niedziela, 10 kwietnia 2016

Haul zakupowy (2) - moje wegetariańskie zakupy

Obiecałam post z zakupami i oto on! Na całe szczęście dużo mniej kosztowny niż ten poprzedni. Tutaj finansowo bardziej wspomogła rodzinka, ale to tylko z powodu ogromnej ilości kupionych owoców. Nie będę ukrywać, ale teraz własnie głównie na surowych warzywach i owocach opiera się moja dieta. Coraz mniej gotuję, smażę, a po prostu wszystko wcinam na surowo :D Dlatego Pani na ryneczku, od której zawsze bierzemy owoce, przyzwyczaiła się do moich zakupów w postaci 4 brokułów, 6 kilogramów marchewki i 8 kilogramów jabłek :P

No, ale nie przedłużając już więcej...zapraszam na moje mniejsze zakupy! Są one bardziej wegetariańskie, bo znajdziecie tu dużo serów, ale cóż...ja je po prostu uwielbiam więc jeżeli nadarzy się jakaś okazja do promocji to kupuje na zapas!
Zakupy robione były w 3 sklepach - Piotrze i Pawle, Biedronce i Kauflandzie.


Na pierwszy ogień zakupy z Piotra i Pawła. W Piotrze i Pawle udało mi się dorwać mleko sojowe waniliowe za 6,99. Uwielbiam gotować na nim kaszę jaglaną, bo w tedy smakuje jak budyń :3 Kupiłam tam jeszcze wegetariańskie ''Sznycle po Cygańsku'' firmy Vivera, którą baaaardzo lubię. Ich dania są drogie, bo w granicach 10-14 zł za takie opakowanie, ale raz na jakiś czas z moich oszczędności sobie funduję. Różnorodność tych dań jest ogromna, a ja jadłam już wszystkie dostępne w Polsce. Znajdziecie od nich nuggetsy sojowe, sznycle serowe (niebo mówię Wam ♥), kotlety sojowe, klopsiki warzywne, placki warzywne (które są mega ♥), wegetariańskiego cordon bluem kiełbaski z łubinu, burgery z łubinu czy wege burgera sojowego. Warto spróbować ;) Kolejną rzeczą, którą kupiłam w tym sklepie to 2 opakowania mozarelli. Jedna klasyczna, a druga z bazylią :) Skusiłam się też na gruszki i chrupki z mąki z ciecierzycy, które widać na poniższym zdjęciu. Wersja o smaku pieprzu podobno jest wegańska, ale ja zdecydowanie wolę paprykowe wersje takich przekąsek. Jestem ciekawa jak mi zasmakują - na pewno będzie test! 


Teraz czas na zakupy z Biedronki i Kauflanda. W Biedronce skusiłam się po raz pierwszy na kiełki na patelnię i ...OMAMOJAKIETODOBRE ♥ Zrobiłam sobie te kiełki na patelni z sosem sojowo-miodowo-czosnkowym i wędzoną papryką. Idealny dodatek do obiadu. W Biedronce kupiłam też to cudowne winogrono. W Kauflandzie wzięłam same sery, a mianowicie mój ukochany twaróg chudy, twarożek łaciaty i serek kozi. Jestem bardzo ciekawa jak ten kozi będzie smakował, bo jak na razie jadłam kozi ser tylko raz w wersji z miodem i był pyszny :) Jabłka giganty, które tu widać są od mojej ulubionej Pani na ryneczku :) Tata zawsze dzwoni do niej dzień przed rynkiem i ona nam specjalnie wybiera najładniejsze sztuki! Cudowne i wstyd się przyznać, ale ... zjadam coś powyżej kilograma na raz - serio :D

Jeśli miałabym być szczera to Kaufland, Biedronka i Piotr i Paweł są sklepami, gdzie robię najczęściej zakupy. A Wy? Macie swoje ulubione sklepy?

Mam nadzieję, że post się podobał - dajcie znać w komentarzach!

28 komentarzy:

  1. ja najczęściej kupuje w biedronce ,kaufland i lidl , a co do mleka sojowego waniliowego to w biedronce jest promocja do 10 kwietnia i kosztuje 4.49

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, kupiłam i było o tym w poprzednim haulu.

      Usuń
  2. No pewnie, że post się spodobał :) Brakuje mi świeżych surowych warzyw ale nawet latem na ryneczku w moim mieście o nie ciężko... zazwyczaj pochodzą one z marketów a Ci co je sprzedają cenią się drożej niż w marketach... posiadają elektryczne wagi, wszystko dokładnie odważają i prędzej zabiorą jedną truskawkę by nie przeważyć niż co dorzucą. Mój tato mówi, że to handlowcy.... Dlatego rzadko kiedy kupujemy coś na ryneczku. Kiedyś jak jeszcze miasto nie wydało pieniędzy na wybrukowanie kostką ryneczku i postawienie ślicznych drewnianych stoisk aż tak dokładni nie byli ale teraz wszystko się zmieniło (pewnie dlatego, że cena za wykup miejsca wzrosła), dlatego w rodzinie zazwyczaj nie kupujemy na ryneczku. Mamy o tyle lepiej, że latem na działce mamy trochę marchewki, fasolkę, buraczki a np. czereśnie, jabłka, truskawki, maliny tato przywozi ze wsi. ale tam z kolei nie ma brokułów, kalafiora... A Twoją miłość to jabłek rozumiem - latem takich prosto z drzewa zjadam na raz bardzo dużo a o czereśniach już nie wspomnę :) Tutaj nie ma czego się wstydzić bo owoce to samo zdrowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warzyw nie pokazuję, bo jak kupujemy warzywa to sa one wspólne :) Marchew, brokuły, brukselka i inne warzywa po prostu je u nas każdy i nie widziałam sensu robić im zdjęć ;) U nas na szczęście są to ''domowi'' dostawcy i każdy ma swoje gospodarstwo :) Ja ogródka nie mam, bo mieszkam w bloku niestety :(

      Usuń
    2. Nie chodziło mi o to, że brakuje mi zdjęć warzyw ale że mi brakuje ich smaku :)
      Co do ludzi na ryneczku niby "domowi" a jednak handlowcy ;/
      Nie smuć się - masz szczęście, że możesz kupić smaczne i zdrowe warzywa, owoce od sprawdzonych dostawców... to prawie jak domowe :) A na parapecie możesz posadzić sobie szczypiorek, są też odmiany truskawek do doniczki... niektórzy a bloku na balkonie hodują pomidory (nie wiem, czy masz balkon) :)

      Usuń
    3. Wybacz, źle zrozumiałam :)

      Usuń
  3. Ciekawa jestem tych chrupków z mąki z ciecierzycy. Może na szybko dzisiaj skoczę do Piotra i Pawła. A serka koziego nigdy nie jadłam - muszę wreszcie spróbować (ponoć z buraczkami i orzechami włoskimi świetnie się komponuje, ale w Twojej wersji, z miodem, brzmi jeszcze lepiej :D).
    Co do pań na ryneczku - jak mieszkałam jeszcze w domu rodzinnym, to lokalny sprzedawca w warzywniaku też wybierał mi najlepsze sztuki. A jak wyjechałam na studia to ubolewał, że stracił najlepszą klientkę - codziennie u niego bywałam i kupowałam owoce oraz warzywa :D Teraz jak mama robi u niego większe zakupy to znak, że ja przyjeżdżam do domu :P
    A na mleko sojowe widziałam promocję w Carrefour - chyba 6 zł kosztuje, jeśli się nie mylę.

    No i nie ukrywam, że ja mam słabość do Carrefoura i E. Leclerc - ale odkąd studiuję, to robię tam zakupy tylko jak jestem w domu, bo mi nie po drodze. Więc jestem skazana na Lidla i Biedronkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serek koci z burakami to opcja zdecydowanie nie dla mnie, bo buraki to zło :D Polecam z gruszką i miodem oraz prażonymi orzechami włoskimi - raj! Co do Pani z ryneczka, to moja się zawsze śmieje, że mamy zoo w domu bo tyle zieleniny kupujemy :D Wychodzi na to, że jestem krową, bo tyle warzyw i owoców wpierniczam. Chyba każdy ma swojego zaufanego sprzedawcę, bo wiadomo, że jak jak stałemu klientowi się sprzeda najlepsze to wróci po więcej :) Ja nigdy w E. Leclerc nie byłam, a słyszałam, że mają oni super asortyment dla wegan! :(

      Usuń
  4. Bardzo lubię takie notki (i zaraz biorę się za pisanie podobnej, z zakupami u siebie na blogu :D). A najbardziej lubię robić zakupy w Almie i Tesco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać posta u Ciebie! <3

      Usuń
  5. Super :) Uwielbiam gruszki. No i mozarella. Może tej z bazylią nie, ale klasyczną na pewno zjadłabym na słodko ;) Może nawet z gruszkami i... hmm miodem? Ciekawią mnie te sznycle. Nigdy coś takiego w moje łapki nie wpadło. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak jadam :) Pycha! Koniecznie poszukaj tych dań :)

      Usuń
  6. Smakowite produkty dorwałaś na tych zakupach :P Ja także coraz cześciej sięgam po surowe warzywa i owoce aniżeli poddane obróbce. Najczęściej robię zakupy w Biedronce, Lidlu, Carrefourze, Tesco - dużo miejsc, ale co zrobić jak żaden sklep nie ma mojej całej preferowanej oferty :D Trzeba trochę tu trochę tam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię dużą ilość sklepów odwiedzać ;) W każdym jest coś innego!

      Usuń
  7. Mleko sojowe, zwłaszcza waniliowe to mogę pić i pić!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kocham lidl (i ich różne tygodnie), po mleko zachodzę do biedronki (tylko to ich bezlaktozowe mnie nie uczula)- ale za Biedro naprawdęśrednio przepadam, na co dzien zakupy robię w osiedlowym Groszu(cos jak biedronka,ale polska <3) a warzywa i owoce czasami mięsa i sery w warzywniaku ulubionym (w którym pan właściciel sprowadza produkty z Włoch więc jakość cytrusów jest nieziemska). O Auchan/Leclerc zachaczam raz na ruski rok. W Kauflandzie kilka lat nie byłam. Do Piotra i Pawła-czasami zajdę po uczelni bądź przed. A teraz mam nadzieje się przerzucić na targ bo juz się powoli coraz ciekawszy asortyment robi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Teraz ryneczki zaczynają żyć i nabierać kolorów :)

      Usuń
  9. Niestety też uwielbiam to mleko waniliowe (do kakao i Oreo, mniam) - niestety, bo ma kijowy skład;)

    OdpowiedzUsuń
  10. My nie wyobrażamy sobie zacząć dnia bez jabłek z cynamonem :D Dlatego jakoś musimy sobie dać radę dźwigając co dwa dni z pobliskiego marketu siaty z jabłkami :D Też niedawno spróbowałyśmy po raz pierwszy kiełki na patelnię i masz rajcę, są mega :D Szkoda, że nie są u nas zawsze dostępne. Najczęściej to robimy zakupy w sklepach, które mamy w pobliżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najczęściej te kiełki są najszybciej wybrane :D

      Usuń
  11. Ostatnio też zrobiłam porządne zakupy! Moimi ulubionymi sklepami jest Lidl, Tesco, Kaufland, Alma i Piotr i Paweł. Zawsze w którymś znajdę to, czego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. te paprykowe chrupki i z pieprzem mam w folderze, będę recenzować, może jakaś wspólna recenzja?

    A firmy Vivera nie znałam, może dlatego, że nie ma nigdzie w pobliżu PiP, szkoda

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.