wtorek, 23 maja 2017

Powidła śliwkowe korzenne

Wczorajszy dzień zaliczam do tak pracowitych, że jedyne o czym myślałam, to o pójściu spać :P Dziś będzie jeszcze gorzej, bo jutro piszę dyrektorski z chemii z całego roku i chyba osiwieję zaraz, bo nie wiem jak to ogarnę! Dziś za to leci kartkówka z chemii, którą muszę poprawić, bo nie poszła zbyt dobrze :) Potrzymacie kciuki? Dziękuję!


Lubicie powidła? Ja baaaardzo, a moja mama, wielka miłośniczka wszelkich dżemów, jeszcze bardziej :) Obie ciągle testujemy nowe firmy, składy, smaki i mamy niedosyt :D Ostatnio na ultra wyprzedażach w Biedronce udało nam się dorwać taki oto uroczy słoiczek z powidłem korzennym...korzennym? Tak! Oczywiście musiałyśmy je kupić i spróbować. A jak smakowały? O tym już w recenzji -  zapraszam :)


Skład:


Wygląd i smak: Piękny słoiczek, który swoim ciekawym kształtem od razu przyciągnął moją i mojej mamy uwagę. Lubimy takie pękate słoiczki, bo można je potem  wykorzystać do domowych przetworów lub innych celów kuchennych - np:. jako pojemniczek na przyprawy :) Korzennych powideł jeszcze obie nie jadłyśmy, a więc nie było innej opcji, aby ich nie kupić. Skład nie jest zły, nawet pozytywnie nas zaskoczył, a więc czemu nie!

Po otwarciu powidła pachniały...powidłami. Niestety nie wyczułam korzennych nut, co bardzo mnie zawiodło. Konsystencja na szczęście była bardzo przyjemna, lekko lejąca i z malusimi kawałkami śliwek, a raczej ich skórek :P Smakiem również nie powalały, bo okazały się praktycznie pozbawione przyprawy korzennej. Liczyłam na coś idealnego, coś przepełnionego cynamonem i innymi składnikami przyprawy korzennej, ale niestety nie dostałam tego. Ogólnie powidła były bardzo smaczne, ale jednak producent zapowiadał coś innego :) Z czystej ciekawości można spróbować, ale więcej się nie skuszę.


Podsumowując:
7/10
Cena - ok. 4,99 zł Biedronka
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 22 maja 2017

Batony Garden Gusto i Poesie Amelie foodloose

Dziś zapowiada się ciężki, ale piękny dzień :) Sprawdzian z polskiego i nauka do testów dyrektorki, które pisze każda klasa z każdego przedmiotu, który ma :P Czeka mnie tyle nauki, że nie będę miała pewnie życia, ale kurde, trzeba spiąć pośladki i się nie poddawać! Trzymać kciuki :)


Pamiętacie mój pierwszy post z batonikami od foodloose? Były to ciekawe batoniki raw, które odwzorowywały swoim smakiem popularne smoothies, które teraz robią furorę w internecie :) Dziś czas na trochę inną formę batoników, a mianowicie batony zrobione z samych orzechów i suszonych owoców! To coś na wzór orzechów zalepionych miodem, ale bardziej w wersji ''premium'' ;) Kto chętny? Zapraszam do czytania!


Składy:



Wygląd i smak:

GARDEN GUSTO - to nasz bordowy koleżka, który już od samego początku ciekawił mnie zestawieniem słodko-kwaśne. Bardzo lubię te wszelkie kombinacje smakowe jak słodko-kwaśne, słodko-słone, a jedynym combo, które nie jest dla mnie to słodko-ostre. Batonik bardzo fajnie się prezentował, grafika niby prosta, ale zawierająca najważniejsze informacje i przyciągająca uwagę. Po rozpakowaniu batonik wyglądał jeszcze lepiej, bo właściwie składał się z ogromnych kawałków orzechów i suszonych owoców - oczywiście w nie zmielonej formie ;) Orzechy brazylijskie, orzechy ziemne, żurawina, wiśnia...kurde, to musiało być genialne! I było :) Zacznę od samej konsystencji, która przypominała typowe batoniki z orzechów sklejonych miodem czy syropem. Śmiesznie się rwał i jednocześnie ciągnął, ale nadal pozostawał chrupki. Orzeszki były podprażone i puszczały cudowny aromat, który od razu doprowadził mnie do ślinotoku. A smak? Jeszcze lepszy! Wyraźnie było czuć naprawdę kwaśne wiśnie i słodką żurawinę oraz aromatyczne orzechy, które oczywiście uwielbiam :) Pyszne i godne polecenia! Szczególnie dla wielbicieli wiśni ;)




POESIE AMELIE - ten kusił jeszcze bardziej, bo jeśli ma się w nazwie poezję, to musi być czad ;) Opakowanie podobne do poprzedniego wariantu, bardzo ciekawe, praktyczne i przyciągające uwagę. Batonik po rozpakowaniu wyglądał praktycznie tak samo, ale oczywiście różnił się dodatkami. Aromat, który z niego się wydobywał był jeszcze lepszy niż od tego poprzedniego! Normalnie jakbym wyjmowała z piekarnika świeżo upieczoną szarlotkę z toną cynamonu ♥ Od razu ślinianki zaczęły mi pracować, a więc zabrałam się za test smaku. Efekty? Miłość od pierwszego gryza! Batonik okazał się słodziutki, ultra cynamonowy i PRZEPYSZNY! Śliwki, jabłka i orzeszki tak fajnie komponowały się z cynamonem i słodkim syropem, że mogłabym to combo jeść codziennie - nie żartuję! ;) Coś genialnego i naprawdę godnego zakupu, szczególnie gdy jest się takim maniakiem cynamonu jak ja, o! :D


Podsumowując:
GARDEN GUSTO - 11/10
POESIE AMELIE - 100/10
Czy kupię ponownie? - Tak

niedziela, 21 maja 2017

Piernikowe płatki jaglane na mleku owsianym czekoladowym AMANDIN

Witam, witam! Jak minęła Wam ta piękna sobota? U mnie wpadł trening, którego nie robiłam już od wtorku, rodzinny grill i dużo zabawy :) Dziś niestety trzeba zejść na ziemię i postawić na naukę, ale po wczorajszej sielance nawet to nie jest złe ;) Oczywiście wpadnie też trening, bo w poniedziałek będę mogła się z nim pożegnać :/

Ktoś ma smaka na piernika? Co prawda pogoda zachęca tylko do jedzenia lodów i chłodnych smoothie, ale przecież dobry piernik nie jest zły, a przynajmniej taki w postaci płatków jaglanych :) To była totalna improwizacja, ale niezwykle udana i MUSZĘ podzielić się z Wami tym przepisem! Płatki jaglane ostatnio często się pojawiają, bo je uwielbiam, a gotowane na kremowym i ultra czekoladowym mleku owsianym AMANDIN to już w ogóle wypas :) Powiem szczerze, że nie przepadam za mlekiem owsianym, ale to...to to czysta poezja! Zero wodnistości, kremowa konsystencja i ten smak...polecam zakupić :)

A teraz czas na przepis!


Składniki /1 porcja/:
50 g płatków jaglanych
200 ml mleka owsianego z kakao AMANDIN
1 łyżka masła migdałowego
1 łyżka powideł śliwowych
szczypta przyprawy do piernika
szczypta cynamonu
dowolny owoc (u mnie jabłko, ale można pominąć)



1.Do garnuszka wlewamy mleko i doprowadzamy do wrzenia.
2.Płatki jaglane wrzucamy do mleka, zmniejszamy ogień i gotujemy do momentu ich lekkiego zgęstnienia.
3.Do płatków dodajemy łyżkę masła migdałowego,łyżkę powideł, przyprawę do piernika i cynamon - gotujemy aż zupełnie zgęstnieją, a masło migdałowe idealnie się rozpuści.
4.Jabłko myjemy, kroimy w kostkę i dodajemy do już ugotowanych aby lekko zmiękły i nadal zostało chrupiące.
5.Podajemy w towarzystwie smakowitych dodatków, ja osobiście polecam podać z dodatkową porcją powideł śliwowych lub pokruszyć jakieś korzenne ciasteczka :)

Smacznego!



sobota, 20 maja 2017

Nākd Bakewell Tart

Witam, witam! Piękne nam się lato zrobiło, nieprawdaż? ;) Wybaczcie mi moją ponowną nieobecność, ale obowiązki niestety wygrały i nawet nie miałam czasu na bloga i treningi, czyli moje dwie pasje :( Starałam się wyrobić, ale wyszło jak wyszło i musiałam się z tym pogodzić. Mam nadzieję, że u Was nie jest tak strasznie intensywnie i pracowicie i możecie sobie pozwolić na swoje przyjemności :) Od tego tygodnia znów wracają posty codziennie, a nie ukrywam, że pojawią się ciekawe rzeczy!
Dziś oczywiście na słodko - zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Zawsze piszę to samo o batonikach Nakd, ale przecież nie mogę tym słowom zaprzeczyć. Te malutkie słodkości są idealne do szkoły czy pracy, a nawet do zabrania na spacer czy siłownię, bo ich malusia gramatura powoduje to, że zmieści się nawet w średniej kieszeni. Niby to mała przekąska, ale wykonana z samych daktyli i innych bakalii, więc potrafi człowieka nasycić, a przynajmniej ''zamulić'' do następnego posiłku :) Na ten smak czaiłam się bardzo długo i niestety w PL go nie znalazłam. Jednak przy okazji wylotu mojej mamy do Anglii poprosiłam ją aby poszukała mi tego cuda. Co prawda nigdy nie jadłam ich słynnej tarty, ale coś czułam, że ten batonik będzie dla mnie wręcz stworzony! ;) 

Po otwarciu batona przeżyłam szok, bo dawno nie czułam tak pięknego aromatu od raw słodkości. Jedyne co czułam to tak intensywna woń marcepanu, że od razu przypomniałam sobie smak świątecznych chlebków marcepanowych. Wow! Od razu chciałam go jak najszybciej spróbować, bo nie dość, że cudownie pachniał, to jeszcze miał ciekawą konsystencję - niby zbitą, ale lekko łamliwą, jak na tartę przystało ;) No i jak ten smak? Ponowne zaskoczenie! To połączenie marcepanu i daktyli, a chyba nie muszę mówić jaki to cudowny duet, choć nietypowy ;) Nie wiem jak oni to zrobili, ale właśnie smak marcepanu najbardziej tutaj dominował, a zaraz po nim słodycz daktyli. Oczywiście przewijały się też kawałki orzeszków, ale one były pikusiem w porównaniu do całego smaku :) Ogólnie byłam mega pozytywnie zaskoczona i śmiem stwierdzić, że to chyba będzie mój ulubiony Nakd! Polecam :)


Podsumowując:
100/10!
Cena - ok. 4-5 zł (ja mam z Anglii)
Czy kupię ponownie? - Tak!


środa, 17 maja 2017

Masło mix orzechów NutVit

Wczorajszy dzień przeżyty to i z tym sobie poradzę, prawda? ;) Dziś ponownie czeka mnie masa pracy, a w tym  bardzo trudny sprawdzian z chemii. Niby się uczyłam, ale to jest taka ilość materiału, że w głowie się nie mieści. Mam nadzieję, że pójdzie pozytywnie i szybko zleci mi ten dzień :) Jak zwykle proszę o trzymanie kciuków!


Ostatnio znów rozsmakowałam się w maśle orzechowym i teraz praktycznie zajadam się nim codziennie. Idealnie pasuje do dań na słodko, wypieków czy nawet jako baza pod sosy na wytrawnie. Kalarepki już zaczęły się pojawiać, a ja nałogowo zajadam je z masłem orzechowym :D Polecam to combo! Dziś o bardzo ciekawym maśle z 3 rodzajów orzechów - nerkowce ziemne i migdały. Czy to może być złe? Zapraszam :)


Skład:


Wygląd i smak: Ponownie mamy tutaj plastikowy słoik, który zapobiegnie stłuczeniu i zmarnowaniu się zawartości słoika. Masło z trzej rodzajów orzechów jeszcze nigdy nie było przeze mnie testowane, a więc do tego masełka podchodziłam z wielką ekscytacją.
Tutaj mamy wersję smooth, czyli gładką, która nie należy do mojej ulubionej, ale oczywiście też może być smaczna. Ja jednak wolę jak coś mi chrupie ;) Masełko pachniało pięknie, bardzo naturalnie orzechami zimnymi i migdałami, które niestety zdominowały i nerkowców już nie wyczułam. Konsystencja masełka była bardzo specyficzna, bo niezwykle zbita i praktycznie nie do wymieszania z wytrąconym olejem. Smak? Pyszny! To oczywiste przy maśle orzechowym :) Orzeszki ziemne czułam najmocniej ze wszystkich, a zaraz po nich pojawiały się migdały. Nerkowce może tam są, ale ja niestety ich nie mogłam wysmakować. Masło miało dziwną strukturę, bo bardzo zbitą, wręcz mogłam gryźć je jak jakieś pralinki :P Ogólnie smaczne, ale trzeba popracować nad konsystencją :)


Podsumowując:
8/10
Czy kupię ponownie? - Raczej nie

wtorek, 16 maja 2017

Lifebar Plus Acai Banana

Poniedziałek miną bardzo pracowicie i niezbyt przyjemnie, ale to był pikuś do dnia dzisiejszego :D Nie ma to jak wstawać o 5.40 żeby jechać do szkoły i to jeszcze na pierwszej lekcji pisać sprawdzian z matematyki - jupi! :/ Trzymać kciuki, bo przydadzą się i na matematykę i na chemię, którą też piszę :)


Ostatnio na blogu napisałam Wam, że będę teraz pisać recenzje batoników Lifebar, które udało mi się zakupić w sklepie internetowym. Troszkę zaszalałam i sporo się ich uzbierało, a więc będzie utaj przynajmniej 1 taki batonik na tydzień :) Ostatnio pisałam o batoniku z jagodami i komosą, który niestety okazał się porażką. Z tej samej serii miałam też bananowego z jagodami acai, które oczywiście są uznawane za super foods. Jak wypadnie to smakowo? Zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Lifebar o tym smaku kusiły mnie zdecydowanie bardziej od poprzedniego smaku. Ubóstwiam suszone banany, a ich dodatek tutaj tylko bardzo mnie ciekawił. Ładna szata graficzna, ciekawe i ciepłe kolory, które tylko nasilały chrapkę na tego batonika. Otworzyłam go po tym, jak rozczarowałam się na wersji jagoda-komosa i oczywiście do tego miałam dużo większe nadzieje. Liczyłam, że nie będzie takim nieciekawym tworem. Batonik bardzo fajnie zapowiadał się tuż po samym otwarciu. Okazał się zupełnim przeciwieństwem do wersji plus z poprzedniej recenzji. Ten był bardzo miękki, lekko tłustawy, bogaty w kawałki orzechów (ogromnych!) i cudownie słodko pachnący. Wszystko tylko spowodowało, że moje ślinianki zaczęły wariować i jak najszybciej musiałam go zjeść. Zacznę od tego, że batonik był PYSZNY! Miękki, ale przepełniony orzechami, które ciągle chrupały podczas jedzenia. Baton okazał się słodki, lekko bananowy. Jagody acai jednak wiodły prym i dodały ciekawej słodko-kwaśnej nutki :) Cieszę się, że ten okazał się pyszny i z chęcią kupiłabym go ponownie.


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 7 zł sklep ekologiczny
Czy kupię ponownie? - Tak

poniedziałek, 15 maja 2017

Protein Cake milky (www.biozona.pl)

Weekend upłyną bardzo miło, zregenerowałam moje siły w 50% i mogę powoli wkraczać w nowy tydzień ;) Dziś na rozgrzewkę czekają mnie 2 godziny matematyki, sprawdzian z młodej Polski i odpytywanko z angielskiego...trzymać kciuki!


Nie często jadam proteinowe rzeczy, bo nie są one mi zbyt potrzebne w diecie. Oczywiście białko jest, ale wszelkie odżywki, batony, kremy czy jogurty są raczej kupowane przeze mnie jako pewien rodzaj ciekawostki. Czasami przez tą ciekawość odkrywam bardzo smaczne rzeczy lub wręcz przeciwnie - takie, których nie da się zjeść. Te ciasteczka jadłam już w wersji kokos-kakao, która bardzo mi smakowała :) Jej recenzje znajdziecie tutaj. A jak będzie z tą? Zapraszam do czytania:)



Skład:


Wygląd i smak: Zacznę tradycyjnie od opakowania z ciasteczkami, które praktycznie niczym nie różni się od swojego poprzednika. Ładne, kuszące i zapowiadające mleczne ciasteczka w środku. W opakowaniu znajdowało się 5 mini ciasteczek, które nie były pokruszone ani połamane. Często kupując takie delikatne rzeczy, są one po prostu zmasakrowane w środku, a te takie nie były - piękne i w całości :D Na całe szczęście! Pachniały ciekawie, bo intensywnie wanilią, a raczej takim śmietankowo-waniliowym budyniem. Kocham budyń, a więc ślinianki od razu zaczęły mi pracować po pierwszym niuchu ;) Zaznaczę, że te zostały zrobione z jasnego ciasta oraz krem w nich zawarty też był jasny. No, ale dobrze, przejdźmy do smaku naszych ciastek! Zacznę od ich struktury, która okazała się bardzo, ale to bardzo delikatna i niezwykle krucha. Przy próbie przekrojenia od razu rozpadały się, ale to za sprawą użycia składników pozbawionych glutenu. A jak smak? Powiem Wam, że pozytywnie się zaskoczyłam, bo ciastka okazały się pyszne! Słodkie, ale nie za słodkie i nadziane kremem, który wyraźnie smakował mi czymś waniliowym z nutą śmietanki. Krem miał charakterystyczny proszkowy posmak, ale mi on akurat niezbyt przeszkadza, ba, nawet go w niektórych rzeczach lubię :D Ogólnie ciasta okazały się super, ale minusem jest ich krucha konsystencja i sztucznie słodki posmak. Jednak dla osób przyzwyczajonych do proteinowych przekąsek będą idealne :)


Podsumowując:
8/10
Cena - 5,50 zł tutaj, Auchan, Carrefour
Czy kupię ponownie? - Tak