niedziela, 16 sierpnia 2015

Ciastka Goodies w białej czekoladzie

Tak sobie siedzę, biorę się za pisanie, a za oknem pierwsza od miesiąca (!) burza wraz z deszczem! Fajnie? Fajnie! Ale tak wali, że mam wrażenie, że mi zaraz okna wywieje :D Piszę zatem szybciutko posta i uciekam, bo chcę mieć nadal cały komputer :P

Wspomnę tylko, że to była wspaniała sobota, bo spędziłam ją calusieńką w gronie rodzinnym ;) Najpierw obiad u babci, potem odwiedziny cmentarza i bliskich, o których nie powinniśmy nigdy zapominać, a na koniec spacer po miejskim, odnowionym parku...byłam tam pierwszy raz odkąd zrobili remont i powiem Wam...nieźle! Fontanna jest podświetlana różnymi kolorami, pełno kwiatów, czysto się zrobiło! Aż miło :)

Zapraszam na recenzję drugich (i ostatnich) ciastek firmy Goodies. Jeżeli jeszcze nie czytaliście, to zapraszam na recenzję tych w gorzkiej czekoladzie (klik)


Skład: Starałam się na prawdę zrobić widoczny, ale wydrukowany jest jak jest...mam nadzieję, że widać składniki :)


Wygląd: Ciasteczka zapakowane identycznie jak jej poprzedniczki (klik). Opakowanie nie jest zbyt praktyczne, gdyż po otworzeniu trzeba ciastka gdzieś przełożyć. To po otworzeniu nie nadaje się do niczego innego, niż do śmieci. 

W środku ta sama ilość ciasteczek co w gorzkich, ten sam rozmiar, kształt...tylko kolor inny, a raczej rodzaj czekolady ;)



Smak: Zacznę od tego, że tu ciastka mniej ucierpiały i aż tak mi się nie stopiły. Pachną bardzo intensywnie śmietankowymi lodami, które są wykonane na prawdziwej śmietance, a nie na wodzie i syropie glukozowo-fruktozowym.
Polewa, bo czekoladą trudno mi to nazwać, smakuje identycznie jak w białym Lionie. Dla jednych może być to piekielnie słodkie, a dla innych pyszne ;) Ja zaliczam się do osób, które białego Liona bardzo lubią więc mnie ciasteczka nawet smakują ;) W środku są kruche, bardzo kruche i dobrze wypieczone...ogólnie fajne ciastka, ale te w czekoladzie deserowej bardziej mi smakowały.




Podsumowując:
7/10
Cena - 2,99 Polomarket
Czy kupię ponownie? - Nie

24 komentarze:

  1. A tej wersji nie widziała.
    Zazdroszczę burzy, u mnie susza jak ta lala.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tej wersji nie widziała.
    Zazdroszczę burzy, u mnie susza jak ta lala.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatem jeśli kupować, to tylko w ciemnej czekoladzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za białą czekoladą, ale te ciasta mogłyby mi smakować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz się z nimi spotykam, ale urzekł mnie ich kształt :D
    zapraszam:
    http://grapefruitjuicesour.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak i poprzednie troszkę czarują, może nawet bardziej - jak sama napisałaś upały mniej dotkliwie je potraktowały co wizualnie na + ;)
    W mlecznej czekoladzie, powtórzę, byłyby mistrzem. Ta biała mnie nieco przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja dziś mam ochotę na coś słonego np;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę burzy! Ja akurat lubię słodkie, więc chyba te ciasteczka przypadlyby mi bardziej do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciacha bym zjadła, tak jak poprzednie, a burza trwała u mnie 5 minut. Pokropiło, pokropiło, ale najlepsza część przeszła bokiem. Dziś znów upał, ale już bez słońca. Od jutra ma być o 5 st. mniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciastka w białej czekoladzie jakoś zawsze mi się podobały. Chętnie bym zjadła kilka sztuk :)
    U mnie też dziś grzmiało rano nieziemsko, aż się obudziłam :P Przynajmniej rośliny się ucieszyły z deszczu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę naprawdę mnie kuszą te ciastka. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, te wyglądają super, biała czekolada i kruche ciastko, nie próbowałam takiego połączenia, ale jak na nie patrzę to jak najszybciej chciałabym to zmienić ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tych ciastek, ale wyglądają jak małe pączki, więc.. Na pewno bym je zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja burzy na oczy nie widziałam już parę miesięcy ;O
    Chociaż Tobie bardziej podeszły te w ciemnej czekoladzie, ja bym jednak wolała w białej. I piątka za białego liona, też go lubię, ale... ostatnio jadłam go 4 lata temu ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. mi tam wszystko smakujeco czekoladowe ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja się cieszę na tą recenzję! Od dawna poluję na te ciacha, w związku z moją miłością do białej czekolady. :D Skoro smakuje jak polewa w Lion White to będę zachwycona, bo ona właśnie powoduje, że z Lionów wersja w białej czekoladzie smakuje mi najbardziej. Jest taka przyjemnie śmietankowa, jak lubię!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jadłam ani tej wersji, ani w klasycznej czekoladzie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Białe też wyglądają fajnie apetycznie ale w ciemnej czekoladzie pewnie bardziej by do nas przemówiły :)

    OdpowiedzUsuń
  19. o dżizas, jak biała czekolada to chcę! skąd Ty bierzesz wszystkie te cudeńka, nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba jadłam, ale w mlecznej czekoladzie i były całkiem smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie jadłam tej wersji i już żałuję tobie bardziej smakowały te w deserowej ale ja kocham białą czekoladę ^^ Co do burzy były dzisiaj potworniaste chmury sine, ale zwiały ^^ Kocham rodzinne grono ;) Więc faktycznie musiało być wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  22. o nie nie jak polewa z liona to nie dla mnie :D ale wnetrze mnie strasznie ciekawi :(

    kiedy do mnie przyjdzie jakis deszcz :<!?

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wyglądają zbyt zachęcająco, mimo, że nie są stopione. ;P
    Polewa z Liona? Nie wiem, jak smakuje i chyba nie chcę wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mimo, że polewa jak w Lionie, która ostatnimi latami zeszła na psy (lew- kot na psy... już samo mówi za siebie ;) ), to i tak wygląda fajnie. Może to własnie gra kontrastów robi swoje. Może też fakt, że biały tłuszcz faworyzuję we wszystkim.

    Burza? U mnie nic nic było. Otwarte okna nawet nie drgną od podmuchu wiatru ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.