wtorek, 12 kwietnia 2016

Rodzinka testuje - Stefanki o smaku waaaaasabi i pochrzanionego mięsa

Jakoś poniedziałek przeżyłam, ale niestety z ocenami się nie popisałam...nie ma to jak dostać pałę za brak pracy :P Ale wisi mi już to, bo nauczyciel od tego przedmiotu jest wielkim seksistowskim chamem. Myśli, że jest zabawny, a tak naprawdę pokazuje jaki jest głupi :') Mniejsza o to...

Trzymajcie kciuki za mnie jutro, bo test z chemii, przedsiębiorczości i referat z chemii! Musi się udać :)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś recenzja nie będzie pisana przeze mnie, a przez moją kochaną rodzinkę, czyli tatę, mamę i siostrę. Po głębszej analizie składu Stefanek doszłam do wniosku, że nie mogę ich jeść, bo niektóre smaki zawierają składniki odzwierzęce. Szkoda wielka, ale cóż poradzić? Musiałam oddać je rodzince :) Smaki są bardzo nietypowe więc ich entuzjazm był ogromny. Jesteście ciekawi jakie jest ich zdanie? Zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Opakowania stefanek jest wykonane bardzo starannie i z pomysłem. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić, bo opakowanie szybko rzuca się w oczy ze sklepowych półek. To samo tyczy się środka, bo grzanki w kształcie paluszków to świetny patent!

Po otwarciu opakowania wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że...te grzanki po prostu okropnie śmierdzą. Cytując moją siostrę - ''takie skarpety''. Cóż...ja nawet wolałam nie wąchać, bo sama nazwa smaku mnie kompletnie zniechęciła. Jako pierwszy testował tata i stwierdził, że to koło dobrego i prawdziwego chrzanu nie stało. To samo uznała mama, a siostra po prostu wypluła,  Stefanki były dla nich za twarde, za ostre i nijakie w smaku. Dodane do żurku tata nawet zjadł ze smakiem, ale mama nadal pozostawała przy tym, że są okropne.


Podsumowując:
 średnia - 4/10


Skład:


Wygląd i smak: Mamy tu podobnie bardzo ładne i chwytliwe opakowanie. Tym razem całość jest na zielono, co bardzo ucieszyło moją siostrę, bo to jej ukochany kolor :D Mniejsza o to, że to wasabi, którego ona nie znosi - ważne, że opakowanie było zielone (ach te dzieci...). 

Po otwarciu rodzinka od razu poczuła silne wasabi. Moja siostra oczywiście od razu stwierdziła, że jeść nie będzie, ale tata, miłośnik wasabi, szybko zabrał się do pałaszowania. Jak ich wrażenia? Mam podobnie jak siostra, wypluła szybko, bo wasabi to dla niej koszmar. Tata natomiast zjadł prawie całe opakowanie ze smakiem i stwierdził, że to typowe wasabi w wersji dla początkujących ;) Dobre, lekko ostre, ale zdecydowanie za twarde. Z piwem smakowało mu wyjątkowo i szybko opróżnił już 2 paczuszki. Tato poleca!


Podsumowując:
średnia - 6/10


Już niedługo pojawi się wersja smakowa, która testowałam ja - czekajcie cierpliwie! :)

26 komentarzy:

  1. Wszystko o smaku wasabi poproszę x2 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To kompletnie nie moje smaki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś chrzanowe wersje nie za bardzo się udały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi...schrzanili je ;)

      Usuń
  4. To dobrze, że zaczynasz mniej przejmować się szkołą - tylko wyjdzie Ci to na dobre :) Pamiętaj zdrowie jest najwazniejsze i trzeba o nie dbać i dbaj o nie i o siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mojemu Mattkowi z tego co pamiętam te dwa akurat smakowały. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie takie ,,mięsne" smaki mi zawsze smakują, to bym spróbowała. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że coraz więcej osób korzysta ze sprytnego sposobu "nie lubię, to dam rodzince" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię wasabi. Albo po prostu się zraziłam. Ale na takie stefanki nie mam ochoty. Nie skusiłabym się, no chyba, że na spróbowanie, ale moja reakcja mogłaby być podobna jak Twojej siostry. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście mi smakował wariant serowy ;) Może ten by Ci zasmakował?

      Usuń
  9. Chleb o smaku mięsa z chrzanem. Dobra. Człowiek wymyśli wszystko, bo smarowidło (margaryna) o (po)smaku chleba już była ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, znam tą Delmę o smaku bochenka! To dopiero mistrz :D

      Usuń
  10. Stefanki mogłybyśmy spróbować z takim serkiem wiejskim albo hummusem :P
    A tak w ogóle to byłyśmy w Tesco i kupiłyśmy sobie pastę Farmerską od Lunter, którą polecałaś :P Jesteśmy ciekawe czy nam zasmakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z hummusem bardzo smakowała mi wersja czosnkowa - będzie niedługo o niej na blogu :)

      Co do pasty, mam nadzieję, że i Wy ją pokochacie!

      Usuń
  11. Wasabi chętnie bym przygarnęła, choć skład nie zachęcą ;<

    OdpowiedzUsuń
  12. Twarde sucharki odrzucam na starcie, a jak jeszcze na nazwę smaku spojrzę to afe! Omijam z daleka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. W każdej szkole znajdzie się ktoś taki. Nic na to nie poradzisz, a jakoś trzeba żyć.
    Widziałam je w Stokrotce, ale smaków nie pamiętam. Jakie straszne składy. :o

    OdpowiedzUsuń
  14. Co jest w nich odzwierzęcego? Nie znam tych wszystkich substancji xD W sumie zdrowiej dla ciebie że ich nie jadłaś ;) I tak nie brzmią zbyt smakowicie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz na skład...niektóre ''E-śmietki'' są pochodzenia odzwierzęcego :/

      Usuń
  15. Wasabi mega lubię! Pewnie by mi posmakowały!

    OdpowiedzUsuń
  16. Twój Tato niech będzie pozdrowiony! Nie wiedziałam, że takie rzeczy istnieją :) Poluję na lukrecję Haribo słodzoną stevią, testowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, lukrecji unikam jak ognia ;)

      Usuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.