poniedziałek, 5 grudnia 2016

Stoczniak i Portowiec (Krótki Skład)

Witajcie! :) Zgodnie z sobotnimi obietnicami na bloga wpadają dwa batoniki od firmy Krótki Skład, którą właśnie w weekendowy dzień Wam opisywałam i przedstawiałam. Z komentarzy wywnioskowałam, że nieźle Was zaciekawiły, a więc nie pozostało mi nic innego, jak napisać szczegółową recenzję doznań, które towarzyszyły mi przy jedzeniu :) Takie batoniki kocham i można już śmiało powiedzieć, że jestem profesjonalnym zjadaczem tego typu słodkości :D

Na pierwszy ogień poleciały dwa batoniki, które zupełnie się od siebie różniły - bardzo ziarnisty Portowiec oraz lepki Stoczniak :) Który okaże się lepszy? Zapraszam do czytania!



Skład:



Wygląd i smak:

PORTOWIEC
To co uwiodło mnie najbardziej w Portowcu to to, że był dosłownie przepełniony ziarnami i pestkami. Szczerze mówiąc na pierwszy rzut oka śmiało można powiedzieć, że to własnie tylko z nich się składa ;) Oznaczało to tylko to, że będę miała do czynienia z duuużym chrupaniem! 
Po składzie widzimy, że jest tutaj też żurawina suszona, którą widać w batoniki bardzo wyraźnie. To własnie ona dodawała ciekawej nutki w zapachu batonika, który wydobywał się po zerwaniu foli :)
Zapach nie dość, że mocno kwaskowy od żurawiny to też wyraźnie sezamowy! To właśnie ziarna sezamu dodawały mu charakterku i to nie tylko w zapachu ;) Smak to czysta poezja! Żurawina, dynia, sezam, siemię lniane...to wszystko razem tworzyło combo nie z tej ziemi! Batonik oczywiście był bardzo chrupiący i ciągle utrzymywał się w nim aromat prażonego sezamu :) Cudo! Żurawina nadawała kwaśnej nuty, a słodycz pestek oraz lekka, specyficzna goryczka sezamu powodowały, że moje kubki smakowe szalały! Jedynym minusikiem było to, że batonik strasznie się rozpadał, ale to pewnie spowodowane brakiem daktyli. 


STOCZNIAK
Batonik, który po składzie zapowiadał tylko jedno - istny orgazm smaków! Czy tak też było? Zacznę od jego wyglądu, który był kompletnie inny niż Portowiec. Tutaj mamy zwartą, bardzo kleistą i gładką masę z drobinkami ziarenek. Całość wzbogacona jest o kakao, stąd też ten piękny kolor :)
Zapach po zerwaniu foli był tak obłędny, że ślinę momentalnie miałam po sam pas! Do takie zestawienie słodyczy i karmelowej nuty daktyli oraz kakao...taka wegańska Nutella! Konsystencja batonika jeszcze bardziej wprawiała mnie w radość, bo była bardzo miękka, lekko tłuściutka i plastyczna, a ja takie uwielbiam! ;) Nie ma to jak wegański batonik rozpływający się w ustach...
No dobrze, wygląd i zapach na plus, ale jak smak? Już mówię! Już po pierwszym gryzie się zakochałam ;) Pierwsze co na myśl przyszło mi podczas jedzenia to smak kakaowych pierniczków. Słodkie, lekko piernikowe, mocno kakaowe i słoooodkie od daktyli! Nie wiem skąd ta piernikowa nuta mi tu wpadła, ale właśnie takie smaki czułam, ostawiam jednak, że sprawcą tego aromatu jest cynamon. Kakao świetnie łączy się z daktylami, a słonecznik i sezam co jakiś czas chrupią. TO JEST CZYSTA POEZJA SMAKU!



Podsumowując:
PORTOWIEC - 11/10
STOCZNIAK - 100/10!
Czy kupię ponownie? - Tak!

niedziela, 4 grudnia 2016

Haul zakupowy 17

Witajcie kochani! Dziś przygotowałam dla Was post z moimi zakupami :) Robiłam je już dość dawno, chyba z 2 tygodnie temu, ale wiem, że większość z tych rzeczy można dostać teraz z łatwością w promocjach :) Dodatkowo dołączę tu też moje zakupy z Anglii, które zrobiła specjalnie dla mnie moja kochana mamusia :* Wzięła moje oszczędności i z listą uważnie rozglądała się po angielskich sklepach - dziękuję jej!

Ja swoje zakupy oczywiście pokazuję tylko z takimi rzeczami ''nietypowymi'' lub nowościami, bo uznałam, że nie ma sensu wstawiać mojej tony owoców i warzyw :) Zakupy, które zaraz zobaczycie, poczyniłam w Lidlu, Kauflandzie, Biedronce i właśnie w Anglii, bodajże w jakimś ekologicznym sklepie.

Ciekawi? Zapraszam!


Misz-masz łowów z Lidla i Kauflandu! Z Lidla są tutaj 2 sałatki bulgur z hummusem. Niestety wycofano moją ukochaną z mango i curry, a zastąpioną ją tą nie wegańską z serem feta. Już ją jadłam i powiem Wam, że tamtej nie dorasta nawet do pięt! Nie wiem co ich wzięło na tą zmianę...już mogli tą pomidorową wymienić, bo w sumie obie smakują tak samo tylko tamta ma fetę...szkoda :(
Dodatkowo tata kupił mi 3 sałatki z firmy Pan Pomidor&Co. Powiem Wam, że są GENIALNE! Ale strasznie drogie. Bez promocji 6,99 zł za maluteńki pojemnik. Na szczęście udało się dorwać na promocji za 2,99. Jedna z nich pojawi się na blogu :) W Kauflandzie kupiłam duże wędzone tofu, które jest super zapakowane i podobno pyszne! Ceny nie pamiętam, ale chyba 6,99 zł. Według mnie bardzo się opłaca, bo jest duże i praktyczne. Dodatkowo kupiłam 2 hummusy Lisner na spróbowanie, zobaczymy jakie będą, bo akurat promocja 1,99 zł skusiła. Żałuję tylko, że nie było wersji czosnkowej :( W Biedronce susiłam się tylko na 3 sałatki z hummusem ;) Bardzo lubię zabierać je do szkoły. Niestety jedną z nich musiałam wyrzucić, bo gdy chowałam zakupy do lodówki okazało się, że w środku jest ogromna pleśń! :(


Tutaj natomiast moje ostatnie uzależnienie! Te wafle kukurydziane są po prostu fenomenalne i potrafię zjeść paczkę na raz ;) Kupuje je w Lidlu po 2,29 zł. Dodatkowo jest tutaj nowa, świąteczna RS, którą  również można dostać w Lidlu! Tatuś mi ją kupił, a więc ceny nie znam.


Tutaj natomiast zakupy z Anglii ;) Mamie udało się tylko kupić wegańskie batoniki, ale ja akurat z tego faktu bardzo się cieszę! Zajadam się nimi codziennie, a więc nigdy dość. Udało się mamie upolować Trek Bar'y w 3 smakach - orzechowy (recenzja), z owocami jagodowymi i z kakao.
Dodatkowo są tutaj Nakd Bar'y w smakach : piernik, rabarbar i krem, chlebek bananowy, truskawka z chrupkami (recenzja) i pekan pie (recenzja). Dodatkowo udało się jej znaleźć jeszcze 2 batoniki innej firmy, której wcześniej nie znałam :) Oby były dobre! Za całość zapłaciłam około 12 funtów.


Miłej niedzieli!

sobota, 3 grudnia 2016

Krótki Skład

W obecnych czasach nie łatwo o produkty z krótkimi i zdrowymi składami. W popularnych marketach trzeba się nieźle naszukać i bacznie obserwować różne gazetki tematyczne oraz nowości. Rzeczy, które powinny być zdrowe i dobre dla nas, często okazują się zgubne i pełne niepotrzebnych składników! Czemu? Odpowiedź jest jedna - liczy się niska cena...i to wszystko kosztem naszego zdrowia, niestety.

Jednak ja zawsze wychodzę z założenia, że lepiej zjeść coś rzadziej i drożej, niż tanio, beznadziejnie i często :) Mam nadzieję, że nie tylko ja mam takie podejście? ;)
Trzeba dbać o to co trafia do naszego brzucha i nie oszczędzać na nim! Przecież nasz żołądek to nie kosz na śmieci aby wcinać byle co.

Na szczęście są jeszcze takie firmy, które potrafią zadbać o nasze wymagania co do zdrowego jedzonka. Taką firmą jest Krótki Skład! Jest to firemka, która zajmuje się produkcją słodkości home made czyli wykonaną ręcznie z naturalnych składników. W ich wyrobach nie znajdziecie zbędnej chemii, a dodatkowo ich batoniki są wegańskie!

Testować dla Was będę te oto słodkości :)


Nie dość, że wyglądają bosko to i mają genialne, polskie nazwy! Takie smakołyki to a rozumiem :) 


Mam nadzieję, że nie możecie doczekać się recenzji! Pierwsze 2 batoniki pojawią się już w poniedziałek :) Czekajcie!




piątek, 2 grudnia 2016

Desery jaglane koko yogo

Dziś mamy już piątek, a w piątki najlepiej smakują desery! Oczywiście aby nadal trzymać ''czystą michę'' proponuję kolejną porcję deserków od marki koko yogo :) Ja osobiście uwielbiam takie roślinne zamienniki, które są pełne zdrowych i pełnowartościowych składników! Brzuszek zaspokojony, a i sumienie nie naruszone, że jemy jakiś syf :)

Na blogu pojawiła się już jedna recenzja deserków tejże firmy, a mianowicie deserów kokosowych :) Jeśli jesteście ciekawi tej recenzji, zapraszam do przeczytania! Teraz stawiam na jaglankę, oczywiście w postaci ''mlecznego'' jogurtu :) Kto ciekawy? Zapraszam!




Składy:

KOKOSOWY


Z KAKAO


NATURALNY


Wygląd i smak:

KOKOSOWY - Bardzo galaretkowaty, lekko kremowy i mętny. Jego konsystencja nie zachęcała mnie do zjedzenia, zapach również. Postanowiłam najpierw spróbować go solo, ale wydał mi się totalnie bezsmakowy i niezbyt smaczny. Jedyne co czułam to lekki kwasek z nutą kokosa. Jednak deserku nie spisałam na straty i zrobiłam z jego udziałem placuszki. Efekty? Genialne! Placki wyszły puszyste i identyczne, jak te robione na zwykłym jogurcie :) Fajna baza pod coś, ale solo nie za bardzo mi podchodził.


Z KAKAO - Deserek, który podbił moje kubki smakowe. Okazał się najlepszy z całej trójki deserów jaglanych. Konsystencja była najmniej przypominająca galaretkę, a bardziej jak czekoladowy budyń. Zapach przyjemny, lekko trącił kakao i czymś słodkim. W smaku również okazał się nawet, nawet, ale już absolutnym fenomenem było zrobienie owsianki nocnej na nim oraz placków, do których przepis znajdziecie tutaj :)

Jeśli jesteście fanami kakao to coś dla was! 


NATURALNY - Deser, który stworzony jest dla osób, które nie lubią słodyczy ;) Szczerze mówiąc to chyba bardziej smakuje wytrawnie niż słodko! Już po pierwszym podejściu okazał się mdły i lekko kwaśny, ale oczywiście idealnie odnalazł się w plackach! Wszystkie kubeczki z tym smakołykiem właśnie tak wykorzystałam :) Jak dla mnie nie nadaje się do jedzenia solo (no może, gdy ktoś go posłodzi), ale jako baza pod jakiś sos, polewę czy właśnie placki jest idealny :) Był bardzo podobny do kokosowego, ale jeszcze mniej słodki.


Podsumowując:
KOKOSOWY - 6/10
Z KAKAO - 8/10
NATURALNY - 5/10
(oceny dla deserów jedzonych solo)
Cena - ok. 5-6 zł
Czy kupię ponownie? - Tak, tego z kakao



czwartek, 1 grudnia 2016

Masło orzechowe proteinowe NutVit

Dziś są moje imieniny, a żeby wstawić tutaj coś co bardzo kojarzy się ze mną wybrałam...masło orzechowe, a jak! ;) Uwielbiam to smarowidło i zajadam najczęściej jak się da :) To pyszne i zdrowe tłuszcze, które warto wpasować w swoja codzienną dietę.

Na dzisiejszy, mroźny i ciężki dzień wybrałam masełko, które powinno postawić nas na nogi i zagrzać do treningu! Masło orzechowe z odżywką białkową to smakołyk, który idealnie nada się dla sportowców :) Ciekawi jakie są moje odczucia do tego wynalazku? Uprzedzam, że nie jest ono wegańskie, bo odzywka jest na mleku krowim.
 Zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Słoik z masłem jest plastikowy, co dla wielu może być minusem. Sama nie wiem co o takich słoiczkach myśleć, ale doszłam do wniosku, że jednak wolę te szklane. Na plus na pewno jest to, że słoik jest ogromny, co wiąże się z dużą ilością kremowego dobra w środku ;)

Masełko jest gładkie, bardzo kremowe i jasne. Brakuje mu zdecydowanie tego charakterystycznego koloru prażonych fistaszków. Po otwarciu pachnie pięknie, oczywiście bardzo orzechowo i lekko słodko. Słodycz jest efektem dodania odżywki do naszego kremu :) Czy wpływa ona na konsystencję i smak? Oj tak, i to bardzo! Zacznę od konsystencji, która po dodaniu tego składnika, stała się bardzo zbita. Jest tak kleista i twarda, że można normalnie formować z niej pralinki ;) Smak również jest dosyć nietypowy, bo słodki. Nie jest to słodycz jak w kremach typu Nutella oczywiście, ale i tak ona się tu pojawia. To taki miks orzeszków ziemnych z nutką cukru, a ja jednak preferuję jego słone wydanie. Jest to moje pierwsze masło orzechowe z odżywką i na pewno nie ostatnie! Jestem ciekawa jak inne firmy radzą sobie ze słodkim posmakiem białka ;) To tutaj mnie nie powaliło, ale było bardzo smaczne. Polecam przekonać się na własnej skórze! 


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 20 zł 
Czy kupię ponownie? - Nie

środa, 30 listopada 2016

Raw energy maracuja&coconut (Bombus natural energy)

Ostatni dzień listopada, dacie wiarę!? Tak szybko to zleciało, że sama się już w dniach pogubiłam ;) Na szczęście prowadzę mały kalendarzyk i jakoś idzie poskładać dni, które nam umknęły. Też prowadzicie swoje kalendarze? Ja bardzo lubię sobie zapisywać różne rzeczy :)

Dziś na blogu zrobi się lekko tropikalnie, co by osłodzić te szarości za oknem. Pogoda psuje się strasznie, a ja jestem skazana na marznięcie na przystankach :/ To nie jest fajne, ale zawsze można sobie czas spędzony na czekaniu na tramwaj umilić taką przekąską! Kokos i marakuja? Brzmi ciekawie? Dla mnie bardzo! Zapraszam do recenzji :)


Skład:


Wygląd: To różowe opakowanie od razu do mnie trafiło. Jako dziecko miałam różne fazy na ten kolor, bo najpierw go kochałam, a później unikałam jak ognia. Teraz moje nastawienie do tego koloru jest tak pozytywne, że praktycznie wszystko staram się w nim kupować :D Wszelkie koszulki, dodatki i inne rzeczy są u mnie różowe - no przecież to taki wdzięczny kolor! Skoro batonik raw o smaku kokosa i marakui ma taki piękny kolor, to chyba musi być pyszny? :)

Po otwarciu nieźle się zdziwiłam, bo tak bogatego w wiórki kokosowe batonika chyba nie widziałam :) Był dużo jaśniejszy od innych raw batoników te firmy które jadłam i zdecydowanie bardziej twardy. 


Smak: Zapach był bardzo słodki i lekko kwaskowy. Niestety nigdy nie było mi dane jeść marakui, ale słyszałam, że est właśnie słodko-kwaśna, a więc pewnie od niej był ten zapach. Jednak i tak prym aromatów wiódł kokos, który pachniał tak pięknie, że chciało się batonik od razu zjeść!

Wrażenia? Pycha! Słodko, kokosowo i owocowo. Konsystencja batonika idealna, lekko twarda i ciągliwa. Kokosowe wiórki ciągle chrupiące pod zębami i nadające aromatu podprażenia. Marakui również tutaj nie zabrakło, a raczej jej lekkiego kwasku. Pyszna sprawa, ale nie pogardziłabym gdyby smak marakui był bardziej intensywny. Nie jest to mój ulubiony raw energy, ale i tak bardzo smaczny! Idealny, aby poprawić sobie humor egzotycznymi smakami :)


Podsumowując:
9/10
Cena - ok. 6 zł Auchan, Tesco, Rossmann 
Czy kupię ponownie? - Tak

wtorek, 29 listopada 2016

Yoyo Bear Mango

No to co, dziś Dzień Darmowej Dostawy! Nie wiem jak Wy, ale już mam zrobione duuuże zamówienia. Poszalałam, nie powiem, ale jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo mogłam zamówić to co chciałam :) Za jedną przesyłkę płacę sama, a druga jest prezentem od moich rodziców na moje imieniny, które są już w ten czwartek :D Ale mam radochę!

Obiecałam, że ten tydzień będzie pod znakiem słodyczy i przekąsek z półki zdrowej żywności :) Teraz często taką jadam i rzadko kiedy sięgam po rzeczy ''zakazane''. Dzięki temu moja cera wygląda duuużo lepiej, a nie ukrywam, że bardzo mi na jej dobrym stanie zależy :)

Dziś przekąska o smaku mango, czyli jednego z moich ukochanych owoców! Przekąskę tą dostałam w paczce od Patrycji, za co oczywiście ślicznie dziękuję :) Zapraszam do czytania!


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie urocze i ekologiczne, bo wykonane z papieru :) Na prawdę nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem! Całość wykonana jest z wielkim pomysłem, bo motyw misia jest przesłodki i na pewno przyciągający młodszych odbiorców (ale i nie tylko). Ciepłe kolory opakowania również bardzo mi się podobają! 

W środku znajdują się 2 malutkie ruloniki oraz jakąś kartę kolekcjonerską. Ruloniki były strasznie długie po rozwinięciu, lekko plastyczne i dosyć twarde. Pachniały intensywnie owocowo, ale czy to była woń mango to nie wiem ;) Smak? Poezja! Słodka, owocowa rozkosz. Mango w smaku jednak było bardzo wyczuwalne, a śmieszna żelkowa konsystencja dodawała zabawy przy jedzeniu. Na szczęście ruloniki mocno nie kleiły się do zębów, czego nie lubię, a raczej rozpuszczały w ustach. Fajna sprawa, ale wolę przekąski Fruit Bowl :) Tamte są zdecydowanie bardziej intensywne w smaku. Tutaj również mocno czuć to mango, ale nie jest to smak prawdziwego owocu. 




Podsumowując:
9/10
Cena - nie wiem
Czy kupię ponownie? - Tak