sobota, 13 czerwca 2015

Bombonierka Mieszko Amaretta

Koniec. Oceny wystawione, Natalia nie jest zadowolona, ale pracowałam na tak słabe oceny cały rok. Najważniejsze, że z bilogii mam 5, a z chemii 4. Teraz się tylko modlić, abym się dostała.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mieszko? Czy to Wam coś mówi? Bo mnie tak i na samą myśl momentalnie dostaję gęsiej skórki :P A mianowicie, przypomina mi się ten masakryczny smak Cremini kokosowych (klik).
I Cremini i prezentowaną dziś bombonierkę dostałam, bo sama nigdy bym sobie czegoś takiego nie kupiła.
Mama mnie zawsze uczyła, że ''darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby''. Bombonierka przyjęta i...?
Zapraszam!

Skład:


Wygląd: Bombonierka jest duża, nawet bardzo i to głównie za ogromny karton płacimy z góry. W środku znajduje się zaledwie 36 czekoladek, rozmieszczonych na 2 pięterkach (coś jak ptasie mleczko), po 6 smaków - migdał, kokos, orzech laskowy, pomarańcza, śmietanka i toffi.
Po otworzeniu ukazuje nam się napis w 2 językach of course, bo trzeba być na ''topie''. Brzmi ono tak:

''To co najlepsze,
zawsze kryje się w środku...
Daj się uwieść zniewalającym smakom
i bogactwu nadzienia!''

To co najlepsze? Bogactwo nadzienia? Hm...no nie tym razem.


Smak:

MIGDAŁ
Migdałowa czekoladka została oblana czekolada deserową, którą pokrył nalot (czyżby słaba jakość?).
Czekoladowa polewa nie jest złej jakości. Gruba, twarda, solidna, ale jakaś taka proszkowa i ee, nie w moim stylu. Nadzienie nie smakuje migdałowo, a bardziej jak amaretto do kawy. Lekka alkoholowa nuta bardzo mnie drażniła, bo nie lubię tego dodatku w czymkolwiek.
Słaba, a bogactwo nadzienia, to chyba zwidy producenta.

POMARAŃCZA
Pomarańczowa czekoladka również pokryta jest deserową czekoladą z nalotem - fuj! Czy tylko mnie to obrzydza i zniechęca? Czekolada gruba, twarda...taka sama jak w migdałowej.
Nadzienie to kompletna porażka! Nie na widzę połączenia pomarańcza-czekolada, a jak już dochodzi do tego nuta alkoholu to...fuuuuj. Ta pralinka smakowała mi zdecydowanie najmniej i od razu trafiła do zjedzenia przez innych domowników.



ŚMIETANKA
Śmietankowa czekoladka pokryta jest już czekolada mleczną, która mocno się topiła i była strasznie tłusta. Znowu do czynienia mamy tu z słabej jakości czekoladą, która swoją konsystencją nie powala. Polewa jest cieńsza niż w przypadku deserowych, ale nadal hojna. To, co znajdziemy w środku, to istna cukrowa bomba. Cukier zmieszany z mlekiem w proszku i jeszcze raz cukrem. Czekoladka nie powaliła, ale nie była aż tak zła jak pomarańczowa. Na całe szczęście tu bez alkoholowego posmaku.

TOFFI
Karmel, toffi, krówki...to uwielbiam, ale ta czekoladka to karmelowy niewypał. Czekoladowa polewa jest deserowa i taka sama jak w przypadku migdałowej i pomarańczowej. Nadzienie wali alkoholem nawet z pudełka i zdecydowanie mnie odstraszała. Konsystencja wnętrza jest bardzo zbita, taki karmelowo-alkoholowy glut.  



KOKOS
Przyszedł czas na mojego faworyta, który ma nawet smaczne nadzienie i brak alkoholu w składzie (chyba, bo w smaku nie ma). Czekolada mleczna, taka sama jak w przypadku śmietanki. Nadzienie fajne, kremowe, nie przypomina Cremini (dzięki Bogu!) i nawet przyjemnie się je.  U mnie poszła jako pierwsza ;)

ORZECH LASKOWY
Przyszedł i czas na kolejnego faworyta - orzeszka laskowego! Czekolada mleczna, jak wyżej, też słabej jakości, ale zjadliwa. Zapomniałam wspomnieć, że w mlecznych wariantach z bombonierki, spód (?) jest z czekolady deserowej i jest dużo grubszy niż polewa. Nadzienie również jest mocno zbite i tłuste jak w przypadku kokosowe, ale bardzo smaczne. Nie ma tam kawałków orzeszków (pewnie nie ma wcale orzeszków, a za nie robi aromat..), ale krem jest nawet przyjemny.



Podsumowując:
5/10
Cena - Prezent
Czy kupię ponownie? - Nie i nie polecam kupować tego na prezent ;) Ja bym dostać już nie chciała, lepsze Merci, a w tej samej cenie, a nawet tańsze

29 komentarzy:

  1. Kiedyś firma Mieszko kojarzyła mi się raczej ze smacznymi produktami. Muszę przyznać, że dalej np. michałki mają najlepsze, ale cóż... z tego co widzę, wszelkie pralinki są co najmniej niewarte kupienia, chyba, że dla jakiegoś wroga. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie te czekoladki są sztuczne w smaku...

    A i taka ciekawostka od 22.06 TYDZIEŃ AMERYKAŃSKI W LIDLU :) To pewne - wiem z ulotki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takimi pralinkami to tylko można otruć, albo kompletnie zniechęcić człowieka do jedzenia słodkiego. Takie wyroby powinny być zakazane ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... Cóż napisać.
    Zacznę od początku, migdał nie jest moim ulubionym smakiem. O nie. Dla mnie czekolada + pomarańcza to świetne, sprawdzone połączenie - jak z truskawką :) Toffi w czekoladkach jest zazwyczaj ulubioną, obok orzecha laskowego. A kokos? Wiadomo jestem wielką fanką :)
    Poza tym dziwne jak odbierasz tę samą czekoladę na innych smakach czekoladek. Może to kwestia nadzienia? :)

    Ocenki super! Przynajmniej te ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja za takimi bombonierkami nie przepadam, więc pewnie w ogóle by mi nie posmakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie lubię żadnych pralinek! fu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze powiedziawszy to od dziecka mam jakąś dziwną awersję do takich czekoladek. Lubię jedynie merci no i mam słabość do Frutti di Mare, ale nie każdych, muszą być te... z wyższej półki, bo te tanie smakują jak każda inna bombonierka czyli nie smakują :P
    A ocen z chemii i biologii to ja Ci ogromnie gratuluję :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham bombonierki, ale głównie oglądać, bo o ile nie jest to jakieś pudełko ręcznie robionych, superdrogich pralinek, to raczej nie da się zjeść ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ogólnie za takimi bombonierkami nie przepadam ;) Tej nie miałam, może i lepiej, skoro to taki zupełny przeciętniak ;) Wolałabym chyba takźe klasyczne Merci, że już o Rafaello nie wspomnę <3 Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za bombonierkami ;p
    U mnie wystawienie ocen jest dopiero 22 czerwca ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć tak późno wystawiane oceny... :/

      Usuń
  11. Nie lubię bombonierek ani tej firmy :P
    Zdecydowanie wolałabym zjeść jakąś porządną czekoladę zamiast ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, a tak lubię i chwaliłam na blogu cukierki Mieszka. Ta bombonierka nawet wygląda na ohydną, nie mówię tylko o czekoladkach, ale i samym opakowaniu. Skądinąd jest w niemal permanentnej promocji w Leclercu, bo wycinałam ją (wycinam produkty z gazetek) już jakieś milion razy. Teraz tym bardziej się nie zapowiada, bym ją kupiła (w ogóle kupowanie sobie samemu bombonierek jest nieco smutne :P). Najgorszą próbowaną natomiast jest Pasjonata - fuuuuuuuuuuj!!! Jeśli nie jadłaś, to nie jedz, choć wydaje mi się, że tę ohydę jadł każdy, bo ludzie ją namiętnie kupują w prezencie (sama dostałam dwa razy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samą myśl o Pasjonacie robi mi się niedobrze więc wiem o czym mówisz :D
      Kupowanie sobie samemu bombonierek to mega ''forever alone'', więc nawet jak coś jest w promocji, to proszę tatę aby mi kupił w prezencie :D

      Usuń
  13. Ja zawsze na początku sięgałam po pomarańczowe i kokosowe praliny z tej bombonierki. Inne potem też jadłam ze smakiem, ale to już nie było to samo. ;) Nie wiem, jakie miałabym odczucia teraz, dawno ich nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fu! U mnie w domu to przeważnie większość bombonierek jest przechodnia. ;P Jedna osoba dostanie, to ktoś inny dostaje ją na inną okazję, itd. ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak my nie lubimy bombonierek... chyba jeszcze nie trafiłyśmy w swoim życiu na taką, na którą szczególnie warto zwrócić uwagę. Tą jadłyśmy nawet nie dawno (również prezent) i zjadłyśmy tylko kokosowe, ale taniość czekolady nas skutecznie zniechęciła i całą resztę pochłonęli rodzice a właściwie tata xd

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi biały nalot nie przeszkadza, bo wiem, że jego obecność może zależeć od paru czynników. Jednak to, że za każdym razem jak otwierałam bombonierkę Mieszko biały nalot był, jest w pewnym sensie niepokojące i zastanawiające.Kiedyś mi smakowały, ale ostatnio jak były to raczej zbyt wielkiej ochoty nie miałam by je jeść.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie lubię takich bombonierek. Ale gratuluję 5 z biologii i życzę Tobie, abyś się dostałą do wymarzonej szkoły :) I czekam na jakieś śniadania :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nigdy nie jadłam, ale często dawałam wielu osobom... hahaha teraz widzę, że to był potworny błąd :D mam nadzieje, że za bardzo na mnie nie psioczyli ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja ogólnie nie znoszę bombonierek... te wyglądają okropnie przez ten biały nalot, fuj. :D To mnie zawsze odstręcza.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jadłam, mama mnie poczęstowała i było czuć taniość czekolady :{

    OdpowiedzUsuń
  21. Jadłam je kiedyś i też zdecydowanie jestem na NIE...

    OdpowiedzUsuń
  22. Cholera, że to mieszko się tak skiepściło... kiedyś mnie pyszne te czekoladki, a teraz... masakra!

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurcze, a mi Mieszko nawet smakuje:). Ostatnio jadłam bombonierkę Amoretta Deserts i dla mnie pychota była:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.