poniedziałek, 30 listopada 2015

Batony musli Alpen Fruit&Nut

Przepraszam za moją wczorajszą nieobecność, ale po długiej (na prawdę, do 3 w nocy! :D) imprezie nie chciało mi się wchodzić na bloggera.
Powiem tylko jedno, nie ma to jak cudowne chwile z rodziną. To prawda, że czas z najbliższymi osobami mija bardzo szybko. Nie ma przecież nic lepszego niż siedzenie przy stole i gadanie o wszystkim i niczym jednocześnie ;) Potem oglądanie wspólnie ''Jeździec bez głowy'', a potem wracanie późną nocą przez ''wymarłe'', zimne i zamglone miasto...czad :D

Czyżby ostatni dzień listopada? Ale to zasuwa...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lubię batony musli, nawet bardzo lubię! Szczególnie te bez zbędnych polew, składające się tylko z lepkich płatków i owoców/orzechów. Mój wujaszek dobrze o tym wie i podarował mi te oto batoniki. Na początku była trochę rozczarowana, bo o taki smak chyba najłatwiej w Polsce no, ale...już nie wybrzydzam ;)
Zapraszam na recenzję!


Skład:


Wygląd: Kartonowe, zielone pudełko z motywem gór? Czyżby coś z kontekstem ''jestem tak syty, że można ze mną szczyty zdobywać!'' ? Możliwe, możliwe, szkoda, że mijające się z prawdą.
W ów kartoniku znajdziemy 5 batonów, każdy zapakowany w osobne ''ubranka'', które swoją drogą mają piękna grafikę. Niby taka prostota, ale jednak przyciąga.

Po otwarciu dostajemy ładnie ulepiony batonik z gigantycznymi rodzynkami. Właśnie takie rodzynki jestem w stanie przełknąć, bo przeważnie są mięsiste, ale tych małych, suchych gniotów...brrry!



Smak: Zapach jest nijaki, po prostu słodki. Pachnie tak, jak większość batonów musli. Batonik jest lepki i plastyczny, łatwo go przełamać i zgnieść w palcach. Płatki, z których jest zrobiony, są tak jakby lekko podprażone (?), bo mają charakterystyczny aromat. Jest to tak jakby nutka karmelu.
Orzechów w batonie jest sporo, ale niestety są to tylko ''drobinki'' czyli nic innego jak orzechy pokrojone w kostkę - buuu. 
Z owoców są tu tylko rodzynki, ale jakie! Mięsiste, duże i bardzo przyzwoite. Pozytywne zaskoczenie przynajmniej z tym dodatkiem ;) Całość smakuje jak zwykły, tani batonik musli bez wstrętnej polewy czekoladopodobnej, którą często się pcha to przekąsek tego typu. Niby fajne, ale jednak nie tak, by zamawiać je zza granicy. Nestle Fitness są o wiele smaczniejsze.


Podsumowując:
6/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nie

15 komentarzy:

  1. Dobrze, że świetnie się bawiłaś - zasłużyłaś na to. :D

    Taka sklejka, w dodatku z rodzynkami, to nie dla mnie. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że impreza się udała i to wystarczający powód Twojej nieobecności, więc wybaczam!. :D :*
    Co do batonika- z jednej strony ładnie wygląda, ale skoro szału nie robi, to nie warto go zamawiać dla samego opakowania... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. też lubię takie batony, a fitnessy są moimi chyba narazie ulubionymi, ale zawsze jak jem takie batony to potem dodaje: Jakie dobre, chyba moje ulubione, więc generalnie mam z tym problem =.=

    Za co przepraszasz? Ty odpoczęłaś, blog odpoczął, coś się stało? Nie! Skorzystałaś, a wspomnienia masz bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś bardzo lubiłyśmy tego typu batoniki ale teraz wolimy coś twardszego pochrupać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja, równie lubię takie chwilę :D Pogaduchy do rana, wspomnienia z dzieciństwa bez żadnej spinki i nadymania :D Super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie podoba mi się jego struktura :P I wygląda właśnie na takiego zwykłego batona, bez głębszego smaku :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak z rodzynkami to odpada :) Nie cierpię ich :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie większość takich batoników smakuje podobnie. Ale przynajmniej było dobre.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też uwielbiam batony Musli.
    Te nie dla mnie, bo rodzynki. >.<

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie masz za co przepraszać, dobrze, że spotkanie się udało i mam nadzieję, iż chociaż troszkę odetchnęłaś od nauki :)
    Zlepki lubię od czasu do czasu, na pewno nie na tyle by ubolewać, że mamy za mały wybór :DD

    OdpowiedzUsuń
  11. Też bardzo lubię musli :) szkoda, że tu są rodzynki, bo u mnie powodują one... ból głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jadłam jeden z tej serii, są niedobre :( A szkoda, bo lubię musli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sam cukier, na rynku można dostać o wiele lepsze. Choć prezenty zawsze mile widziane. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z kolei lubię batony musli tylko wtedy, jak sobie wmówię, że są zdrowe i od czasu do czasu powinnam nimi zastąpić zwykłe słodycze (czego i tak nie robię). Prezentowany przez Ciebie nie jest wcale tak bardzo musli, jak bywają batony musli, a raczej płatkowy. Takiego bym zjadła.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.