sobota, 31 października 2015

Lion Peanut

To już ostatni dzień października? Jezusie, ale ten czas zapitala! Niedawno był koniec września...
Cieszyć się? Z jednej strony tak, że część obowiązku szkolnego już minęła, ale z drugiej strony mam wrażnie, że cały ten czas kompletnie zmarnowałam. Macie podobnie?

Dzień dyni w szkole się udał, fajna zabawa i bardzo oryginalne pomysły innych :D Był fajny klimat, zgaszone światła, mrok, wszędzie wycięte dynie i lampiony - moja szkoła mnie zaskakuje! Moja klasa cała przebrała się za mimów, taki ustaliliśmy temat przewodni ;)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na blogu pojawiły się już 2 Liony, klasyczny (klik), biały (klik), a teraz przyszła pora na wersję peanut. Czy mnie zaskoczy? Przecież jestem taką miłośniczą orzechowych smaków!
Ciekawi? Zapraszam ;)


Skład:


Wygląd: Opakowanie takie samo jak w innych wersjach, zmienia się tylko kolor papierka. Masło orzechowe jest lekko pomarańczowe więc kolor adekwatny do smaku.

Po otwarciu dostajemy wręcz kopię klasycznego Liona, ale ta dodatkowo najeżona jest kawałkami orzeszków ziemnych. W środku sytuacja ma się podobnie, wafel, krem, karmel i polewa.
A jak smak?


Smak: Batonik pachnie pięknie, intensywnie orzechowo. Czekolada, którą jest oblany, jest mocno mleczna i bardzo słodka (ciut za bardzo). Zatopione są w niej chrupki ryżowe, chrupiące, ale bez szczególnego smaku. Są tu też kawałki orzeszków i to w dużej ilości! Lekko podprażone, świeże, bardzo smaczne. Wafel w środku jest idealnie chrupiący, a krem pomiędzy jego warstwami przypomina troszkę wnętrze KitKat'a peanut butter. Moim skromnym zdaniem jest go zdecydowanie za mało, bo jest pyszny! :D Karmelu też nie pożałowano, fajnie się ciągnie, ale w tym przypadku jest elementem zbędnym.
Ogólnie całość jest pyszna, ale efekt końcowy psuje za słodka czekolada i zbędny, cukrowy karmel.
Niemniej jednak warto kupić - polecam!


Podsumowując:
9/10
Cena - ok. 1 zł
Czy kupię ponownie? - Absolutnie tak!

piątek, 30 października 2015

Takiej granoli to jeszcze nie znałeś! Granola z Chrupakami

Uf, już tylko jeden dzień i wolne! Nawet nie taki straszny dzień się zapowiada ;) Biologia (♥) i święto Dyni organizowane w szkole może poprawią mi humor ;) Moja klasa ugadała się, aby wszyscy przebrali się za mimów. Może dostaniemy jakąś nagrodę za to? Może Pani odwoła fizykę i nie będzie kartkówki? :D

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejna granola? Czemu nie! U mnie znika tak szybko że na blogu będzie jej jeszcze dużo wersji :) Prezentowana dziś granola jest wyjątkowa, oryginalna i potrójnie chrupiąca! Ciekawi? Zapraszam ;)


Składniki:
♥ 2 szklanki płatków owsianych górskich
♥3 czubate łyżki masła orzechowego
♥garść pestek słonecznika (taka solidna!)

Do miski wsypujemy płatki owsiane z orzechami laskowymi i pestkami słonecznika. W garnuszku rozpuszczamy masło orzechowe, a gdy będzie płynne dolewamy do płatków owsianych i dokładnie mieszamy. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, a następnie wykładamy granolę. Całość pieczemy w nagrzanym piekarniku przez 20-25 min w 180 stopniach (150 termoobieg). Gdy granola będzie gotowa, pozostawiamy ją do wystygnięcia.

Po wystygnięciu dodajemy pozostałe bakalie i pokruszone chrupaki. 
Zajadamy z jogurtem mlekiem czy twarożkiem - smacznego!


czwartek, 29 października 2015

Biszkopty z malinową galaretką Wedel

Spaaaaać!
Jestem mega zmęczona, ciągle zarywam nocki, a nauki ciągle przybywa. Jeszcze na głowę wlazł mi problem ze znalezieniem sobie stroju na ''Dzień Dyni'' w szkole...
Myślałam o przebraniu się za przerażającego mima, ale nie wiem czy to by wypaliło. Kompletna pustka w głowie! :<

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto nie zna Delicji? Toż to klasyk Polski, który znany jest nawet poza granicami naszego biednego pięknego kraju! Wedel jednak postanowił zrobić ich ''podróbkę'' wypuszczając identycznie wyglądające biszkopciki. Czy są warte zakupu? A może lepiej zostać przy klasycznych?
Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie bardzo ładne, przyciągające oko i kuszące soczystymi malinami. Nie ukrywam, że ciasteczko wyszło im trochę kiczowate, ale ogólnie nie jest źle.
W środku znajduje się plastikowa tacka (?) w, której mamy rządek biszkopcików. Mam wrażenie, że są jakieś takie mniej kształtne niż Delicje, ale nie jest to szczególna różnica. Na odwrocie ''Delicji'' wypisane jest ich logo, a tu mamy również logo, ale...Wedla!



Smak: Zapach jest nijaki, po prostu czekoladowy i jajeczny. Ciasteczka są bardzo twarde, nie tak przyjemne jak Delicje. Kruszą się też dużo bardziej, a i czekolada nie chce tak ładne odchodzić. Biszkopty są bardzo jajeczne w smaku, co osobiście mi przeszkadza. Nie lubię tak sztucznie aromatyzowanego smaku. Czekolada jest wyraźnie deserowa, twarda i ciężko odchodzi od galaretki i trzeba się nieźle napracować, aby zjeść każdą warstwę oddzielnie. Galaretka jest po prostu owocowa i słodka, nie czuć tu kompletnie żadnego konkretnego owocu, takie nijakie.
Cały biszkopcik jest suchy, twardy, słodki i nijaki. Czy warto? Moim zdaniem zdecydowanie nie.


Podsumowując:
5/10
Cena - ok. 3-4 zł
Czy kupię ponownie? - Nie

środa, 28 października 2015

Lion White

Jak dostanę z matematyki 2 to będzie cud! Matko, nie wiecie jak ja się czułam jak dostałam kartkę z zadaniami...30 minut, 11 zadań, prawie się rozryczałam. W każdym razie, modlę się o 2! Trzymajcie za mnie kciuki :D
Jutro geografia, jeszcze nie ruszyłam, ale noc przecież długa? Eh, to spanie po 3-2 godziny mnie wykończy! Tak mi się kleją oczy na lekcjach, że masakra...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnio na blogu pojawiła się recenzja Liona w wersji klasycznej (klik). Biała wersja to taki albinos, zero kakao, masa śmietanki i mleka. Tak w ogóle uprzedzę Was, że nie jest to biała czekolada, a ''polewa śmietankowa''. Czy zaskoczy mnie pozytywnie? A może jest skazany na porażkę? Zapraszam!


Skład:


Wygląd:  Tak jak w klasycznej wersji jest brązowy papierek, to tu mamy biały - chyba logiczne, że mleczna czekolada = brąz, a biała = biel ;) Całość jest identyczna nawet pod względem środka. Batonik przypomina jeżyki, najeżony jest chrupkami ryżowymi. Biała polewa od razu daje nam znać, że z czekoladą nie ma nic wspólnego. Bardziej podchodzi ona pod jogurt/śmietankę.


Smak: Zapach jest obłędny i dużo bardziej przyjemny niż w klasyku. Pachnie mega słodko, ale jest to bardzo przyjemna słodycz. Polewa jednak nie smakuje tak dobrze, jak pachnie...jest mega słodka, tłustawa i jakaś taka dziwna, ale smaczna, wiecie ''pierwiastek obrzydliwości''. Środek to wafel przełożony tym razem mlecznym/śmietankowym kremem. Dla mnie lekko mdły, ale i tak niezły. Karmel taki sam jak w klasyku, dla mnie pyszny i fajnie lepiący się. To on właśnie nadaje ''ostrości'' aby baton nie był mdły. Ów Lion jest bardzo słodki i to słodycz dedykowana dla miłośników białej czekolady. Ja nim nie jestem, ale jak widać baton mi smakuje. Fajna odmiana od klasycznego lub ratunek w nagłym spadku cukru. Warto spróbować ;)


Podsumowując:
7/10
Cena - ok 1 zł
Czy kupię ponownie? - Tak

wtorek, 27 października 2015

Baton o smaku Panna Cotta E. Wedel

Jest moc moi mili, jest moc! Dostałam 5 z chemii :D Fajnie byłoby gdybym tylko dostała się na ten bio-chem...podobno nikt nie che zrezygnować! :< A ja sobie tylko rwę włosy z głowy...
Sprawdzian z matematyki? Czemu nie! Nic nie umiem i pewnie dostanę pałę...tak to jest, jak się jest totalnym osłem z ów przedmiotu.
Liczę na kciuki i Wasze ciche wsparcie!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miałam ochotę sobie coś porządnie ''zjechać'', a ostatnio nie jadłam nic takiego co mogłoby właśnie zostać negatywnie ocenione...a jednak! Wedel jak zawsze przychodzi z ''ratunkiem''. On wie jak dobrze zawieść i obrzydzić słodycze na cały dzień...zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie jest bardzo podobne, co wersja Tiramisu, o której możecie przeczytać tu (klik).
Jedyne co wyróżnia tą grafikę to deser, który zdobi i informuje nas o smaku. Podoba mi się styl, wykonanie...fajnie, szkoda tylko, że Wedel ma dobrego grafika, a nie jakość (ale o tym niżej).

W środku batonik wygląda pięknie. Zachęca nas do jedzenia i daje kłamliwe wrażenie o luksusowym charakterze tej czekolady...


Smak: Zapach jest tak ulepkowy, że po jednym niuchnięciu miałam dość słodyczy. Nie lubię czekolad z płynnym wnętrzem, z dżemorem także, ale jak nowość, to próbować trzeba :D

Czekolada jest mega słodka, sztuczna i smakuje jak czekoladopodobny wytwór. Ma się wrażenie, że po jednym gryzie wypadną nam wszystkie zęby od nadmiaru cukru - blech.
Krem mleczny w środku to totalna porażka, która jeszcze bardziej potęguje słodycz. Smakuje jak gruba warstwa lukru, która po ugryzieniu zatyka Ci gardło i tworzy cukrową gulę...a nadzienie? Dżem to chyba jedyny pozytywny element batonika. Słodki, malinowy i lekko zbity. Nie wylewa się, nie brudzi placów i jest nawet niezły, jednak nie ratuje całej czekolady.
Paskudna seria, paskudna czekolada...nie kupujcie!


Podsumowując:
2/10
Cena - ok. 2 zł Żabka, Tesco, Alma, Netto...
Czy kupię ponownie? - Absolutnie nie!!!

poniedziałek, 26 października 2015

Lion Nestle

Witajcie!
Dzień udał mi się baaaardzo, mam masę kupionych rzeczy i upatrzoną cudowną kurtkę. Cena niestety trochę powala, bo 400 zł to mało nie jest, ale może posłuży mi na wiele lat? Przecież już nie rosnę (chyba w szerz) więc czemu nie? ;)
Tak w ogóle to dorwałam Oreo w mlecznej czekoladzie! Chciałam też to w białej, ale nie było :'( Do tego masa jogurtów, ale nie przeznaczonych na recenzję - sorry :P Ogólnie super dzień!
A dziś mam pisać przedsiębiorczość...jak nie dostanę 5 to się załamię. Trzymać kciuki!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lion, ktoś nie zna? Gdy chodziłam do klas 1-3 był to jeden z najtańszych batonów i łatwo dostępnych. W osiedlowym kupowałam zawsze przed szkołą za 0,99 groszaków, a jak jeszcze kupowała się na pół z koleżanką to i jeszcze taniej! Interesy życia :D
Dawno nie jadłam, postanowiłam sobie smak przypomnieć...
Pamiętam je bardzo dobrze, były pyszne, ale czy nadal takie są? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Brązowe opakowanie to chyba znak rozpoznawczy Liona. Tak było od zawsze, a przynajmniej ja tak to pamiętam. Fajna, żywa i rzucająca się w oczy grafika z miłym kotkiem...ja się skuszę ;)

Po otwarciu batonik przypomina troszkę ciastka Jeżyki, ale tu zamiast ''najeżony bakaliami'' jest najeżony chrupkami ryżowymi. Czekolada już na pierwszy rzut oka jest mleczna i ogół prezentuje się bardzo smacznie. Jak jest na prawdę?



Smak: Baton pachnie pięknie, mlecznie i karmelowo jednocześnie. Już za pierwszym niuchnięciem tego batona powróciłam do lat podstawówki. W środku baton prezentuje się nie gorzej niż na zewnątrz. Gruby i solidny wafel otoczony karmelem i oblany mleczną czekoladą z chrupkami ryżowymi...czy to może być złe? 
Absolutnie nie!

Czekolada jest dosyć smaczna, ale nie górnolotna. Jak dla mnie za słodka i lekko proszkowa, ale ujdzie. Chrupki ryżowe nie mają szczególnego smaku, ale fajnie chrupią, a to najważniejsze. 
Wafel w środku jest solidny, chrupiący, a karmel go otaczający cudownie się ciągnie. Nieco przykleja się do zębów, ale jestem w stanie mu to wybaczyć ;) Pomiędzy warstwami wafla znajduje się krem (?) kakaowo-czekoladowy. Nie czuć go za bardzo, ale na 100% coś tam jest, a to czuć ewidentnie.

Klasyk, klasykiem, warto spróbować, bo ja bardzo lubię i polecam!


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 1 zł 
Czy kupię ponownie? - Tak

niedziela, 25 października 2015

Dyni ciąg dalszy czyli...wege obiad raz dwa! :)

O mamo, ale zapowiada się cudny dzień! Wybywam z moją kochaną kuzynką i mam nadzieję, że będę się wspaniale bawić ♥ Co ja co, ale ona jest dla mnie wzorem do naśladowania! Wspaniała, oddana i kochająca osoba :* Życzcie mi udanych łowów!

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Często dostaję prośby o umieszczenie swoich obiadów...więc oto i on! Dziś mam dla Was propozycję z dynią w roli głównej ;) Co jak co, ale jestem od niej uzależniona! Jest pyszna, a z wędzoną papryką...o mniam :) Musicie spróbować! Zdradzę tylko, że taka dynia uzależnia, u mnie teraz piekarnik chodzi codziennie :P


Składniki /1 porcja/:
♥ połowa dyni hokkaido
♥2 łyżeczki wędzonej papryki w proszku
♥3 garście fasolki szparagowej 
♥5 sztuk śliwek węgierek
♥3 łyżki (stołowe) lecza pieczarkowego Bonduelle
♥ 4 sztuki chrupaków z pomidorami i serem (klik)
♥1 bułka sojowa

Dynię kroimy na pół i czyścimy dokładnie w środku. Wędzoną paprykę rozrabiamy z niewielką ilością wody, a następnie wcieramy w naszą dynię. Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni (termoobieg) i pieczemy dynię przez 40 minut. W tym czasie obieramy fasolkę, gotujemy al'dente.

Gdy dynia się upiecze, a fasolka ugotuje, przekładamy je na talerz. Pamiętajmy, że najpierw trzeba dynię lekko wystudzić i zdjąć z nią skórkę. Do całości dokładamy leczo pieczarkowe kilka śliwek węgierek (obranych i umytych) oraz chrupaki pomidorowo-serowe.
Na koniec kroimy sobie bułkę (wedle uznania) i zajadamy! Polecam na kawałek bułki rozciapać sobie dynię, a na to potem położyć leczo...geniusz :)

Smacznego!


sobota, 24 października 2015

Belvita Tartinki czekoladowo-orzechowe

Jak to się mówi - głupi ma szczęście i wczoraj nie poszłam do szkoły. Mama zlitowała się, bo na dworze pogoda masakryczna, a i ja fatalnie się czułam więc...wolne 3 dni! :D
Najbardziej nie mogę się doczekać niedzieli, bo w końcu spotkam się z moją kuzynką! ♥
Jedziemy razem na zakupy - idealne odstresowanie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Lubicie ciastka Belvita? Bo ja bardzo, ale do szału doprowadzają mnie ich reklamy mówiące o tym, że to idealna propozycja na śniadanie. Bo jak? Cztery ciastka i tyle? Nie ma mowy...
Jednak jako drugie śniadanie, przekąska czy lekka kolacja (ja lubię jeść z serkiem wiejskim) czemu nie?
Tartinki to nowość od Belvita (już nie taka nowość, ale jednak jest). Mamy 2 smaki, a mianowicie te i z białym kremem miodowym (?).


Skład:



Wygląd: Żółte pudełko, a w nim zapakowane oddzielnie zestawy ciasteczek. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie takie rozwiązanie to wybawienie. Otwiera się pudełko, bierze zestaw ciasteczek, a pozostałe nie wywietrzeją nam i mogą poczekać długi czas...

Wracając do pudełka, muszę przyznać, że grafika wyjątkowo im się udała. Ładna, rzuca się w oczy i kusi ciasteczkami wypełnionymi kremem. Czy tak też jest w rzeczywistości?



Smak: Ciasteczka pachną cudownie! Jest to zapach zbożowo-mleczno-nutellowy. Jak otworzyłam swoją paczuszkę, to nie mogłam oderwać nosa! Ciastka wyglądają IDENTYCZNIE jak na odpakowaniu, co się bardzo chwali! Producent w tym akurat nie kłamie ;)

Ciastka są kruche, dobrze wypieczone i smakują jak klasyczne mleczne Belvity. Krem na początku trochę mnie zaskoczył, bo strasznie brudzi palce, ale nie jest to coś, co jakoś szczególnie przeszkadza ;) W smaku jest bardzo, ale to bardzo podobny do Nutelli i po prostu boski! Dawno nie jadłam tak dobrych ciastek, a te śmiało otrzymują ode mnie 9/10. Słodkawe, lekko zbożowe i ultra 
czekoladowe = PYSZNE!


Podsumowując:
9/10
Cena - ok. 6-7 zł
Czy kupię ponownie - Tak

piątek, 23 października 2015

Capriesse Gofry z kremem kakaowo-orzechowym

Trudny dzień, trudny! Mam całą nogę zoraną, bo but mnie tak obcierał, że mam piętę zjechaną do krwi :/ Ból okropny, bo nie dość, że mam to na nodze to jeszcze odciski! Masakra, smarować to jakimiś kremami? Mieliście podobnie?

Trzymajcie dziś kciuki za geografię!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lubicie gofry? Bo ja bardzo :) Najlepsze są oczywiście jedzone nad morzem z cukrem pudrem (♥), albo te domowe ;) Jednak znam osoby leniwe lub osoby ciekawskie jak ja, które na takie nowości się czają. A co jest ów nowością? Pakowana gofrowa kanapka! :D Mam dwie wersje, ale tej drugiej raczej testować nie będę...dlaczego? Przekonajcie się sami - zapraszam!


Skład:


Wygląd: Czerwone opakowanie z elementami bieli oraz apetyczną gofrową kanapką na czele. Nie ukrywam, że gdy je zobaczyłam, to od razu wiedziałam, że muszę je kupić! Niby to takie zwykłe - zdechły, pakowany gofr, ale kurczę, kanapka z gofrów? Z kremem? Tego jeszcze nie grali!

Po odpakowaniu dostałam lekkiego szoku, bo byłam przekonana, że będzie to coś na wzór ''7Day's''.
W  środku 2 mini gofry, a pomiędzy nimi krem...smacznie?


Smak: Zapach jest bardzo dziwny, sztuczny i lekko alkoholowy. Gdy do mojego nosa dotarła ta masa aromatów, zrobiło mi się smutno, bo rzeczy o takim zapachu przeważnie są złe. 

Gofry są niczym dwa stare kapcie. Miękkie, ale po ich naciśnięciu wracają do poprzedniej formy (to zasługa tak bogatego składu, a jakże!). Ciasto i zapach już na samym początku mnie totalnie zniechęciło. Krem jest bardzo ciemny, wręcz czarny, a jego konsystencja bardzo przypomina nutellę. Szkoda, że tylko przypomina...
Gofrową kanapkę jadłam na 2 sposoby - same gofry i sam krem oraz wszystko razem. Osobno smakowało bardzo źle. Sztuczny krem z alkoholowym (?) posmakiem, pełen cukru i ''pierwiastka obrzydliwości''. Gofry smakowały jak stare kapcie włożone do frytkownicy.
Razem sprawa miała się dużo lepiej, bo smaki się jakoś równoważyły i nieprzyjemności odeszły.
Wolę nie mówić jaką miałam po tym zgagę...

Nie polecam!


Podsumowując:
3/10
Cena - ok. 2 zł Żabka
Czy kupię ponownie? - Absolutnie nie!

czwartek, 22 października 2015

Najlepsza na świecie granola dyniowa

Niemiecki jakoś poszedł, mam nadzieję, że 3 będzie :( Pytałam się o poprawę, ale cytuję :
''Kartkówek NIE poprawiamy, ile mam powtarzać?!''
Cóż, liczę na cud...
3 godziny spania...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś bez recenzji, a z przepisem, na najlepszą na świecie granolę dyniową! Lubicie dynię? Bo ja jestem w niej absolutnie zakochana! To warzywo to istny fenomen, na słodko i na słono :)
Obecnie piekarnik chodzi u mnie non stop i robi się pieczona dynia na obiad lub puree, które wyjadam niczym jogurt, prosto z miseczki! Nie dość, że granola ma cudowny kolor to jeszcze pyszne bakalie w sobie, prosto od SKWORCU.

Narobiłam smaka? Zapraszam!

Składniki:
♥2 szklanki płatków owsianych
♥5 łyżek cynamonowego puree z dyni
♥3 łyżki pestek słonecznika
♥10 korzennych ciasteczek

Płatki owsiane łączymy z pestkami słonecznika, orzechami włoskimi (wcześniej pokruszonymi) i puree z dyni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, a na nią wykładamy mieszankę płatków.
Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni na funkcji termoobieg (180 stopni na góra-dół) i wkładamy do niego naszą granolę. Pieczemy ok. 15-20 min, od czasu do czasu mieszając. 
Po upieczeniu zostawić do wystygnięcia.

Gdy granola będzie już zimna, dodajemy do niej pozostałe bakalie i pokruszone ciastka.
Zamykamy w szczelnym opakowaniu i zostawiamy sobie na serię pysznych, jesiennych śniadań ;)

Smacznego!



środa, 21 października 2015

CiniMinis Strawberry

Było już spokojnie, było już dobrze, a teraz znowu nawał sprawdzianów. Jutro geografia (na, którą nic nie umiem) i niemiecki. Nie wiem jak dam ze wszystkim radę, bo nie umiem się z niczym wyrobić. Sypiam po 4 godziny, zarywam pół nocy, a czas i tak ucieka! :(
Nie dobrze...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto mnie zna lub ten, kto zagląda na mojego bloga wie, że kocham płatki CiniMinis. Jem je prawie codziennie i są dla mnie absolutnym hitem. CiniMinis w wersji truskawkowej jadłam bardzo dawno temu i zapamiętałam je bardzo, bardzo źle. Pamiętam, że nawet zapach mi nie odpowiadał, a paczka powędrowała do wyrzucenia, bo nikt nie chciał jej jeść.
Jak wypada to teraz? Smak się zmienił? A może moje preferencje?
Zapraszam!

Skład: No proszę ile truskawek! :D Zaraz, a gdzie one w ogóle są? Widzę tylko marny proszek...



Wygląd: Opakowanie jest identyczne jak w przypadku klasycznych ale zamiast niebieskich barw są tu różowe. Opakowanie jest foliowe, bo przecież jak mogłoby być inaczej.
Kształt, wielkość i wzory na płatkach są identyczne jak w pierwowzorze, ale kolorek jest zamieniony na delikatny pudrowy róż.


Smak: Zacznę od zapachu, który jest mega cukrowy i na samą myśl o nim mam ochotę wziąć szklankę wody i zapić tą słodycz. Już od samego ''zaciągnięcia'' się zapachem wiedziałam, że będzie źle...bardzo źle.

Moje obawy się niestety sprawdziły, bo po pierwszym kęsie miałam tyle cukru w ustach (i już chyba w żyłach), że poczułam się jak po cukrowym dopingu. Ludzie! Tak słodkich płatków to jeszcze nie jadłam! Truskawek tu w ogóle nie czuć, nawet ich aromatu, jest tylko cukier, cukier i cukier!
Okropne są i na prawdę nie wiem co z nimi zrobię...zjeść w każdym razie będzie ciężko.
NIE polecam!


Podsumowując:
2/10
Cena - ok. 6 zł
Czy kupię ponownie? - Nie!

wtorek, 20 października 2015

Pieczywo chrupkie dynia+ser Chrupak

Uf, dobrze, że ten dzień minął! Nie macie pojęcia ile stresu w szkole ;) Na szczęście mama zwolniła mnie z niemieckiego i ominęła mnie lekcja katuszy :D Nie wiem czy była kartkówka, nie wiem czy pytała...dowiem się jutro :P

Tak w ogóle to dostałam z przedsiębiorczości 5! Ha, brakło 1 punktu do maksimum, a moja praca była jedną z najlepszych. Jeeezu, ale zdziw :D

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś o kolejnych Chrupakach w formie chlebka chrupkiego! Co kolejne opakowanie, to tym bardziej jestem nimi zachwycona ;) Wersja ser+dynia brzmi mega, a ja na sam widok roztopionego sera i podprażonej dyni dostawałam ślinotoku.
Jak wypadła ta wersja? Zapraszam! :)


Skład:


Wygląd i smak: Chlebki w tradycyjnej, prostokątnej formie. Przypominają mi one bardziej grube krakersy, ale wierzcie, są syte i jako zamiennik chleba do tofucznicy, twarogu albo kanapki sprawdzą się znakomicie (przetestowane!). Jak widać, chrupak bogaty jest w ser żółty, który cudownie się rozpuścił. Ponad to jest tu też masa pestek dyni - zachęcające!

Wystarczy na niego spojrzeć i już się wie, że to musi być dobre. Chlebek jest bardzo, ale to bardzo chrupiący. Dynia idealnie podprażona, podkręca smak roztopionego sera. Nie zapominajmy, że w chlebku znajdują się też inne ziarenka, takie jak np:. siemię lniane, słonecznik...
Te pesteczki też są podprażone, a jak wiadomo to tylko nadaje charakteru ;)

Pyszności, koniecznie do wypróbowania - polecam!


Podsumowując:
10/10!
Cena - ok. 5-7 zł Tesco, Rossmann, Społem
Czy kupię ponownie? - Tak!

poniedziałek, 19 października 2015

Wafelek Nesquik

No i mamy poniedziałek - już?! Boję się strasznie, bo mam dziś niemiecki na, który nic nie umiem! Pakowałam się na dziś i tak coś mnie tknęło aby sprawdzić zeszyt i...''praca domowa: nauczyć się z 3 lekcji''. Na 100% będzie kartkówka, beeee :/ Chyba ''zawalę'' nockę, a odeśpię sobie po szkole...

Zakupy się nie udały, nie wypaliły po prostu i nadal jestem bez zabezpieczenia na chłody. Następny weekend chyba też odpada, a ja zostaję z jesiennym płaszczem - będzie ciekawie :P

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Skład:


Wygląd: Malutki, podłużny paluszek, który swoim rozmiarem od razu zachęcił mnie do kupna. Kocham mini wersje wszystkich słodyczy i uważam, że powinno być takich jak najwięcej! 
Opakowanie skierowane jest typowo dla dzieci. Jaskrawy kolor, uśmiechnięty królik i nazwa najpopularniejszych płatków na świecie (a tak przynajmniej mi się wydaje).


Smak: Wafelek pachnie ładnie, mocno mlecznie i bardzo zajeżdża kakaem Nesquik (swoją drogą smak dzieciństwa :D - oczywiście wyjadane na sucho!). Czekolady nie jest za dużo, ale to dobrze, bo jest mocno mleczna i mocno słodka. Nieźle dominuje nad wafelkiem, bo nadzienia, a raczej kremu, to za dużo nie ma. Wafelki są lekko zdechłe, miękkie i przełożone słabo wyczuwalnym w smaku kremem. Są takie jakieś nijakie i bardzo mdłe. Mimo, że forma oraz rozmiar mi się podobają to smak już niespecjalnie...
Taki wafelek na raz i nigdy więcej.


Podsumowując:
5/10
Cena - na wagę w Tesco, jakieś grosze
Czy kupię ponownie? - Nie

niedziela, 18 października 2015

Ehrmann Almighurt Mohn-Marzipan

Ostatni dzień wolności! :( Pociesza mnie tylko fakt, że dziś w planach zakupy i może uda mi się coś fajnego upolować ;) W poniedziałek również zakupy, a że ja jestem typową kobitką, to się cieszę jak nie wiem co (ciekawe ile to potrwa?) :D

Mam nadzieję, że uda mi się w końcu upolować kurtkę, bo mój płaszczyk swoje przeszedł i już nie daje takiego ciepełka, jakie powinien dawać :/

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnio pojawiły się u mnie jogurty Ehrmann'a, o czym pisałam tutaj (klik).
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym kupiła tyko jeden słoik ;) Musiałam kupić 2 smaki, które zawsze mnie  ''męczyły'', a dziś 2-gi z nich ;) Połączenie smakowe wydawało mi się perfekcyjne, bo marcepan uwielbiam. A mak? Mak też, więc to brzmi genialnie!


Skład:


Wygląd: Słoik jak to słoik, prosta grafika i widoczna zawartość. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię kiedy widzę to, co jest w środku.

Jogurt po otwarciu nieźle zaskoczył mnie ilością maku, bo jest go po prostu ogrom! Fajnie to wygląda w takim białym jogurcie ;)


Smak: Zacznę od zapachu, który już na samym początku mnie powalił. Wyraźnie czuć w nim marcepan. Jego zapach i wygląd doprowadzały mnie do ślinotoku, więc czym prędzej zabrałam się do jedzenia i...przepadłam, 1 mała Natalia zjadła cały słoik sama :D Jogurt jest mega kremowy, lekko gęsty, cudownie marcepanowy, a podczas jedzenia czadowo ''strzela'' nam pod zębami mak. Nic nie jest tu nachalne, nic nie jest zbyt intensywne...tu po prostu smaki są idealnie wyważone i wcelowane w 100, jeśli chodzi o moje kubki smakowe ;)

Ten Almighurt jest dużo lepszy od wersji ''Rosyjskiego Ciasta'' dlatego dostaje 10 z dwoma ''!''.
Polecam!


Podsumowując:
10/10!!
Cena - ok. 6 zł Piotr i Paweł
Czy kupię ponownie? - Tak, tak!