środa, 26 kwietnia 2017

Tortilla solona z mąki z ciecierzycy Vitanella

Uf, wtorek jakoś przeżyłam, ale nie uważam że jakoś dobrze mi poszło. Było ciężko, ale na szczęście mam już to za sobą :P Nie wiem jak ja wytrzymam resztę dni, bo najchętniej tylko bym spała :( Mam nadzieję, że dzisiejszy trening da mi dużo pozytywnej siły, bo wczoraj niestety nie miałam jak go zrobić.


No dobrze, ostatnio zrobiło się tutaj dosyć słodko oraz posypało się bardzo dobrymi opiniami, ale przecież nie może być tak ciągle! :P Na szczęście ostatnio trafiam na samo bardzo smaczne jedzenie i nie mam jak pisać negatywnych opinii, ale kto by tam lubił takie czytać... ;) Dziś mam dla Was przekąskę tortilla z mąki z ciecierzycy, która należy do moich ulubionych mąk. Bardzo lubię jej grochowy posmak, a więc nie mogłam nie kupić tych tortilli! Ciekawi jak to wypadło? Zapraszam :)


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie od razu mnie zaciekawiło w sklepie, bo oczywiście znajdowała się na nim moja ukochana ciecierzyca :) Uwielbiam ją i jadam bardzo często w postaci placków, kotlecików, past czy tez na słodko! Uwielbiam budyń z niej, na który przepis jest tutaj :)
No dobrze opakowanie to nie wszystko, bo liczy się smak! Tutaj miałam duże przewidywania, bo przecież rzeczy z cieciorki nie mogą smakować źle! Spodziewałam się czegoś pysznego, a dostała...właśnie co? Już mówię. Po samym otwarciu paczki wiedziałam, że będzie dosyć słono. Sól była wyraźnie wyczuwalna, ale nie ma co się oszukiwać - tortilla przecież jest solona ;) Okazała się niezwykle żółta, za sprawą mąki kukurydzianej i lekko tłusta, ale na szczęście nie nadmiernie przetłuszczona. Pachniała cudownie mąką z ciecierzycy, a kto miał do czynienia z tą mąką, wie o czym mówię ;) To taki fajny i charakterystyczny aromat grochu, który nie każdemu odpowiada. Tortilla na szczęście nie była zupełnie połamana, jak to czasami bywa przy słonych przekąskach. A jak smak? Powiem Wam, że lekko się zawiodłam. Jedyne co czuć to posmak oleju słonecznikowego i sól, a dopiero później wyłania się smak cieciorki. Tortilla może nie est przesolona, ale moim zdaniem soli powinno być mniej, a dodać czegoś bardzie wyrazistego, jak papryka wędzona czy zwykły pieprz. Ogólnie fajnie się sprawdziły jako dodatek do hummusu, ale solo nie powalały. To taka przekąska ''na raz'', ale jak może będzie kiedyś jeszcze na nie promocja, to dam im drugą szansę.


Podsumowując:
6/10
Cena - ok. 5 zł Biedronka
Czy kupię ponownie? - Może tak

wtorek, 25 kwietnia 2017

Baton morele-karob-imbir Zdrowie w Tobie

No to mamy dziś jeden z najbardziej stresujących dni w tym tygodniu! Mam strasznego piera, bo zdaję matematykę, angielski i ustną maturę z ''Wesela'' na j.polskim :( Mam nadzieję, że na ten próbnej maturze nie będę się jąkała jak szalona i zacinała, a co najważniejsze mam nadzieję, że im tam nie zemdleję :P Cóż, ściskajcie kciuki, bo dziś się przydadzą! Chyba jak wrócę do domu to padnę na twarz bo jestem padnięta :D


Kto pamięta batoniki od Zdrowie w Tobie? Zastał mi jeszcze jeden smak do przedstawienia Wam i to nie byle jaki, bo z karobem, którego uwielbiam! Jest tu jeszcze jakiś miłośnik tego dodatku? ;) Batonik ma bardzo ciekawy smak, strukturę i ogólnie nieźle mnie zaskoczył! Po więcej oczywiście zapraszam do czytania :)

PS Na blogu jest jeszcze wersja śliwkowa i kokosowa :)


Skład:



Wygląd i smak: Ponownie mamy tutaj urocze opakowanie z dosyć prostą, ale przyciągająca grafiką :) Jedynym minusem tej foli jest to, że od razu rwie się cała i ciężko zostawić połówkę batonika na później do zjedzenia gdyż może lekko wyschnąć, a tego chyba nikt by nie chciał :) No, ale to nic, ważny jest smak! Po przeczytaniu składu batonika wiedziałam, że to może być dla mnie coś przepysznego. Jedyne co mnie niepokoiło to imbir, który w sporych ilościach wywołuje u mnie uczulenie, ale tutaj musiało być go naprawdę malutko, bo nawet go nie wyczułam w zapachu. Po rozwinięciu batonika od razu wiedziałam, że to ten z tych ''tłustawych'' i bardziej ''gumowych'' niż tradycyjne daktylowe wyroby :) Mnie to absolutnie nie przeszkadzało, bo uwielbiam i taką i bardziej twardą strukturę w raw batonikach :) Batonik był pełen sporych kawałków orzechów, a jego zapach to kwintesencja szczęścia głodnego brzucha na słodycze - serio! Słodkie morele i karob to mieszanka aromatów wywołujących ślinotok od razu, mówię Wam ;) No dobrze, a co ze smakiem? Powiem Wam, że ten batonik okazał się sztosikiem jakich mało! Karob bardzo dominował, a ja go UWIELBIAM i staram się ograniczać, bo mogłabym go sypać wszędzie. Morele nadawały dodatkowej słodyczy i fajnej struktury podczas jedzenia. Orzechy nerkowca fajnie chrupały razem z pestkami słonecznika. To będzie już kolejne setka w tym tygodniu, ale nie mogłam dać temu batonikowi innej oceny! Pycha :)


Podsumowując:
100/10!
Czy kupię ponownie? - Tak ♥

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Raw Bites Orzech

Witajcie! Dziś zaczynam mój najbardziej pracowity tydzień od baaardzo dawna ;) Czeka mnie dużo pracy, dużo zaliczeń i chyba mało snu :D Cóż, trzeba się jakoś spiąć i damy radę! Mam nadzieję, że będziecie trzymać za mnie kciuki, a nóż może to coś da? ;) Dziś zaliczam angielski i chemię, które w weekend kosztowały mnie sporo nauki - życzcie mi powodzenia!


Lubicie kulki mocy? Ja bardzo! I zawsze ratują mnie w chwilach kryzysu cukrowego :) Jest to pożywna przekąska, która nie dość, że nasyci to i jeszcze zaspokoi ochotę na wszelkie słodycze :) Już jakiś czas temu dostałam piękny prezent od mojej kochanej Marty, która serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że czyta tego posta :* W paczce ze smakołykami znalazłam pudełko tych oto uroczych pralinek, których jeszcze nigdy nie spotkałam! Oczywiście szybko je rozpakowałam i...zapraszam do czytania :)


Skład:


Wygląd i smak: Zacznę oczywiście od samego opakowania, które od razu wzbudziło u mnie ogromne zainteresowanie. Jest ślicznie zrobione, a grafika kusi już z daleka swoją niebanalnością. Piękny kolor zieleni również daje ''nadzieję'' na smaczną i zdrową przekąskę w ciągu dnia :) Po wyjęciu kulek z opakowania można nieźle się zdziwić, bo są one OGROMNE i w CAŁOŚCI obsypane kawałkami orzechów, które oczywiście ja kocham całym serduchem ;) Już wiedziałam, że będzie smacznie, ale gdy poczułam boski aromat kuleczek, to wiedziałam, że się w nich zakocham! Szybko wzięłam jedną kulkę, która okazała się raczej twarda i zbita, a nie jak inne testowane przeze mnie tego typu przysmaki. Orzechowa posypka dzielnie się ich trzymała i nie odpadała. Zapach ciągle tylko powodował u mnie ślinotok i już podczas robienia zdjęć miałam ochotę wsunąć całe opakowanie. Zerknęłam jeszcze raz szybko na skład i zobaczyłam coś, co lekko mnie przeraziło...chlorella, o nie. Nie lubię wszelkich zielonych dodatków, a więc miałam pewne obawy, ale już zdradzam Wam, że niepotrzebne! Kulki mocy okazały się przepyszne, a jedynym smakiem, który czułam to mieszanka słodkich daktyli i przeróżnych orzechów :) Chyba najbardziej czuła te ziemne, ale były tak wymieszane, że ciężko dało się wyczuć poszczególne smaki innych :) Ogólnie dla mnie pralinki okazały się PYSZNE! I muszę się Wam przyznać, że zjadłam całe opakowanie sama zaraz po zrobieniu zdjęć :P Pyszne i na pewno kupię je ponownie :)


Podsumowując:
100/10!
Cena - chyba ok. 15 zł Rossmann
Czy kupie ponownie? - Tak!

niedziela, 23 kwietnia 2017

Bananowo-orzechowa kasza jaglana na mleku kokosowym AMANDIN

Sobota zleciała bardzo szybko i już niestety muszę pożegnać się z wolnym :( Szkoda, że to co fajne, szybko się kończy i szybko trzeba wracać do szarej i burej rzeczywistości. Ten tydzień będzie zdecydowanie najcięższy ze wszystkich, bo codziennie mam po minimum 3 zaliczenia, ale nie mogę się poddawać! Uśmiech na twarz i działamy dalej :)

Chyba nie muszę Wam zdradzać, że jestem zakochana w kaszy jaglanej? Uwielbiam jej smak oraz to, że ma w sobie tyle wspaniałych właściwości! Jest idealna dla osób na diecie bezglutenowej, dla wegan, dla dzieci, ale i też dla osób dorosłych na diecie tradycyjnej :) Zawiera masę krzemionki, która świetnie wpływa na nasze włosy i paznokcie, które są atutem kobiet - nieprawdaż? ;) Taka jaglanka ugotowana na mleku kokosowym marki AMANDIN to kremowa poezja! Dawno nie piłam mleka, które byłoby tak bogate w smaku i niezwykle kremowe :) Gotowi na przepis? Zapraszam!


Składniki/1 porcja/:
50 g suchej kaszy jaglanej
1 spory banan
0,5 jabłka
1 czubata łyżka masła z orzechów nerkowca
200 ml mleka kokosowego AMANDIN
50 ml wody
szczypta cynamonu


1.Sucha kaszę przepłukujemy na sitku pod zimną wodą aby pozbyć się goryczki.
2.Do garnuszka wlewamy mleko z woda i doprowadzamy do wrzenia.
3.Kaszę wrzucamy do mleka, zmniejszamy ogień i gotujemy do momentu jej zgęstnienia.
4.Banana obieramy i jego większa połowę zgniatamy na papkę i mieszamy z odrobina cynamonu, a następnie papkę tą dodajemy do naszej gotującej się kaszy - mieszamy.
5.Do naszej kaszy dodajemy czubatą(!) łyżkę masła z orzechów nerkowca, gotujemy aż zupełnie się ono rozpuści.
6.Jabłko myjemy, kroimy w kostkę i dodajemy do już ugotowanej jaglanki aby tylko lekko zmiękło i pozostało nadal chrupiące.
7.Podajemy w towarzystwie większej ilości masła orzechowego i bananów ;)

Smacznego!




sobota, 22 kwietnia 2017

Batoniki SMU:DI foodloose

Witam w sobotę! Nie macie pojęcia jak w piątek źle się czułam. Wszystko mnie bolało, a z łóżka wywlokłam się dopiero o 16.00 :/ Masakra...dziś jest jednak dużo lepiej i oczywiście muszę wykorzystać ten dzień na 100%, bo wczorajszy był okropny pod względem wydajności. Nie zrobiłam praktycznie nic prócz zjedzenia czegoś i obejrzenia głupiego filmu dla nastolatek :P Cóż...bywa.


Pamiętacie mój ostatni post o produktach foodloose? Dostałam od nich dwa typy batoników do przetestowania, a na dzisiejszy post wybrałam te z serii SMU:DI czyli smoothie owocowo-warzywne zamknięte w cieniutkich batonikach! Od razu wiedziałam, że będzie to coś ciekawego i wartego spróbowania. Jak one wypadły smakowo? Powiem Wam, że ciekawie! A po więcej zapraszam do czytania ;)


Skład malina-burak-wanilia:


Skład wiśnia-kakao-wanilia:


Skład szpinak-mięta-pomarańcza:


Wygląd i smak: Zacznę od samego wyglądu batoników, które są na prawdę świetne. Niby coś prostego, ale bardzo przyciągającego. Nie ukrywam, że po zobaczeniu smaków, byłam lekko przerażona, bo bałam się takich kompozycji smakowych. Burak, szpinak, mięta? Eee...będzie ciekawie :D

Swoja przygodę w testowaniu zaczęłam od samu malinowego z burakiem. Ostatnio polubiłam buraki, a więc czułam, że tu nie może być źle. Po otwarciu batonik prezentował się ślicznie. Był bardzo różowy, mięciutki i pełen drobinek różnych ziaren. Pachniał również bardzo ciekawie, bo słodko, ale jak dla mnie ciut za mocno burakiem. To była mdląca słodycz, ale intrygująca. Moje obawy co do buraczanego smaku jednak były niepotrzebne, bo batonik okazał się PYSZNY! Mięciutki, rozpływający się w ustach i bardzo słodki :) Drobinki malin fajnie chrupały razem z innymi ziarnami, a smaku buraku prawie nie czułam. Świetny i godny spróbowania.

Jako drugi smak wybrałam wersję z wiśnią i kakao, który kusił mnie najbardziej. Uwielbiam połączenie smaku wiśni z czekoladowymi akcentami, a więc wiedziałam, że ten batonik to będzie sztosik. Czy tak też się okazało? Zacznę od jego tekstury, która była identyczna jak w wersji malinowej. Miękki, bogaty w ziarna batonik, który po ugryzieniu rozpływał się w ustach. Zapach? Lekko kwaśny, ale z przewagą kakao - coś niesamowitego! Chyba nie muszę mówić, że smak też taki się okazał? ;) Dla mnie ten batonik to POEZJA smakowa. Mogłabym jeść go codziennie. Wiśnie, kakao i ziarna...to jest to! Polecam :)

No i jako ostatni - smak dla mnie nie do przejedzenia. Szpinak, mięta i pomarańcza? Chyba nie muszę mówić jak długo podchodziłam do spróbowania :P Już po samym otwarciu nieźle mnie przeraził, bo był zupełnie zielony, a zapach wyraźnie zdradzał obecność szpinaku i mięty. Po pierwszym  gryzie odpadłam, bo od razu go wyplułam. Nie mogłam pozbyć się posmaku szpinaku przez dłuższy czas :P To zdecydowanie nie moja bajka, ale może miłośnikom szpinaku przypadnie do gustu :)


Podsumowując:
MALINA-BURAK-WANILIA - 10/10
WIŚNIA-KAKAO-WANILIA - 100/10!
SZPINAK-MIĘTA-POMARAŃCZA - 0/10
Czy kupię ponownie? - Tak, szczególnie wersję wiśniową


piątek, 21 kwietnia 2017

Twix Peanut Butter

Dziś piszę sprawdzian z matematyki, a więc bardzo proszę o trzymanie kciuków! Muszę zaliczyć ;) Poza tym w szkole szykują się spore luzy, a więc nie mam jakiś szczególnych stresów. Co prawda mam kupę nauki na weekend, ale to już tradycja, nie ma co :P Mimo tego uśmiech na twarz i do roboty!

Już dawno, ale to bardzo dawno temu dostałam od mojej cioci Twix'a z masłem orzechowym, którego specjalnie dla mnie zamówiła ze sklepu internetowego. Zawsze bardzo chciałam go spróbować i byłam na niego ''napalona'' jak nie wiem co :D Czy mnie zachwycił? Czy spełnił moje oczekiwania? Zapraszam do czytania! :)


Skład: Czekolada mleczna (cukier, masło kakaowe, czekolada, mleko odtłuszczone, laktoza (z mleka), tłuszcz mleczny, emulgator (lecytyna sojowa), sztuczny aromat), orzeszki ziemne, mąka pszenna kwas foliowy , żelazo, cukier olej palmowy, maltodekstryna, kakao przetwarzane z alkaliami, uwodorniony olej rzepakowy i olej bawełniany, naturalne i sztuczne aromaty, częściowo uwodorniony olej sojowy, sól, modyfikowana skrobia kukurydziana, syrop kukurydziany, emulgator (lecytyna sojowa), środek spulchniający (wodorowęglan sodu), przeciwutleniacz (E310)


Wygląd i smak: Jak Twix wygląda to chyba każdy wie? To dosyć popularny batonik w Polsce, a więc nie trzeba go nikomu przedstawiać. Dwa paluszki z ciastkiem, karmelem i czekoladą - proste, a smaczne ;) Jednak wersja z masłem orzechowym to musi być coś, a przynajmniej ja sobie tak wyobrażałam smak obcego mi smakołyka, którego długo nie mogłam nigdzie znaleźć. Już po samym otwarciu lekko się zawiodłam, bo nie czułam nic, co przypominałoby moje ukochane smarowidło. Jedyne co wyczułam to malusia woń orzeszków ziemnych, ale takich niezbyt świeżych i przyjemnych. Szybko przełamałam jeden z paluszków, bo miałam cichą nadzieję, że to środek powali mnie na kolana. I co? No i znów słabo, bo liczyłam na jakiś orzechowy krem, a dostałam suchą orzechową masę, która tylko się kruszyła - nie fajnie :( Jednak nie było tak źle, jak się na samym początku zapowiadało. Już po jednym gryzie poczułam coś, co lekko przypominało mi ukochane masło orzechowe. Co prawda było to tylko zbliżenie smakowe, a nie typowy smak słynnego peanut butter, ale dawało radę. Czekolada smaczna, ale mam wrażenie, że ta robiona dla PL jest mniej plastikowa. Batonik okazał się chrupki, nawet bardzo, co akurat mi pasowało, ale suchość masła orzechowego już nie bardzo. Zawiodłam się i za taką cenę oczekiwałam czegoś więcej. Raczej nie skuszę się na niego ponownie, ale jak zrobią wersję dla PL to może...pozostaje czekać ;)


Podsumowując:
6/10
Cena - chyba 7 zł
Czy kupie ponownie? - Raczej nie

czwartek, 20 kwietnia 2017

Soligrano Puffinki Pops

Wczorajszy dzień okazał się bardzo pozytywny i pełen śmiechu ze znajomymi ;) Mam nadzieję, że u Was powrót po świątecznej sielance nie był zły, a pełen energii i szczęścia z życia :) Dziś niestety dostanę w kość, bo będę cały dzień poza domem na nogach i pewnie wrócę tak padnięta, że na nic nie będę miała siły, a przecież tyle nauki...masakra :/ Ale dam radę! Trzymać kciuki :)


Lubicie płatki kukurydziane? Ja je uwielbiam i często kupuję w różnych wariantach smakowych. Moje ulubione to zdecydowanie te z dodatkiem kakao, ale nie o tym przysmaku dzisiaj :) Dziś będzie o grysie kukurydzianym, który został oblany miodem. Ekspandowana kukurydza to musi być coś! A jak smakuje? Zapraszam :)


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie tych płatków zdecydowanie przeznaczone jest dla młodszych odbiorców :) Uroczy miś, który uśmiecha się z opakowania od razu przyciągnie uwagę niejednego urwisa w sklepie. Ja niestety urwisem już nie jestem, ale tez łapię się na taką uroczą formę graficzną i często produkty przeznaczone dla dzieci są przeze mnie kupowane.

Jak już wcześniej wspomniałam, bardzo lubię płatki kukurydziane. Takiej formy nie miałam okazji wcześniej próbować, a więc bez większego zastanawiania szybko zaczęłam testy smakowe ;) Już po samym otwarciu paczuszki wiedziałam, że to będzie coś pysznego! Miodowy aromat, który wydobywał się z paczki był bardzo kuszący i w miarę naturalny. Płatki okazały się mega leciutkie, a ja takie lubię, bo fajnie komponują się z sojowymi jogurtami/deserkami czy twarożkami, które są jedynym  nabiałem, który zdarza mi się jeszcze jadać. 

Okej, ale jak ze smakiem? Już mówię! Kukurydza ekspandowana to zdecydowanie smak dla ludzi, którzy lubią płatki kukurydziane. Czuć ten charakterystyczny posmak, który w pewnych momentach przypominał mi smak moich ulubionych wafli kukurydzianych, ale oczywiście na słodko. Płatki świetnie chrupią, fajnie nasiąkają bo dodaniu do czegoś innego i są słodziutkie :) Myślę, że to fajna alternatywa dla tradycyjnych płatków, którą warto spróbować!


Podsumowując:
10/10!
Cena - ok. 4 zł Mila, Netto, Polo Market
Czy kupię ponownie? - Tak!