poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Hummus klasyczny Terrasana

Hummus to jedna z moich ulubionych warzywnych past i mogłabym jeść go dosłownie na tony. Osobiście uwielbiam na obiad zjeść sobie właśnie opakowanie hummusu ze świeżymi warzywami i waflami kukurydzianymi, które w połączeniu z tą pastą smakują bosko! W Anglii zajadałam się hummusem z karmelizowaną cebulką i bardzo ubolewam, że tutaj w Polsce nie mamy takiej wersji smakowej :(

Hummus oryginalny to rzecz, która sprawdzi się jako dodatek do wielu dań i często z niego robię sos do makaronu, który mega smakuje w zestawieniu z papryką i czosnkiem :) Tego od Terrasana nie miałam okazji jeszcze jeść, ale dzięki uprzejmości firmy mogłam spróbować ich nowości - hummusu i chrupek, które idealnie sprawdzą się do maczania w tej paście :) Jak wypadł smakowo? Zapraszam do czytania!



Skład:


Wygląd i smak: Do hummusów w słoikach podchodzę z wielką rezerwą, bo nie da się ukryć, że nie smakują one tak dobrze jak te świeże, które znaleźć możemy w sklepowych lodówkach. Jadłam już parę firm i niestety zawsze wypada tak, że nie jest w stanie dorównać temu a'la świeżemu. 
Ten tutaj ma wyjątkowo ładny skład i ma dosyć przyjemne makro, które można ładnie wpasować w dzienny bilans. Słoiczek jest bardzo ładny, śmiało można go później wykorzystać na domowe przetwory co jest dla mnie oczywiście ogromnym plusem. Ja z moim tatą i babcią zbieramy słoiki, bo przecież zawsze jakiś się przyda! :D

Po otwarciu tego słoiczka hummus pachniał dosyć dziwnie. Aromat wydawał się niezwykle mdły i taki jakiś mydlany. Konsystencja była super, mega gęsta, ale i za razem kremowa i smarowna. Smak? No niestety porażka...hummus smakował olejem, goryczką od tahini i właściwie nie przypominał hummusu. Brakowało w nim przypraw, ale nawet po moim samodzielnym doprawieniu nie dało się go jeść. Z przykrością musiałam wyrzucić zawartość, ale zmuszać się do jedzenia czegoś niedobrego nie będę. Wielka szkoda, bo przecież produkty Terrasana nigdy dotąd mnie nie zawiodły! No, a jednak ten tutaj hummus to klapa...


Podsumowując:
1/10
Czy kupię ponownie? - Nie

piątek, 10 sierpnia 2018

Mój wegetariański jadłospis (28)

Upały nieźle dają w kość i niestety moje słodyczowe zapasy się topią :( Dodatkowo na treningu aż zalewam się potem, bo upał dokucza już od wczesnych godzin porannych. W Anglii pogoda utrzymywała się w granicach 24-25 stopni i to była dla mnie optymalna temperatura i tego teraz strasznie mi brakuje. W nocy temperatura spadała nam do nawet 16 stopni, a ja osobiście uwielbiam jak w nocy jest chłodniej i można spać pod kołderką :D A Wy? ;)

Dziś jak co piątek mam dla Was mój jadłospis! Na wakacjach jadłam trochę monotonnie i nudno, a więc już nie mogłam się doczekać tego kiedy wrócę do mojego domowego jedzonka. Jednak jak człowiek nie jest w swojej kuchni to nie bardzo może się odnaleźć i idzie na łatwiznę. Mam nadzieję, że mój po wyjazdowy jadłospis Wam się spodoba :)

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a później trening.



Na pierwszy posiłek miałam ochotę zjeść coś na wytrawnie, ale i jednocześnie na słodko. Postanowiłam stworzyć pyszny miks wszystkiego! Mam tutaj puszkę soczewicy na parze z sosem czosnkowym, cukinię z koperkiem, morele, chipsy z bobu oraz wafle kukurydziany. Jednym słowem wszystko i nic :D


Na drugi posiłek wybrałam serek wiejski z sosem o smaku białej czekolady oraz przepysznego i mega soczystego melona. W upalne dni nie ma nic lepszego niż zimny melon z lodówki ;) Dodatkowo mam trzy kostki czekolady.


Na ostatni posiłek znów coś na słodko! Mam tutaj budyń z kaszy jaglanej z białkiem o smaku piernika (skończyło się :/) podany z masłem orzechowym o smaku karmelowym. Dodatkowo mam tutaj całe opakowanie borówki amerykańskiej i dwa batoniki KitKat Mocha, których recenzja wkrótce :) Trochę się roztopiły, ale lodówka uratowała :D

Mam nadzieję, że mój jadłospis Wam się podobał! Widzimy się już w poniedziałek, a tymczasem życzę miłego weekendu!


środa, 8 sierpnia 2018

Bezmięsnymięsny - roślinne kiełbasy

Znacie firmę Bezmięsnymięsny? Stworzona została ona przez Igora i Rafała, którzy tworzą w 100% roślinne bezmięsa. To super alternatywa dla osób na diecie roślinnej, którym brakuje smaków tradycyjnej kuchni polskiej, która niestety obfituje w mięsa i mięsne przysmaki. Produkty produkowane są na bazie białka pszennego, a więc idealnie sprawdzą się dla osób, które mają problemy z nabiciem białka na diecie roślinnej :) Każdy znajdzie coś tam dla siebie bo wybór jest ogromny! Dziś przygotowałam dla Was recenzję ich najsłynniejszych produktów - kiełbas! Dobra kiełbaska nie jest zła, a jeśli jest w 100% wegańska to jeszcze lepiej :D Ciekawi? Zapraszam!






Składy:




JAŁOWCOWA - Gdy jadłam jeszcze mięso to nigdy nie lubiłam kiełbasy jałowcowej. U mnie często się ona na stole pojawiała, bo reszta rodziny bardzo ją lubi i często zajada. Tata uwielbia dodawać ją do swojego bigosu, a że ja nie znoszę bigosu to...no nie miałam okazji docenić tego przysmaku kuchni polskiej. Jałowiec to bardzo specyficzna przyprawa, która niezbyt mi odpowiada w wielu daniach. Moja babcia lubi ją stosować w okresie Bożonarodzeniowym.

Kiełbaska wyglądała bardzo prawdziwie. Po otwarciu pachniała wyjątkowo pieprznie z nutą jałowca. Niezbyt mi się ten zapach podobał, ale oczywiście musiałam jej spróbować. Konsystencja przyjemna, łatwo się ją kroiło. Smak? No niestety wielkie rozczarowanie. Oprócz jałowca i pieprzu nie czułam niczego innego. Wszystko było mdłe i jednocześnie tak ostre, że wypalało przełyk. Nie lubię jałowca, a więc moja recenzja jest mało przydatna, a więc jeśli ktoś z Was lubi tą przyprawę to musi spróbować jej na własnej skórze.

3/10


WIEJSKA - Kiełbaskę wiejską za dzieciaka bardzo lubiłam, bo moi rodzice kupowali ją dobrej jakości. Mój tata czasami robił taką na ciepło i zajadało się z pajdą chleba i ketchupem :D Jakoś nie brakowało mi tego smaku, ale wegańskiej wersji nie odmówię ;) Konsystencja ponownie poprawna, przyjemnie się kiełbaskę kroiło i jadło. Smakowo również nie rozczarował, bo kiełbaska faktycznie smakowała jak kiełbaska. Przyprawy zostały fajnie dobrane i na szczęście obyło się bez pikantnych doznań, które niezbyt lubię :D Fajna, smaczna, ale nie moja ulubiona, bo chyba najbardziej smakowała mi Peperoni.

7/10


PEPERONI - To słynna kiełbaska włoska o ostrym smaku, która jest niezwykle popularnym składnikiem pizzy. Nigdy nie jadłam jej w oryginale, ale tą wegańską wyjątkowo chciałam spróbować. Konsystencja ponownie fajna, łatwo się kroiło i przyjemnie jadło. Smak? Było ostro! Ale ostro w przyjemny sposób. Jadłam ją na kanapce i na pizzy i wszelkie wariacje z nią mi smakowały. Mogłaby być dla mnie minimalnie bardziej pomidorowa, ale i tak było smacznie - warto spróbować!

8/10




poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Haul zakupowy 19 - moje wakacyjne zakupy prosto z UK!

Wracam, wracam! Ktoś tęsknił? Mi osobiście bardzo, ale to bardzo brakowało pisania na blogu i już nie mogłam się doczekać aby znów tutaj publikować :) Wakacje były cudowne, a ja wypoczęłam, wyluzowałam i jestem gotowa do działania :) Foto relacji nie będzie, bo w Anglii byłam w odwiedzinach u rodziny, a więc nie było jakiś planowanych wypadów i wszystko było totalnie na spontanie ;) Jednak brak foto relacji chcę Wam wynagrodzić OGROMNYM haulem zakupowym prosto z UK! Kupiłam sporo rzeczy i nie tylko takich jedzeniowych, ale i też pojawiły się ubrania - coś co dziewczyny lubią najbardziej :D Postaram się większość tutaj zrecenzować, ale niestety niektóre słodycze totalnie mi się rozpuściły podczas lotu samolotu i nie nadają się tutaj na bloga...no, ale zobaczymy jak to będzie. Kto ciekawy? Zapraszam!



Zacznę od ubrań czyli tej mniejszej części moich zakupów. Wybrałam się do osławionego Primark'a i zakupiłam tam piękną piżamę Piżamowy był tylko dół z grumpy cat, a górę dobrałam na koszulkach :) Mam nadzieję, że będę z niej zadowolona, bo jest śliczna! Oczywiście nie obyło się bez zakupów ubrań sportowych. Tutaj widzicie moje nowe legginsy z gymshark w pięknych i letnich kolorach :) Jeszcze w planach jest jeszcze jedna para, ale to chyba we wrześniu dopiero bo wydałam za dużo jak na razie :P


Tutaj mam część słonych przekąsek. Skusiłam się na chipsy z soczewicy z Aldiego w 2 ciekawych smakach, chipsy z pieca Walkers w mini paczce i dwie paczki chipsów od Eat Real, które są pyszne bo już jadłam :) Plus taki, że można je dorwać w Polsce, ale nie w takich fajnych małych paczkach ''na raz''.


No i czas na słodkości! Nie będę opisywać tutaj każdej rzeczy, bo jest ich masa i większość pojawi się na blogu, ale mam nadzieję, że na tych zdjęciach dokładnie widać co i jak :) Już nie mogę się doczekać testowania tych pyszności, bo serio długo dumałam nad tym co przywieść ze sobą do domu :P Z marketów, które udało mi się odwiedzić to chyba najbardziej spodobała mi się ASDA. Byłam tam chyba ze 4 razy i bardzo podoba mi się ten sklep ;) No i byłam w szoku jak zabrali mnie do Mark&Spencer - to co było u nas w Polsce to pikuś! Tam dział z żywnością ma osobne piętro i kupić można tam dosłownie WSZYSTKO. Kanapkę? Sałatkę? Gotowe danie? Czekoladę? Miód? Oliwę? WSZYSTKO JEST! Szkoda tylko, że ceny dosyć wysokie bo za batonika trzeba było wybulić prawie 1 funta :P Ale mam nadzieję, że będzie warto, a tego dowiecie się w postach! 








Mam nadzieję, że haul zakupowy Wam się podoba :) Dawno takiego na blogu nie było i postaram się częściej coś wstawiać. Widzimy się już w środę - miłego dnia!

poniedziałek, 23 lipca 2018

Czekolada mleczna pralinowa Vivani

To już jutro! Wylot z Polski i kierunek Anglia :) Cieszę się strasznie i odliczam godziny do tego wylotu :) To mój pierwszy raz kiedy będę miała styczność z lotniskiem i lotem samolotem, a więc stresik jest :D Oby wszystko przebiegło bez komplikacji i po mojej i mojej rodzinki myśli :)


Ostatni post przed moimi wakacjami to coś, co powinno osłodzić 10-dniową rozłąkę z pisaniem na blogu ;) To kolejna czekolada marki Vivani jaką miałam przyjemność testować dzięki mojej kochanej przyjaciółce Marcie :* Nie ukrywam że tej byłam jeszcze bardziej ciekawa niż poprzedniej której recenzje znajdziecie tutaj :) Dlaczego? Bo ja kocham pralinową czekoladę! Jak wypadła ta? Zapraszam do recenzji!


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie tej czekolady jest bardzo podobne do wersji białej. Został tutaj utrzymany motyw ''dzieła sztuki'' który nadaje tabliczce klasy i pewnego stopnia ekskluzywnego wydźwięku. Jest to czekolada mleczna pralinowa, a więc coś co uwielbiam. Jeśli czekolada jest dobrej jakości to i zwykła mleczna jest pyszna, a więc miałam ogromne nadzieje i oczekiwania co do tej od Vivani.

Po otwarciu moim oczom ukazała się przepiękna i delikatna tabliczka. Podzielona była w śliczne i w idealnej grubości kostki. Zapach który się od niej unosił był BOSKI i od razu wywoływał ślinotok. Mimo, że czekolada jest pełnomleczna to nie topiła się pod wpływem ciepła palców przy jedzeniu. Smak? Powiem jedno - przepadłam! To tak jakby zamknąć Nutellę w formie czekoladowej tabliczki i odebrać jej połowę zbędnego cukru. Wyraźnie czuć tutaj mleko, kakao i taką orzechową nutkę...no poezja! Czekolada cudownie rozpływa się w ustach po czym szybko tworzy czekoladowe bagienko, które pieści podniebienie. Na samo wspomnienie o niej mam ślinotok :D Była tak smaczna, że zjadłam ją SAMA w dwa dni, a bardzo starałam się ją oszczędzać, ale no cóż...moja silna wola tutaj wymiękła :P Pyszna i warta swojej ceny (której nie znam, ale pewnie koło 20-30 zł). 


Podsumowując:
100/10
   Cena - Prezent
Czy kupię ponownie? - Tak!


piątek, 20 lipca 2018

Mój wegetariański jadłospis (27)

To już 20 lipca? Nie chce się wierzyć, że już za cztery dni wyruszam na moje wakacje życia, na wakacje, które marzyły mi się od dobrych 5 lat...lecę do Anglii! Nie chwaliłam Wam się wcześniej, bo nie chciałam niczego zapeszać :) Lecę na 10 dni, do mojego chrzestnego i jego rodzinki :) W końcu spotkam się z nimi po takiej długiej rozłące i w końcu będę mogła spędzić czas z moimi malutkimi kuzynami :) Szczęście ogromne! Następny post pojawi się jeszcze w poniedziałek, ale później nie będę nic publikować - wybaczcie ;) Postaram się zrobić wiele zdjęć i oczywiście...ZAKUPY! :D Mam nadzieję, że wszystko będzie po mojej myśli i już ze szczęścia nie wytrzymuję :D

Dziś jak co piątek mam dla Was mój dzienny jadłospis :) Ten jadłospis jest akurat z dnia nietreningowego i dodatkowo jest to jadłospis z dnia kiedy w domu nie miałam żadnych warzyw i musiałam poratować się tymi na patelnię. Mimo wszystko wyszło pysznie, zdrowo i kolorowo! A to chyba najważniejsze? ;) Zapraszam!

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a później poszłam na spacer.


Na pierwszy posiłek mam kaszę jaglaną ugotowaną do konsystencji budyniu z białkiem o smaku czekolady z masłem orzechowym oraz ze sporym kleksem masła orzechowego o smaku karmelowym. Dodatkowo mam tutaj masę moreli, dwie brzoskwinie i paczkę kuleczek daktylowych o smaku kakao z solą morską.


Później postawiłam na wytrawne danie, a więc warzywa! Mam tutaj paczkę warzyw chińskich smażonych w przyprawie curry oraz polane ketchupem. Dodatkowo mam wafle kukurydziane i chipsy z bobu w ketchupie, które są boskie! Jadłam już wszystkie warianty tych chipsów i są prze-pysz-ne :)


Na kolację mój klasyk - chudy twaróg z sosem o smaku masła orzechowego i czekolady oraz ze słonecznikiem. Dodatkowo mam dwie brzoskwinie i jednego banana.

Mam nadzieję, że jadłospis Wam się podoba! Miłego weekendu :)

środa, 18 lipca 2018

Smoothies Foods by Ann

Ostatnio w ofercie produktów Foods by Ann pojawiło się wiele ciekawych nowości. Mamy teraz nowe smaki batonów, nowe musli, czekoladki oraz smoothies w buteleczkach :) Dzięki uprzejmości firmy dostałam do testów parę nowości, które chcę Wam zaprezentować :) Pierwsze z nich będę te oto smoothies, które już można śmiało dostać w sklepie internetowym czy sklepach stacjonarnych. Ja nie należę do osób, które lubią przekąski w formie płynu, ale zawsze chętnie próbuję nowości! Te smoothies zapowiadały się bardzo ciekawie, a więc ucieszyłam się na możliwość ich przetestowania. A Wy? Lubicie smoothie? Jeśli tak to zapraszam do recenzji, a jeśli nie to może po przeczytaniu tego posta się przekonacie do takich przekąsek :)


Składy:




POMARAŃCZA&SPIRULINA - Ten kto mnie zna i czyta mojego bloga doskonale wie, że nie znoszę zielonych koktajli i wszelkich zielonych super foods. Smakuje mi to glonami, trawą i po prostu rzeczy z ich dodatkiem przeważnie kończą się małą katastrofą ;) Do tego smoothie zatem podchodziłam z wielką rezerwą, bo nie dość, że sama spirulina widniała w nazwie to jeszcze mocny zgniło zielony kolor odpychał mnie od tego napoju. Jednak po otwarciu zmieniłam zdanie co do próbowania tego smoothie, bo pachniało tak pięknie, że od razu chciało się napić! Pachniało jak sok pomarańczowy dobrej jakości, z świeżo wyciskanych pomarańczy. Ja sok pomarańczowy bardzo lubię, a więc zabrałam się za testy! I jak wypadły? Smacznie, ale nie powalająco :) Smoothie smakowało sokiem pomarańczowym wymieszanym z kubusiem. Mocno wyczuwalny był też banan, który nadawał aksamitnej konsystencji. Spirulina dawała o sobie znać, ale bardzo łagodnie i znośnie. Dobre, ale raczej nie dla mnie :)

6/10


TRUSKAWKA&MACA - Sezon truskawkowy dobiegł końca - niestety :( Ale zawsze można poratować się ochotą na ich smak takim oto smoothie! Już sam kolor tego napoju napawał mnie optymizmem i byłam przekonana, że zakocham się w jego smaku! Maca jest bardzo ciekawym dodatkiem, nadaje karmelowego posmaku, a więc połączenie truskawek i nuty karmelu była obiecująca. A jak wyszło? Pysznie! Śmiało mogę powiedzieć, że to moje ulubione smoothie z całej trójki. Jest słodkie, z aromatem maca i z kremową konsystencją od banana. Malin jakoś nie wyczułam, ale jest to ''coś'' z charakterystycznej nuty owoców jagodowych. Dobre i warte spróbowania :)

8/10


ANANAS&ACEROLA - Na surowego ananasa mam uczulenie, ale na szczęście przetwory i słodycze z jego udziałem śmiało mogę jeść. Ananas to pyszny owoc, a więc bardzo chciałam spróbować tego smoothie. Dodatkowo zachęcał mnie ten piękny i słoneczny kolor, którego nadawała kurkuma. Kurkuma to bardzo mocny barwnik, bo w składzie jest jej malutko, a kolor...no chyba nie muszę mówić jaki piękny? ;) Po otwraciu tego napoju pierwsze co poczułam to silny aromat słodkiego i dojrzałego ananasa. Nie wiem jak pachnie i smakuje acerola, ale raczej jej nie wyczułam. W całym tym smoothie dominował ananas i lekka goryczka? Sama nie wiem...to był bardzo ciekawy miks smaków, który fajnie się razem komponował i zapewniał przyjemne doznania smakowe :) Fajne!

7/10


Ja do tych smoothie raczej nie wrócę, bo nie przemawiają do mnie przekąski w formie płynu. Jednak uważam je za ciekawostkę kulinarną, którą warto spróbować! Ciekawe, smaczne i pełne zdrowia :)