wtorek, 30 czerwca 2015

Śniadanie nr 874 - Przez tęsknotę

Wieki niejedzona! Tęsknota za owsianką była ogromna, więc musiałam ją zrobić ;)
Lepka, słodka, bananowa z masłem orzechowym...raj!

Do owsianki dodałam saszetkę proszku na shake mlecznego o smaku bananowym, a dzięki temu owsianka zyskała cudowny bananowy aromat - pyycha ;)

Zakupy z przyjaciółką odwołane, jednak muszę załatwić fotografa na nową legitymację, buu :/

Bananowa owsianka z masłem orzechowym, jabłkiem i daktylami


Rogalik 7 Days Kakaowy

Macie czasami tak, że nie macie czasu nawet w spokoju usiąść i zjeść? Usiąść i wziąć telefon, zadzwonić/napisać do przyjaciółki/przyjaciela...eh, nie znoszę takich dni!
No, ale cóż, bywa jak bywa i w tedy człowiek sięga w sklepie po różne (dziwne) rzeczy. takie jak na przykład rogaliki 7 Days.

Lubicie czasami takie ''ciastko'' zjeść? Bo ja nawet tak, ale muszę mieć straszną ochotę.
Zapraszam!

Skład: Brak słów, istna masakra i cała tablica mendelejewa! Nie wiem jak można tak napakować chemią zwykłego, niepozornego rogalika. 


Wygląd: Opakowanie jest denerwujące, bo szeleści strasznie i niezbyt chroni naszego rogalika przed urazami z zewnątrz. Ogólnie, te rogaliki zawsze rzucają się w oczy, bo to wyjątkowo znana marka, chyba na całym świecie ;)
Po otworzeniu opakowania dostajemy ''ciastkowego'' gniota, który podziurawiony jest w 4 miejscach, od nakładania kremu...mmm ''pycha'',


Smak: Nie lubię ciasta francuskiego, bardzo, ale to nie jest takie typowe ciasto francuskie. Tłuste, suche, sztuczne...czy tylko mnie po tych rogalikach pali zgaga? Ciasto jest dziwne, gniot chemiczny i najmniej smaczny element łakocia. Krem jest dość ''zjadliwy'', gęsty, słodki i mocno kakaowy. Niestety ilość cukru mnie przerasta i jest strasznie słodki! Nie dobry, nie lubię i to zdecydowanie najgorszy smak z tych rogalików.


Podsumowując:
2/10
Cena - ok. 2 zł
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Śniadanie nr 873 - Dlaczego nie ma?!

Witajcie!
Nie macie pojęcia jakie ja teraz katusze przechodzę bo nigdzie, ale to NIGDZIE nie ma u mnie fioletowego winogrona!
Wiem, że teraz jest okres ''bezwinogronowy'', ale kurczę, nie jem już tydzień i dostaję szaleju :D Trzeba było pomrozić!

Zapowiada dziś się pracowity dzień, no cóż, opierdzielało się cały weekend ;) Ze śniadaniami postaram się wrócić codziennie, ale nie obiecuję, bo (bardzo!) często teraz  jem płatki z twarożkiem i myślę, że nudne jest to do wstawiania. No ale wracając...wakacje rozpoczęte na 100%, bo weekend'u jeszcze do tego nie zaliczałam.
Zanoszę dziś świadectwo z innymi papierami do LO, a jutro wybywam z przyjaciółką na shopping! Cieszę się i to strasznie, potrzebowałam tych wakacji!

Serek jeżynowy z domowymi granolami (klik i klki), płatkami CiniMinis, Zwijaki Cinis,
czereśnie


Konfitura Malinowa Łowicz

Na moim blogu pojawiła się już jedna recenzja pysznej konfitury od firmy Łowicz, a była nią morelowa wersja.
Ostatnio w moje łapki na promocji wpadła również malina, a że dżem malinowy bardzo lubię, to postanowiłam, że na bloga trafi również konfitura ;)
Swoja drogą...czy tylko ja nie mogę się doczekać już tych pięknych, dużych i soczystych malin? Na razie cena jest ogromna, malinki są małe i kwaśne...ach, kocham lato! ;)

Zapraszam!

Skład: Nie oszukujmy się, skład jest słaby. Nie podobają mi się te zagęstniki, a w szczególności guma guar. Jednak domowej konfitury nic nie zastąpi.


Wygląd: Słoiczki od konfitur Łowicza są piękne, zgrabne i takie pękate...uwielbiam je ;) Tata oczywiście słoik zaklepał na pieczarki i musiałam oddać. 
Etykietka nie rzuca się jakoś specjalnie w oczy, ale to na plus, bo słoiczek jest tak charakterystyczny, że pstrokata naklejka, tylko psułaby efekt.


Smak: Po otworzeniu słoiczka, w mój nos uderzył cudowny aromat malin. Takie maliny za czasów dzieciństwa, zerwane z krzaka i zasypane cukrem ;) Mimo dwóch zagęstników konfitura jest jeszcze bardziej płynna niż wersja morelowa...fajny patent do ciast, ale na chlebie spływa i to mnie troszkę irytuje. Całej maliny nie uświadczyłam, ale kawałki owoców są na prawdę duże, a pestki skutecznie wchodzą w zęby heh ;) Konfitura niestety, jest też bardzo, ale to bardzo słodka. Śmiało można osłodzić nią herbatę czy dodać jako słodzidło do owsianki/kaszki/twarożku/jogurtu ;) Ogólnie smaczna, fajna, ale wersja morelowa dużo lepsza.



Podsumowując:
7/10
Cena - ok 5-6 zł
Czy kupię ponownie? - Tylko na promocji

niedziela, 28 czerwca 2015

Raffaello

Raffaello, wyraża więcej niż 1000 słów...

Kto ich nie lubi? Kultowy słodycz, który uważany jest za słodki upominek z ''wyższej półki''. Dzień kobiet, Walentynki, Dzień Mamy, Dzień Nauczyciela, Dzień Babci i Dziadka...zawsze się sprawdzi! No bo przecież wyraża więcej niż 1000 słów.
Ja osobiście uwielbiam je dostawać, bo wiem, że Ferrero rzadko zawodzi.
Ciekawi? Zapraszam!

Skład: Zostałam poproszona o komentowanie składu, więc postaram się takie czasami opinie zamieszczać ;) Raffaello składu idealnego nie ma, bo wszystko w głównej mierze psuje krem. To w nim znajdują się tłuszcze (palmowy, fuj). Jest tu sporo kokosu, oczywiście migdał (cały!) i cukier...jak na słodycz nie jest źle, ale ten tłuszcz palmowy mogli sobie darować i zastąpić go np:. kokosowym :)



Wygląd: Niezależnie jaka jest gramatura opakowania, to Raffaello zawsze wygląda gustownie i delikatnie. Nie wiem jak Wam, ale mnie ta oto słodycz kojarzy się jako babski umilacz czasu ;) 
Biel i czerwień, taki minimalizm, ale z jaką klasą! Mnie osobiście najbardziej podoba się wersja opakowania z czerwoną różą lub tulipanem - boskie! :)
Ja owe pudełko dostałam, ale wydaje mi się, że jest to największa możliwa wersja.



Smak: Kokosowa skorupka z białą czekoladą, chrupki wafelek, a na koniec kokosowy krem z całym, słodkim migdałem. Czy to nie brzmi bosko? Tak! I takie też jest w smaku. Kokos otaczający pralinę nie jest stęchły, lekko chrupie i jest idealny, potem mamy wersję a'la białej czekolady. Jest ona cienka, ale wyraźnie ją czuć. Wafelek, jak wafelek, chrupiący i przesiąknięty smakiem kokosa, a na koniec gwiazda wieczoru - krem i migdał - moja ulubiona (i chyba nie tylko ;)) część cukierka.
Środek jest lekko maślany, smakuje jak połączenie białej czekolady z kokosem. Cudownie rozpuszcza się na języku i mino ohydnych tłuszczy w składzie, nie pozostawia tłustego posmaku na języku. Migdał jest lekko prażony, słodki i soczysty. 
Ten kto nie jadł Raffaello, nie ma na co czekać - próbować!



Podsumowując:
10/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Wolę dostać ;)

sobota, 27 czerwca 2015

Paczka od POPCROP

Witajcie ;)
Wczoraj, gdy wróciłam z zakończenia roku (które swoją drogą było bardzo długie...) czekała na mnie paczuszka od firmy POPCROP.
Jeżeli dobrze pamiętacie, to pisałam już recenzję o ich zbożowych piramidkach(klik), które w mojej opinii wypadły fantastycznie ;)

W paczce znalazłam 3 rodzaje chrupek, a mianowicie:
♥Bezglutenową
♥BIO
♥Klasyczną Pełnoziarnistą




Czekajcie na recenzję 2 pozostałych wersji ;)


Placki z kaszą kuskus!

Naleśniki, placuszki, racuszki, pancakes...któż ich nie kocha?
Idealne na słodko i na słono, jak kto lubi ;) Ja osobiście jestem fanką tych na słodko, ale na obiad zdecydowanie królują wytrawne.

Dziś proponuję Wam postawić na pyszne placki z dodatkiem kaszy kuskus Kupiec. Placki wychodzą bardzo ciekawe, delikatne i syte, dzięki dodatkowi kaszy kuskus do ciasta.
Zapraszam!

Składniki/1 porcja/:
♥2 czubate łyżki kaszy kuskus marki Kupiec
♥2 łyżki mąki pszennej
♥1 łyżeczka słodkiej papryki wędzonej
♥1 jajko
♥1/2 szklanki maślanki
♥1 łyżka masła orzechowego
♥odrobina granulowanego czosnku

Do podania:
♥kapusta kiszona
♥marchew
♥mini kolby kukurydzy
♥3 łyżeczki koncentratu pomidorowego

Kaszę kuskus zalać odrobiną ciepłej wody i poczekać, aż napęcznieje. 
Do dużej miski wsypać obie mąki, dodać jajko, maślankę oraz przyprawy - mieszać. Gdy kasza napęcznieje dodać ją do mącznej mieszanki i dokładnie wymieszać. W małym garnuszku roztopić masło orzechowe i dodać do masy - wymieszać.
Patelnie dobrze rozgrzać, a gdy będzie już wystarczająco ciepła, wylewać na nią ciasto i smażyć małe placuszki. 

Gdy placuszki będą gotowe podać je w towarzystwie kiszonej kapusty, marchewki oraz uroczych mini kolb kukurydzy ;)
Jako dip potraktowałam doprawiony pieprzem koncentrat pomidorowy - polecam!
Smacznego :)





Gotuj w zdrowym stylu

piątek, 26 czerwca 2015

Twix Cappucino Edycja Limitowana

Wierzyć się nie chce, że już dziś idę ostatni raz to tej szkoły. Już jej więcej nie odwiedzę, już nie będę w niej mieć lekcji...nowi znajomi, nowe sale, nowe wszystko.
Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej mam ogromną panikę w oczach. Pożyjemy zobaczymy, jak to mówią.

Na tak ciężki psychicznie dzień, potrzeba mi niezłego kopa. Stawiam dziś na kawową słodycz - Twix'a Cappucino!
Lubicie połączenie kawa+czekolada? Bo ja nie bardzo, ale w niektórych produktach wyjątkowo się sprawdza :)
Tej limitki szukać długo nie musiałam. Weszłam do pierwszej lepszej Żabki, a batoniki grzecznie na mnie czekały. Ciekawi?
Zapraszam!
PS. pamiętajcie polubić Fanbag'e mojego bloga :))


Skład:


Wygląd: Wielki napis ''limited edition'' robi swoje. Od razu po zobaczeniu tych perełek, wiedziałam, że będę je mieć! Kawa? Hm...nie przepadam za kawowymi czekoladami, ale skoro edycja limitowana, to trzeba dać szansę ;) Opakowanie jest białe, z złotymi esami floresami. Jakoś nie bardzo mi się ono podoba, mogli się bardziej postarać. Tradycyjnie w opakowaniu są 2 paluszki.


Smak: Pierwsze co do mnie dotarło po otworzeniu batona to cudowny aromat kawy. Nie jest to byle jaka kawa, bo właśnie delikatne i aksamitne cappucino! Czekolada jest mleczna, słodka i typowa dla batonów firmy Mars.
Ja osobiście za Twix'ami nie przepadam, ba, mogłyby dla mnie nie istnieć, ale ten ma w sobie coś wyjątkowego ;) Na początku spodziewałam się karmelu o smaku kawy, ale czekała mnie miła niespodzianka. Bowiem karmel pozostał taki jak w klasycznym Twix'ie, a tylko ciastko/herbatnik zmienia smak. Jest bardzo dobrze wypieczone, kruche i idealnie kawowe. Nie za mocno i nie za słabo, perfekcyjnie! Jak ja lubię taką równowagę w słodyczach ;)
Muszę przyznać, że to przepyszny baton i zadowoli każdą kawolubną osobę. Kupujcie póki są w sklepach! ;)


Podsumowując:
9/10
Cena - ok. 2 zł Żabka
Czy kupię ponownie? - Tak

czwartek, 25 czerwca 2015

Parówki sojowe classic Polsoja

Na samym początku chciałabym Was serdecznie zaprosić do lajkowania Fanpag'e mojego bloga na Facebook'u.
Postanowiłam założyć go aby każdy mógł być na bieżąco, nawet Ci, którzy nie posiadają konta na bloggerze ;)
Do kliknięcia lubię to! :)


Na moim blogu pojawiła się już recenzja parówek sojowych śniadaniowych, oraz parówek wędzonych. Obie bardzo mi smakowały, bo Polsoja trzyma formę i nie zawodzi ;) Jak będzie w przypadku tych parówek? Będą równie dobre?
Zapraszam!

Skład:


Wygląd: Opakowanie jest identyczne jak w przypadku poprzednich wersji. Bardzo zbliżone wyglądem do tradycyjnych parówek i jak ktoś nie czyta etykiet to może nieźle się naciąć ;)
Każda parówka zapakowana jest w osobną folię zabezpieczającą. 
Czyż te parówki nie wyglądają jak autentyk? Idealna propozycja dla początkujących wegetarian i dla osób, które chcą ''oszukać'' swoich mięsożernych kolegów ;)


Smak: Zaznaczę, że każde parówki były jedzone na zimno. Nie ma dla mnie nic gorszego niż ugotowana parówka. Nie jem takich rzeczy na co dzień, bo nie tęsknię za smakiem mięsa, ale muszę przyznać, że są one smaczne. Sakują prawie identycznie, co wersja śniadaniowa, z jednym, małym szczegółem - są bardziej ostre i  bardziej wyraziste w smaku. Smaczne, ale nie jest to rzecz bez, której nie mogę żyć ;) Do kupienia raz na jakiś czas jako fajna alternatywa.
Jeżeli lubicie klasyczny smak to polecam.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 4-6 zł Alma, PiP, Tesco, Real
Czy kupię ponownie? - Nie, nie ten smak


środa, 24 czerwca 2015

Czekolada Milka Crunchy Hazelnut

Edycje limitowane...co one w sobie mają, że człowiek na ich punkcie głupieje? Taka żądza, że musisz je mieć, bo zaraz nie będzie, wykupią, koniec świata i nie spróbujesz! Eh...tylko ja tak mam? Bo mam cichą nadzieję, że nie.

Tak samo było z tymi czekoladami Milka. Walentynkowa nowość - jakiś waniliowy budyń i orzeszki w karmelu? Muszę mieć te smaki! I co? Kupiłam, aż 4 sztuki, po 2 z każdego rodzaju.
Warto było?


Skład:


Wygląd: Dwa, niczym amory, orzeszki laskowe zdobią opakowanie Milkowej czekolady. Urocze.
Dla mnie osobiście, coś Milka mało Walentynkową i romantyczną tą grafikę zrobiła, a i smakami się nie popisała, choć nie ukrywam, że po zobaczeniu tych tabliczek wiedziałam, że trafią w moje łapki, a potem do mojego brzucha. Denerwuje mnie tylko to, że w Niemczech na okrągło wprowadzają jakieś fajne nowości, a my jesteśmy traktowani po ''macoszemu'' :/

Czekolada po otworzeniu miała na sobie lekki, biały nalot, ale to zapewne wina mojej Żabki. Tabliczka podzielona na spore kostki, po 3 sztuki w rzędzie.


Smak: Po rozpakowaniu mój nos dostał orgazmu, bo zapach był wręcz niesamowity! Delikatna woń orzechów i silny aromat karmelu. Na początku byłam zachwycona, ale później zdałam sobie sprawę, że czekolada pachnie identycznie jak Milka Toffe Wholenut! Lipna podróba jednej z lepszych tabliczek? Niestety tak. Zacznę od samej czekolady, która jest dość tłusta, słodka, lekko plastikowa i jak dla mnie stanowczo za słodka. Nadzienie zaś trąci tłuszczem, cukrem i jakimś cukrowym syropem. Orzeszków jest dość sporo, ale są tak drobno posiekane, że praktycznie nie czuć smaku. Wszystko zdominowała przecukrzona śmietanka i sztuczny karmel. Nie fajnie! Spodziewałam się czegoś fajnego, ciekawego, a dostałam bardzo słabą i bardzo słodką Milkę.
Lipa.


Podsumowując:
6/10
Cena - ok. 3-4 zł Żabka
Czy kupię ponownie? - Nie

wtorek, 23 czerwca 2015

Śniadanie nr 872 - Truskawkowy szał!

Czy tylko u mnie w domu panuje truskawkowy szał? Pyszne, Polskie truskawki! Szczerze powiedziawszy, to mogłabym je jeść na każdy posiłek na przemian z winogronem oczywiście :D

Dzień Ojca...obchodzicie? Bo ja tak i już teraz zabieram się do szkoły, a następnie po upominek dla taty ;) Chyba kupię mu jego ulubioną czekoladę i zrobię laurkę na, którą już mam ciekawy pomysł. Mam nadzieję, że Wy też pamiętacie o swoich tatusiach ;)

Cynamonowy twarożek śmietankowy z masą truskawek i płatkami CiniMinis jako ozdoba, duże jabłko


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Płatki śniadaniowe Lubella Mlekołaki Zwijaki Cinis

Witajcie!
Przypominam, że od dziś Tydzień Amerykański w Lidlu! Obkupcie się w masła orzechowe ;)

Lubicie płatki śniadaniowe? Ja osobiście mam do nich przeogromną słabość! CiniMinis to u mnie prawie codzienność, a CookieCrisp u mojej siostry ;) Ja z mlekiem nie lubię, ale moja siostra wcina tak codziennie przed szkołą. Ja jednak preferuję z serkiem wiejskim/twarożkiem grani/serkiem homogenizowanym - polecam to połączenie! :D Płatki nie są tak rozmięknięte i glutkowate...
Ale wracając, ja uwielbiam wszelkie płatki śniadaniowe! Czy to obładowane cukrem płatki dla dzieci, czy bez cukrowy, pyszny błonnik. Też tak macie? ;)

Dziś recenzja płatków, które kusiły mnie odkąd weszły tylko na rynek, a mianowicie cynamonowe zwijaki od Lubelli! Lubella nie robi tak dobrych płatków jak Nestle, ale też daje radę. Ciekawi? Zapraszam!

Skład:


Wygląd: Czy tylko mnie te dzieciaki z opakowań odpychają? Są jakieś takie sztuczne, niczym z kreskówki :P Grafika nie jest zachęcająca, trochę kiczowata i chyba głównie przeznaczona dla dzieci, ale halo! Nie tylko dzieciaki wcinają płatki ;) Oczywiście opakowanie jest foliowe, bo jakżeby inaczej na Polskie realia...po otworzeniu wszystko się rozwala i płatki trzeba przesypać do jakiegoś szczelnego pudełka.
Płatki są w kształcie małych bułeczek cynamonowych, a właściwie tak dla mnie wyglądają, bo według producenta są to po prostu zwijaki. No ale nie wyglądają jak te cuda? (klik)


Smak: Chrupiące, słodkie i cynamonowe...moje klimaty! Po pierwszym gryzie byłam wręcz zakochana! CiniMinis co prawda są lepsze, ale te też dają cynamonowego smaczku, który kocham :) 
Płatki są może ciut przesłodzone, ale nie są w stanie zasłodzić na ''śmierć''. Podoba mi się jeszcze w nich to, że nie miękną szybko i długo pozostają chrupiące. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie nie ma nic gorszego niż rozpapciane płatki w mleku. 
Te Mlekołaki są na prawdę warte spróbowania ;) Polecam!



Podsumowując:
10/10
Cena - nie pamiętam, ale ok. 4 zł
Czy kupię ponownie? - Absolutnie!

niedziela, 21 czerwca 2015

Cadbury Creme Egg

Potrzebujecie odrobiny słodkości na weekend? Rozumiem, owoców pełno, ale czasami trzeba sięgnąć po dawkę czekolady!

Dziś recenzja kultowego brytyjskiego smakołyku - creme egg! To nic innego jak czekoladowe jajko wypakowane słodkim kremem.
Brytyjczycy je uwielbiają i wymieniają jako jedne z najlepszych słodyczy Anglii. Czy mnie zadowoliły? 
Zapraszam!


Składu brak ;)


Wygląd: Jajko jest spore, nawet bardzo i strasznie ciężkie. Okrywa je sreberko w fioletowych barwach Cadbury z żółtymi elementami. Strasznie mi się spodobało i gdy tylko dostała je w swoje łapki, to nie mogłam się doczekać kiedy je spróbuję! Jajko jest oblane czekoladą, a w środku znajduje się krem w 2 kolorach.


Smak: Czekolada Cadbury jest smakiem bardzo, ale to bardzo zbliżona do Milki. Słodka, mocno mleczna (ale Cadbury bardziej) i lekko plastikowa. Na górze mamy jej cienką warstwę, a na dole strasznie grubą. Czekolada, czekoladą, ale tu pierwszą rolę gra krem...a raczej 2 kremy. 
Jeden z nich jest biały, który odgrywa za białko, a drugi jest żółto-pomarańczowy. Ten znajduje się w samym środku, i jak wiadomo jest tam jako żółtko.
Lubicie lukier? Jeśli tak, to ten słodycz jest stworzony dla Was, a jeżeli Wasze zęby, tak jak moje, nie znoszą go, a po jednym gryzie macie wrażenie, że Wam wypadają i obłażą cukrem, to dajcie sobie spokój z tym jajeczkiem...Krem to po prostu kupa lukrowego czegoś, mega słodkiego, sztucznego i fuuuj! Ledwo co zjadłam połówkę, a miałam dość i powędrowało to do siostry. Moja siostra słodkości kocha (oprócz gorzkiej czekolady i Reese's), ale jej też nie smakowało. Mamy całe pudełko i ciekawe kto to zje...będzie dla koleżanek :P
Nie polecam!


Podsumowując:
2/10 (bo czekolada smaczna)
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nieeee

sobota, 20 czerwca 2015

Czemu zimowe smaki? Bo tak! Granola o smaku ciasteczek speculoos

Pogoda nas od kilku dni nie rozpieszcza, co mnie przyprawia tylko o doła i depresyjny stan.
Stan ten i owe samopoczucie potęguje tylko moje niezadowolenie z wyników egzaminacyjnych, które są bardzo, bardzo słabe...wiedziałam.

Lubicie cynamon? Przyprawę do piernika? A może ciasteczka Speculoos? Bo ja tak i to baaardzo :) Z moich ciasteczkowych fantazji powstała ta oto granola, która jest jedną ze smaczniejszych jakie zrobiłam :)


Składniki:
♥2 szklanki płatków owsianych górskich
♥3 czubate łyżki kremu speculoos 
♥1 łyżka miodu
♥3 łyżki słonecznika
♥20 sztuk ciasteczek speculoos
♥1 łyżeczka cynamonu

Płatki owsiane pomieszać z cynamonem, słonecznikiem, nerkowcami, orzechami laskowymi i migdałami. W garnuszku rozpuścić krem speculoos razem z miodem. Gdy krem będzie płynny zalać nim płatki i starannie wymieszać aby oblepił wszystko dokładnie. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie przełożyć na nią granolę. Piec w 150-180 stopniach przez 10-15 min, dokładnie mieszając co 5 min. Bakalie pokroić (jeśli tego wymagają), a ciasteczka połamać na mniejsze części. Granolę pozostawić do wystygnięcia.
Gdy granola będzie zimna, można do niej dodać ciastka i bakalie. Przechowywać w szczelnym pudełku.
Smacznego!