poniedziałek, 17 grudnia 2018

WPC Delicious Blueberry SFD

Ostatnio do mojej kolekcji odżywek białkowych dołączyły cztery opakowania nowych smaków, które postanowiłam dla Was zrecenzować. Ja odżywkę białkową stosuję codziennie bo jest to pyszny i bardzo praktyczny produkt, który nie tylko urozmaici smak posiłków, ale i też pomoże podbić białko w diecie :) Oczywiście odżywka smakowa NIGDY nie powinna zastępować podstawowych źródeł tego składnika pokarmowego, ale jej mała ilość nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie - pomoże ;)

Teraz zajęłam się testowaniem białek ze sklepu SFD.pl bo mają oni bardzo niskie ceny, za dostawę mało się płaci, a dodatkowo jakość ich odżywek jest na wysokim poziomie, ale wiadomo - trzeba trafić na swój smak. Miałam od nich dwie odżywki, które kompletnie mi nie posmakowały i ciężko było mi je zużyć, ale trafiłam i na takie, które mogłabym jeść, jeść i jeść! Dzisiaj na tapet wchodzi smak jagodowy, który bardzo mnie kusił, bo opinie co do owocowych odżywek białkowych są bardzo podzielone. Jak wypadła? Tego dowiecie się w recenzji!


Skład:


Wygląd i smak: Strasznie podoba mi się to, że białka te są na bazie maślanki. Dzięki niej ich konsystencja jest niezwykle kremowa, a dodana do jakiegoś dania (np:. owsianki) sprawia, że jest kremowa niczym deser. Oczywiście mają oni też inne odżywki, ale te to mój absolutny numer jeden i chcę spróbować najwięcej smaków :D

Jagodowa wersja tego białka bardzo mnie kusiła, bo to była moja pierwsza typowo owocowa odżywka białkowa. Raczej stawiam na coś czekoladowego lub orzechowego, ale stwierdziłam, że zaryzykuję ;) I bardzo dobrze na tym wyszłam! Odżywka zaskoczyła mnie już po samym otwarciu. Sam proszek pachniał cudownie słodkimi jagódkami i aż prosił się o wypróbowanie. Po dodaniu jej do kaszy/serka wiejskiego/mleka nadaje cudowny fioletowy kolorek i pachnie jeszcze bardziej jagodami. Smak? Niczym wszystkim dobrze znana jagodowa Jogobella! Smakuje dosłownie jak jagodowy jogurt. Jest bardzo kremowa, przyjemnie słodka i bez sztucznego posmaku. Bardzo dobra i z przyjemnością kupię ją ponownie - polecam! :)


Podsumowując:
10/10
Cena - 36,99 zł sklep SFD.pl
Czy kupię ponownie? - Tak!

piątek, 14 grudnia 2018

Mój wegetariański jadłospis (46)

Witam się z Wami w ten piątek :) Święta już coraz bliżej, a ja w tym roku wyjątkowo się nimi jakoś ekscytuję i sama nie wiem nawet czemu. Jakoś mi się po prostu udzieliło i wyjątkowo czuję ducha Świąt bożego Narodzenia :D A jak z tym jest u Was? Też już powoli szykujecie się na magiczne chwile z rodziną?

Dziś mam dla Was kolejną propozycję mojego jadłospisu. Obiecałam Wam, że będę pokazywać co akurat mam w kalendarzu adwentowym, a więc tutaj oczywiście i czekoladka się pojawiła. Muszę Wam powiedzieć, że jestem niezwykle zadowolona z tego kalendarza adwentowego z Lindt! Jednak czuć tą jakość i te czekoladki są tak ślicznie wykonane, że szkoda je jeść :D Nie przedłużam już i zapraszam Wam na mój dzienny jadłospis!

Rano wypiłam wodę, a następnie zrobiłam trening. Później po treningu wypiłam herbatę śliwkową a'la grzaniec, którą uwielbiam! Jest tak słodziutka, że nie potrzebuje żadnego dosładzania.


Na pierwszy posiłek postawiłam na moje ulubione tofu wędzone. Mam tutaj całą kostkę usmażoną bez tłuszczu tak aby była bardzo chrupiąca. Dodatkowo mam dwa pieczone buraki w przyprawach, pół papryki czerwonej i trochę pomidorków truskawkowych. 


Następnie postawiłam na coś słodkiego. U mnie zawsze tak wypada, że dwa posiłki są na słodko, a jedno na wytrawnie - tak to już mam, że wolę słodkie :D Mam tutaj serek wiejski z sosem o smaku białej czekolady, jedno ogromniaste jabłko i trzy mandarynki. Dodatkowo mam surowego batonika od lifefood, którego recenzję przeczytacie tutaj :)



Na ostatni posiłek mam kaszę jaglaną ugotowaną do konsystencji budyniu i wymieszaną z odżywką białkową o smaku Nutelli. Dodatkowo mam jabłko oraz rządek czekolady o smaku masła orzechowego oraz czekoladkę z kalendarza adwentowego. Czyż nie była ona piękna? ;) 

Mam nadzieję, że jadłospis Wam się podoba. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanego weekendu! :)

środa, 12 grudnia 2018

Czekolada Milka Caramel Crispearls Waves

W sklepach panuje teraz istne szaleństwo ze świątecznymi słodkościami, a więc mój budżet płacze, bo nie umiem sobie odpuścić zakupów coraz to nowych czekolad, czekoladek, batoników, pralinek, ciasteczek...eh, a kto to później zje? :P Co prawda jest to pytanie retoryczne, bo u mnie w domu słodycze znikają bardzo szybko, ale jak tak człowiek nagromadzi to potem ma problem co spróbować jako pierwsze i zastanawia się nie wiadomo ile co by tu przekąsić :D Co prawda recenzowana dzisiaj Milka nijak ma się do świąt bożego Narodzenia, ale myślę, że warto ją opisać...dlaczego? Tego dowiecie się w recenzji - zapraszam :)

PS Powiedzcie, że też macie takiego bzika na punkcie słodkości świątecznych! Te wszystkie opakowania, limitowane edycje...czy tylko ja się nimi tak ekscytuję? :D


Skład:


Wygląd i smak: Już na samym wstępie powiem Wam, że ta czekolada dużo ładniej wygląda niż smakuje ;) Faktycznie zrobiona jest na wzór fali morskiej, a chrupki imitują perły. Pomysł super, ale jak z wykonaniem?

Czekolada podzielona jest na dwie części - z czekolady mlecznej i białej. Ja osobiście białej czekolady z Milki bardzo nie lubię, ale przymknęłam na nią oko ze względu na dodatek mlecznej i karmelowych chrupek. Czekolada łamała się fatalnie, bo nie była podzielona na kostki...nie wiedziałam jak ją normalnie podzielić i skoczyło się na tym że zjadłam całą sama :P Pachniała słodko i tylko słodko mleczną czekoladą. Ja karmelu nie wyczułam i to już niestety było dla mnie znakiem, że wielkiego 'wow' nie uświadczę. 

Smak? No dupy mi nie urwało. Smakuje jak Milka Happy Cow z chrupiącymi bezsmakowymi kulkami. Próbowałam ten karmel jakoś wyczuć, ale nijak go tam dla mnie nie było. Słodki, bardzo mleczny i lekko plastikowy ulepek. Nie powiem, że była niedobra, ale nad wyraz przeciętna i szczerze to żałuję, że zjadłam ją całą i tylko straciłam na nią czas, bo jest dużo więcej ciekawszych i lepszych czekolad (np:. Milka Oreo czy Chips Ahoy!). Żałuję, że nie kupiłam drugiego wariantu z serii Waves, ale teraz nigdzie na niego trafić nie mogę :/ 


Podsumowując:
6/10
Cena - ok. 3 zł Kaufland
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Szybkie i proste ciasto jogurtowe oraz konfitura wiśniowa LaSelva

Nie będę ukrywać, że nie należę do miłośników pieczenia. Zdecydowanie preferuję gotowanie niż zabawę w cukiernika i lubię jednak sprawdzone przepisy na proste i szybkie ciasta czy ciasteczka :) Niestety nie zawsze w internecie można takie proste przepisy znaleźć, bo większość jest wyszukana, zawiera dużo składników, których akurat w domu nie mam czy też wymaga nie wiadomo ile czasu i zabawy w kuchni. Ostatnio jednak znalazłam przepis na boskie w smaku ciasto, które jest tak proste do zrobienia, że poradziłoby sobie z nim nawet 5 letnie dziecko! Mowa tutaj o cieście jogurtowym :) Dodatkowo ja swoje wzbogaciłam o konfiturę ekologiczną wiśniową od LaSelva, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Wiśnie wszystko przełamały i idealnie zgrały się z leciutkim i delikatnym ciastem :)

Co mogę więcej powiedzieć o tej konfiturze? Jej skład to tylko dwa składniki - wiśnie i cukier. Nie ma zbędnych polepszaczy, a jakość i ilość wiśni na 100 gramów produktu jest bardzo pokaźna, bo aż 102 gramy! Konfitura niczym domowa prosto ze spiżarni babci :) W smaku jest bardzo słodka, ale tylko z początku bo później pojawia się przyjemny kwasek wiśni. Nie jest gęsta, bardziej lejąca, a więc super sprawdza się jako owocowa polewa czy też dodatek do ciasta właśnie! Jest pyszna i bardzo uzależniająca ;) I uwaga - znika bardzo szybko! Dostaniecie ją pod tym linkiem, a tymczasem zapraszam po przepis na ciasto :)





Przepis /na 1 keksówkę/:

3 jajka
200 gramów mąki
200 gramów cukru
100 gramów oleju
150 gramów gęstego jogurtu naturalnego


1. Do miski przełożyć jajka, mąkę, cukier, proszek do pieczenia, jogurt naturalny i olej - wszystko dokładnie wymieszać na gładką masę pozbawioną grudek.
2. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie wylać do niej naszą masę.
3. Na wierzch ciasta wylać konfiturę i za pomocą patyczka albo noża utworzyć esy floresy lub inne ładne wzory (wedle upodobania).
4. Całość piec w nagrzanym piekarniku do 180 stopni i piec przez 40-50 minut (zależy od piekarnika).



Smacznego!


piątek, 7 grudnia 2018

Mój wegetariański jadłospis (45)

Zimno się strasznie zrobiło i z domu dużo gorzej wyjść :D Nie wiem jak Wy, ale ja teraz wyglądam jak jeden wielki chodzący Eskimos! Pełno warstw, duża czapka, wielki szalik zasłaniający pół twarzy i cieplutkie rękawiczki koniecznie z jednym palcem, bo takie najcieplejsze! ;) Z Was też takie zmarźlaki? No i jak tam po Mikołajkach u Was? U mnie było słodko! Dostałam dużo czekolady bo ja to czekoladowa dziewczyna jestem ;)

Dziś jak co piątek przygotowałam dla Was mój dzienny jadłospis. Ten pochodzi z dnia bardzo leniwego, bez treningu i takiego totalnie bez braku aktywności, bo ostatnio miałam aż dwa obszerne kolokwia i musiałam przysiąść i się uczyć. Jeszcze nie znam wyników, ale mam nadzieję, że poszły dobrze :) Nie przedłużam już i zapraszam do czytania!

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a później herbata o smaku grzańca korzennego i czekoladka z kalendarza adwentowego, której niestety nie uchwyciłam na zdjęciu :(


Na pierwszy posiłek zjadłam sobie blondie z ciecierzycy o smaku maślanych ciasteczek :) Wyszły pyszne i chyba będę musiała się z Wami podzielić przepisem, bo moim zdaniem są boskie i śmiało zasługują na miano legalnych słodkości na wypasie :) Dodatkowo mam tutaj śliwki! Udało mi się dorwać jeszcze te owoce, ale niestety były bardzo drogie no i smak już nie ten...teraz tylko czekać do następnego sezonu ;)


Na drugi posiłek wielkie czyszczenie lodówki :) Mam tutaj wegańskie pulpeciki z Ikea podane z kalafiorem w papryce wędzonej i oregano, ogórka zielonego z koperkiem i jednego pomidorka daktylowego.


Na ostatni posiłek chciałam zjeść coś lekkiego, bo byłam mega zmęczona i marzyłam o łóżku :D Mam tutaj serek wiejski z sosem czekolada-karmel, duże jabłko oraz rządek czekolady Milka Toffee Wholenut.

To by było na tyle :) Mam nadzieję, że jadłospis Wam się podobał! Udanego weekendu :)







środa, 5 grudnia 2018

LaSelva BIO - produkty prosto ze słonecznej Toskanii!

Uwielbiam podróżować, a moim największych marzeniem jest odwiedzenie Włoch! To piękny kraj, cudowni ludzie z ciekawym temperamentem, przepyszna kuchnia i pełnia słońca :) Nie bez powodu właśnie pomidory z Toskanii są takie pyszne! Z Toskanii wywodzi się właśnie LaSelva czyli sklep z produktami ekologicznymi najwyższej jakości prosto z Toskanii. LaSelva położona jest w południowej Toskanii, od 1980 roku zajmuje się uprawą warzyw i owoców ekologicznych to bardzo dużo czasu aby nabrać doświadczenia i profesjonalizmu, a więc dlatego w ich sklepie internetowym znajdziecie produkty najlepszej jakości! Cudowne jest to, że sklep opiera się głównie na produktach wegańskich i wegetariańskich, a więc wszystko produkowane jest ze zgodą z naszą matką naturą. Osobiście bardzo cenię sobie ekologiczne produkty i zawsze staram się takie wybierać. Trzymam się tego przekonania, że lepiej inwestować w to co jemy, bo właśnie żywność jest jednym z najważniejszych czynników odpowiadających za nasze zdrowie. LaSelva jest gospodarstwem uprawnym na miarę złota ponieważ LaSelva jest przykładem na to, że rolnictwo ekologiczne i rolnictwo przyjazne naturze mogą funkcjonować wspólnie dbając o naturę i wykorzystując ostrożnie wszystkie dostępne zasoby! A przecież w dzisiejszych czasach jest to niezwykle ważne gdyż klimat zmienia się diametralnie, a zanieczyszczenia jakie produkuje człowiek powoli niszczą nasza planetę! Dlatego tak bardzo warto patrzeć na to, co ląduje w naszym koszyku. I nie mówię tutaj o skrajności, bo sama nie jestem święta - kupuję rzeczy przetworzone, z olejem palmowym, w plastikowych opakowaniach i nie zawsze z upraw ekologicznych, ale staram się kupować ich mniej,a każdy odpad segreguję i mam nadzieję, że Wy też chociaż się staracie tak robić :)

Dzisiejszy post o LaSelva nie jest przypadkowy! Bo własnie dzisiaj, 5 grudnia macie darmową dostawę w tym sklepie i moim zdaniem warto z tego skorzystać! Wiadomo, przecież nikt nie lubi płacić za kuriera ;) 

Ja do testów otrzymałam te produkty i już nie mogę się doczekać jak będę je mogła opisać tutaj na blogu specjalnie dla Was! Dodatkowo szykuję jeszcze dwa przepisy z udziałem tych pyszności, a więc bądźcie czujni! Tymczasem zapraszam na stronę sklepu i udanych zakupów! Warto skorzystać bo taki dzień jest raz w roku :D





poniedziałek, 3 grudnia 2018

Twix Ginger Cookie

Za zimą nie przepadam, bo to pora roku mało przyjemna jeśli chodzi o aurę pogodową, szara, cierpię na brak świeżych warzyw i owoców, a dni są krótkie i niestety rano ciężko podnieść się z łóżka kiedy jest kompletnie ciemno. Jednak muszę przyznać, że wszystko ma swoje plusy i minusy, bo zimą powstają cudowne produkty limitowane! Szczególnie słodyczy ;) Latem czy wiosną te produkty limitowane nie są aż tak kuszące jak te zimowe właśnie - mocno czekoladowe, korzenne, orzechowe, kawowe...oj to są moje klimaty! :D

Jako jedna z wielu nowości na okres jesienno-zimowy pojawiła się limitowana edycja popularnego batonika Twix. Osobiście za klasycznym batonem Twix nie przepadam i często nie jadam, ale jego limitowane wariacje smakowe przeważnie są bardzo udane i smaczne :) Osobiście moim ulubionym do tej pory był Twix Cappuccino, ale...zapraszam do przeczytania recenzji :)


Składy:



Wygląd i smak: Opakowanie jest mało zachęcające i dużo lepiej wyglądałoby z obrazkiem pierniczka czy jakiegoś korzennego ciasteczka. Gdyby nie napis to w życiu nie zwróciłabym na niego uwagi ;) Ja korzenne ciasteczka UBÓSTWIAM i dla mnie ich smak to kwintesencja Świąt Bożego Narodzenia. Tutaj klasyczny herbatnik został zastąpiony właśnie takim ciasteczkiem korzennym. Tradycyjnie jest tutaj też karmel i czekolada - trzy składniki, które kocham i byłam przekonana, że ten batonik okaże się petardą.

Po otwarciu pierwsze co poczułam to cudowna woń ciasteczek speculoos. Aromat był bardzo silny i od razu powodował ślinotok. Wyglądał jak tradycyjny Twix, proporcje zostały zachowane takie same, ale jednak ten smak...no po prostu boski! Zdecydowanie dużo lepszy niż oryginalny i wszystkie inne wersje smakowe jakie jadłam :) Korzenny aromat ciasteczek sprawia, że baton nie jest tak przeraźliwie słodki i fajnie wszystko do siebie pasuje. Jest pyszny i miłośnikom ciasteczek korzennych będzie smakował! Nie zwlekajcie i spróbujcie chociaż jednego póki można go dostać w sklepach - ja jestem zabezpieczona i zapas kupiony :D


Podsumowując:
11/10!
Cena - ok. 5 zł za dwie sztuki Żabka
Czy kupię ponownie? - Tak