czwartek, 24 marca 2016

Petarda ZmianyZmiany

A co my dziś zaczynamy? WOLNE! :D Niestety stos notatek czeka, lekcji to samo, ale i tak cieszę się, że nie muszę się nigdzie szykować i wybierać. Luzik, zero stresu, którego ostatnio znowu było zbyt dużo przez co znowu ucierpiało na tym moje zdrowie (psychiczne i fizyczne), ale mam nadzieję, że teraz na prawdę wyluzuję. Niby to nie jest zbyt wiele dni, ale potrzebuje tego ''oczyszczenia'' i myślę, że nie tylko ja ;)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pamiętacie jak pisałam o cudownej paczce od firmy ZmianyZmiany (klik!)? Dostałam od nich wszystkie dostępne warianty smakowe batonów, które są w 100% wegańskie, mega zdrowe i podobno ultra pyszne. Jako pierwszego batona wybrałam najbardziej kolorową Petardę. Czy dobrze zrobiłam? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Opakowanie Petardy jest genialne! Niby proste, ale z pomysłem i bardzo przyciągające wzrok. To właśnie dlatego zaczęłam od niej. Całość wykonana jest z ekologicznego materiału przez co nie ma tutaj rozkładającego się miliony lat plastiku - na plus! ;) Na samym początku kompletnie nie zauważyłam, że baton Petarda zawiera w sobie spirulinę, która dla mnie to smakowy koszmar. Strasznie się jej przestraszyłam, ale kurczę...może nie poczuję? 

W środku baton przypomina płaską cegiełkę, bo jest dosyć ciężki, zbity, lekko twardy i jak widać uroczo zielonkawy ;) Znajdziemy tu też masę drobinek ziaren chia oraz liofilizowanych malin.


Smak: Zapach przestraszył mnie już na wstępie, bo niestety mój bardzo wrażliwy nos wyczuł nasz zielony ''superfoods''. Długo wahałam się aby w końcu go ugryźć, ale blog zobowiązuje ;) Konsystencja bardzo mi się podobała, bo lubię takie zlepki. Lekko twardy baton, ale z drugiej strony nie stanowił oporu przed naciskiem zębów. Ziarenka chia oraz maliny chrupały i dodawały odmiennej tekstury. Liofilizowane maliny były dosyć kwaskowe, ale taka już ich natura. Pierwsze gryzy i właściwie pierwsze pół batona zjadłam z ogromnym smakiem. Wszystko mi w nim odpowiadało do czasu...gdy zabrałam się za drugą połówkę. W tym momencie jedzenie tego cuda zaczęło mnie męczyć, a na języku poczułam bardzo nieprzyjemny smak mydła (?), Tak, to była spirulina i jej okropny smak! Niestety jestem na nią tak wyczulona, że nie byłam w stanie dokończyć batona w całości. Smak tego dodatku tylko nasilał się i nasilał, a ja dostałam mdłości. Musiałam aż umyć po nim zęby, a szkoda, bo reszta była perfekcyjna. Rozumiem, że niektórym smak spiruliny czy innych wodorostów odpowiada, ba, są osoby, które to uwielbiają! Ja niestety nie lubię, a wręcz nie cierpię i wystrzegam się tych zielonych potworków jak tylko mogę. Myślę, że baton będzie bardzo smakował osobom, które właśnie lubią takie ciekawe dodatki, ale ja pozostanę przy klasycznych wersjach ;) Już nie mogę się doczekać jak wypadną pozostałe smaki, a tą wersję pozostawię dla odważnych. Widać, Petarda nie jest dla tak mało wybuchowej dziewczyny jak ja :D


Podsumowując:
5/10
Czy kupię ponownie? - Nie

26 komentarzy:

  1. Udanego wypoczynku, ja mam wolne od jutra :D
    Podejrzewam, że baton by mi smakował, ale pewnie inne smaki bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że inne smaki mi bardziej posmakują :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mydło...?! Daj spokój, to było smaczne i wcale nie mydlane! :P

    PS Zadali Wam prace domowe na święta? A może by tak nazadawali by coś przed świętami i wzięli sobie stertę prac do sprawdzania na wolny tydzień?
    Przyda Ci się odpoczynek jak nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie lubię spiruliny, glonów i innych alg, a Ty się przecież sushi zajadasz!

      Usuń
    2. W sumie rzeczywiście, że to mogło mnie na ten smak "uodpornić". :P

      Usuń
  4. Nie wiem co myśleć o tym batonie. W końcu ostatni baton ze spiruliną jaki jadłam również walił niemiłosiernie, ale ostatecznie, mimo pewnego dziwnego posmaku, dało mi się go zjeść ze smakiem. Nie wiem więc jak bym oceniła tą Petardę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto go spróbować.

      Usuń
  5. czemu nie chcesz kupić ? wolisz darmowe prezenty? sponsoring ? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami się zastanawiam jakie osoby piszą takie komentarze...
      Czytałeś/aś recenzję? Po co mam kupować coś co mi nie smakowało?

      Usuń
  6. Widze, że ta petarda nie ma mocy XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi smakował aczkolwiek nie urwał mi nie powiem głośno czego. :D Dla mnie nazbyt kwaśny... przydałoby mu się trochę słodyczy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ta dodatkowa słodycz zagłuszyłaby spirulinę :)

      Usuń
  8. jak zobaczyłam go na fecebookowym fanpage'u to pomyslalam sobie, że musi byc pyszny :) i tak wysoka ocena za cos co Cię zemdliło, ja bym dała pewnie nizszą

    OdpowiedzUsuń
  9. wygląd trochę mnie zniechęca.. i piszesz że zapach też nie powala więc po co się męczyć jedząc coś takiego?:) nie ma takiej potrzeby :P pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko tego jednego wariantu nie miałyśmy okazji próbować ale mamy szeroko oczy otwarte bo nas bardzo kusi :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Jadłam ale chyba szału nie było, staniki aż tak nie latały.. Bo go nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Opakowanie jest genialne, ale ja nie zamierzam nawet próbować :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Te batoniki mnie strasznie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No ja też jak wyczuwam spirulinę i tym podobne miewam różne reakcje. Ciekawe jakby było w tym przypadku. Ale Petarda ma przynajmniej super desing :D Pozdrowieńka! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie i tak ten smak kusi. :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla Ciebie mydło, dla mnie majonez. Spirulina jest obleśna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi też nie smakowało, prawdopodobnie przez tą spirulinę... A dziwne bo ja kocham tego rodzaju batony :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.