piątek, 24 lipca 2015

Śniadanie nr 878 - Góry wołają! I zakupowe łowy

Obiecałam, że pokażę Wam co zakupiłam w manufakturze ;) Obkupiłam się ja, moja mama, a tata przynajmniej zjadł dobre lody ;) Na McFlurry nie poszliśmy, bo wybraliśmy lody domowe, a co! ;)
Dużo nie kupiłam, hula-hop nie było takiego jakie chciałam, ale po przyjeździe sobie pojadę jeszcze raz.
Co do lodów, to znów byliśmy w tej ''lodziarni'' z domowymi lodami. Tata wziął pistacje i Pino Pinguino (z masłem orzechowym<3), mama owoce leśne i Pino Pinguino, a ja Truskawkę/Snickers i Pino Pinguino ;) Pyycha!
Oto moje perełki:
Krótkie spodenki cropp 79,99, bluza H&M 34,99, topik sportowy 59,99

Chrupki/krakersy z Auchan

Nowe ciasteczka z Milki - Alma 6,99

Limitowana Lindt kokosowa z Auchan 13,99 


A teraz czas na super-hiper śniadanie z serii ''czyścimy lodówkę przed wyjazdem'' ;D

Kasza jaglana na mleku ryżowym gotowana z orzechami nerkowca Skworcu,
konfiturą wiśniową, 2 jabłka 



Orzechy Włoskie w Belgijskiej Czekoladzie z Kakao Skworcu

Hej, hej!
Nie macie pojęcia jaka trzyma mnie euforia i radość. Dziś ostatni dzień pakowania, szykowania i ''dopieszczania'' wszystkiego, a jutro już rano w samochód i w drooogę! Góry, konie, konie i jeszcze więcej koni! Ponad to odwiedzę Czechy i to będzie moja pierwsza wycieczka za granicę :O Euforia powiadam, euforia :D

Dziś produkt dla ''koneserów'' wytrawnych smaków i gorzkiej/deserowej czekolady. Orzechy włoskie w czekoladzie to nie mała ratka i przyjemność dla osób, które wielbią gorzką czekoladę tak jak ja ;) Deserowa czekolada, gorzkawe kakao...czy to może wypaść źle?
Zapraszam!

Skład: Jak widać skład jest duuużo lepszy niż jego poprzednik - jabłko w czekoladzie z cynamonem (klik)


Wygląd: Zawsze bawiło mnie to, że orzechy włoskie wyglądają jak mózgi. Kurczę, ale wiecie co? Coś w tym jest, bo nie bez powodu poleca się je studentom i uczniom, którzy mają do zaliczenia pewne egzaminy. Orzechy włoskie świetnie wpływają na pamięć, ale i też na poziom magnezu w organizmie! Ja dzięki tym orzechom, które rosną u moich dziadków w ogródku, pokonałam skurcze w nogach ;)

Każdy orzeszek starannie zalany jest ciemną czekoladą, a potem obtoczony w kakao. Próbujemy? ;)


Smak: Czekolada pachnie intensywnie, tak wykwintnie i ... z klasą ;) Jeżeli ktoś lubi gorzkiego Lindt (60-70%) to te orzeszki będą dla niego jak znalazł! Kakao fajnie podkreśla goryczkę, ale nie jest to taki ''gorzki, ziemisty kwas'' jak w czekoladach typu 90-99% ;) Bardzo przyjemne, a ponad to orzeszki są niesamowicie chrupiące i takie jakby...podprażone? Sama nie wiem, ale smak jest wspaniały - polecam!


Podsumowując:
10/10
Czy kupię ponownie? - Tak!

czwartek, 23 lipca 2015

Ciasteczka Twix Top

Jeśli ktoś jeszcze nie był w Biedronce po ciasteczka M&M's (klik) oraz Twix Top, to niech się nie zastanawia!
Dziś recenzja wersji słodszej, ale równie pysznej :) Ciekawi?
Z tego co się wczytałam produkt jest limitowany więc pędzimy póki są, a nie!
Jeżeli jesteście fanami tegoż to batonika, to nie macie co zwlekać.

Zapraszam!

Skład:


Wygląd: Opakowanie kartonowe, a w nim 10 sztuk oddzielnie pakowanych ciasteczek. Sytuacja ma się tak samo jak z poprzednio recenzowanymi M&M's Biscuit - dla mnie mega praktyczne!

Ciasteczko podzielone jest na 3 warstwy. Zbożowe ciasteczko, ciągnący się karmel i mleczna czekolada? Czy to można popsuć?! 



Smak: Na początku bałam się, że ciastko będzie PRZERAŹLIWIE słodkie, a wszystko to było spowodowane wonią cukru w cukrze. Moje obawy rozwiały się i odeszły w zapomnienie gdy wzięłam pierwszy gryz. Owszem, na początku jest spora słodycz, no bo karmel i mleczna czekolada, ale po ''przemieleniu'' wszystko znika. Zbożowe ciastko superowo wyrównuje poziom słodyczy i całość bardzo przyjemnie się je. Co prawda do gustu bardziej przypadła mi poprzednia wersja, ale ta też jest mega dobra! ;) Karmel dla mnie nie ciągnie się przesadnie, jak w Milce Carmel, a jest lekko stały, ale też nie taki stały jak w oryginalnym batonie. Bardzo fajna ciekawostka, warta spróbowania ;)
Polecam!


Podsumowując:
10/10
Cena - 6,99 Biedronka
Czy kupię ponownie? - Tak

środa, 22 lipca 2015

Śniadanie nr 877 - Upycham się płatkami

Zakupy?!
Czemu nie! A szczególnie w tedy, gdy zalicza się Alme, Auchan/Real, H&M, Cropp i Kuchnie Świata jednocześnie! :D
Tak więc...jadę sobie z rodzicami do Manufaktury. Mamy do niej kawał drogi, ale to takie jakby ''pocieszenie'' za to, że moja siostra pojechała, a ja nie.
W sumie leprze to niż nic, ale i tak piekielnie jej zazdroszczę, a ja dostajemy zdjęcia to coś się we mnie gotuje.

Może skoczę na nowego McFlurry Twix'a. Jadł ktoś, poleca? ;) Ponad to w planach mam kupić sportowe hula-hop i inne gadżety do moich codziennych ćwiczeń :)

Teraz mam ''fazę'' na płatki śniadaniowe, więc nie dziwcie się czemu nie ma u mnie śniadań regularnie. Owszem, zjadłabym kaszę mannę, jaglankę czy kuskus, ale kurczę...jak sobie tylko pomyślę o serku wiejskim z płatkami, albo jogurcie to już mi ślinka cieknie! Mogłabym jeść tak na każdy posiłek :D Ale jak to z ''fazami'' bywa, ta chyba też przejdzie ;)
Nie chcę tu wstawiać ciągle tego samego, więc proszę nie wypytywać mnie anonimowo na ASK'u, dlaczego nie daję już ''śniadanek'' i Was zaniedbuję. Właśnie...zaniedbuję? Czujecie, że tak jest? Bo ja nie. Staram się bardzo, codziennie recenzje...na prawdę to wymaga dużego nakładu pracy i czasu na planowanie.

Serek wiejski z cynamonem, domową granolą sezamową, płatkami śniadaniowymi:
CiniMinis, Cheerios i Cookie Crisp, truskawki


Jabłka w Belgijskiej czekoladzie z cynamonem Skworcu

Czyż nazwa tych cukierków/pralinek nie brzmi luksusowo i niesamowicie?
Mamy belgijską czekoladę, cynamon, jabłka...niebo w gębie! Przyznam ten dostałam ze współpracy z Skworcu. Mają oni więcej belgijskich specjałów w czekoladzie, takie jak orzechy nerkowca z chilii, wiśnie, rodzynki w rumie..każdy znajdzie coś na swoje kubki smakowe ;)

Ja kocham cynamon, lubię jabłka, a czekoladą nigdy nie pogardzę. Smacznie wyszło? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Małe drobinki obsypane hojnie cynamonem. Jak widać są to jabłka kandyzowane (patrz skład), a ja wolałabym gdyby były w wersji suszonej ;)
Jabłka w czekoladzie wyglądają jak jakieś cukierki/draże czekoladowe, ale jest to raczej coś w rodzaju pralinek.


Smak: Jeżeli ktoś nie lubi cynamonu to niech nawet nie czyta. Jest tu on strasznie wyczuwalny, no bo w końcu cynamon to najlepszy przyjaciel jabłka ;) 

Czekolada jest wyraźnie deserowa. Oblewa jabłko dokładnie i w dość grubej warstwie, a więc można porządnie się wgryźć ;) W środku znajdziemy lepki owoc, który owszem, smakuje jak jabłko, ale bardziej czuć cukier niż sam owoc.
Mimo nadmiernej słodyczy środka, reszta jest perfekcyjna i zasługuje na mocne 8/10!
Polecam.


Podsumowując:
8/10
Czy kupię ponownie? - Tak


wtorek, 21 lipca 2015

Konfitura Wiśniowa Łowicz

Wcześnie rano, około 7.00, budzisz się w białej pościeli, przeciągasz się i wstajesz. Zakładasz papcie na nogi, które są tak mięciutkie, jak obłoki i pieszczą Twoje stopy.
Idziesz...w kuchni słyszysz, jak ktoś się krząta, a towarzyszy mu przy tym cudowny, maślany zapach. W Twojej głowie zapala się czerwona lampka ''JEŚĆ''...to co? Idziemy!
W kuchni wita nas ukochana połówka, która wróciła prosto z piekarni z świeżym pieczywem, rogalikami i już brała się do zalewania kawy z dużą ilością mleka. Sięgasz do lodówki i wyjmujesz konfiturę, bo przecież to one idealnie współgrają na kanapce z kremowym twarożkiem!
Czyż taki poranek nie brzmi cudownie? ;)

Konfitury od Łowicza były już dwie, a mianowicie morelowa (klik) i malinowa (klik).
Obie wypadły pozytywnie, a jak będzie z tą? Zapraszam!


Skład: Przyzwoita ilość owoców, ale nie oszukujmy się domową konfiturę to on może po stopach całować ;)


Wygląd: Słoiczek mały, zgrabny, identyczny jak w poprzednich wariantach. Jak widać barwa jest krwistoczerwona, piękna i już widzę ten kolor na moich paznokciach ;)

Jak widać, kawałki owoców są ogromne! Byłam w szoku, gdy otworzyłam słoiczek.
Śmiało można znaleźć całe wiśnie - brawa! 


Smak: Kwasek, a potem intensywna słodycz? Lubię to! Po pierwszej łyżeczce, nasze kubki smakowe ogarnie typowy kwasek wiśni, a po chwili zaleje je cudowna słodycz. Wiśnie są mięsiste, soczyste i ochh...perfekcyjne! Świeża bułeczka posmarowana moim ulubiony grani od Piątnicy, na to kleks tej konfitury i jestem w niebie ;)
Polecam! Jak na razie najlepszy smak ;)


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 4-7 zł
Czy kupię ponownie? - Tak!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Czekolada Cadbury Dairy Milk Daim

Poniedziałek?
Jedni się cieszą, jedni nie, a mi w tym momencie jest obojętnie. Do szkoły nie idę, nic nie planuję...pełne lenistwo! :D Chociaż, kto wie? Nie lubię się nudzić, to i coś pewnie zrobię. Myślałam nad super wzorkiem na paznokciach, ale chyba postawię na zwykłe klasyczne. Ponad 1,5 tygodnia nie malowałam, bo paznokcie mają ''przerwę''. Obcięłam je sporo, wypiłowałam i czekam jak się odrodzą ;) Jak coś na zdjęciach poniżej paznokcie przed kuracją, więc się nie przeraźcie! Bo były już chore...
Moja siostra wyjechała wczoraj o 3 w nocy...smutno mi cholernie, bo ona sobie pojechała, a ja się kiszę w domu! Eh...

Może na te smutki czekoladę? Tak! Popatrzyłam, pogrzebałam i wyciągnęłam z szafy czekoladę Cadbury Daim. Uh, czy tylko ja nie lubię tego karmelowego cholerstwa? Milkę o tym smaku unikam jak mój kot prysznica, a samego batonika nawet w sklepie nie dotykam! Chyba tylko Daim z masłem orzechowym by mnie zainteresował :P
Jak będzie w tym przypadku? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie fioletowe, ale bardziej fioletowo-granatowe, niż fiolet-lila jak u Milki.
Logo, nazwa i wielki napis Daim przy, którym możemy dostrzec młotek tłuczący kawałki karmelu w czekoladzie. Na sam widok mam już dreszcze...

Jak widać, kosteczki w Cadbury są małe, zgrabne, a każda ma na sobie logo firmy. Lubię ten kształt, ale Milka chyba bardziej mi odpowiada.


Smak: Pierwszy niuch czekolady i ...uhhhh cuuuuukieeeer. Czekolada Cadbury pachnie jeszcze bardziej cukrowo niż Milka, ale nie zawsze przekłada się to na smak. Czy tak też jest w tym przypadku?
Gryzę i...hmm, dobra, mocno mleczna i intensywna czekolada...ale zaraz! Chrup! Ogrania mnie wielki ból w zęby. Trafiłam na kawałek karmelu, który jest twardy, a po mocnym ugryzieniu wkleja Ci się w zęby i wkurza niemiłosiernie, tak długo, aż nie wydłubiesz go paznokciem (fuj) lub wykałaczką.
Powtarza się ta sama sytuacja, co z Milką, ale tu jest o wiele gorzej, bowiem karmelków jest na moje oko (i biedne zęby) więcej,a  czekolada jeszcze bardziej sodka.
Fuj, nigdy więcej.


Podsumowując:
3/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nie, za bardzo kocham moje zęby...

niedziela, 19 lipca 2015

Jogurt Jogobella brzoskwinia-marakuja 0% + LBA

Ciepło? Za ciepło?
Fala upałów znów nawiedziła Polskie tereny, termometr dobija do 34 stopni w cieniu (na moim balkonie 38...), a moja familia umiera. Mnie za bardzo nie przeszkadza, ale jak słucham te jęki i stęki rodzinki to mi się żyć też odechciewa.

Jedyne co mi w tych upałach się nie podoba, to to, że mi czekolady i batony się topią, a dodatkowo mam utrudnioną możliwość ćwiczeń (duuuszę się!).
To co przychodzi z pomocą to...zimne jedzenie! Jogurty, lody, mrożone owoce...teraz tylko tym się żywię ;)
Może macie chrapkę na jogurt? ;) Jeżeli tak, to zapraszam na dzisiejszą recenzję, a jeżeli nie, to też zapraszam :P!


Skład: Jak widać, nic zdrowego tu nie ma, ale odpłaca nam to ilość kalorii. 
Kupuję ten jogurt nie ze względu na małą ilość kalorii, ale na smak, który nie jest dostępny w klasycznej Jogobelli.


Wygląd: Opakowanie idealnej gramatury - 150 gramów. Niebieskie, rzucające się w oczy z apetycznymi owocami. Dodatkowym chwytem marketingowym jest wielgaśne ''0%''.

Jogurt jest jasnej, kremowo-żółtej barwy. Jak widać na zdjęciach, nie jest tak wodnisty jak inne light, ale też nie jest tak gęsty jak klasyczna Jogobella. 


Smak: Jogobella pachnie pięknie i mocno owocowo. Można wyczuć w niej też lekko kwaskową nutę.
Po zamieszaniu widać w niej dość spore kawałki owoców, które są w odpowiedniej ilości.
Jogurt jest bardzo aksamitny i nie taki sztuczny, jak w innych produktach tego typu. Po pierwszym skosztowaniu byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Owszem, smak proszkowej, sztucznej słodyczy jest wyczuwalny, ale nie w jakimś przesadnym stopniu.
Ta seria mnie bardzo zaciekawiła i jestem ciekawa pozostałych smaków ;)
Polecam.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 1,50
Czy kupię ponownie? - Tak

I teraz nominacja do LBA od furpur - dzięki! ;)

1. Czekolada biała czy ciemna?
Ciemna, a najlepiej gorzka 70% <3
2. Wolisz noc czy dzień?
Noc!
3. Wierzysz w pozaziemskie cywilizacje?
Nie
4. Jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem?
Introwertyk 
5. Co sądzisz o homeopatii?
Nie mam zdania
6. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Studia - kierunek dietetyk albo diabetolog 
7. Najdziwniejsza rzecz jaka przytrafiła Ci się w życiu?
Dużo było, bardzo dużo...np:. wjechanie w zaparkowany, sportowy samochód rowerem i uciekanie z miejsca zdarzenia, aby właściciel nie widział :P
8. Ulubiony owoc?
Winogrono i mango! <3
9. Jakiej cechy w sobie nie lubisz?
Samolubność, Impulsywność, Słomiany zapał, Brak wiary w siebie...jestem jedną wielką wadą
10. Ulubiony kolor?

Fioletowy :)

Oraz pytania od Olgi Pi :)
1.Ulubiony zapach?
Prażone orzechy, kokos, czekolada, kawa, śliwka, cynamon, świeże truskawki, kajmak...
2.Znienawidzony dźwięk?
Paznokcie po tablicy!
3.Ulubiona piosenka na poprawę humoru?
Nie mam
4.Znienawidzone danie z przedszkola
Szczawiowa, barszcz, śledzie, zupa mleczna, zacierki, bułka z miodem, bułka z twarożkiem i szczypiorkiem...w przedszkolu mało co jadłam :P
5.Ulubiony kolor?
Fiolet
6.Znienawidzony zespół muzyczny?
Nie mam
7.Ulubiona zupa?
Pomidorowa
8.Znienawidzony przedmiot szkolny?
Matematyka!
9.Ulubiony film?
''Starsza Pani Musi Zniknąć''
10.Znienawidzone warzywo?
Buraczki i botwina
11.Ulubiony sposób spędzania wakacji?
Konie <3

I na koniec od Martyny Jacko :)
1. Lato czy zima?
Lato
2. Ulubiony owoc i deser z jego użyciem?
Winogrono - nie mam pojęcia :P
3. Najtrudniejsza potrawa, której się podjęłaś/podjąłeś?
Nie mam pojęcia...ale niedługo robię pierwszy tort :D
4. Ulubiona potrawa/przysmak z dzieciństwa?
Makaron z serem, kluski i pyzy, pierogi z jagodami <3
5. Ulubiona zupa?
Pomidorowa
6. Truskawki czy maliny?
Truskawki
7. Wolisz gotować dla siebie czy dla rodziny?
Dla rodziny :)
8. Znienawidzona potrawa?
Szczawiowa, botwinka, chłodnik, śledzie, wszelkie mięso...
9. Jaka była Twoja największa kuchenna porażka?
Naleśniki na podłodze, spalona ściereczka kuchenna i wielkie oparzenie na ręce ;P
10. Ulubiona zdrowa przekąska?
Orzechy, owoce, warzywa...
11. Ulubiony superfood? 
Owoce, warzywa? :P

I teraz moje pytanka :
1.Znienawidzony przedmiot szkolny?
2.Znak zodiaku?
3.Wierzysz w horoskopy?
4.Reagujesz na zmiany pogody?
5.Ulubiony słodycz z dzieciństwa?
6.Ulubione danie z dzieciństwa?
7.Ulubione letnie śniadanie?
8.Ulubiony letni obiad?
9.Malujesz paznokcie? Na jaki kolor najczęściej?
10.Ulubiony smak lodów?
11.Ulubiona aktywność fizyczna?

Nominuję : Olgę, Velę, Kimiko, Magię Cukru, Kiki, Cynamonową, Karolinę S i Anię S :)


sobota, 18 lipca 2015

Ciasteczka M&M's Biscuit

Marzenia się spełniają? Taaak! A szczególnie lubi je spełniać Biedronka, która często w swojej ofercie ma nietypowe słodycze!
Jak nie jajeczka loffel ei z Niemiec (klik), to teraz ciasteczka od dobrze znanej firmy Mars!
Moje przeczucie mówi mi, że te ciasteczka MOŻE wejdą na stałe do oferty Polskich sklepów, bo nie widziałam nalepki z Polskimi napisami, a po prostu po Polsku było już wydrukowane opakowanie.
Brzmi pięknie? Brzmi pysznie?!
Zapraszam!


Wygląd: Mały kartonik z cudownie wyglądającym ciastkiem, który to już nie raz kusił mnie na zagranicznych instagramach. Producent zapewnia nas, że są ze zbożami, takie zdrowe *śmiech*.
Czy tylko ja lubię kumpli z M&M's? Mimo, że żółty ''przygłupi'' to i tak zawsze bardziej go lubiłam i nie tylko dla tego, że jest śmieszny, ale też za smak. No bo przecież M&M's z orzeszkiem najlepsze! 

Każde ciasteczko zapakowane jest oddzielnie, co bardzo się chwali, bo uwielbiam takie rozwiązanie.
Nie muszę od razu pochłaniać całego opakowania, a zjeść sobie od czasu do czasu po jednej sztuce ;)




Smak: Jak widać ciasteczko podzielone jest na 3 warstwy. Od dołu mamy pyszny herbatnik/ciasteczko, z wyraźnie wyczuwalnym ''zbożowym'' posmakiem (takim jak w ciasteczkach BelVita), który UWIELBIAM!
Potem pyszna czekolada, która oblewa każdy baton firmy Mars. A co na koniec? Symboliczna, ale słuszna dawka mini M&M'sów czekoladowych! Jak widać, trafiły mi się same niebieskie, które są moimi ulubionymi! A dlaczego? Bo farbują tak intensywnie, że potem wygląda się jak smerf ;)
Jednym słowem - PYYYCHA! Chcę, aby to weszło do Polski na STAŁE, a nie kurczę OD WIELKIEGO DZWONU.



Podsumowując:
10/10
Cena - 6,99
Czy kupię ponownie? - Tak!


piątek, 17 lipca 2015

Wegetariańskie twarogowe kotleciki

Ktoś głodny?
Wiem, że pora raczej śniadaniowa, a nie obiadowa czy kolacyjna, ale już wyprzedzam z pomysłem i podsuwam wegetariańskie kotleciki z twarogu!
Pyszne, sycące i dodające kupę energii na aktywny, letni dzień ;)
Porcja może wydaje się ogromna, ale ja wcisnęłam wszystko ze smakiem, a mój brzuszek był zaspokojony na bardzo długi czas...zapraszam :)


Składniki /1 ogromna porcja lub 2 mniejsze/

♥200 gramów twarogu w kostce
♥1 małe jajko
♥3-4 łyżki otrębów
♥1 łyżeczka mielonej papryki
♥2-3 pieczarki
♥1 brzoskwinia
♥1 marchewka
♥1 vege kiełbaska paprykowa od Polsoja
♥Szczypta pieprzu
♥1 łyżeczka masła orzechowego

Twaróg zmieszać w misce z jajkiem, mąką, otrębami, przyprawami, cebulą i  masłem orzechowym - wymieszać na gładką, dość lepką masę.
Pieczarki umyć, obrać i pokroić w plastry. Patelnię rozgrzać i smażyć na niej, na złoty kolor pieczarki.
W wilgotnych dłoniach formować kuleczki z twarogu i lekko je rozpłaszczać - smażyć na patelni z odrobiną tłuszczu.
Marchewkę umyć, pokroić, brzoskwinię również. Vege kiełabskę sojową pokroić na talarki.
Na talerzyku ułożyć kotleciki, dodać marchewkę, kiełbaskę, brzoskwinię i (jeśli chcemy) jakąś surówkę/sałatkę. Podawać w towarzystwie smażonych pieczarek.
Smacznego!



Będzie pyszne szamanko! :D

Przypominam, że blog posiada swój FanPage.

Vege kiełbaski sojowe Paprykowe Polsoja

Już niedługo zbliża się mój wyjazd...czas, kiedy będę mogła wyjść do stajni, wyczyścić i nakarmić konie, osiodłać i fruuuu...jechać sobie do lasku ;)
Tak, wyjeżdżam w góry! Będzie to to samo miejsce co rok temu, ale nie mam zamiaru jechać w inne miejsce! Tam czuję, że żyję :)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pamiętacie żółte (oczojebne) vege kiełbaski curry? (klik)
Dziś czas na ich ''siostry'', a mianowicie chyba najsmaczniejszy wariant - paprykowe!
Zapraszam.


Skład:


Wygląd: Opakowanie jest takie samo jak w przypadku kiełbasek curry, co świadczy o tym, że osłonek tez nie mają. Kiełbaski, jak widać z resztą, są dosyć ''glaretkowate'', ale tak to już mają rzeczy z soi ;)
Kolorek jest przyjemny, taki jak w papryczce mielonej. 


Smak: Zapach jest lekko paprykowy, ale jest to zapach słodkiej papryki, a nie chilli. Osobiście nie przepadam za palącymi w język przyprawami, ale parówki Polsoja Chilii (klik) wspominam smakowo bardzo dobrze ;)
Smak jest delikatny, paprykowy i baaardzo przyjemny! Nie są tak gładkie i kremowe (?) w środku, jak parówki sojowe, a twarde i do przegryzienia. Bardzo podoba mi się to, że są dosyć ''solidne'' i potrafią zapchać z dodatkiem warzyw - na grilla czy obiad jak znalazł! ;) Osobiście nie polecam ich gotować, bo tracą na smaku  konsystencji...robią się gumowe. Jeżeli już macie zaczynać próbować tą serie, to zdecydowanie polecam ten smak!


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 5-7 zł
Czy kupię ponownie? - Tak

czwartek, 16 lipca 2015

Ciastka Biscolata z kremem mlecznym

Witam, witam i o ciastka pytam!
Macie jakieś ciekawe w domu? Bo u mnie ostatnio się ich trochę nazbierało. Mój tata ma ''fazę'' na jedzenie ciastek, ciasteczek i innych chrupaczy, a cukierki i czekolada odeszły w zapomnienie...
Obecnie ma totalną ''fazę'' na kokosowe Princessy, które zjada po 1 sztuce dziennie! Nie wiem jak on to robi, że tyle słodyczy wpitala, a chudy jest i od lat nie tyje...ba, nawet schudł ostatnio. Eh, Ci mężczyźni :D

Ale dziś nie o moim tacie, a o ciastkach Biscolata, które stworzone są na wzór tych ciasteczek z Milki (klik).
Czyż nie są urocze?! Są! A, że Biedronka często mnie zaskakuje, to udało mi się w niej znaleźć te oto prawie identyczne cudeńka!
Zapraszam.


Skład:


Wygląd: Wielkie kartonowe opakowanie, a w nim paczuszki z mini ciasteczkami. Zaraz...ktoś powiedział MINI?! Tak! A, że ja mam manię na ''mini'' rzeczy, to nie było opcji, aby ciastek nie kupić.
W pudełku znajdziemy 6 paczuszek, a każda skrywa w sobie po 5 ciasteczek - w sam raz na jedną porcję do kawy ;)  Wiem, że takie oddzielne pakowanie bardziej zanieczyszcza środowisko, ale to jest na prawdę dużo bardziej praktyczne i ułatwiające np:. na mieście/w szkole itp:.

Ciasteczka, jak już wspomniałam, są małe, urocze i myślę, że nadawały by się do kaszy manny :D
Od spodu mamy herbatnik, potem mleczny krem, a na koniec mleczna czekolada.




Smak: Ciasteczka nie pachną jakoś superowo, więc po otworzeniu trafiła we mnie strzała zawodu. 
No, ale proszę Państwo! Nie oceniamy książki po okładce, prawda? Próbujemy!

Herbatnik jest maślany, pyszny i bardzo chrupiący. Krem w środku to coś, co możemy znaleźć w czekoladach Milka, a mam na myśli ten biały krem, który jest przeważnie ''bazą'' (nie mylić z Milką jogurtową!). Przypomina mi też z drugiej strony wypełnienie Kinderków, ale tamto ciężko podrobić ;) W każdym razie jest smaczny, mocno mleczny i tłustawy, ale nie nachalnie.
Czekolada, która stanowi ''wisienkę'', albo ''kropkę nad i'', jest bardzo smaczna, lekko wytrawna, ale z wyraźną słodyczą typową dla mlecznej czekolady. Nie jest to czekolada Biedronkowej jakości, ale coś a'la Milka, RS, Schogetten razem wzięte :D Dobra, ale nie najlepsza jaką jadłam.

Ciasteczka są po prostu pyszne i warte spróbowania - szukajcie w sklepach!



Podsumowując:
9/10
Cena - ok. 6 zł 
Czy kupię ponownie? - Tak!