wtorek, 16 czerwca 2015

Parówki sojowe śniadaniowe Polsoja

Dawno nie było recenzji produktów z mojej współpracy wraz z firmą Polsoja.
Oprócz ich pysznego tofu, o którym pisałam tu, tu i tu oraz jednego niewypału tu, mają jeszcze wędliny, które na blogu też są oraz parówki.
Dziś przyszedł czas na klasyczne, śniadaniowe parówki, które kojarzą mi się z czwartkowymi śniadaniami w przedszkolu, które swoją drogą dobrze nie wspominam...

Zapraszam!

Skład:


Wygląd: Czy muszę rozwodzić się nad opakowaniem? Cztery parówki zamknięte w foliowym opakowaniu, tak ciasno niczym sardynki. Opakowanie jest zielone z 3 paróweczkami w towarzystwie warzyw - wegetariańskie śniadanie na wytrawnie! Parówki złudnie przypominają te prawdziwe, co jest strasznie na plus, gdy ktoś rezygnuje z mięsa ze względów zdrowotnych.


Smak: Jak smakuje parówka hm...? Nie wiem, nie jadłam dobre 8 lat , ale moja siostra stwierdziła, że i smakuje i pachnie i wygląda jak prawdziwa parówka ;) Już 2 razy udało mi się ją na nią nabrać i nic, zjadła ze smakiem ;) Konsystencja bardziej odpowiada mi gdy nie jest ugotowana więc zawsze jem je na zimno. Fajny, delikatny smak z lekko wyczuwalnym pieprzem i soją. Jeżeli ktoś tęskni za parówkami o poranku czy po prostu chce jaką odmianę to polecam spróbować ;) Nie jest to mój ulubiony smak, bo dużo bardziej lubię i wolę wersję wędzoną/chilli, ale ta też jest godna uwagi i wypróbowania.


Podsumowując:
7/10
Cena - 6-7 zł Każdy większy market
Czy kupię ponownie? - Nie

16 komentarzy:

  1. Akurat parówki sojowe zjem od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie są za słone, ale ogólnie nie są złe, choć za często ich nie kupuję. A innych smaków nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ble, nie cierpię parówek, a skoro sojowe smakują tak samo - to ich bym też nie tknęła.
    Swoją drogą, dziwi mnie... jak woda może być na pierwszym miejscu w składzie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle obczajam w Carrefour lodówkę z promocjami i czekam, aż pojawią się tam produkty sojowe i z tofu, a tam nie ma i nie ma. :D Chciałam bowiem kupić wszystkie smaki na raz, a w cenie regularnej to bym zubożała. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Spróbowałabym, choć nie wygląda za dobrze (twardo i przypomina wędzoną), bo lubię wszelakie parówy (z momu nie, wiadomo). Odstrasza cena, więc... nie kupię sama :P

    OdpowiedzUsuń
  6. biedna siostra tak ją podpuszczać :D muszę w końcu kiedyś się na nie skusić ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Te sojowe parówki są ok. Mimo, że jadłyśmy je tylko raz, bo ogólnie parówki w naszym menu nie gościły już od kilku lat. Ale jak ktoś lubi np. hot-dogi to ma fajną alternatywę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dla mnie, wolę drobiowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie jadam mięsa z przyczyn zdrowotnych poniekąd też, ale jakoś nie ciągnie mnie do sojowych odpowiedników parówek. Raz miałam okazję spróbować białych kiełbasek sojowych - dla mnie paskudztwo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy takich nie jadła. Serio. A tu całkiem fajnie wyglądają Trzeba spróbować. Choć za parówkami nie przepadam. Może te mi do gustu przypadną :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uwielbiam te parówki - fajnie sprawdzają się nie tylko na kacowe śniadanie :P, ale też jako dodatek do dań gorących, np. bigosu albo zurku :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, czyli nie są złe? W takim razie przy następnych zakupach trafią do mojego koszyka :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.