu być do nie lubienia? Orzechy, bakalie i duuużo słodyczy, która nie pochodzi z parszywych słodzików, cukru czy syropu glukozowo-fruktozowego. No, ale przejdźmy do pralinek. Zaraz po otwarciu prezentowały się pięknie. Każda była bogata w orzeszki i cudownie karmelowa od daktyli. Na moje szczęście zostały tu użyte orzechy nerkowca czyli moi absolutni faworyci! W połączeniu z daktylami okazały się strzałem w dziesiątkę. Słodkie, lepkie i lekko ciągnące się kuleczki oraz wypełnienie w postaci chrupkich i jednocześnie delikatnych orzeszków nerkowca. Czy muszę Was długo przekonywać? Coś pysznego i na prawdę godnego polecenia. Takimi 3 kuleczkami idzie się na prawdę najeść lub zabić ''pierwszy głód', bo są sycące i zapychające :) 
Polecam!


Podsumowując:
10/10
Cena - dostałam
Czy kupie ponownie? - Tak

poniedziałek, 20 marca 2017

Pharmind

Witacie! Dziś mam dla Was masę słodkości i to legalnych, bo bazujących tylko na suszonych owocach i innych smacznych dodatkach :) Mowa tu o produktach Pharmind, które są dostępne na naszym rynku stosunkowo niedawno, bo od 2016 roku :) Myślę, że znajdzie się tu nie jeden amator ''legalnych'' słodyczy, a więc już pokazuję, co firma ma nam do zaoferowania! Pharmind jest frmą czeską, która właśnie zajmuje się owocowymi batonami w 3 liniach:
batoniki dla dzieci
batoniki klasyczne
batoniki pharma z dodatkiem zdrowotnych składników
Seria dla dzieci jest wyjątkowa dla małych łasuchów! Jego zdrowe i smaczne batoniki są idealnym pomysłem do szkoły, a ponad to w praktycznym i zachęcającym opakowaniu. Oferują 4 różne rodzaje: jagody, jabłka, gruszki i banany. 
• Brak dodatkowego cukru 
• Bezglutenowy 
• Zawiera ponad 98% owoców 






W moim odczuciu to super batoniki! Są mięciutkie, niezwykle owocowe i przepyszne :) Wyraźnie czuć każdy poszczególny smak, który jest bogaty w sok i naturalną słodycz owoców. Nie dość, że smak jest obłędny, to jeszcze te opakowania, które spodobają się nawet największemu niejadkowi :) Przekąska smakowała nawet mojej siostrze, która owoców nie lubi, a tutaj? Niespodzianka i miłość od pierwszego gryza :) Sama nie wiem, który smak najbardziej mi odpowiadał, ale chyba postawię na gruszkowy i jeżynowy, natomiast mojej siostrze odpowiadał najbardziej bananowy, który był też najsłodszy ze wszystkich.

Drugą linią, którą dostałam do przetestowania to linia prozdrowotna klasyczna.Te batoniki są stworzone dla osób dbających o linię i swoje zdrowie. Linia klasyczna oparta jest na morelach, nie zawiera zbóż, orzechów oraz soi. Na dzień dzisiejszy firma oferuje 4 rodzaje, 2 słodki smak: Jabłko-Banan i Owocowa mieszanka oraz 2 kwaśne smaki:  Z rokietnikiem i Żurawina-Malina.





Linia kwaśna okazała się niezłą ciekawostką! Malina z żurawiną okazała się pysznością i przekąską idealną dla wielbicieli tych owoców :) Na szczęście nie było to połączenie zbyt kwaśne, a tylko z lekkim kwaskiem żurawiny. Rokietnik natomiast okazał się kwaskiem i to dosyć solidnym ;) Ze wszystkich batoników smakował mi chyba najmniej, ale to oczywiście nie oznacza, że mi nie smakował. Był równie pyszny, a co najważniejszy baaardzo owocowy!


A linia słodka? Poezja jakich mało :) Szczególnie oczarowała mnie wersja z miksem jagód :) Każdy oczywiście był bardzo soczysty i wyraźnie czuć było poszczególne owoce, ba, były nawet ich kawałki! Na prawdę solidne produkty :) Jeśli chodzi o słodkie batoniki to nie musimy przejmować się słodyczą, bo  pochodzi ona z naturalnych owoców, a więc jest idealnie wyważona.

Nie pozostaje mi nic innego jak ocenić firmę na 10/10! :)
Ich produkty powinniście znaleźć w ekologicznych sklepach, Auchanie czy Piotrze i Pawle.





niedziela, 19 marca 2017

Mój wegański jadłospis (12)

Witajcie! Dziś już niestety ostatni dzień wolnego, ale nie przejmuję się, bo jutro czeka mnie luz w szkole ;) Tylko jeden sprawdzian, na który umiem dość dobrze i prosta kartkówka, a lekcje kończę o 12.50! Żyć nie umierać :D Za to we wtorek dzień wagarowicza i idziemy do zoo! Dawno nie byłam w Łódzkim zoo i chętnie sobie przypomnę jak wygląda.

Dawno na moim blogu nie wstawiałam jadłospisu, a wiem, że cieszyły się one popularnością :) Wybaczcie mi mały zastój z nimi, ale po prostu brakowało mi czasu i wyszło jak wyszło. Jednak już się poprawiam i oto on! Mój w 100% wegański jadłospis, który jest pyszny, zdrowy i bardzo jaglany :D Ktoś chętny? Zapraszam :)


Na pierwszy posiłek postawiłam na słodką kaszkę jaglaną i mix owoców. W miseczce znalazła się kasza jaglana na mleku sojowym z cynamonem i jabłkiem oraz masłem orzechowym z rodzynkami. Do tego mam w miseczce obok jedno jabłko, winogrona i 2 spore mandarynki. Żeby było jeszcze bardziej słodko, to dobrałam sobie wegańskiego batonika kokosowego :)


Drugi posiłek wpadł na ostro, ale i równie pysznie. Na talerzu wylądowało całe opakowanie smażonego tofu w kawałkach z Kauflandu, gotowany brokuł, papryka, marchewki i suszone pomidory, a jako dip ketchup. Ponad to jest jeszcze 6 wafli ryżowych, które są moim uzależnieniem, ale doszłam do wniosku, że moja prawdziwa miłością są te kukurydziane i muszę kiedyś zrobić zbiorczą recenzję moich ulubionych - taki ranking ;)


A teraz na dobranoc! Co zjadłam? Oczywiście kaszę jaglaną na mleku sojowym z cynamonem i jabłkiem :D Kocham to połączenie i mogłabym jeść nawet na każdy z  posiłków ;) Do tego jest krem czekoladowy z orzeszkami marki Felix, a w miseczce obok tona mandarynek :D Nawet nie wiem ile ich tam upchałam, ale wiem, że było ich dużo.  Dodatkowo na osłodę batonik proteinowy wegański :)

Mam nadzieję, że post się podoba! Udanej niedzieli i widzimy się jutro na recenzji ;)