poniedziałek, 21 listopada 2016

Wispa

Na poniedziałkowe smuty znów coś czekoladowego ;) Myślę, że to wcale nie głupi pomysł aby co poniedziałek wstawiać jakiś czekoladowy smakołyk :) Co prawda czekolady teraz praktycznie nie jem, bo kompletnie nie mam na nią ochoty, ale na szczęście mój folder z recenzjami pęka w szwach od nadmiaru postów do opublikowania :D

Na to co? Wispa i do przodu! Jest to batonik z Anglii, którego również dostałam od Patrycji :* Zawsze chciałam go spróbować, a ona sprawiła aby mogła swoje ''jedzeniowe'' marzenie spełnić. Jak wypadł w smaku? Zapraszam! :)


Skład: Niestety nie dało się zrobić zdjęcia, ale macie wartości odżywcze jednego batonika ;)


Wygląd i smak: Opakowanie batonika do razu skradło moje serce, bo kocham odcień ciemnego fioletu. Przeważnie produkty z fioletowymi opakowaniami trafiają do mojego koszyka bez większych namysłów nad składem (warunek - wegetariańskie!) czy wartościami odżywczymi. Tak to już mam z tym fioletowym kolorem :D 

W środku batonik prezentował się tak samo pysznie, jak na zewnątrz. Cudowny odcień mlecznej czekolady oraz specyficznie napowietrzony środek zapowiadał najlepsze! W sumie nie jest szczególnie duży, a sporo kalorii dostarcza, a więc musi być pyszny - prawda? :P Zacznę od zapachu, który był bardzo słodki i mleczny, jak to na Cadbury przystało. Batonika jadłam akurat w czasie, kiedy miałam straszną chcicę na cukier, a więc jakoś szczególnie mnie to nie ruszało. Jednak na chwilę obecną chyba nie byłabym w stanie go przełknąć :D Ale wracając...
W środku batonik niby też jest czekoladowy, ale masa, która go wypełnia jest jakby napowietrzona. Bardzo lekka, rozpływająca się w placach i obiecująca naprawdę wiele. Smak? Lekki zawód, bo smakuje po prostu jak mleczna czekolada Cadbury z bąbelkowym gratisem. Słodko, mdło i nudno - nic wielkiego ;) Nie było złe, ale fajerwerków na pewno nie uświadczymy w tym batonie. Na spróbowanie, ale więcej nie kupię :)


Podsumowując:
6/10
Cena - prezent
Czy kupię ponownie? - Nie

16 komentarzy:

  1. Jadłem to i faktycznie szału nie robi.

    OdpowiedzUsuń
  2. W środku rzeczywiście wygląda apetycznie - szkoda, że w praktyce wyszło inaczej...Z drugiej strony dobrze, że nie było tragedii ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah ten Twój folder. :D Tak swoją drogą, ja mam tylko (aż?) dwie recenzje czekające od początku tamtej zimy, tylko nie wiem czy je koniec końców wrzucę, czy nie. Co do batona: ta marka w ogóle mnie nie ciekawi, a baton wydaje się taki "meh".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no wiem. On jest trochę jak czarna dziura :D
      Ta marka ma kilka fajnych i na prawdę smacznych rzeczy, ale strasznie przesłodzonych :/ Ogólnie mam wrażenie, że jakieś 80% brytyjskich słodyczy ma w sobie tonę za dużo cukru :P

      Usuń
  4. Jestem pewna, że go jadłam, ale smaku nie pamiętam, chyba mi smakował. Brzmi smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawy, ale chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chyba bym się nie skusiła, bo nie lubię napowietrzanych słodyczy (nie przepadam). Poza tym całość jest dość banalna i właśnie "nudna".
    Pozdrawiam poniedziałkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę ekstra ciekawe nowinki, a nie nudne klasyki :)

      Usuń
  7. Chyba wolałabym Bąboladę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie to nie wiem za bardzo po opisie, czym on się różni od Twirl :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, te słodycze są bardzo podobne :)

      Usuń
  9. Dodałybyśmy do owsianki czy budyniu i byłoby pycha :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, nadal byłoby nudno :D Ale smacznie!

      Usuń
  10. Pierwszy raz widzę takiego batona, w sumie chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie mając okazję kupiłbym z czystej ciekawości ale raczej nie dla rozkoszy podniebienia :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.