piątek, 11 marca 2016

Wegańska potrawka z mielonym tofu

Ostatnio brak mi motywacji i chęci na cokolwiek. Źle sypiam, włosy lecą z głowy tak, że mam normalnie prześwity, a wszelkie pozytywne wpisy na blogu są lekko...wymuszone. Niby jest wszystko ok, ale czuję taką pustkę w środku...taki kompletny brak życia. Nie wiem co to jest, czyżby przesilenie wiosenne? Oby.
Zrobiłam sobie wagary, to do mnie niepodobne, a jeszcze na domiar złego zrobiłam je wiedząc jak beznadziejna jest u mnie sytuacja z frekwencją. Chodzę po 2-3 dni w tygodniu i tak jest non stop...co jest ze mną grane? Jak nie okropny ból brzucha, wymioty, omdlenia to po prostu odpuszczam z paniki przed...ludźmi, serio.
Motywacjo - gdzie jesteś?!
Przepraszam, ale musiałam gdzieś to napisać.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Już wiele razy pisałam, że kocham gotować, ale są takie dni, że po prostu jest to ostatnia rzecz, na którą mam czas. W tedy sięgam przeważnie po gotowce albo ugotowane na parze warzywa, jakąś kaszę, ryż, makaron czy sos, albo...dania jednogarnkowe! Uwielbiam je za to, że są pyszne i szybkie :) Dziś mam dla Was przepis na potrawkę z tofu mielonym od Polsoja, które to jest nowością na rynku. Otrzymałam aż 4 opakowania więc spodziewajcie się dużej ilości przepisów ;) Zapraszam!


Składniki /1 spora porcja/:

♥1 opakowanie tofu mielonego Polsoja
♥3 łyżki koncentratu pomidorowego
♥4 łyżki lecza pieczarkowego od Bonduelle 
♥1 średnia marchewka
♥2 łyżeczki sosu sojowego z czosnkiem (może być zwykły sos sojowy)
♥połowa puszki kukurydzy
♥1 łyżeczka papryki wędzonej
♥pieprz, suszony czosnek i cebula

Tofu podsmażamy na patelni, aż zrobi się  przypieczone i rumiane. W rondelku łączymy leczo pieczarkowe, koncentrat pomidorowy, kukurydzę, sos sojowy i przyprawy (paprykę wędzoną, czosnek, cebulę) - lekko podgrzewamy. Marchewkę myjemy, obieramy i kroimy w paski a'la frytki, a następnie dorzucamy do sosu. Całość gotujemy pod przykryciem na małym ogniu aż marchewka lekko zmięknie.

Gdy sosik będzie już bulgotać dorzucamy nasze tofu i gotujemy jeszcze z 10-15 min pod przykryciem - gotowe!

Można zajadać z makaronem, ryżem, tostami, kaszą...jak kto woli! Ja wypróbowałam z waflami ryżowymi i też było pyyycha! :)




19 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo apetycznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana martwię się :( Mam nadzieję i trzymam kciuki by wszystko uległo zmianie na dobre... Nie zamartwiaj się niczym bo to również źle wpływa na sen i samopoczucie i wychodź na spacery by się dotlenić.

    A Twoja potrawka to takie ala bolognese :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a'la, bo z dodatkiem kukurydzy sie jeszcze nie spotkałam ;)

      Usuń
  3. Może to przesilenie wiosenne. Może to nerwica. A może powinnaś (nawet nie może, ale na pewno) zrobić porządną morfologię krwi. Poziom żelaza, magnezu i przede wszystkim HORMONY. Mi 3 lata temu włosy koszmarnie leciały, myślałam, że wyłysieję. Okazało się, że wina leżała w hormonach. Więc nie mogę tego bardziej podkreślić IDŹ SIĘ ZBADAĆ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko właśnie ja się boję zbadać...boję się strasznie tabletek na hormony! :/

      Usuń
  4. na przesilenie wiosenne najlepszy talerz pożywnego jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka potrawka z kaszą gryczaną to musi smakować bosko :D
    Może jak w końcu przyjdą wiosenne cieplejsze dni, to i Twoje samopoczucie się poprawi? Trzymamy za to kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie ,,jednogarnkowe" specjały. Coś idealnego dla mnie, a jeszcze jak z tofu to zadowolona bym była ogroomnie jedząc to cudo. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurka, Natalko, zrób może badania krwi? Brak jakiejś witaminy może Cię tak "kosi" z nóg. :(
    A przepis pewnie wykorzystam! Wygląda mega apetycznie! Tylko leczo pieczarkowe na coś podmienię, bo nie lubię grzybów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nie wiem...to pewnie przez moją obecną sytuację w życiu...

      Usuń
    2. Ale brak niektórych witamin też powoduje taki dupiasty nastrój. :(
      Do tego wysoki poziom kortyzolu i sytuacja, jak u Ciebie gotowa.
      Zadbaj o witaminy, a będzie lepiej! :)

      Usuń
    3. Możliwe...muszę sobie wykupić jakieś piguły :/

      Usuń
  8. No i dobrze, że napisałaś. Teraz lżej, prawda? Niedługo Ci przejdzie, zobaczysz.
    Nie wygląda, jak dla mnie zachęcająco to danie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lżej, ale i tak coś boli mnie w środku :<

      Usuń
  9. Interesuję się ostatnimi czasy weganizmem i chłonę jak gąbka wszystkie przepisy z tego nurtu. Ten bardzo mi się podoba. Zapisuję od razu do wypróbowania w mojej kuchni. Tofu chyba jeszcze nie jadłam w wersji mielonej.
    PS: co do samopoczucia to może dopadło Cię przesilenie wiosenne?
    Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to wygląda Kuchmistrzyni! :) Smakowitości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj gadałam z mamą od serducha przez kilka godzin. Między innymi powiedziałam, że nie lubię gotować. Myślałam, że jej oczy oczy wypadną z orbit. Grunt, to znać swoje dziecko :P Ale Ty dajesz radę, as always. Kocham takie papki, więc pożarłabym bez wahania, nawet jeśli samo tofu garmażeryjne wygląda paskudnie. Tylko musiałabym mieć wersję łagodną, bez żadnych czosnków itd.

    P.S. Słowa "leczo" się nie odmienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. fajna bezmięsna alternatywa :) jadłabym!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.