niedziela, 27 lipca 2014

Śniadanie nr 259 - Lubię jak...

Lubię jak chałwa rozpływa się pod wpływem ciepła i przykleja do podniebienia roznosząc po całej budzi cudowny smak i aromat sezamu, a samą chałwę na ''sucho'' przełknąć nie umiem. Lubię jak robię sobie kanapki z przecierem pomidorowym ale na samego pomidora, na jego zapach, smak, jest mi nie dobrze. Lubię, a wręcz kocham winogrona! Ale jak w serniku zobaczę rodzynkę to muszę ją wydłubać...
Takie tam moje paradoksy z życia ;)

Też tak macie, że lubicie i jednocześnie nie lubicie tej samej rzeczy?

Kasza jaglana z chałwą i śliwkami



21 komentarzy:

  1. Całe życie jest pełne takich paradoksów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Koncentart pomidorowy lubię ale kanapki z nim bym nie zjadła :) Co do rodzynek w serniku to też ich nie znoszę - toleruje je tylko w bułeczkach drożdzowych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam identycznie! Z jednej strony coś uwielbiam, a z drugiej nienawidzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. rodzynki też wyciągam z sernika !:D
    rozpuszczajaca się chałwa... mniam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam koncentrat pomidorowy - mogę nawet zjeść cały słoik ;D A pomidora poza sezonem to nie tknę - smakują jak nie do końca czysta woda ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie każdy ma jakieś widzimisię jedzeniowe, chociaż u mnie rodzynki i pomidory są spoko :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rodzynki w serniku to najgorsza rzecz na tym świecie. ._."
    Uwielbiam sezam, ale nigdy za chałwą nie przepadałem... Może w takiej wersji byśmy się polubili :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj pewnie! Pełno jest takich rzeczy. Mam to samo z rodzynkami,ale na tym nie koniec :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Chałwę kocham w każdej formie, postaci, ilości itd :P
    Ja mam tak z czarną porzeczką, pomarańczami i mandarynkami, lubię soki i przetwory, a same owoce średnio na jeża. Sądzę, że więcej przykładów by się takich znalazło :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak a żeby była jedna. np nie lubię ( wręcz nie cierpię) zupy fasolowej, grochowej i fasolki po bretońsku za to uwielbiam świeży groszek czy fasolkę ;D
    Śliwki z chałwą ? Muszę wypróbować ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudownie pyszne połączenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. chłwa....brrr....to jedna z tych rzeczy w stosunku do której jestem na nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie bez takich skrajnych paradoksów :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jesteś sama! ;) Ja uwielbiam jajecznicę, pastę jajeczną, omlety..ale gotowanego czy sadzonego jajka nie tknę za nic w świecie!
    A co do śniadanka.. zjadłoby się takie, zwłaszcza zważając na tą chałwę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jajkami mam podobnie! Tylko ja past jajecznych nienawidzę za to sadzone zjem ;)

      Usuń
  15. Jak można nie lubić pomidorów!! :D ale z rodzynkami mam tak samo! Pyszne śniadanko!

    OdpowiedzUsuń
  16. oj to prawda, wszystko zależy... szczególnie z rybami - nie znoszę śledzia w oleju, ale taki z wody jest już spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. hmm... nie mogę sobie przypomnieć takich sytuacji u mnie... pewnie też jakieś są :D
    właśnie dzisiaj mam ochotę na kaszę jaglaną ,a chałwę muszę koniecznie zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mmmmm ten opis chałwy przypomniał mi jak za nią szaleję! ja nienawidzę suszonych śliwek, ale świeżutkie zjem i to z chęcią ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.