wtorek, 8 grudnia 2015

Petitki Lubisie Owoce Leśne

Dziś nic nie napiszę bo po prostu nie mam siły...
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, aby na semestr mieć jedynkę, a teraz? Teraz mam dwie.
Od przyszłego semestru mama obiecała mi korepetycje. Dziękuje jej za to, bo wiem, jakie to są ogromne koszty. Jednak sama nie umiem sobie dać rady...pociesza mnie tylko fakt, że nie jestem jedyna w klasie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
O Petitkach było u mnie na blogu już 2 razy i każdy nie za dobrze się kończył. Była wersja bananowo-jogurtowa, wielka porażka i jabłkowa, słodka i ulepkowa, ale zjadliwa. Dziś mam dla Was wersję z owocami lasu - maliny, jeżyny, borówki i te sprawy ;) Ja bardzo lubię owoce leśne i do tego Petitka podchodziłam bardzo optymistycznie. A ja wyszło? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie jest fioletowe, a, że ja wszystko co fioletowe kocham, to ten misiek od razu wpadł mi w oczyska. Co prawda teraz każde opakowanie jest inne, niebieskie, ale jak jeszcze ktoś natknie się na wersję poprzednią, to  trafi na kolorki tematyczne do smaku ;)

Miś w środku wyjątkowo ładnie mi się zachował i nie był zmiażdżony, uszkodzony czy spłaszczony. Nawet morda się trochę odbiła ;) No urocze, urocze, ale nie samym wyglądem człowiek się najada.
Jak smakował?



Smak: Zapach jest nawet przyjemny, co rzadko zdarza się w takich ''kapciach''. Pachnie wyraźnie owocową marmoladą i ciastem biszkoptowym z nutką jajek. Jak na taki chemiczny twór to nie jest źle, wierzcie mi.
Ciasto misia smakuje jak kupny biszkopt. Miękki, nasączony toną cukru i z jajecznym posmakiem + nutka alkoholowa też wpadła. Dżem w środku jest bardzo zwarty, niczym marmolada z Biedronki, a smakuje po prostu słodko. Nie czuć tu malin, jeżyn, jagód...to po prostu ciemna i meeega słodka marmolada, ale smaczna ;) Nie mówię, że jest to jakieś wybitne ciastko, ale na małego głoda można kupić (choć i tak pewnie kupiłabym serek wiejski, ostatnio mam taką fazę, że szkoda gadać...wiaderkami jem :D),

Więc jeśli lubicie (bardzo) słodkie ciastka z serii ''kapcie'' to polecam bo to chyba jeden z lepszych Petitków.


Podsumowując:
6/10
Cena - 0,99 - promocja 
Czy kupię ponownie? - Raczej nie, ale nie mówię, że nie kupię

26 komentarzy:

  1. Nie przepadam za Lubisiami, a o tym smaku nie jadłam...
    Mam nadzieję, że w szkole sobie poradzisz, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mawiają "Uczeń bez jedynki to jak żołnierz bez karabinu"... :) wydaje mi się, że zbyt bardzo się przejmujesz szkołą a przez to wszystko zapominasz (mimo iż się nauczyłas i potrafisz) Za dużo od siebie wymagasz i oczekujesz a człowiek to nie robot - potrzebuje spokoju, odpoczynku... Na prawdę musisz postarać się troszeczkę wyluzować (mimo iż to trudne) i odpuścić.. Szkoła to nie koniec świata - nic strasznego się nie stanie jak w jednym bedziesz troszeczkę gorsza :) Przecież są humaniści i Ci ze ścisłym umysłem... Jedynki poprawisz a od przyszłego semestru zacznij od nowa, ale z innym podejściem - będzie dobrze.. wierze w Ciebie <3

    Petitki - nie lubię tych misi.. są dla mnie takie sztuczne w smaku i przereklamowane :P

    OdpowiedzUsuń
  3. mam 3 w szafce, młodszy potworek dostał, bo on je bardzo lubi. :) Dla mnie ulepek jak napisałaś. Kapeć też pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie przejmuj się tym tak bardzo, to nie jest jednostkowy problem! Nikt wzorowej uczennicy nie pozostawi w potrzebie, wierzę w Ciebie do końca tak jak rodzice :)
    Będzie dobrze ^^ :*

    Jadłam wiele smaków, ale jakie, kij nie pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, ze poradzisz sobię z nauką! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ocena całkiem niezła,ale nie próbowałam smaku owoce leśne;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, że owoce leśne uwielbiamy to nadal ten misiek nas nie przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przejmuj się, zaczęłaś nową szkołę, inny poziom, więcej nauki, więc zrozumiałe, że na początku słabiej ci poszło.
    Od tych miśków się odżegnuje, wolę już ich nie jeść.

    OdpowiedzUsuń
  9. Spoookooojnie. ;) Liceum to liceum, rządzi się swoimi prawami, ucz się tego, czego będziesz potrzebowała - resztę byleby zdać, więc trzymam kciuki, żebyś powyciągała na koniec roku byleby zaliczyć. :)))
    Petitki Lubisie będą mi się zawsze kojarzyć z moją klasą i wycieczką, gdzie mnóstwo osób je wcinało. :D Ja jadłam je może raz, czy dwa razy w życiu, chyba od dziecka przerażał mnie fakt odgryzienia takiemu uroczemu misiowi główki. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mnie te batoniki to kit na wodę.. a najgorzej, że mamy karmią tym dzieciaki, a nie zdają sobie sprawy z tego, że to wcale im posiłku nie zastąpi!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie jadłem tych misiów. Za to mój kolega ciągle je wcinał na przerwach studenckich.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jadłam tylko mlecznego, ale nawet nie było to takie złe. :D Chociaż ja akurat jestem fanką mlecznych smaków i jestem mało obiektywna. Dżemy jednak też lubię to pewnie i tu byłby sukces... raczej. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. W wakacje jadłam jednego, zawiodłam się i po więcej nie mam ochoty sięgać. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeraża mnie twoja szkoła ;-; Wiem, że w jednych cisną bardziej w innych mniej, ale to brzmi jakby lubili was też gnębić. Mam nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje albo że z czasem się na to uodpornicie.. Chociaż wiadomo, łatwo mi mówić :P
    Offtopowo - nie wiedziałam, że istnieją Lubisie o smaku owoców leśnych o_O xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię tych petitków :( A co do szkoły, dasz radę! W II semestrze dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. łohoho koleżanko
    dużo trzeba żeby mieć lufkę na semestr,a żeby 2 to już musiałaś się fest postarać. Gratuluję mądrusiu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a Ty pozjadałaś wszystkie rozumy? Jesteś jakimś zakompleksionym dzieciakiem, który nie ma co robić tylko mnie krytykować, a siebie chwalić ponad niebiosa? Niech zgadnę...Pani od tego świetnego wyniku i laureatka konkursu wojewódzkiego? Słuchaj, to, że Tobie nauka dobrze wchodzi do głowy, to nie znaczy, że mi też. Są ludzie zdolni, zdolniejsi i Ci przeciętni. Ja nie odziedziczyłam jakiś super zdolności i są rzeczy, które mi za cholerę nie chcą wejść do głowy. Jeśli wchodzisz tu tylko aby mnie skrytykować to weź spierdalaj, ok? :*

      Usuń
  17. pamiętam jak się nimi zajadałam, tyle że w wersji z czekoladą bo wtedy tylko takie coś było w sklepach. :D
    nie martw się, jak się porządnie przyłożysz to wyjdziesz na prostą!

    OdpowiedzUsuń
  18. Natalia, wiesz, że bardzo Ci kibicuję i myślę, że mimo wszystko dasz radę i pokonasz te początkowe trudności. Niby pierwsza klasa powinna być najprostsza, bo nie ma rozszerzeń, a większość materiału to powtórzenie z gimnazjum, ale niestety wszystko zależy jakie przygotowanie z niego wynioslas. Nie obarczaj się tym, że nie potrafisz wszystkiego, bo nie każde gimnazjum przerabia wszystko, co jest niezbędne do przygotowania do dalszej nauki. :( Już może wspomniałam, ale początki liceum były dla mnie bardzo trudne.. mieszkałam w małej miejscowości i jako, że bardzo zzylam się z klasą, zostałam tam w gimnazjum. Tam byłam najlepszą uczennicą lub ewentualnie czasami na drugiej pozycji. Kiedy przyszło do wyboru szkoły średniej moje ambicje naukowe wzięły górę i zdecydowałam się na wybór szkoły w Trójmieście. Jak można się domyślić dostałam się do wymarzonej szkoły, ale tam już wyraźnie odstawalam z niektórych przedmiotów od reszty. Można było zapomnieć o świetnych ocenach i dobrej pozycji na tle klasy, ale już w drugiej klasie wszystko się wyrównało i ciężką pracą nadrobilam braki.. Myślę, że jeszcze wszystko przed Tobą, bo jesteś bardzo pracowitą i sumienną osobą. :) Radzę Ci też, abyś nigdy nie odkladala nauki na jeden dzień, a kiedy nie masz nic zadane to wygospodarowala sobie godzinę czy dwie na wcześniejsze przygotowanie. ;) Bez nerwów, stresu i zarywania nocy. Wystawienie zagrożenia na semestr to nie koniec świata, moja przyjaciółka wyszła z zagrożenia z chemii na czwórkę, więc myślę, że jeszcze wszystko jest możliwe. :) Uwierz w siebie i pamiętaj, że nie ważne ile razy spadasz, a ważne jest ile razy się podniesiesz! :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze zawsze podnoszą mnie na duchu, dziękuję Ci! :* To prawda z gimnazjum jeśli chodzi o matematykę, to nie wyniosłam nic. Moja nauczycielka potrafiła tylko krzyczeć i zadawać pracę domową, której nie tłumaczyła. Braki nadrobię, bo mam już zapewnionego korepetytora, który współpracuje z moją koleżanką więc liczę, że i mi pomoże :) Ja zawsze tak robię, że gdy nie mam nic zadane (święto :<), albo nie mam na jutro jakiegoś zaliczenia to się uczę, bo inaczej mam wyrzuty sumienia, że nic nie robię...masakra.
      Dziękuję Ci jeszcze raz! :* Jesteś wspaniała :)

      Usuń
  19. Jestem właśnie w klasie maturalnej bio-chem-fiz i z perspektywy czasu powiem Ci, że w pierwszej klasie bywa ciężko z przystosowaniem się i odnalezieniem w nowym otoczeniu, ale z czasem wszystko idzie łatwiej i przy odpowiedniej ilości nauki na początku, później będzie tylko lepiej ;) uwierz mi, przed maturą to jest dopiero stres... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie jadłam tego smaku Lubisiów, ale z racji iż w planach mam przetestowanie całej serii, na pewno w końcu spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj tam jedynka na semestr to nic strasznego:) lepsza jedynka, niż naciągana dwója i pustka w głowie. bo jak byś miała dwa to nie podjęłabyś próby nadrobienia tego czego nie przyswoiłaś podczas całego semestru. a mając niezaliczony przedmiot? nie masz wyjścia :) więc głowa do góry i spójrz z innej perspektywy na tę porażkę :)i jestem pewna że sobie poradzisz!

    OdpowiedzUsuń
  22. ja tam lubię "kapcie", ale "gniotki" absolutnie odpadają ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie lubię lubisiów wydaja mi się takie nasiąknięte tłuszczem ,a od kiedy mam foremki misie wole zrobić sama ;)

    Co do 1 zdarza się chodź ja czasy liceum od 1 klasy do 3 raczej dobrze wspominam, a miałam rozszerzoną biologie;) Ale to zależy dużo od grupy tzn klasy ja trafiłam na taka super się wspierali każdy aby zdać i być lepszym na tle innych klas. Zdolni pomagali słabszym ,może u Was tez tak będzie nigdy nie wiadomo.Ja z natury super pomocna wiec później to wraca do człowiek.Nie wiem nie wiem jak ty jesteście w otoczeniu do innych osób w klasie.Ale skoro mówisz ,że nie jesteś jedyna, tylko proszę nie porównuj sie z nikim ,z klasy bo to najgorsze co można wpoić sobie do mózgu.Tak korki dobra ,rzecz nie wiem jakie ceny sa u Was ale ja z francuskiego płaciłam za godzinę 15 zł to malo jak dla mnie hehe odłożysz pieniążki z słodyczy na naukę i każdemu wyjdzie to na zdrowie hehe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Niestety porównywanie się do innych to moja rutyna i robię to nawet nieświadomie...mam tak niską samoocenę, że szkoda gadać :( Patrzyłam na cene korepetycji i niestety matematyka-fizyka idą po 30-45 zł za godzinę więc to niestety wydatek jest, ale mam obiecane więc mam nadzieję, że rodzinka dotrzyma słowa - pozdrawiam! :)

      Usuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.