niedziela, 5 lipca 2015

Batonik Cadbury Jelly Popping Shells

Dziękuję wszystkim za miłe i wspierające słowa! Jesteście wspaniali :*
 Mam nadzieję, że uda mi się tam dostać. Mój tata planuje rozmowę z dyrektorem szkoły, bo coś podejrzanie małe zrobili klasy. Czemu wszędzie jest po 38-40 osób, a tam po max. 24?

W dodatkową opcje wchodzi jeszcze Łódź, ale dojeżdżanie godzinę lub ponad zimą mi się nie uśmiecha...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wczoraj na wytrawnie i pikantnie to może dziś totalne zasłodzenie? ;)
Dziś przychodzę do Was z recenzją batonika Cadbury, którego dostałam od Patrycji :*
Żelki, drażetki i strzelające cukierki? Czy czasami Wam to coś nie mówi? :) Klik
Osobiście jakiegoś wielkiego ''wow'' się nie spodziewałam, bo nie lubię tych ''fasolek'', ale kurczę...strzelające cukierki to dla mnie smak dzieciństwa! Pamiętam, że gdy byłam mała, to na zimę Wedel wypuszczał taką z mlecznym kremem i owymi cukierkami. POEZJA! Szkoda, że teraz Wedel to nie to samo...ale wracając. Jak zasmakowała mi ta? Zapraszam!


Skład: Jak widać, ''żelki'' nie mają w sobie żelatyny ;)


Wygląd: Gdy nadeszła fala upałów, czekolada mi się topiła i musiałam umieścić ją w lodówce, stąd też taka ''wgnieciona'' prawa strona :P
Dynamiczne, fioletowe opakowanie z tryskającą armatą. Kto nie chciałby armaty, która strzela cukierkami/czekoladą/żelkami?! :D Super pomysł.

Po rozpakowaniu dostajemy batonika podzielonego na 5 nierównych części. Cukierki i żelki przebijają i od razu można zobaczyć z czym mamy do czynienia.
Nie musimy smakować i nawet wąchać, aby sprawdzić jaka to czekolada. Jej kolor jest tak intensywnie mleczny, że aż ''kuje'' mnie cukrem od samego parzenia :P


Smak: Hm...to nie dla mnie. Słodka, mocno mleczna, w ogóle nie czuć kakao. No cóż, Cadbury i Milka tak mają, nie oszukujmy się. Gdyby czekolada miała w sobie same drażetki i strzelające cukierki to otrzymałabym wyższą ocenę, ale te żelki wszystko psują. Twarde, włażą w zęby...fuj. Nie lubię fasolek Jelly Belly, a te są wręcz identyczne i jeszcze tak jakby o smaku waty cukrowej/gumy balonowej. Drażetki też są marnej jakości, a szczególnie ich wypełnienie. Cukierki strzelające to chyba największy plus tej czekolady, bo wyraźnie je słychać (i czuć!) podczas jedzenia ;) Batonik poszedł do podziałki na 4 osoby, bo ja sama nie dałabym rady... nie moja bajka.



Podsumowując:
5/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nie

22 komentarze:

  1. Nie mogę uwierzyć, że jako dziecko tak lubiłam żelki. :D Obecnie ich nie znoszę! Takie to klejące, włażące w zęby... no nie. Stąd pewnie i tutaj by mi nie pasowały tak jak Tobie. Za to cukierki to całkiem miły dodatek, takiego jeszcze nie próbowałam w czekoladach, podobnie jak samej Cadbury, a bardzo bym chciała!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam to to, kupiłam jakiś czas, po tym, jak jadłam tę strzelającą Milkę, która mi smakowała... teraz ten baton tak leży u mnie, bo zwątpiłam, że ta Milka i teraz by mi smakowała. No, kiedyś jednak będę musiała się za niego wziąć! :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo winy moglibyście w tym ze czekolada była z lodówki . Czekolada traci wtedy swój smak i aromat ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę powodzenia w załatwianiu sprawy szkolnej. A dojazdy? Rozumiem, ze to nic przyjemnego, ale wiele ludzi musi dojeżdżać codziennie do pracy/na studia, więc ja ostatecznie można wytrzymać.
    Cadbury lubię, tego ukrywać nie będę, ale te żelkowe/cukierkowe wersje mnie nie jarają. Pewnie by mi smakowała jakbym dostała, ale wydawać na to pieniędzy nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda nieźle, ale coś czuję że to również nie moje smaki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę milkę gdzieś w szafie- czeka na swoją kolej już od jakiegoś czasu i zachęciłaś mnie, żebym ją w końcu otworzyła :P Choć wiadomo, to nie cadbury :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię żelek, więc ten produkt mnie zupełnie nie przekonuje, choć dużym plusem jest na pewno to, że nie zawiera żelatyny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 38-10 osób? Wtf? :P Z innej beczki, u mnie w liceum, jak dobiło do 33, to już chcieli ludzi przenosić. Dopiero na studiach zrozumiałam, jak cudowne są małe grupy. No, o ile lubisz się uczyć, bo tam bardziej widać aktywność, można się wybić, ale i olewactwo nie pozostanie niezauważone. Tak jak na lektoratach i j. angielskim. Grupa to max. 15 osób i jest spoko. Klasy nie powinny być nigdy większe.

    A baton... ja tę serię kocham, więc smutno mi, że trafił na tak niewdzięczną paszczę, gdy mógł zniknąć w otchłani mojej :P

    I topiąca się czekolada... weź mi nie mów, boję się zajrzeć do zbiorów. Chyba kupię wiatrak,żeby mi na nie wiał :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię małe grupy, ale w moim mieście są raptem 3 licea...
      Ja wiatrak już wyjęłam, ale niestety przy zbiorach nie stoi :P I ja Ci zaraz dam niewdzięczną paszczę! :P

      Usuń
  9. Dziwne nieco, że tak okroili te Twoja klasę.. Może tym sposobem uda się Cię tam docisnać! Nie no, na bank! :)

    Co do czekolady, zawsze chciałam spróbować wyrobów tej firmy :) Będę się musiała nieco nagimnastykować by to zrobić ale cóż :) Poza tym.. Nie jestem przekonana do tych dodatków. Ani żelki ani tym bardziej te śmieszne fasole mnie nie kręcą.. Wolałabym zjeść czystą tabliczkę, bez naćkanych dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że smakowałaby Ci Oreo lub Chips Ahoy! :)

      Usuń
    2. Druga wersja. Oreo to niestety nie mój smaczek :(

      Usuń
  10. za słodki!? *_____* coś dla mnie!!! Nigdy ani fasolek nie jadłam ani niczego z cadbury... aż żal patrzeć ile mnie omija >.<

    A z twoim liceum coś kombinują, bo 38-10!? No ładnie... Jesteś twarda jeżeli wdałaś się w tatę to mają przesrane xDD

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka razy już mnie kusiła i miałam kupić, jednak również nie przepadam za żelkami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze widzę,dobrze wiedzieć czego się spodziewać po smaku.Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dobrze, że nigdy nie lubiłam żelek;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś jadłam czekoladę Cadbury z ciasteczkami i też mnie nie powaliła, choć chętnie spróbowałabym najzwyklejszej mlecznej czekolady tej firmy, może ona okazałaby się być pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Co do klas: nie przejmuj się. Serio. Jeśli nawet nie jutro, to za dwa tygodnie dostaniesz się tam gdzie chcesz. Jednak pamiętaj, że czasem i... druga opcja, którą wybieramy za "zapasową" okazuje się być w końcowym rozrachunku najlepsza. Ważne jednak - jeśli już teraz masz taką możliwość - iść zgodnie z własnym "ja". A nie... bo tak będzie najlepiej. Nie warto marnować życia na prześlizgiwanie się przez egzaminy. Zakuwać czegoś, czym zwyczajnie rzygasz.

    Są miejsca rektorskie, są zapewne i dyrektorskie. Niejedna klasa została rozszerzona w ostatnich, przez wrześniem, tygodniach. Uwierz tetrykowi ;)

    Co do czekolady, hmmm Nie wiem czemu, ale zawsze C. wydaje mi się być jakaś wyjątkowa. Mimo, że to w gruncie rzeczy odpowiednik Milki, jednak jakaś taka "szpeszyl" jest. Z głupimi drażetkami też ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie przejmować, ale to mega trudne :P Stres ogromny, nawet apetyt na słodycze straciłam...

      Cadbury wcale ''speszyl'' nie jest ;) Po prostu bardziej mleczna, ot co ;)

      Usuń
  16. Kolor niczym w świątecznych mikołajach i myślę, że smak jest podobny - czyli niesamowicie cukrowy :/

    OdpowiedzUsuń
  17. z żelek to tylko kwaśnymi jabłkami się zajadałam kiedyś, ale w czekoladzie to jakoś mi nie pasują- psychiczną barierę mam przed takim połączeniem. ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Żelki to też nie nasza bajka, choć Angelika jeszcze czasem się na jednego skusi :P Pewnie i tak nie będziemy miały nigdy okazji go spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.