piątek, 30 września 2016

Mój wegetariański jadłospis (6)

Kochani!
Wybaczcie mi moją nieobecność, ale nie wyrabiałam ze szkołą. Zaległości po mojej tygodniowej chorobie zaczęły, delikatnie mówiąc mnie dobijać, a ja nawet jadłam, uczyłam się i spałam w stresie. Uroki szkoły :P Cóż...w ramach wynagrodzenia mojej nieobecności będę miała dla Was super wypasiony haul zakupowy! Pokusiłam się o zakupu przez internet więc będzie ciekawie :D Dziś natomiast mam post z moim wegańskim jadłospisem. Ostatnio staram się jeść wegańsko w 100% i chyba znowu nałożę sobie wyzwanie miesiąca na weganie :) Ten jadłospis jest może trochę starawy, ale ostatnio nie miałam czasu nawet ruszyć aparatu :/ Niemniej jednak mam nadzieję, że się spodoba - zapraszam! :)


Na pierwszy posiłek po lekkim treningu to oczywiście talerz warzyw :D Mamy tutaj całą kostkę wędzonego tofu (smażonego), brokuła (połowa małej sztuki), 3 marchewki pocięte w słupki, całą puszkę kukurydzy (takiej na ''raz'') odrobina kiszonej kapusty, pół paczki wafli kukurydzianych z chia i oregano oraz pół opakowania pasty z wędzonym tofu (Farmerska - Lidl).


Następnie po zakupach, hula-hop i nauce zrobiłam sobie budyń z ciecierzycy na zimno (przepis - klik!), który zjadłam z całym małym melonem galia, batonikiem Urwisem bananowym ZmianyZmiany (klik) i paluszkami z puree jabłkowego Fruit Bowl (klik).


Na koniec dnia zaserwowałam sobie płatki jaglane na mleku owsianym Joya (wkrótce recenzja!) gotowane wraz z malinami BIO z ogródka wujka oraz podane z BIO musem jabłkowym z BIO papierówek i cynamonem - wszystko domowe i BOSKIE ♥ Do tego pół kilo śliwek węgierek (moja miłość) i batonik Fig Bar z jabłkiem i cynamonem (klik).

To by było na tyle - miłego dnia :)

wtorek, 27 września 2016

Ziołowy ser wegański Veggi Filata

Pamiętacie, kiedy w poprzedni poniedziałek pisałam o cudownej paczce wegańskich serów od Veggi Filata? :) Dziś mam dla Was recenzję pierwszego z serów tej marki! Długo nie musiałam czekać z otwarciem, bo bardzo mnie kusiły i oczywiście zaczęłam od tego sera, który najbardziej mnie intrygował. Zioła w połączeniu z serami wypadają bardzo dobrze, jak nie wyśmienicie ;) Jak zatem będzie to w wegańskim odpowiedniku? Ciekawi? Zapraszam! :)


Skład:


Wygląd i smak:  Powiem Wam, że dla mnie ten ser na samym początku wyglądał dziwnie. Był idealnie pocięty w plasterki, a każdy z nich był tej samej grubości. Zbyt idealnie? No nie wiem :) Kolor bardziej zbliżony do serków topionych, pokaźna ilość drobinek ziół i lekki, koperkowy aromat. Jak to cudo smakuje? Powiem Wam, że zawiodła mnie konsystencja serka na surowo. Jest bardzo kruchy i łatwo łamie się na kawałki. Smak jednak kompletnie to wynagradza! Był bardzo delikatny, lekko kwaskowy i zbliżony do prawdziwego serka twarogowego (wiecie takiego w plastrach). Bardzo łatwo topi się, ale niezbyt ciągnie. Na całe szczęście nie smakuje sztucznie i nie jest gliniastej konsystencji. Bardzo smaczny i syty, bo plasterki są wyjątkowo grubaśne - idealne na tosty! Ja osobiście polecam, bo na pewno jeszcze do niego wrócę :)


Podsumowując:
9/10
Czy kupię ponownie? - Tak


poniedziałek, 26 września 2016

Galaxy Duet Caramel&Shortcake

Proszę dziś o trzymanie kciuków, bo piszę 3 ważne kartkówki :) Oby były same dobre oceny, bo nie ukrywam, że poświęciłam im całą sobotę i niedzielę ;)

Coś słodkiego na kolejny nudny poniedziałek? Ja jestem za! Dziś mam dla Was rzecz, którą otrzymałam od Patrycji w ramach wymiany już kupę czasu temu :* Otrzymałam od niej parę smakołyków wegańskich jak i takich bardziej ''syfiastych'' :) Na ten poniedziałek przygotowałam batonika marki Galaxy w wersji karmelowej z ciasteczkami - zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Niestety nie mam zdjęcia całego batonika, bo przyleciał on do mnie BARDZO zmasakrowany. Właściwie ciężko było to nazwać batonikiem, ale jakoś udało się go zjeść ;) W każdym razie były to dwa paluszki (a'la w Twix) połączone ze sobą. W jednym paluszku znajdował się karmel, a w drugim kawałki słynnych angielskich ciasteczek shortcake. Połączenie smakowe wydawało mi się GENIALNE, bo ciasteczka te uwielbiam, a i dobry karmel może mnie oczarować, ale niestety się przeliczyłam. Zacznę od zapachu, który już po samym otwarciu doprowadza do cukrzycy. Był tak słodki, że bałam się cokolwiek ruszać i od razu chciałam oddać to czekoladowe cudo siostrze. Jednak przełamałam się i spróbowałam - efekt? Cukrzyca :D Czekolada bardzo dobra, słodka i mocno mleczna. Ja osobiście czekoladę Galaxy bardzo lubię, ale tutaj mnie przerosła. Paluszek z karmelem okazał się dla mnie niejadalny. Cukier w cukrze powiadam! Karmel ciągnął się strasznie, był lekko płynny, margarynowy i okropny. Razem ze słodką czekoladą dla mnie niezjadliwy. Całą sytuację uratował drugi paluszek, bo okazał się zwykłą mleczną czekoladą Galaxy i ''czymś'' chrupiącym, bo smaku ciasteczek shortcake tam kompletnie nie wyczułam. Cóż, zawiodłam się i spisuję tego batonika do produktów bardzo słabych. Osobiście nie polecam ;)


Podsumowując:
4/10
Cena - prezent z UK
Czy kupię ponownie? - Nie

niedziela, 25 września 2016

Via Health - Good Good Sweeteners

Dziś kochani miał pojawić się mój haul zakupowy, ale przygotuje jednak bardziej wypasiony na następną niedzielę :) W sumie to mam dla Was coś ciekawszego! A mianowicie coś co jest pyszne, zdrowe, z naturalnych składników, słodkie, wegańskie i wegetariańskie oraz MA ZERO KALORII! Chcecie wierzyć?! :) Osobiście byłam baaardzo sceptycznie nastawiona do wszystkich rzeczy, które mają zero kalorii, ale ten produkt zupełnie mnie do nich przekonał! Ciekawi co to? Zapraszam do recenzji :)

Zacznę od wyjaśnienia co to w ogóle jest. Do testów otrzymałam stevię w płynie w  zaskakujących smakach:
czekolada
kokos
wanilia

Wszystko to od wspaniałej firmy Via Health, która zajmuje się właśnie słodzikiem - stevią. Ich produkty są ekologiczne, zdrowe i właśnie kompletnie pozbawione kalorii! Idealne dla osób na diecie czy po prostu tych, które lubią słodkości, a chcą zdrowo się odżywiać (czyli mnie ;)). Firma ta co prawda nie ma swoich produktów w sklepach polskich, ale można u nich zamawiać, a przesyłka jest DARMOWA :) Wszystkiego dowiedziałam się meilowo i bezpiecznie można robić zakupy w ich sklepie.

Teraz czas na recenzję! Zaznaczę, że ja otrzymałam 3 smaki, a jest ich dużo więcej! Znajdziecie tam takie smaki jak miętowy, truskawkowy czy oryginalny :)



Zacznę od wyglądu, który jest uroczy i bardzo kuszący. Każdy smak ma swój wyjątkowy kolor, który pasuje do smaku. Na zdjęciu wyżej akurat czekoladowy :) Pudełeczka są bardzo ładnie zaprojektowane, a grafika nawiązuje do natury i ekologicznych składników. W środku pudełka znajduje się buteleczka z sondą, którą nabieramy sobie odpowiednią ilość płynu. Proste, praktyczne i urocze rozwiązanie!



Każdy słodzik ma swój inwidualny zapach i smak. Szczerze mówiąc mnie najbardziej oczarował czekoladowy! Pachnie pięknie i bardzo mocno. Już przez samo pudełko czułam jego aromat.
Smak? Czekoladowy w tej kwestii też wygrywa! Jest bardzo naturalny, mocno czekoladowy i pyszny. Na pewno zadowoli fana czekoladowych smaków. Kokos również jest bardzo intensywny, ale nie tak bardzo jak jego kolega. Trąci on trochę prażonym kokosem, ale trzeba dać go większą ilość. Waniliowy zaś jest najbardziej subtelny, ale równie dobry. Mnie najbardziej smakował dodany do twarożku, który z naturalnego stał się waniliowy właśnie :) Te kropelki stevii są idealnym rozwiązaniem dla cukru! Możecie dodawać je do ciepłych owsianek czy kaszek, do ciast i ciasteczek, ale i nawet do nabiału! W kawie czy herbacie też świetnie się sprawdzają :) Zdradzę, że w daniach ''zimnych'' mają bardziej intensywny smak :) Jak je oceniam? Wszystkie 100/10!! To absolutny fenomen, który chyba teraz będzie mi towarzyszył bardzo często :) Polecam!


Skład ZERO chemii i ZERO kalorii :)


Zapraszam na ich stronę :)





sobota, 24 września 2016

Daktyle JERICHO MEDJOUL (alfa-koszyk.pl)

UWAGA
Post o orzeszkach nerkowca w czekoladzie został usunięty. Powód? Okazało się, że one nie są wegetariańskie! Nie wiedziałam o tym kompletnie, że szelak jest produktem odzwierzęcym i to jeszcze takim paskudnym. Teraz będę uważać na skład bardziej i sprawdzać każdy produkt, bo widzę, że składniki w niektórych produktach są okropnie zaskakujące. Mam to na sumieniu i teraz mi strasznie głupio...cóż, niby żyje się dalej, ale wstręt już mam. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi pewnemu Anonimowi :)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy już sobotę, a więc dzień na nadrabianie zaległości :) Nie ukrywam, że przez tydzień nieobecności w szkole ich trochę nazbierałam :/ Cóż...muszę ogarnąć się, bo gorączka spadła, a ja w końcu nie wyglądam jak zoombie! Trochę pracy, regeneracyjny trening i mam nadzieję, że w poniedziałek będę mogła już dać z siebie 100% w szkole ;) Trzymać kciuki!


Dziś mam dla Was coś ultra słodkiego, ultra zdrowego i ultra pysznego :) Owszem, są osoby, które tego smakołyku nie lubią, ale szczerze mówiąc mało takich osób znam ;) Daktyle...wegańskie i w 100% naturalne krówki! Te świeże są najlepsze i podobno im większe tym bardziej mięsiste. Dzięki Pani Magdzie i jej cudownego sklepu alfa-koszyk.pl miałam przyjemnośc kosztowania daktyli z Palestyny. Ciekawi opinii? Zapraszam!


Wygląd i smak: Cóż, nie bez powodu nie ma tu składu ;) Jest on bowiem tak naturalny, że nie ma nawet co pisać - 100% daktyli! Ich prezentacja może nie jest zbyt apetyczna, ale zapach i konsystencja kompletnie to wynagradzają. Daktyle są mięciutkie, bardzo mięsiste, a w środku mają pestkę. Ich zapach jest lekko krówkowy i przyprawiający kubki smakowe o ślinotok. Smak? GENIALNY! To po prostu niebo na moje podniebienie ;) Są wręcz identyczne jak kajmak z puszki i przy tym tak słodkie, że aż zęby bolą - serio :D Te daktyle suszone z marketów mogą się chować, bo do w porównaniu do nich to tamte nie mają smaku! Polecam z całego serca, a dowiecie się jak smakuje prawdziwa słodycz daktyli ;)


Podsumowując:
100/10
Czy kupię ponownie? - Tak!

piątek, 23 września 2016

Czekolada Ritter Sport Nuss-Kipferl

Może i ta limitka RS była już baaardzo dawno temu i może teraz czas na inne smaki, ale...ja dopiero teraz wykopałam ją z folderu ze zdjęciami! Wiem, wiem...długo czekała, ale przecież lepiej późno niż wcale? ;) W każdym razie zawsze warto taką recenzję opublikować, bo doskonale wiem, że Ritter Sport bardzo lubi powtarzać smaki co jakiś czas. W tym roku takiej nie będzie (bo już wiem co szykują hihi!), ale może za rok, dwa? W każdym razie zapraszam do czytania! :)

PS. Czekolada ma dziwny kolor, bo wylądowała w lodówce ;)


Skład:


Wygląd: Czekolada ma prześliczne opakowanie z uroczym bałwankiem. Ritter Sport już długo go używało, ale w tym roku niestety go zabraknie (już zapowiadam). Szkoda, bo zawsze ta grafika kojarzyła mi się z nadchodzącą gwiazdą, ale zmiany zawsze muszą być, co by się człowiekowi nie znudziło :) Nawet ostatnio widziałam nowa szatę graficzną Milki, a więc na nowości stawia coraz więcej marek. 

Ale do rzeczy.Czekolada klasycznie uformowana w kostkę, która mimo swoich 100 gramów, wcale nie wygląda i łatwo zjeść ją na raz. Kosteczki klasycznie zgrabne i kuszące...a jak smak? ;)


Smak: Zacznę od zapachu, który był mleczno-orzechowy i bardzo przyjemny. To  była bardzo subtelna słodycz z wyraźną nutką ''czegoś'' orzechowego. Tym czymś są niemieckie ciasteczka w kształcie rogalika, które bodajże są z mąki orzechowej (tu orzeszków laskowych). Czekolada w zestawieniu z ciastkami orzechowymi? To musi być coś! I tak też się okazało :) Czekolada sama w sobie poprawna, typowa dla RS, nie za słodka, ale też nie perfekcyjna. Nadzienie? Meeega pyszne! Od raz na myśl podczas jedzenia, przyszły mi ciasteczka ''brzydkie a dobre'', które zajadałam za dzieciaka ;) Nadzienie było bardzo kremowe z wyraźnymi elementami chrupiącymi. Ciasteczka ciągle się przewijały i nadawały orzechowej nuty całości. Nie wiem do czego innego ten smak porównać, bo właśnie tylko powyższe ciasteczka mi pasują :D Pyszna i oryginalna limitka! Na pewno jeszcze się na nią skuszę :)


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 5 zł Netto
Czy kupię ponownie? - Tak

środa, 21 września 2016

Raw Paelo Bar Apple Cinnamon (www.biozona.pl)

Chorowania ciąg dalszy...chyba jednak pora wybrać się do lekarza, bo czuję się coraz gorzej. Mam nadzieję, że nie skończy się na antybiotyku :/ Trzymajcie kciuki abym szybko z tego wyszła! Bo już choruje praktycznie cały dom. Siostra, tata i tylko mama się jakoś trzyma...eh, uroki zbliżającej się jesiennej pogody.

Wypróbowałam już w swoim życiu wiele wegańskich słodyczy, ale jednak nadal trzymam się tego, że wegańskie raw batony są najlepsze! Polski rynek jest coraz bogatszy, a więc mam większą paletę smaków do testowania :) Dziś mam dla Was batonika o smaku jabłka z cynamonem, który nie dość, że jest wegański to i jeszcze dla osób na diecie paelo. Ciekawi? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Pierwsze co mnie zaciekawiło w tym batoniku to samo opakowanie. Jest bardzo intrygujące i...śmieszne :D Ta maska z jakiegoś dzikiego plemienia mnie po prostu rozbroiła. Oczywiście jest to nawiązanie do tego, że skład i pochodzenie składników jest w 100% naturalne.

W środku batonik wygląda typowo jak słodycze tego typu. Dosyć twarda bryłka o ciemnym, daktylowym kolorze i z drobinkami migdałów.


Smak: Zapach bardzo podobny do tego (klik) batonika, ale dla mnie mniej intensywny, jeśli chodzi o aromat cynamonu. Tutaj jest go zdecydowanie zbyt mniej, ale nie znaczy to, że go nie czuć - wręcz przeciwnie. Wszystko pięknie pachnie i kusi, aby zatopić w nim zęby ;) Smak? Pyszny! Mocno jabłkowy, lekko cynamonowy i z ogromnymi kawałkami migdałów. Chrupią one między zębami co chwilę i nadają fajnej tekstury podczas jedzenia. Całość jest kleista i bardzo syta, a więc jest to idealna przekąska do pracy czy szkoły :) Ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nie słyszałam dobrych opinii na temat tych batoników. Czy polecam? Tak, szczególnie miłośnikom jabłek i cynamonu!


Podsumowując:
10/10
Czy kupię ponownie? - Tak



wtorek, 20 września 2016

Baton Trek Peanut Power

No i choroba mnie dopadła. Gorączka, rozwalone gardło, brak apetytu i gile po kolana. Dodatkowo boli mnie każdy mięsień, a leki chyba nie działają...masakra! Nie dość, że już zrobią mi się pierwsze zaległości w szkole, to jeszcze czuję się tak, jakby mnie kto kombajnem przejechał :(

Dziś mam dla Was recenzję batonika, którego dostałam od wspaniałej Patrycji :* Czekał długo na zjedzenie, a potem jeszcze dłużej na opublikowanie, ale już jest! Tak mi zasmakował, że kupiłam go ponownie i już nie mogę się doczekać kiedy zjem tego drugiego ;) No dobrze, już Wam zdradziłam, że jest wspaniały, ale jak on właściwie smakuje? Ciekawi? Zapraszam! :)


Skład:


Wygląd i smak: Batonik może nie ma jakiejś szczególnie wyszukanej grafiki, ale ma coś w sobie, co przyciąga i zachęca do kupna. Duży nawis ''peanut power'' przyprawił mnie o ślinotok, bo wiem, że jak coś jest przeładowane orzechami to jest wyśmienite, a przynajmniej dla mnie :D 

Trek w środku podzielony jest na 3 spore kostki, które łatwo się łamią. Batonik jest mniej plastyczny niż klasyczne ''raw'' batony, ale nie jest też tak suchy jak wiórki kokosowe. Konsystencją przypomina mi batoniki nakd albo bardzo wilgotną chałwę. Zapach jest boski, bo bardzo fistaszkowy, lekko kakaowy i karmelowy od daktyli - takie ulepszone Reese's ;)

Smak? Cuudowny! Mocno orzechowy, karmelowy i słodki :) Dodatkowo ma w sobie spore kawałki orzeszków, które idealnie chrupią i podkręcają całość. Wspaniałe daktyle mocno dają o sobie znać i idealnie współgrają z orzechowym posmakiem. Coś pysznego, lepkiego i orzechowego! Powiem Wam, że przebił nawet nakd i raw energy! :) Jeśli będziecie mieli okazję go spróbować lub zakupić to bardzo polecam :)


Podsumowując:
100/10!
Cena - dostałam
Czy kupię ponownie - Tak ;)

poniedziałek, 19 września 2016

Veggi Filata

O wegańskie sery trudno w naszym kraju. Aby znaleźć jakieś fajne zamienniki niestety trzeba szukać po internecie albo w eko sklepach. Przynajmniej cieszę się, że mogę spróbować tak wiele rodzai! Na rynek napływa coraz więcej nowości oraz smaków :) Co prawda nasze markety sprzedają tylko sery marki Polsoja, ale w innych, bardziej wegańskich sklepikach bądź stronach internetowych można kupić sery marki Veggi Filata :) Co to za firma? Jest to marka, która produkuje zamienniki sera bez krowiego mleka. Wszystkie ich wyroby są ekologiczne i w 100% wegańskie! Nie znajdziemy tam nic, co mogłoby pochodzić od jakiegoś zwierzaka ;) Sery dodatkowo się topią, a więc nie odbiegają niczym od tych tradycyjnych. Veggi Filata stawia na najwyższą jakość, a więc ich produkty wykonane są z największą starannością. Ich asortyment jest ogromny i muszę przyznać, że ciężko na cokolwiek się zdecydować :) Tutaj zapraszam na ich stronę, a teraz prezentuję to, co niedługo pojawi się na blogu :)


Znajdziemy tu sery z ziołami, ser typu gouda czyli coś delikatnego oraz sery na pizzę, które już są starte :) Wszystkie te produkty są z rolnictwa ekologicznego, a więc ustawiam im wysoko poprzeczkę ;) Ma, nadzieję, że będzie nam się miło testowało! Już niedługo pierwszy post :) Oczywiście przepisy z ich wykorzystaniem też się pojawią, co by Was zainspirować do tworzenia wegańskich cudeniek!






niedziela, 18 września 2016

Hummus z pikantną papryką VegaUp!

Nie ma to jak ciepły tost z dobrym hummusem...prawda? Szczególnie w taką pracowitą niedzielę, która niezbyt popisała się pogodą. Pochmurnie już od wczoraj, a dziś zapowiadają jeszcze większe załamanie :( Szkoda, ale może w końcu odpoczniemy od upałów.

Hummus...wiele razy wspominałam jak go kocham, ba, chyba nawet widać to po moich obiadach :) Często tam się właśnie ów pasta przewija, ale nie bez powodu - jest przecież pyszna! Hummus kiedyś był mało znany, ale w dzisiejszych czasach nawet mój tata wie co to jest :D Dziś mam dla Was hummus w bardzo ciekawej wersji, a mianowicie z papryczka chili. Ciekawi? Zapraszam! :)


Skład:


Wygląd i smak: Pierwsze co urzekło mnie w tym hummusie to bajeczny kolor. Od razu widać z jakim jest dodatkiem i jakiego smaku się spodziewać :) Osobiście nie lubię chili, a mój żołądek źle na niego reaguje, ale zapach po otworzeniu słoiczka sprawił, że po prostu nie mogłam mu się oprzeć! Nutka czegoś ostro-kwaśnego i lekko ''ciecierzycowatego'' - to moje klimaty, próbuję!

Smak jest wręcz idealny, bo nie za ostry i nie mdły. Nie jest taki jak hummus paprykowy z Biedronki, który wręcz wypala od środka, a jedynie subtelnie ostry z nasilającym się posmakiem chilli.  Przyprawa ta daje o sobie znać stopniowo, a pod koniec jedzenia przyjemnie szczypie w język. Jest to idealny dodatek do czegoś mdłego, np:. surowego ogórka czy selera naciowego. Fajnie sprawdza się właśnie jako dip czy baza do sosu (np:. sałatkowego). Ja osobiście uwielbiam szamać ostre hummusy z warzywami i waflami ryżowymi, ale wiem, że każdy ma inne preferencje smakowe :) Czy polecam? Bez dwóch zdań! Dobrze, że mogę je kupić u  siebie w mieście :)


Podsumowując:
10/10!
Czy kupię ponownie? - Tak

sobota, 17 września 2016

Co je wegetarianka na obiad? (7)

I mamy upragniony weekend! Przeżyliście jakoś tydzień? ;) U mnie nie było źle, ba, nawet bardzo znośnie, ale już nie mogę się doczekać kiedy porządnie się wyśpię i trochę poleniuchuję. Marzy mi się trening na spokojnie, brak konieczności czekania na przystankach i chwila spokoju. Niestety czeka mnie tona nauki :/ Sprawdzian z angielskiego, biologii i chemii, wszystkie 3 dni pod rząd! Lubię te przedmioty, ale ilość materiału mnie lekko przeraża - trzymać kciuki za dobrą naukę w tą sobotę :D

Dziś mam dla Was zbiór moich obiadów, które jadłam ostatnio i zdążyłam je sfotografować :) Starałam się troszkę zmienić moje kompozycje na talerzach, bo chleb lekko zaczął mi się przejadać :P Teraz mam fazę na wafle kukurydziane i przez miniony tydzień zjadłam...aż 6 opakowań! :O Sama nie wiem gdzie to zmieściłam, ale jak widać da się. No dobrze, nie przedłużam i zapraszam! Mam nadzieję, że ślinka pocieknie :)


Tutaj mam już ostatnie podrygi fasolki szparagowej. Bardzo nad tym ubolewam bo to jedno z moich ulubionych warzyw :/ Jednak pocieszam się tym, że niedługo zawita brukselka, a już jest dynia :) Do ugotowanej fasolki mam też brokuły, paczkę kiełków na patelnię z przyprawą do pizzy, marchewki, suszone pomidory (klik), chleb pro body i ketchup.


Ostatnio udało mi się dorwać dużą ilość tofu na promocji, a więc często się u mnie pojawiało na talerzu. Tutaj mam całą kostkę tofu wędzonego (usmażonego), brokuły, fasolkę szparagową, marchewki, chleb pro body, ketchup i trochę mixu ziaren o smaku pizzy (recenzja wkrótce!).


Tutaj testowałam pierożki warzywne z Biedronki. Były dziwne, zbyt przypominały mi zwykłe pierożki z kapustą i grzybami. Nie mówię, że były złe, ale za tą cenę spodziewałam się czegoś innego. Do nich mam fasolkę szparagową, brokuła, marchewki i ketchup.


Na tym talerzu mamy wegetariańskie nuggetsy z Lidla. To był produkt akcyjny, ale nie wiem czy skuszę się ponownie. Zdecydowanie wolę te z Kauflanda, bo te były zbite, suche i jakieś takie dziwne. Ponad to tamte są wegańskie, a te już niestety nie (białko jaja) ;) Za to zdecydowanie polecam salami z tej serii! Niebo :) Nuggetsów było pół paczki. Do tego fasolka, ogórki po cygańsku, marchewki, chleb pro body i ketchup.


Nowość, a mianowicie wytrawne wegańskie placki! Dawno takich na wytrawnie nie jadłam i musiałam zaspokoić sobie ochotę :) Placki są z przyprawą do pizzy i wędzoną papryką. Do tej kompozycji mam jeszcze brokuła, 2 smażone kiełbaski sojowe paprykowe Polsoja, ketchup, marchewki z bazylią i ogórki po cygańsku.


Na ostatnim talerzu znalazła się fasolka szparagowa, brokuł, ogórki po cygańsku, 2 smażone kiełbaski od Polsoja, tona wafli kukurydzianych (pół tradycyjnego opakowania) i masa hummusu od VegaUp! (klik) - było go więcej, duuużo więcej, ale tutaj tak ładnie do prezentacji :)


Mam nadzieję, że moje propozycje Wam się podobają :) Nie pozostało mi nic innego jak życzyć Wam udanej soboty! Do jutra ;)




piątek, 16 września 2016

Krem orzechowo-kakaowy Nutters Felix

Obowiązków coraz więcej, nauka już daje się we znaki, ale obecnie nie chodzę zestresowana w szkole :D Powiem Wam, że mimo tych długich dojazdów nie jest źle i ciągle napływam pozytywną energią. Staram się udzielać na blogu, ale nie zawsze mam czas. Posty oczywiście pilnuję, komentarzy też, ale niestety nie zawsze mogę wejść na wszystkie blogi, które obserwuję :( Cóż...przyjemności na weekend! :)


Lubicie kremy kanapkowe a'la Nutella? Wstyd się przyznać, ale ja uwielbiam i niestety wiem jakie one są tłuste, kaloryczne i ogólnie złe. Jednak życie jest jedno i czasami nawet wypada pozwolić sobie na grzeszki...szczególnie takie wegańskie :D! Wiedzieliście, że ten krem się do nich zalicza? ;)
Zapraszam do czytania!


Skład:


Wygląd i smak: Powiem Wam, że długo miałam opory aby zakupić ten krem. Felix kojarzy mi się z beznadziejnej jakości masłem orzechowym, a więc spisałam na straty to kakaowe mazidło.  Słoiczek jednak kusił i kusił, a coraz większa ilość pozytywnych opinii tylko powodowała większą chrapkę na a'la Nutellę. Dodatkowo dowiedziałam się, że jest wegański! Brać? No biorę ;)

Słoik ma bardzo ładną grafikę. Wszystko wykonane jest z pomysłem i bardzo starannie. Krem w środku również prezentuje się pozytywnie, bo ma w sobie ogrom kawałeczków orzeszków ziemnych! Dużo chrupania :) Zapach jest przyjemny, bardzo kakaowy i lekko orzechowy. Od razu na myśl przyszła mi Nutella, ale ona jest jednak bardziej cukrowa.
Smak? Meeega! Pyszny, kremowy i mocno intensywny. Kakao jest na prawdę solidnie wyczuwalne, ale nie brakuje tu też słodyczy oraz nutki czegoś słonego. Dodatkowo mamy tu ogrom kawałków orzeszków, które co chwilę przewijają się i cudownie chrupią. Pyszna rzecz z przyzwoite pieniądze no i 100% wegańskie :) Czy polecam? Tak! Miłośnicy czekoladowych kremów będą zachwyceni. 


Podsumowując:
10/10
Cena - 8-10 zł Tesco
Czy kupię ponownie? - Tak

czwartek, 15 września 2016

Musli Kolumba Amarello (biogo.pl)

Hejka! Jak tam samopoczucie? ;) Ja powiem Wam, że u mnie wspaniale! Szkoła bardzo mi się spodobała, klasa również, a biologia i chemia prawie codziennie to raj dla mojej duszy :D Dodatkowo dowiedziałam się, że mój kierunek na liceum to bio-chem-ang czyli spełnienie marzeń! Chyba zmienię zdanie i będę się trzymać tego, że marzenia jednak się spełniają :) Boję się strasznie tylko zerówek, bo jechanie tramwajem o 6 to musi być koszmar :( A mam tak dwa razy w tygodniu! Właśnie dzisiaj :/ No cóż - trzymać kciuki!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Płatki śniadaniowe, musli, granola...to coś co kocham! Mogłabym jeść je codziennie i właściwie praktycznie jem :D Ostatnio niestety popsuła mi się kompletnie grzałka i spala mi każdą granolę :/ Jednak z pomocą nadchodzi sklep biogo i serwuje mi musli Kolumba! Co kryje się pod tą bardzo ciekawą nazwą? Dodam, że jest to już ostatnia rzecz od tego sklepu, a więc zapraszam na ich stronę po zakupy! :)

Zapraszam ;)


Skład:


Wygląd i smak: Gdy ujrzałam to musli w sklepie internetowym na zdjęciu, to wiedziałam, że muszę je wybrać! Ryż ekspandowany lubię nawet solo i często taki kupuję :) Amarantus jest mi obojętny, a płatki kukurydziane? Kto ich nie kocha?! ;) Zestaw chrupaczy dodatkowo wzbogacono o kakao, mód, rodzynki, melasę i liofilizowane maliny...czyż to może być niesmaczne? Jak widać, musli prezentuje się bardzo apetycznie i kolorowo. Jest w nim sporo rodzynek, drobinek malin i zlepków z amarantusa i prosa. Płatki są bardzo lekkie i wyglądają na wprost stworzone do twarożku grani czy serka wiejskiego :D A jak się sprawdziły? Zacznę od tego, że nie są jakoś specjalnie chrupiące, ale plusem jest to, że nie miękną szybko od wilgoci. Są idealnie słodkie z nutą kakao i kwasku malin. Mimo, że malin nie jest jakoś szczególnie dużo, to kwasek jest na prawdę wyczuwalny i fajnie dodaje charakteru. Rodzynki jak dla mnie są trochę za małe i za suche, ale pod wpływem mleka, twarożku, jogurtu i innych takich, pęcznieją i nie przyklejają się do zębów :) Powiem Wam, że dawno nie zachwyciło mnie tak żadne musli! Przeważnie te kupne są dla mnie za słodkie, a to jest wprost idealne! Czy polecam? Oczywiście! Warto zapłacić za nie taką cenę :)


Podsumowując:
10/10
Czy kupię ponownie? - Tak

środa, 14 września 2016

Raw energy apple & cinnamon (Bombus natural energy)

Jeśli miałabym wybrać ulubione słodycze to byłyby to zdecydowanie batoniki wegańskie! Kocham te słodkości z daktyli, suszonych owoców i orzechów tak mocno, że jem przynajmniej jednego dziennie ;) Im krótszy skład tym smak jest bardziej wyraźny, lepszy i aromatyczny. Dziś mam dla Was własnie taki smakołyk od firmy Bombus natural energy! Batoniki tej marki stały się ostatnio bardzo popularne, ale cóż się dziwić...są przecież pyszne! Ciekawi smaku jabłka z cynamonem? Zapraszam :)


Skład:


Wygląd i smak: Już na samym początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tego batonika. Zieleń jego opakowania tak pozytywnie raziła w oczy, że człowiek odruchowo chce go zjeść :D Dodatkowo zachęca bezbłędny skład, który składa się tylko z daktyli, jabłka i cynamonu - dacie wiarę!? ;) Po szybkim rozpakowaniu moim oczom ukazała się bardzo ciemna, podłużna bryłka, która przepięknie pachniała cynamonem. Aromat był tak boski, że od razu ślinianki zaczęły intensywnie pracować. Kocham połączenie jabłka z cynamonem i uważam je za totalny fenomen! Jak sprawdziło się tutaj?

Zacznę od konsystencji batonika, która była bardzo interesująca, Za nic w świecie nie wiem do jakiego raw batona, którego już jadłam, ją porównać. Niby ciągnący, niby kruchy...hm...w każdym razie fajny ;) Smak? Poezja! Taka karmelowa szarlotka z cynamonem! Wyraźnie czuć każdy smak i aromat. Cynamon świetnie współgra z lekko kwaskowymi jabłkami i słodkimi daktylami. Na prawdę jest pyszny i warty polecenia! :) 


Podsumowując:
10/10!
Cena - ok. 3-4 zł Tesco, Auchan, Rossmann
Czy kupie ponownie? - Tak!