wtorek, 31 marca 2015

Czekolada Nestle Dulce De Leche Carmel

Mały szpital? Czemu nie! Na tą okropną pogodę wszyscy w domu chorzy, a najbardziej tata. Kaszle, dusi się i nie może oddychać, a to wszystko powoli atakuje moją siostrę, eh. Przynajmniej już do szkoły nie chodzę.

Czy tylko u mnie deszcz padał naprzemiennie z gradem i śniegiem? Nie wspominając o okropnej wichurze! Drzewa zginały się jak zapałki. Ja nie chcę takich brzydkich świąt!

Pamiętacie jak pisałam recenzję o hiszpańskiej czekoladzie Nestle, która obecnie jest dostępna nawet w Biedronce? Był to smak sernika (klik), a teraz przyszedł czas na wersję karmelową, która wzorowana jest na dulce de leche.
Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Tak samo jak wersja strawberry cheesecake, tabliczka jest duża i waży 240 gramów (szkoda).
Opakowanie czerwone z kulką karmelowych lodów (?), krówkami i kostkami owej czekolady. Wygląda pyszne, ale czy tak jest?




Smak: Po otwarciu, do mojego nosa dotarła tak słodka woń, że aż mnie zemdliło. Kostki są identyczne jak w wersji sernikowej. Czekolada wyraźnie mleczna, błyszcząca, apetyczna, jednak za słodka. Jedząc ją można dostać cukrzycy i jednocześnie mdłości. Na samo wspomnienie o tej czekoladzie chce mi się pić :P
Czekolada, czekoladą, ale co z nadzieniem? Nadzienie jest jeszcze gorsze niż czekolada. Słodkie, kleiste, słodkie, ulepkowe, słodkie, mdlące, słodkie, przylepiające się do zębów i bardzo słodkie. Cukier w cukrze. Czekoladę wypełnia taki toffi-krem, on jest jeszcze znośny, ale gdy dochodzi płynny karmel i herbatniki, które smakują jak kryształki cukru, to jest już nie do wytrzymania. Wersja sernikowa do tej to była poezja.
Nigdy więcej.


Podsumowując:
2/10
Cena - 7,99 (promocja w Biedronce), 9,99 normalnie
Czy kupię ponownie? - Nie, nie chcę mieć cukrzycy...i cukrowych koszmarów w nocy

poniedziałek, 30 marca 2015

Czekolada Lindt Creation Pistachio Delight

Witajcie! Niedziela pracowita, spędzona prawie cała na zakupach. Niestety nie kupiłam sukienki ani butów na bierzmowanie/egzaminy, bo nic mi się nie podoba! :( Nie wiem gdzie ja mam już szukać.

Na blogu, teraz, pojawi się dużo czekolad, bo muszę wyczyścić folder ze zdjęciami. Może i wystąpi ''słodyczowy szał'', ale tylko teraz, bo zmieniam dietę i będzie coraz to mniej niezdrowych rzeczy. Biorę się za siebie, a co! ;)

Lubicie czekolady Lindt? Ja wielbię! I śmiało mogę przyznać, że to moje ulubione czekolady. Szczególnie lubię ich ''gorzką'' czekoladę. Jest idealna. Dziś recenzja smakołyku z serii Creation, zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie jest piękne. Niby proste, ale urzekające i przyciągające oko. Nie jest to foliowe opakowanie, papierowe czy jakieś inne tylko jest to cudowny kartonik, mini pudełeczko, które uwielbiam. Na opakowaniu widnieje kostka czekolady, migdały i krem (?) pistacjowy - gdy ją zobaczyłam, musiała spróbować!. Czekoladę otacza sreberko (grrrry!). Już po zapachu można wyczuć, że jest to czekolada deserowa, ale zdradza nam też to kolor tabliczki. Lekko ciemny odcień nadaje jej szlachetności. Kostki są duże (ogromne!), po 2 w rzędzie. 


Smak: Jak już mówiłam, czekolada jest deserowa. Czuć w niej wyraźnie kakaową nutę. Czekolada idealna, na prawdę nie mam się do czego przyczepić. Czekolada czekoladą, ale co z nadzieniem? Miało być pistacjowe z kawałkami migdałów. Owszem, migdały są, ale pistacji to ja w tym wyczułam tyle, co kot napłakał. Właściwie czuć tu bardziej migdały niż pistacje. Jedyny pistacjowy element to kolor. Ja nie mówię, że czekolada jest zła, niedobra, jest pyszna...tylko to nadzienie, ono nie jest dobre na czekoladę za 15 zł! Brakuje mi tu tego pistacjowego ''kopa''. W składzie mowa też o trufli. Jeżeli tam jest trufla, to ja jestem baletnicą ;) Mimo, że jedzenie jej sprawia ogromną przyjemność to nie kupię jej ponownie, za bardzo mnie zawiodła.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 10 - 16 zł Piotr i Paweł, Alma, Kaufland, Tesco ...
Czy kupię ponownie? - Raczej nie


niedziela, 29 marca 2015

Śniadanie nr 376 - Odwyk udany?

Pamiętacie? Wspominałam kiedyś, że potrzebuję odwyku od winogron. Jadłam ich dużo, baaardzo dużo, a to chyba zdrowe nie było. Owszem owoce, spoko, ale winogrona mają dużo cukru, a ja ogólnie spożywam go w ogromnych ilościach i z tym też muszę przystopować. A czemu? A no cera się znacznie pogorszyła, a i na wadze jest +3 kg :P Czas się wziąć w garść!

Ile trwał odwyk? Cały tydzień! Dziś jako ''nagroda'' winogronowe doładowanie ;)
Cynamonowa kasza jęczmienna na mleku z kandyzowanymi porzeczkami SKWORCU, winogrona


sobota, 28 marca 2015

Serek bananowy Piątuś Piątnica

Czy tylko u mnie piątek był tak paskudny? Lało cały dzień, przez co nie poszłam na zakupy i w mojej lodówce świeci pustkami :/ Do szkoły też nie poszłam, źle się czułam przez tą całą pogodę. Jedyną pożyteczną rzeczą jaką zrobiłam, to hummus, ale niezbyt mi on wyszedł...


Wczoraj było o serku truskawkowym (klik), a dziś o drugim wariancie smakowym, bananowym, który zasmakował mi bardziej niż poprzednik ;) Został mi tylko do ''dorwania'' waniliowy, a coś czuję, że będzie pyszny.
Zapraszam!

Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie, tak samo jak w truskawkowym, jest białe, a zdobi je obrazek zwierzaka. Tym razem mamy tu pingwina, który na sankach ciągnie banany. Urocze, ale znowu nie pasuje mi tu dobranie zwierzaka, powinna być małpa! Małpa = banany, no nie? ;D
Serek w kolorze jest lekko żółty, nie sztuczny i nie odstrasza. Zapach jest bananowy i to wyraźnie czuć. Nie jest to sztuczny banan, ale normalnie zapach prawdziwego owocu. Konsystencja identyczna jak w truskawkowym, przypomina serek homogenizowany, bardzo gęsta i kremowa. Jogurcik jest słodki, ale nie za słodki, lekko bananowy, tak naturalnie i pyszny! Jestem oczarowana tą serią i będę do niej wracać, ba! Teraz będą stałym gościem w mojej lodówce ;) Polecam!


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 1,70 Piotr i Paweł, Alma...
Czy kupię ponownie? - Tak!

piątek, 27 marca 2015

Serek truskawkowy Piątuś Piątnica

Pracowity miał być to dzień, ale nic nie wyszło, bo miałam ogromnego lenia. Taka wielka bezsilność mnie złapała, ból brzucha i ogólne ''niechcemisięnic''. Czyżby przesilenie wiosenne?
Nie chce mi się jutro iść do szkoły, ale pociesza mnie fakt, że to piątek, jest nawet znośnie z lekcjami, a po nich czekają mnie zakupy! :D

Jedliście już nowe serki od Piątnicy? Są przeznaczone dla dzieci (haha) i występują w 3 smakach - wanilia, banan, truskawka. Dziś o jednym z nich, a obiecują, że pojawią się wszystkie! Ostatnio głośno o nich w internecie. Jedni kochają, inni nienawidzą. Jak było w moim przypadku?
Zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie jest przeurocze i to właściwie ze względu na nie, skusiłam się na serki. Jakoś jeżyk do truskawki mi nie pasuje (bardziej do jabłka), ale tego czepiać się nie będę. Serek, a raczej jogurt typu greckiego, ma bardzo delikatny, pastelowy kolor różu. Jest delikatny w zapachu, nie sztuczny, bardzo przyjemny. Jak widać na zdjęciu, konsystencja jest gęsta, taka, jak w serkach homogenizowanych. Piątuś (co za urocza nazwa) w smaku jest lekko truskawkowy, słodki i aksamitny. Bardzo dobrze smakuje w połączeniu z musli czy też płatkami śniadaniowymi ;) Ogólnie brakuje mi w nim tylko kawałków truskawek, ale całość jak najbardziej jest pyszna i godna wypróbowania.


Podsumowując:
9/10
Cena - ok. 1,70 Piotr i Paweł, Alma...
Czy kupię ponownie? - Tak



czwartek, 26 marca 2015

Płatki Nestle Cookie Crisps Brownie (nowość)

Witajcie! Pogoda coraz to ładniejsza, człowiek ma wrażenie, że w szkole godziny szybciej upływają ;) Co prawda w środę zajęcia miałam do 11.20, ale i tak czas płynie szybciej.

Lubicie płatki z mlekiem? A może pochrupać przed telewizorem, do filmu? A z jogurtem? Fajny chrupiący dodatek!
Szczerze to nie znam osoby, która nie znałaby płatków od Nestle. Najpopularniejsze są oczywiście Nesquik, CiniMinis, Choca Pic i Cookie Crisps. Moimi ulubionymi są CiniMinis, najmniej lubię Choca Pic i Nesquik, ale każdy ma inne gusta, jak to mawiają ;) Dziś o pewnej nowości, Cookie Crips w wersji ciasta brownie. Czy też tak smakuje?
Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie foliowe, rozwalające się i strasznie wkurzające. Czemu tylko w Polsce płatki są pakowane do foli?! W Anglii, Niemczech, Czechach i innych państwach europejskich, płatki są pakowane do kartonu, który jest 100 razy lepszym rozwiązaniem. Ale już nie czepiając się wykonania opakowania, to szata graficzna jest bardzo ładna. Wilk nad michą płatków z łyżeczką i jęzorem na wierzchu, zawsze go lubiłam i szkoda mi było jego pecha w reklamach ;) Płatki są brązowe, intensywnie kakaowe i w kształcie kosteczek.


Smak: Ja osobiście płatków z mlekiem nie lubię. Takie wytwory jem tylko i wyłącznie z jogurtem/twarożkiem/serkiem wiejskim. Oczywiście lubię też pochrupać na sucho ;) Płatki kupione były głównie z myślą o siostrze, która na śniadanie nie je nic innego jak klasyczne Cookie Crips z mlekiem i liczyłam na to, że mnie też poczęstuje :D Poczęstowała? Poczęstowała, ale więcej tego czegoś nie chcę. O ile klasyczne są pyszne, to te, są okropne! Brownie? Ta...chyba ktoś, kto opatentował ten smak, nigdy nie jadł brownie! Płatki są suche, sztuczne i w ogóle nie smakują czekoladą (tym bardziej jak brownie). Jednym słowem - jest to totalna porażka, przesłodzona porażka o smaku niczego. Nie polecam!


Podsumowując:
2/10 (bo opakowanie ładne)
Cena - nie pamiętam, ale kupiłam w Biedronce
Czy kupię ponownie - Zdecydowanie nie

środa, 25 marca 2015

Kukurydza prażona po hiszpańsku solona SKWORCU

Witajcie! Jak miną wtorek? Mnie bardzo pozytywnie, zaliczyłam biologię na 5! :D
Dowiedziałam się dodatkowo, że lekcje w środę mam tylko do 11.00, a potem pokazy strażackie - tyle wygrać :D

Lubicie słone przekąski? Ja bardzo, ale to bardzo rzadko po takie sięgam, bo nie lubię. Jedyną moją słabością są krakersy i precelki, a wszelkie chrupki i chipsy (no oprócz chrupków orzechowych *.*) mogą dla mnie nie istnieć. Jednak, jednak! Kukurydza prażona. To ona ostatnio skradła moje serce! Zapraszam do recenzji ;)


Skład:


Wygląd i smak: Jak kukurydza wygląda, to każdy chyba wie? ;) Całość zapakowana w woreczek strunowy i folię (tutaj brak woreczka, bo zdjęłam), co nie daje szans na wywietrzenie, popsucie się lub bóg wie czego jeszcze. Zacznę od zapachu, który jest bardzo kukurydziany, trochę jak popcorn, ale to nie jest taki duszący smród jak w kinie. Czuć też wyraźnie sól, na początku nie byłam chętna do skosztowania. 
A smak? Chrupiące (barrrdzo!), lekko tłuste, mocno kukurydziane i słone. To, że kukurydza jest słodka, świetnie współgra ze solą. Bardzo oryginalne i człowiek, tak sobie jedząc, chce jeszcze i jeszcze i jeszcze...uzależniające ;)



Podsumowując:
7/10
Czy kupię ponownie? - Tak, na pewno!

wtorek, 24 marca 2015

Śniadanie nr 375 - Placko-mania?

Ale to był udany dzień! ;) Zero obowiązków, zero pracy, czyste lenistwo! Potrzebowałam tego. Teraz nadejdą pracowite dni. Egzamin depcze po piętach, a ja z dnia na dzień mam wrażenie, że wiem mało, za mało.

Placko-mania? Tak! Placki na śniadanie, obiad i kolację :D Ostatnio mnie na nie coś naszło, szczególnie na te cynamonowe. Poniższe dodatkowo, urozmaiciłam dodatkiem masła orzechowego do masy - o mniiiiiam!
Orzechowo-cynamonowe placki z winogronami i kremem kokosowym (dodałam później)


poniedziałek, 23 marca 2015

Czekolada KarmeLova z solonymi orzeszkami ziemnymi Wedel

Jeżeli ktoś z Was zagląda już na mojego bloga trochę czasu i czyta moje komentarze, to wie, że nie pałam sympatią do wyrobów Wedla. Ba! Ja ich NIE LUBIĘ, są be i fuj. Wedlowskie czekolady kiedyś były dobre, jedyne w swoim rodzaju, ale gdy zostały sprzedane zagranicznemu koncernowi, smak zmienił się i to strasznie... na straszne.

Jednak są wyjątki, prawda? Moja siostra nie znosi owoców i warzyw, ale ma swoje wyjątki. W warzywach to kalafior, brokuły i marchew, a w owocach jabłko i banan. Tak samo jest w przypadku tej czekolady, ona jest wyjątkiem, którym ja nie pogardzę.
Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Gramatura tej czekolady jest mniejsza niż standardowa tabliczka, gdyż ma tylko 90 gram. Opakowanie fajne, nowoczesne i z pomysłem. Widać na nim apetyczne kostki wypełnione po brzegi orzechami. Czekolada w barwie jest kremowa, lekko karmelowa i piękna. Bardzo podoba mi się ten kolor. Kostki są dość małe, cienkie...wolałabym grubsze, nie ukrywam ;)  Na każdej kostce wytłoczone jest logo Wedla.


Smak: Zacznę od zapachu, który jest omniomniomniom :D Pięknie pachnie, tak śmietankowo-mleczno-orzechowo-karmelowo. Czekolada łatwo się łamie, nie jest twarda jak skała i rzeczywiście znajdziemy w niej pokaźną liczbę orzeszków. Szkoda, że nie są to orzeszki nerkowca, bo coś czuję, że byłby to fenomen smakowy ;) W smaku jest mocno śmietankowa z nutą karmelu i mlecznego akcentu. Soli nie wyczułam w niej w ogóle, ale orzeszki i tak były miłym dodatkiem. Przełamują one nudę w czekoladzie bez dodatków. Kosteczki pozostawione na języku, fajnie się rozpuszczają i zostawiają nawet miły, karmelowy posmak. Ogólnie udana seria, chyba jedyna od Wedla.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 3 zł
Czy kupię ponownie? - Tak, teraz poszukuję wersji z wafelkami

niedziela, 22 marca 2015

Śniadanie nr 374 - Tak?

Ale, że mamy już wiosnę? Tak po prostu, już przyszła? Tak! Nie macie pojęcia jak cieszę się, że ta okropna zima już poszła. Dzień przychodzi szybciej, jest ciepło, słonecznie..chce się żyć, nareszcie. Z tego co czytałam i słyszałam, u niektórych jeszcze zawitała minusowa temp. i śnieg, ale to ponoć tylko przejściowe i zaraz wszystko stopnieje.
Muszę teraz tylko ''wymienić'' garderobę na wiosenną, a kozaki i kurtkę zimową rzucić w kąt ;)

Na słoneczną pogodę proponuję jaglankę w iście cynamonowej wersji! Takiej miseczce to ja nigdy nie odmówię :)
Cynamonowa kasza jaglana z suszoną figą SKWORCU i domowa granolą, winogrona, dodatkowa figa


sobota, 21 marca 2015

Milkshake truskawkowy McEnnedy Lidl (tydzień amerykański)

Lubicie czasami napić się czegoś aksamitnego, mocno mlecznego i zimnego? Czegoś takiego, co będzie słodkie, śmietankowe i idealnie zaspokoi pragnienie wraz z chrapką na słodkie? Ja uwielbiam! Często sięgam po milkshake bądź mleka smakowe. Są słodkie (więc ochota na słodycze mija), sycą i fajnie zaspakajają pragnienie. Ja najbardziej lubię takie prosto z lodówki, zimne...ach! Napiłabym się teraz takiego ;)
W czasie letnim, gdy są świeże, polskie (!) truskawki, robię taki shake sama, ale gdy nie ma trzeba sobie jakoś radzić. I tak z pomocą przychodzi tydzień amerykański w Lidlu i ich mleczna propozycja, która występuje w 2 smakach - czekolada i truskawka. Na blogu na razie pojawi się tylko truskawkowy, bo czekoladowy nie doczekał zdjęć ;)
Zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie duże, a raczej wysokie z amerykańskim motywem i barwami. Na górze jest plastikowy ''dzióbek'' z, którego można pić, ale nie polecam bo jest to nie poręczne i człowiek prędzej się poleje. Shake w barwie jest pastelowy, subtelnie różowy i od razu zaznaczam, że chcę taki lakier do paznokci! :D Uwielbiam pastele i dobrze czuję się, gdy mam taki kolor na paznokciach. Ale nie odbiegając od tematu...shake jest gęsty, lekko tłusty i mocno śmietankowy. Ta śmietanka świetnie współgra z truskawkowy smakiem, który nie jest nachalny i sztuczny. Śmietanka jest taka lodowa, nie śmietanowa jak w niektórych jogurtach (blehh). Czy jest podobny do niemieckiego odpowiednika Mullera? Myślę, że tak, ale ten jest bardziej konkretny w smaku, taki właśnie jak shake powinien być. Polecam!


Podsumowując:
7/10 
Cena - ok. 2 zł tydzień amerykański w Lidlu
Czy kupię ponownie - Tak, kupuję zawsze na tydzień amerykański

Śniadanie nr 373 - Widziałeś?

Hejka!
Widzieliście wczorajsze zaćmienie słońca? ;) Piękne zjawisko, ale oczy bolały mnie potem od wpatrywania się :P

Sobota, poranek wolny (no nie do końca...) i talerz cudownie cynamonowych placków! Nie wiem jak Wy, ale dla mnie ulubione placki, to właśnie te z ogromną dawką cynamonu. Nie rozumiem osób, które go nie lubią.
Cynamonowe placki na maślance z winogronami i serkiem o smaku owoców leśnych



piątek, 20 marca 2015

Bounty Dark

Dziś recenzja czegoś mocno kokosowego i stworzonego dla miłośników kokosa!
Lubicie kokos? Kokosowy zapach, aromat i smak? To coś dla Was! ;) Ja osobiście uwielbiam kokos, z resztą jak każdy orzech. Jak sam tytuł wskazuje produkt jest firmy Mars, która jak na razie nie zawiodła mnie i gdy mam coś kupować (batona), stawiam właśnie na nią. Jak było w tym przypadku?
Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Wersja Bounty dark jest koloru pomarańczowego, niczym zachód słońca, a nie czystego, niebieskiego nieba/morza (interpretacja dowolna), jak w wersji mlecznej. Bounty lubię, nawet bardzo, ale rzadko sięgam po niego, bo za słodki. Gdy w Biedronce wypatrzyłam wersję Dark, to wiedziałam, że muszę ją mieć! Batonik jest podzielony standardowo na 2 części. Ciemna czekolada rzuca się w oczy, pachnie dość mocno kakao i ładnie się błyszczy. Właściwie wszystko wygląda tak samo jak w mlecznej wersji, a ją chyba każdy jadł ;)


Smak: Pierwsze co poczujemy po ugryzieniu Bounty Dark to intensywna czekolada deserowa (nie gorzka, nie oszukujmy się) i kokos, ale nie narzucający się. Idealnie skomponowane smaki, ale tylko dla miłośnika kokosa, gdyż wiórki mocno chrzęszczą pod zębami. Wiele osób uważa, że Bounty ma suche nadzienie (wiórki) i staje w gardle, ale mnie one w żadnym stopniu nie przeszkadzają, ba! Nawet lubię to, że tak fajnie chrupią i są takie jakie są, no ;) To cecha charakterystyczna tego batona i tak ma być. Batonik jest bardzo dobry, mniej słodki i...no dobry heh :) Na pewno będę po niego sięgać zamiast wersji mlecznej, ale niestety tylko gdy będę w Biedronce, bo w innych sklepach go (jeszcze) nie spotkałam.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 2 zł Biedronka
Czy kupie ponownie - Jak najdzie mnie kokosowy głód to tak ;)

Śniadanie nr 372 - I minęło

Minęły rekolekcje, najdłuższe dziś bo z drogą krzyżową...przynajmniej atrakcje były. Może niezbyt miłe atrakcje, ale przynajmniej coś się działo, a mianowicie akcja ratunkowa mojej przyjaciółki, bo nam biedna zasłabła i musiałam jej pilnować na zewnątrz. Zjadła, napiła się i dotleniła, mam nadzieję, że teraz czuje się dobrze.


Pozytywna pogoda nastraja tylko do dobrego samopoczucia! Wszędzie słońce, ptaki śpiewają, wszystko budzi się do życia...szkoda, że na następny tydzień zapowiadają załamanie pogody :(

Kaszka kukurydziana na mleku z mieszanką żurawinową SKWORCU, winogrona


czwartek, 19 marca 2015

Śniadanie nr 371 - Miseczkowy powrót!

Witajcie! Już po mszy w kościele, po spowiedzi...ale wymarzłam! Niby słońce świeci, ptaki śpiewają, jest ciepło, a tu? Wiatr niemiłosierny, zimny, aż usta się sine robią.

Dziś powrót śniadań! I powrót przewiduję na parę dobrych dni ;) Wolne bowiem zapowiada się do poniedziałku! Żyć nie umierać, ale wizja coraz to bliższych egzaminów mnie przeraża.

Kasza kuskus na mleku z kandyzowanym mango SKWORCU* i winogronami
 *mango również w środku

środa, 18 marca 2015

Śliwki w czekoladzie Jutrzenka Dobre Miasto

Witajcie! Ja już wróciłam z rekolekcji, odsapnęłam i mam czas napisać dla Was recenzję ;)

Pamiętacie, jak upierałam się,że śliwki z Solidarności są najlepsze? Chyba zmienię zdanie! A co je przebiło? A no śliwki z Jutrzenki, które zachwalała Olga i z czystym sumieniem stwierdzam, że miała raję :)
Zapraszam!


Wygląd: Piękny papierek, srebrno-fioletowy, który mocno rzuca się w oczy. Zdobi go masa fioletowych śliwek. Co prawda śliwek ja nie kupiłam, ale moja mama, która je uwielbia :) Śliwki są dużo mniejsze, bardziej lekkie i mniej okrągłe.


Smak: Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to polewa czekoladowa. W śliwce Solidarności(klik) jest gruba i wyraźnie twarda, tu natomiast rozpływa się pod wpływem ciepła, jest miękka i mocno mleczna. Śliwka solidarności jest twarda, bez soku i alkoholowego posmaku, a tu jest zupełnie inaczej. Śliwka wydaję się jakby była świeża, soczysta i zerwana prosto z drzewa. Jak widać na zdjęciach, towarzyszy jej taki fajny soczek :)  Dookoła śliwki znajduje się truflowa, miękka otoczka. Moim zdaniem ma lekki alkoholowy posmak i to jedyna rzecz, która mi to przeszkadza. Mimo tego śliwka jest pyszna i stała się dla mnie ulubioną!



Podsumowując:
9/10
Cena - Nie pamiętam
Czy kupię ponownie? - Tak