czwartek, 11 czerwca 2015

QuestBar Peanut Butter and Chocolate

Pakowanie na siłce, brak czasu, ciężka praca fizyczna? Jest na to ratunek! Uzupełniające białko batony - QuestBar.
Batony te są bogate w białko i stworzone dla osób, które mają jego niedobór lub chodzą i pakują na siłkę. Ja ani ciężko nie pracuję, ani na siłkę pakować nie chodzę, ale nowości lubię próbować, a w szczególności w tedy, gdy dostaję je w prezencie. Oczywistą oczywistością jest to, że wybrałam smak peanut butter, bo wiecie, kocham masło orzechowe!

Jedliście te batony? Nie? To zapraszam na moje odczucia!

Skład: Jak widać bez zbędnej chemii, a do tego słodzony stevią! Chwali się ;)


Wygląd: Nie oszukujmy się, baton wygląda niezbyt specjalnie, a na dodatek mnie trafiła się wersja bardzo uboga w kleksy masła orzechowego :( Moja mama porównała go z wyglądu do psiej kupy i może miała trochę racji...
Baton jest bardzo zbity i twardy. Na samym początku miałam wrażenie, że połamię sobie na nim zęby.
Ale, ale! Przecież ''nie oceniaj książki po okładce'', więc jemy ;)


Smak: Pozwólcie, że zacznę od zapachu, który był...obleśny. W ogóle nie czułam masła orzechowego, czekolady też, a jedynie zapach słodzika. Od raz zniechęciło mnie to, ale po ogromnej ilości fotek na instagramie nie mogłam nie spróbować! Pierwszy gryz i...o raju, pycha! Zbity, twardy, lekko ciągliwy, mocno czekoladowy i lekko wytrawny. Nuta kakao jest wyraźnie wyczuwalna, ale smak słodziku również. Jeżeli ktoś jest wrażliwy na smak stevi, to niestety QuestBary nie są dla niego. Teraz koniec moich zachwytów, bo ten batonik zawalił najważniejsze co może być - masło orzechowe. Ni to smakuje jak masło orzechowe, ni to w konsystencji nie jest jak klasyczne PB...nic! Szczerze powiedziawszy to jest to bezsmakowa, żółta masa i nic więcej. Te batony to na prawdę fajna sprawa  i są mega sycące. Ja po jednym była tak zapchana, jak bym zjadła ze 2 kanapki ;)
Skuszę się jeszcze na niejednego, mimo chorej ceny, ale dostępne smaki nie pozwalają mi spać! Szczególnie cookie&cream, wchite chocolate cheesecake, cookie dough i coconut&cashew :)


Podsumowując:
8/10
Cena - 10 zł
Czy kupię ponownie? - Tak, ale inne smaki

29 komentarzy:

  1. Zawsze chciałam spróbować Questbarów ale nigdy nie mogę ich znaleźć... Cena wysoka ale przy takich batonach to norma, zwłaszcza tej marki. :-) Też poluję na inne smaki zwłaszcza cookie&cream. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie czekam na moją paczkę z QuestBarami i... nie mogę się doczekać! Wysoką ocenę postawiłaś także mam nadzieję, że i mi posmakują :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Weź, ja poluje na te batony, ale równocześnie nie chcę wydawać prawie 10zł na jedną sztukę. Oferta na ich stronie jest taka bogata, że żal ściska odwłok.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak mnie ciekawiło zawsze, co to właściwie jest. Widzę, że dość ciekawy produkt, ale nie dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, w końcu dorwany :) Moją opinie o batonach znasz, także możesz przypuszczać, że kolejne Cię nie zawiodą. A to tylko kropelka w morzu aktualnych produktów z takim makro...

    U mnie pozostało jedynie opakowanie. Bez fotek i napisanych wspomnień. Musiałbym widocznie wystawić podobną ocenę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skład faktycznie przyjazny jak na białkowego batona, ale ja z białkiem wolę nie przesadzać ;p No i szkoda, że Cię rozczarował pod kątem orzechowości :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Malinowy z białą czekoladą i oreo są genialne :D Odradzam bananową muffinkę, bardzo się tym zawiodłam. Chciałabym spróbować wszystkich smaków xD

    OdpowiedzUsuń
  8. A i polecam lekko podgrzać na wolnym ogniu na patelni (na papierze do pieczenia) albo skorzystać z włączonego piekarnika. Zupełnie inna bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hihi !:D wlasnie znalazlam go tu, w Nowym Jorku! Bardzo go lubię, zwłaszcza po treningu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje oczy ujrzały je po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba się muszę wreszcie skusić na którąś z opcji. Skoro jestem fit to chyba muszę je jesć, prawda? :D
    I racja, nie ma co oceniać książki po okładce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nooooo nareszcie ;) Ja jestem maniaczką Questów - to wiesz :p Skoro był twardy, to znaczy, że termin przydatności był krótki ;) Wiem, bo zjadłam ich już na pewno z 200 i wszystko zależy od daty przydatności :p I smak i konsystencja :p Polecam upiec go w piekarniku lub podgrzać w mikrofalówce ;) Mniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Posmak stevi zdecydowanie nas zniechęcił :/ Kiedyś przeglądałyśmy wszystkie smaki tych batonów i faktycznie są kuszące ale cena... Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam mieszane odczucia, nie wiem czy bym się na niego skusiła. Z jednej strony to bardzo wygodne rozwiazanie dla osób dbających o sylwetkę, z drugiej cena i wyraźny aromat słodziwa mnie odstraszają...Chyba wolę przygotować sama w domu fit słodyczne na bazie odżywki białkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A czy można je gdzieś kupić stacjonarnie czy tylko przez internet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Są dostępne na siłowniach oraz sklepach dla sportowców

      Usuń
  16. Marzę o przetestowaniu całej serii, ale cena... no chyba nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie dziw się, że nie czułaś zbytnio PB, bo jadłaś smak Chocolate Peanut Butter, a nie Peanut Butter Supreme. Ten drugi to na serio jak masło orzechowe w tabliczce. ;)
    Jak będziesz w Manufakturze, to zajrzyj do PBC - tam mają sporo smaków (chociaż trzeba trafić na dobry moment po dostawie, bo szybko się rozchodzą) i nie za 10zł, a 9 lub mniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info! Muszę się tam wybrać ;)

      Usuń
    2. Tam w manu mają jakieś lewe, mało smaków, zaraz przed terminem, do bani generalnie i bleee...
      A ogólnie batoniki są pyszne! Ciasteczkowy, muffinowy i peanut butter to favorytki <3
      Cieszę się, że mogłaś ich spróbować. Niech inni patrzą i zazdroszczą! :P
      A tak na poważnie to polecam sportowcom bo skład wymiata a smak zastępuje typowe, kaloryczne słodycze.

      Usuń
    3. Nie wiem, kiedy je tam kupowałeś/aś drogi Anonimie, ale ja zawsze trafiam na dość długi termin. ;) Smaków jest mało, gdy się wyprzedadzą, a asortyment systematycznie uzupełniają. :P Jest jeszcze sklep na Więckowskiego, jakieś 15 minut spacerkiem od Manufaktury, ale tam to już w ogóle loteria - ostatnio nie zamawiają Questów, bo podobno w żadnej hurtowni nie ma i wciskają dziwne zamienniki, byle sprzedać. xD Tak czy siak - jeśli ktoś nie je ich w ilościach hurtowych, to chyba lepiej wybrać z mniejszej ilości smaków na miejscu, aniżeli płacić drugie tyle za przesyłkę. :)

      Usuń
  18. Ja akurat ten smak ubóstwiam <3 I chociaż faktycznie nie czuć tu masła orzechowego, to lubię te malutkie kawałki orzeszków. :) I też polecam upieczenie go. 5 minut w 180 stopniach i smakuje jeszcze lepiej. ;) A z innych smaków, to chyba tylko cytrynowego odradzam, reszta jest mega. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, drogi jak na batonik!
    polarois.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdzie Ty go dorwałaś, pierwsze słyszę o czymś takim..? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie zjadłabym go, a i tak pierwszy raz widzę ;p A cena dodatkowo mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  22. Trochę drogi i chyba właśnie ze względu na cenę bym nie kupiła. Choć spróbować zawsze warto :) Może akurat by mnie urzekł do reszty :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Chciałabym kiedyś spróbować tego batonika o smaku Oreo :) Ale póki co jak dla mnie troszkę za drogi :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.