czwartek, 23 czerwca 2016

Czekolada Studentska Mleczna Wiśniowa

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś Dzień Taty, a więc na bloga wpada coś ultra słodkiego ;) Mój tato jest wielkim miłośnikiem słodyczy, duuużej słodyczy, a szczególnie takiej kokosowej ;) Dziś niestety nic kokosowego, ale za to bardzo słodkiego. Czekolada Studentska nie należy do moich ulubionych, bo po prostu jest lipnej jakości. Sama z siebie już bym jej nie kupiła, ale tą tabliczkę dostałam w prezencie :) Jak wypadła smakowo? Może jest bardziej znośna niż klasyczna, którą recenzowałam tutaj (klik)? Może okaże się nawet niezła jak ta o smaku grzańca jabłkowego (klik)? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Studentskie czekolady mają wyjątkowo ładne opakowania, bardzo bogate i kolorowe, ale kompletnie niepraktyczne. Otworzy się raz, rozwinie starannie to wnerwiające  beznadziejne sreberko, a potem co? Za nic w świecie nie idzie tego dziadostwa ponownie idealnie zawinąć! :/ Nie wiem, komu pasują te zrąbane sreberka, ale dla mnie to totalna porażka.

Czekolada w środku wygląda, jakby była wykonana z plastiku. Dziwny kolor czekolady świadczy tylko o tym, że o dużej ilości kakao można zapomnieć. Plusem za to jest to, że gołym okiem widać suszone/kandyzowane wiśnie, orzeszki i te przeklęte żelki.


Smak: Zapach bardzo słodki, lekko podejrzany, bo sztuczny i nienaturalne kakaowy. W sumie bardziej czuć tu mleko niż kakao, ale to mleko taka starocią zalatuje...nie fajnie.
Po przełamaniu bakalie wręcz wypadają, więc śmiało mogę spróbować każdego dodatku z osobna. Zacznę do czekolady, która jest wyjątkowo słaba i po prostu niedobra. Szybko się rozpuszcza i pozostawia nieprzyjemny posmak stęchlizny. Uprzedzam, że NIE BYŁA ona przeterminowana więc myślę, że to wina przechowywania w sklepie. Żelki to totalna katastrofa i coś, co w tych czekoladach jest absolutnie zbędne. Wiśnie soczyste, ale przesłodzone i lekko żelkowe (?), co niestety na minus. Plusem (chyba jedynym) były orzeszki ziemne, które posiadały podprażony aromat, były w naprawdę dużej ilości i w sporym rozmiarze. Chrupały przyjemnie, nie waliły stęchlizną i pozostawiały przyjemny smaczek po niezbyt fajnych doznaniach z innymi elementami czekolady. Czy polecam? Absolutnie nie! Już wersja klasyczna jest bardziej zjadliwa.


Podsumowując:
5/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nie


22 komentarze:

  1. Jadłam ją, ale smaku nie pamiętam i ogólnie za tymi czekoladami nie przepadam. A co do Dnia Ojca, to mojemu tacie kupiłam póki co kilka czekolad i różnych orzechów, a na prezent główny nie mam pomysłu, ale może dzisiaj jeszcze coś wymyślę i zdążę coś kupić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to będzie słodki dzień taty hehe :)

      Usuń
  2. Nigdy nie jadłam tych czekolad i wcale nie żałuję ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Syudentska to obowiązkowa u nas czekolada,jak wracamy z wakacji przez Słowację-kupujemy całej rodzinie na tony! XD I u mnie wszyscy ją lubią ;) Chociaż dla mnie jest bez szału,ma poprostu dużo dodatków XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego ;) U mnie natomiast nikt ich nie chce XD

      Usuń
  4. Pamiętam, że zawsze ze Słowacji się przywoziło tę czekoladę. Chyba mi nie smakowała za bardzo (nie pamiętam), bo nie przepadałam za czekoladami bakaliowymi. Gdyby miała większą zawartość kakao, to myślę, że byłaby zdecydowanie lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są odpowiedniki gorzkie, ale nadal ta czekolada jest mizerna :(

      Usuń
  5. E tam, urok Studenstkiej jest w dodatkach. Bez nich mało komu by smakowała, bo jak sama stwierdziłaś jakość jest mizerna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, e te dodatki też są marne, a przynajmniej w tej wersji :/

      Usuń
  6. Też nie lubię tych czekolad. Wiśnie kocham, ale w tej czekoladzie nawet im bym szansy nie dała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham wiśnie i dlatego pokładałam w niej duże nadzieje! A tu klops...

      Usuń
  7. Najbardziej lubię klasyczną i zwykłą. Wariacje owocowe niekoniecznie wpisują się w moje gusta. Ale i tak nie pogardzę kawałeczkiem, o nie! Zbyt rzadko je jem, aby wybrzydzać ;) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi wersja z maliną bardzo smakowała, ale to była raczej duża żelko-czekoladka aniżeli tabliczka :D Także nie wiem, czy tutaj jest to samo tylko gorzej ją odebrałś, czy faktycznie była zepsuta/przelżała. Cóż, Studentska to bardzo specyficzny słodycz, do jedzenia tylko w odpowiedniej aurze :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj nie, zdecydowanie nie jestem fanką tych czekolad :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po naszej pierwszej Studenskiej gruszkowej jesteśmy dość pozytywnie zaskoczone i cała nasza rodzinka zjadła ją ze smakiem ;) Ciekawe jakbyśmy tą wersję odebrały :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy mój tato wrócił ze Słowacji przywiózł mi kilkanaście czekolad Studentskich. Próbowałam już chyba każdego wariantu i także muszę przyznać, że są średniej jakości.Przypomniałaś mi,że mam dwie przeterminowane Studentskie w szafce :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem, czy Studentska by mi teraz smakowała, ale mam z nią tak miłe wspomnienia, że dzięki nim na pewno miałaby wyższą ocenę. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem skąd fenomen czekolady studentskiej, nigdy jej nie lubiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie rozumiem tego całego ''halo'' :(

      Usuń
  14. Jak z wiśniami to z automatu odpada :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.