sobota, 31 grudnia 2016

Czekolada Wedel biała z cząstkami mango i chrupkami ryżowymi

Dziś już 31 grudnia, a ja nadal jestem bez planów na sylwestra :( Dobrze chociaż, że będę mogła pooglądać pokaz fajerwerków za oknem i posłuchać koncertów w telewizji. Jakoś nigdy nie mogę zdecydować się co chcę zrobić i wychodzi tak, że sama z kotem spędzam dzień nastania nowego roku. Cóż...trudno się mówi, łapie za czekoladę i jakoś osładza sobie smutki :D Dziś mam dla Was wersję białą Wedla, co do mnie trochę nie podobne, bo to połączenie dwóch rzeczy, które nie są w moim typie i ocierają się bardzo mocno o ''niejadalne''. Jednak takiej okazji nie mogła przepuścić gdyż nigdy nie jadłam czekolady z mango! Jak ta wypadła? Zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Nie byłam skuszona grafiką czy też formą opakowania, bo nie dość, że Wedel mało się w tym aspekcie postarał to i czekolada za dosyć wysoką cenę nie ważyła 100 gram. Nie znoszę białej czekolady Wedla, ale to mango tak kusiło, że w Netto wyglądałam zapewne na wariatkę gdy ciągle czekoladę pakowałam do koszyka, aby po chwili wyjąć ją i położyć z powrotem na miejsce :P Jednak w końcu uległam i ją kupiłam. Czekolada długo leżała, czekała na odpowiedni moment, którym okazało się rozpoczęcie tego roku. Razem  moją siostrą, po szkolnych uroczystościach, zabrałyśmy się za jej testowanie. Pierwsze co pozytywnie mnie zaskoczyło, to jej prezentacja po zerwaniu papierka. Ładna tabliczka, pełna chrupek ryżowych i żółto-pomarańczowych ''żelków'', które miały robić za mango. Zapach był zdecydowanie mulący, ale z przyjemną, orzeźwiającą nutą jednego z moich ukochanych owoców. Połamałyśmy ją na małe kosteczki i zaczęłyśmy testowanie. Efekty? Nie jest źle! Czekolada sama w sobie paskudna, tłusta i plastikowa, ale cząstki mango tak smaczne i dominujące, że zagłuszają cały smak tego wyrobu. Fajne, lekko klejące się do zębów i o autentycznym smaku mango! Szok ;) Chrupki też fajne, nadające ciekawej faktury czekoladzie...dało się zjeść ;) Nie jest to rzecz, którą kupiłabym ponownie, ale fajnie się nawet jadło.


Podsumowując:
6/10
Cena - 3,99 zł Netto
Czy kupię ponownie? - Nie

piątek, 30 grudnia 2016

Black Bear Steinzeit-Nahrung Morela-Figa oraz Czereśnie-Orzechy

Mamy piątek i tak jak obiecałam, nadszedł czas na recenzję batoników od Black Bear Steinzeit-Nahrung! O tej firmie możecie przeczytać w tym poście, który powstał kilka dni temu ;)

Oba batoniki postanowiłam umieścić w zbiorczej recenzji :) Dzięki temu nie będziecie musieli szukać po całym blogu opisów tych dwóch maleństw! No to co? Który smak okazał się lepszy? Który zaciekawi Was? Zapraszam do czytania! :)


Skład - FIGA-MORELA:



Wygląd i smak FIGA-MORELA: Batonik malutki, bo ważył zaledwie 38 gram. Niby to niewiele, ale z doświadczenia wiem, że takie batoniki nawet niewielką ilością potrafią na jakiś czas nasycić! Ten miał piękne opakowanie, kuszące i bardzo bogate w wszelkie informacje o jego zdrowych składnikach. Figa i morela to połączenie, które kusiło, a jeszcze wzbogacenie o konopie, dynię i cynamon mówiło samo za siebie - to musi być pyszne! Szybko rozpakowałam i ponownie utwierdziłam się w przekonaniu, że będzie pysznie. Batonik miał przyjemny kolorek, a ilość pesteczek z fig zapewniała chrupanie. Jedyne co mnie zaniepokoiło to zapach...gorzki i dziwny. 
Po pierwszy kęsie wiedziałam, że to nie moje smaki. Batonik na początku był słodki, a zaraz po tym pojawiała się okropna gorycz. Stawiam, że to sprawka konopi, których w składzie jest sporo. Na szczęście dodanie batonika do owsianki zniwelowało ten posmak, ale solo nie dawało się zjeść. Niestety ten smak nie jest dobry.



Skład CZEREŚNIE-ORZECHY:



Wygląd i smak CZEREŚNIE-ORZECHY: Tutaj opakowanie wręcz takie samo z wyjątkiem owoców na czele ;) Tutaj mamy czereśnie oraz jedne z moich ulubionych orzechów - migdały i nerkowce. Nie ukrywam, że ten smak kusił mnie jeszcze bardziej, bo nigdy nie spotkałam się  raw słodkościami z czereśnią! Uwielbiam czereśnie, a w zestawieniu z tymi orzechami...ślinka ciekła mi na samą myśl :D Pierwsze co mnie bardzo zainteresowało to to, że batonik był dużo bardziej miękki niż jego poprzednik. Tamten twardy, w ogóle nie plastyczny, a ten mięciutki i ciągliwy niczym krówka mordoklejka. Kolorek był piękny, bordowy i typowy dla suszonych czereśni/wiśni. Dodatkowo spora ilość kawałków migdałów i nerkowców oraz kawałków czereśni - dla mnie bajka! Zapach też był boski i bardzo słodko-kwaśny, jak to na czereśnie przystało :) Szybko zabrałam się do jedzenia i przepadłam! Batonik wręcz rozpływał się w ustach , a słodycz i kwaskowość jednocześnie eksplodowała mi w buzi.Wyraźnie czułam poszczególne składniki, które były idealnie dobrane, świeże i po prostu pyszne :) Orzechów była masa, ale jeszcze więcej znalazłam suszonych czereśni! Delicje. Takich raw batoników powinno być więcej! Polecam :)


Podsumowując:
FIGA-MORELA - 5/10
CZEREŚNIE-ORZECHY - 100/10!

Czy kupię ponownie? - Smak czereśniowy tak!

czwartek, 29 grudnia 2016

Raw protein Banana (Bombus natural energy)

Pozostając w klimacie zdrowych słodyczy chciałam przypomnieć Wam o proteinowej serii batoników od Bombus Natural Energy. Ostatnio na blogu mogliście przeczytać recenzję wersji z kakao i kruszonym ziarnem kakaowca, a teraz mam coś bardziej owocowego...bananowego! Banany są pyszne, ale chyba wolę jeść je w przetworzonej wersji. Dżem bananowy, chlebek bananowy czy moje ukochane placuszki bananowe to chyba najlepszy sposób na wykorzystanie tych żółtych darów natury :) U mnie w domu bananów je się bardzo dużo, bo to chyba jedyny owoc (wraz z jabłkiem), który je moja siostra.  Wiele ona traci nie jedząc owoców, ale cud, że chociaż to je :)

Czy proteinowy batonik bananowy się sprawdził? Zapraszam do czytania! :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie batonika praktycznie niczym nie różni się od poprzedniego smaku. Jedyną różnicą jest wstawka koloru, która tutaj, jak na banana przystało, jest żółta. Batonik waży tyle samo, ma taki sam kształt...ogólnie nie ma różnic. W środku natomiast dostajemy kompletnie coś innego! Batonik kakaowy był wręcz czarny, a ten jest przyjemnie brązowawy, bardzo daktylowy z ciekawymi drobinkami, którymi okazał się być kokos. Jego zapach jest bardzo intensywny, silnie bananowy i proszący się wręcz o szybkie pożarcie :) Połączenie banana daktyli i kokosa to combo, które nie mogło nie wyjść! Czy tak też się okazało po teście smaku? Tak! Batonik stawiał lekki opór pod zębami, bo tak samo jak wersja kakaowa, był twardy. Mnie jednak jakoś szczególnie to nie przeszkadzało, bo smak wszystko wynagradzał. Jeśli miałabym porównać batonika do czegoś szczególnego to zdecydowanie byłby to chlebek bananowy! Od razu go pokochałam i przepadłam. Kokos jakoś szczególnie nie przebijał się smakowo, ale nadawał śmiesznej chrupkości. Jak to na batonika proteinowego przystało, posiadał ''mączny'' posmak, ale dla mnie jest on przyjemny.
Czy polecam? Tak! Bananowe delicje :)


Podsumowując:
11/10!
Cena - ok. 4-6 zł Auchan, Tesco, Piotr i Paweł i wiele innych
Czy kupię ponownie? - Tak!



środa, 28 grudnia 2016

Black Bear Steinzeit-Nahrung

Jeśli chodzi o zdrowie to nigdy nie można go lekceważyć czy na nim oszczędzać. Jak wiadomo, ma się je tylko jedno! Więc powinien być to dla nas największy skarb :) Ja od niedawna, jakiegoś półtora roku zaczęłam patrzeć na moją dietę inaczej i od razu inaczej się czuję, wyglądam i funkcjonuję.

Zbliża się nowy 2017 rok, a ten ''nieszczęsny'' 2016 rok nas omija. Wiem, że wiele osób jako noworoczne postanowienie ustaliło zrzucenie zbędnych kilogramów i zdrową dietę. Jeśli jednak ciągnie Was do słodyczy to warto postawić na takie maleństwa jak batoniki Black Bear Steinzeit-Nahrung! :)

Jest to firma, która produkuje wegańskie batoniki z samych zdrowych smakołyków! To żywność, która łączy w sobie najlepsze składniki i przyprawy, które powinny postawić nas na nogi i dodać energii! W ich ofercie znajdziemy dwa batoniki w ciekawych smakach - morela, figi i konopia oraz czereśnie, nerkowce i migdały. Czyż nie brzmi pysznie? :D

Ja mam dla Was ich recenzje, która ujawni się już w piątek! Kto ciekawy? :) Tymczasem zapraszam na stronkę firmy oraz do zapoznania się z ich sklepem i produktami :)






wtorek, 27 grudnia 2016

Hummus VegaUp! cytrynowy i oliwkowy

Witajcie!
Jak tam po świętach? Wypoczęci? Najedzeni? Wygadani? Zadowoleni z prezentów? Mam nadzieję, bo ja wszystko to zrealizowałam i chodzę naładowana szczęściem! Jednak nie ma to jak spędzić ten cudowny czas z rodzinką. Ten okres niby jest pracowity, ale gdy dochodzi co do czego, to jest już wspaniale i najlepiej gdyby święta nigdy się nie kończyły :) Jedyne czego mi brakowało to moich wujków (w tym chrzestnego), którzy niestety święta spędzili z nami tylko za pośrednictwem Skype, ponieważ nie udało im się przylecieć z Anglii :( Może za rok...?

Pewnie każdy w tym czasie popuścił sobie trochę ze zdrowym jedzeniem i zaszalał. Prawidłowo! Święta Bożego Narodzenia są raz do roku i można :) Jednak teraz, gdy wracamy do zdrowego i typowego ''rytmu'' możemy wrócić na nową, czystą drogę z jedzonkiem :) Zacząć ''czystą michę'' i ogólnie jeść zdrowo. Do takiej zdrowe diety idealnie wpasowuje się hummus! Szczególnie ten od Vegaup! :) Dziś uż 2 ostatnie smaki, które otrzymałam do testów. Ciekawi? Zapraszam!

PS. Jeśli interesują Was poprzednie recenzje to zapraszam tutaj :)


Skład - OLIWKOWY:


Wygląd i smak - OLIWKOWY: Słoiczek tak samo jak w poprzednich smakach, bardzo ładny, zgrabny i poręczny. Gdy wykończyłam już wszystkie te pasty, mój tata przeznaczył je na domowe przetwory :) Oliwek wyjątkowo kiedyś nie znosiłam, ale teraz o dziwo je polubiłam! Dziwne jest to, jak mieniają się człowiekowi smaki ;) Hummus oliwkowy miał piękny kolor, niczym oliwkowy krem do rąk. Jego konsystencja była niezwykle kremowa, gęsta i pozbawiona grudek. Zapach lekko kwaśny, ale w oliwkowy sposób. Do oliwek i dań z ich udziałem nadal podchodzę z rezerwą, a więc hummus od razu spróbowałam na waflach ryżowych? Efekt? Ciekawy smak, to na pewno, ale chyba nie mój. Nie mówię, że hummus był niesmaczny, ale specyficzny z typowo oliwkową i dość mocną nutą. Fajny, nawet bardzo, ale nie do końca by jeść go solo (a ja tak z hummusem potrafię :D). Tą wersje polecam miłośnikom oliwek.




Skład - CYTRYNOWY:


Wygląd i smak - CYTRYNOWY: Hummus cytrynowy wydawał mi się totalnym dziwadłem! Nigdy wcześniej nie słyszałam o takim połączeniu, a więc do tego słoiczka podeszłam z wielką ciekawością, ekscytacją oraz ponownie - z rezerwą, ponieważ nie wiedziałam czego się spodziewać. Szybko nabrałam pastę na wafel ryżowy i spróbowałam...eee, fuj? Sama nie wiem. Konsystencja była wyborna, kremowa i gęsta bez grudek, ale smak mega dziwny i wręcz niedobry. Hummus okazał się kwaśny z goryczką i dziwnym posmakiem. Totalnie mnie rozczarował i decydowanie zostanę przy innych smakach.


Podsumowując:

OLIWKOWY - 7/10
CYTRYNOWY - 4/10
Czy kupię ponownie? - Pozostanę przy innych smakach

sobota, 24 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Kochani, to właśnie dziś mamy Wigilię! Następnie czeka nas Boże Narodzenie, a co wiąże się z nim, czas spędzony z rodziną, z dala od internetu i innych rzeczy, które oddalałyby nas od rodziny :)
A tej okazji chciałam Wam życzyć:


Serdecznych świąt otulonych
śniegiem i ciepłem rodzinnym,

przepełnionych nadzieją i magią

wigilijnej nocy!

Pysznego jedzenia, bogatego Mikołaja,
i wiele więcej! Oby te Święta były dla Was 
niezapomniane i pełne śmichu, bo to właśnie radość w rodzinnym gronie 
jest najwspanialszym prezentem jaki można dostać :)

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Widzimy się 27 grudnia :)

Znalezione obrazy dla zapytania renifer

piątek, 23 grudnia 2016

Raw protein Cocoa Beans (Bombus natural energy)

Ostatni dzień przed Wigilią - czujecie to?! U mnie choinka już świeci, dania się gotują, a kot nadal nie może się pogodzić z faktem, że świąteczne drzewko zajmuje jego ulubione miejsce do chowania naszych skarpetek. Jest pięknie, czuję już tą atmosferę i mimo, że przyszła późno to i tak cieszę się, że jest :)
Dostałam też piękne kartki od Beatki i naszych Pandek :) Dziękuję Wam dziewczyny! I Beatko, dziękuję za słowa wsparcia w liściku :*

Mnie od ilości pracy brakuje czasami czasu aby zjeść coś porządnego, szczególnie w tedy gdy kuchnia zajęta jest przez tatę. Aby szybko się doładować najlepiej sięgnąć po raw batoniki! Nie raz o tym wspominałam i na prawdę zachęcam Was po sięganie do takich przekąsek :) To zawsze lepsza opcja niż zjedzenie Snickersa! Kto się ze mną zgadza?

A tymczasem zapraszam Was do czytania recenzji! Dziś coś proteinowego dla wegan (i nie tylko) ;)


Skład:



Wygląd i smak: Zacznę od opakowania, które wykonane jest bardzo fajnie i z pomysłem. Każdy batonik od bombus natural energy ma swoją inwidualną kolorystykę i tutaj również te zabieg zastosowano. W wariancie z kakao użyto koloru zielonego, który fajnie komponuje się z ciemnym tłem i przykuwa uwagę. Dodatkowo zamieszczono tu napis o 20% białka, które rzekomo ma przyciągać osoby fit, chadzające na siłownię :D 

W środku batonik wyglądał podobnie do Raw energy o smaku kakao (klik). Ten jednak był dużo bardziej zbity i twardy. Na samym początku przypominał mi zeschnięte brownie, bo nawet zapach był zbliżony do tego ciasta. Cudowny aromat kakao i gorzkiej czekolady od razu doprowadził mnie do ślinotoku! Szybko zatem zabrałam się za testy :)

Efekty? Same pozytywne, tak samo jak w wersji klasycznej! Pyszny kakaowy smak, chrupiące ziarna kakaowca i ta przyjemna konsystencja. Niby twardy, ale lekko ciągliwy i jakby...proszkowy? To zapewne było to białko, ale mnie akurat ten posmak bardzo pasował. Dziwnie pyszny, bardzo intensywny i na prawdę godny polecenia! :) Uwaga - wciąga!


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 4-6 zł Auchan, Tesco, Piotr i Paweł i wiele innych
Czy kupię ponownie? - Tak!

czwartek, 22 grudnia 2016

Masło orzechowe kokosowe NutVit

Wczoraj w klasie miałam Wigilię klasową, a więc od dziś oficjalnie mam wolne :) Oczywiście to ''wolne'' ciężko nazwać chwilami leniuchowania, bo czeka mnie ogrom pracy! Tato dziś stwierdził, że ubieramy choinkę, a więc będzie dużo zabawy :) Mam nadzieję, że uda nam się ładną zakupić na ryneczku. A u Was jak? Choinka ubrana? Prezenty zakupione? Wszystko dopięte na ostatni guzik? :)

Jednak jeśli jeszcze nie udało Wam się kupić prezentów, albo dla jakiejś osoby brakuje Wam jeszcze czegoś, to mam dla Was pomysł na prezent idealny! Mało orzechowe? Z kokosem? Zapraszam do czytania!

Jeśli jednak kokos nie jest w Waszych klimatach to może postawicie na wersję proteinową (klik), chrupiącą (klik) lub sezamową (klik) :)


Skład:



Wygląd i smak: Słoiczek tego masła, tak samo jak jego poprzednicy, wykonane jest z plastiku. Z jednej strony fajny pomysł, bo nie ma opcji aby się stłukł, ale z drugiej nie wykorzystamy go np:. do wypieczenia owsianki w nim gdy na dnie pozostaną smakowite resztki :) No co kto woli. Mi w sumie to obojętne, bo liczy się zawartość! Tutaj dodatkowo słoik ma świetnie dobrane kolory, bo błękitny/niebieski zawsze kojarzy się z tropikalnymi smakami i kokosem :)

Po otwarciu, pierwsze co czuć to kokos. Maaaaaasa kokosu i to przyjemnego, soczystego i lekko słonego. Ja kocham kokos, a jeszcze obecność sporej ilości wiórków kokosowych w masie była kusząca i doprowadzająca do ślinotoku. Nigdy wcześniej nie jadłam masła orzechowego z dodatkiem kokosu, a więc szybko chwyciłam za łyżeczkę i zaczęłam degustację.

Efekty? Same pozytywne! Masełko ma super konsystencję, taką lekko ciągnącą niczym krówki mordoklejki. Smak jest obłędny, bo nasiąknięty prażonym kokosem i słonymi fistaszkami. Słodycz kokosa i naturalna nuta fistaszków to combo wyśmienite! Wiórki  fajnie chrupią podczas jedzenia, co dodatkowo jest plusem. To masełko jest stworzone dla miłośników kokosowych smaków, bo to jednak on dominuje nad całością. Ja się zakochałam i chętnie wrócę do tego połączenia :)
Polecam!


Podsumowując:
11/10!
Czy kupię ponownie? - Tak!

środa, 21 grudnia 2016

Superfood Doji Berry&Coconut Oat bar Artisan Grains

Już środa! Odliczanie do świąt skraca się strasznie, a ja w pędzie koczę ostatnie porządki i dekoracje oraz komponowanie prezentowych paczuszek :) Co prawda prezenty razem za mamą pakuję w Wigilię, ale już trzeba trochę zaplanować aby w ten ważny dzień nie było kompletnego chaosu.

Energi brakuje, ale zawsze można doładować się pysznym wegański batonikiem! Mnie zawsze one sycą i stawiają na nogi nawet w najcięższe dni, które wydają się beznadziejne :) Cieszę się, że stają się one coraz bardziej popularne, bo nie dość, że zdrowe to i pyyyszne! Zgadzacie się ze mną? Dziś mam dla Was recenzje ostatniego już batonika od marki Artisan Grains :) Poprzednie recenzje możecie przeczytaj tutaj, tutaj, tutaj :)

Tymczasem łapcie wersję kokosową!


Skład:



Wygląd i smak: Jak to na tropikalne klimaty z kokosem związane, papierek od batonika jest pięknie niebieski, przypominające jakieś egzotyczne morze :) Piękny i przyciągający nasze oko, nie ma co!
Trochę obawiała się go, bo nie jestem fanką jagód goji, ba nawet ich nie lubię, ale w wersji z kokosem musiały smakować bardzo ciekawie! Czy tak było?

Po zerwaniu papierka, bardzo ucieszyła mnie ilość drobinek pestek dyni i migdałów. Po tak hojnym obładowaniu wiedziałam, że czeka mnie chrupanie. Ponad to nie widziałam jagód goji, a więc jeszcze bardziej pozytywnie podeszłam do tego smakołyka. 

Zapach kokosa zdecydowanie zdominował całość. Był bardzo intensywny i pyszny - zdecydowanie dla fanów tego orzecha. Był to chyba najbardziej tłusty batonik ze wszystkich, ale to pewnie za prawą oleju kokosowego w składzie i dużej dawki tłuszczu z pestek i orzechów. 
Smak? Pyszny! I mega egzotyczny :) Kokos oczywiście było czuć najbardziej, ale jego fajną nutę przebijał taki dziwny słodko-kwaśny aromat, którym zdecydowanie był dodatek jagód goji :) Ponad to było tu też bardzo dużo chrupania, bo i migdały, kokos oraz pestki dyni nie dawały o sobie zapomnieć. Batonik miał też w sobie chrupki sojowe lecz tutaj one nieco rozmiękły. Ogólnie mówiąc był pyszny i na pewno chciałabym go zjeść raz jeszcze!


Podsumowując:
10/10
Czy kupię ponownie? - Tak

wtorek, 20 grudnia 2016

Schogetten Vanilla-Wafer

Miałam już nie recenzować na blogu czekolad marki Schogetten, ba miałam ich nawet już więcej nie jeść po serii paskudnych tabliczek, ale jak już mi ktoś w prezencie wręczył to nie będę wybrzydzać ;) A przynajmniej tak nie wolno, bo wiem, że osoba, która mi tą tabliczkę wręczyła, długo jej szukała! Sama nie wiem czemu, ale pewnie zapamiętała, że jarają mnie wszelkie nowości, a ten smak można uznać za ''nowość'' - smak roku.

Wanilia i wafelki? I to w czekoladzie? Cóż już od samego początku spisywałam ją na porażkę, ale jak wypadła? Może dało się ją zjeść i to z przyjemnością? Zapraszam!


Skład:



Wygląd i smak: Nie ukrywam, że tutaj szata graficzna Schogetten nie wyszła. Wygląda mega tanio i kiczowato, a ja niestety jem też oczami. Na szczęście kostki w środku wyglądają tak samo, jak w każdej inne czekoladzie tej marki, a więc obrzydzenie i niechęć do jej jedzenia była mniejsza. 
Po zerwaniu sreberka i pierwszych nutach aromatów, które wydobywały się z tej czekolady wiedziałam, że będzie...źle. Słodki, mulący i mdły zapach margaryny zapowiadał najgorsze. Nie wiem co się stało z Schogetten, bo ich czekolady naprawdę były kiedyś dobre! :( Niechętnie wzięłam jedną kostkę do buzi i niestety prawie ją wyplułam. Czekolada, która okrywa nadzienie jest na prawdę dobra, ale to co skrywa się w środku to totalna katastrofa. Zacznę od tego, że na pewno nie ma to smaku wanilii. Paskudna margaryna z cukrem, tłuszczem i rozmiękłymi kawałkami, które rzekomo są wafelkami. Wafelki nie chrupią, a jedynie przypominają jakieś śmietki-farfocle, czy nie wiadomo co. Porażka na całej linii! Nie polecam, bo na prawdę szkoda na nią czasu. 


Podsumowując:
2/10
Cena - prezent (chyba 4,99 zł Netto)
Czy kupię ponownie? - Nie!

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Rawnello Figa z makiem (www.alfa-koszyk.pl)

Już poniedziałek, dokładnie za 6 dni święta! Cieszycie się? Bo ja bardzo choć mam parę obaw i staram się je skutecznie zniwelować zdrowymi, zimowymi smakołykami. Oczywiście od czasu do czasu sięgam po czekoladowe grzeszki, ale one źle wpływają na moją cerę, a ja na Boże Narodzenie nie chcę mieć twarzy w kropkach niczym lampki na choince :D

Jeśli macie taki sam problem jak ja i źle wpływają na Was czekoladowe słodkości albo szukacie zdrowych zamienników, to Rawnello Figa z makiem będzie dla Was jak znalazł! Idealnie wpasowuje się w świąteczne klimaty i idealnie nadaje się nie tylko jako przekąska, ale i też upominek dla bliskiej osoby :) Pyszności te oferuje nam sklep alfa-koszyk.pl, który idealnie nadaje się na ostatnie świąteczne zakupy! Mak to nie Twój smak? Zapraszam na recenzje innych wariantów tutaj i tutaj. Zapraszam do recenzji!


Skład:


Wygląd: Od razu zachwyciły mnie te kuleczki z wyglądu, bo tak ciekawej słodyczy dawno nie widziałam. Duże kulki, które zostały dokładnie obtoczone w ziarenkach maku aż prosiły się o zjedzenie zaraz po wyjęciu z pudełka. Swoją drogą pudełka Rawnello są ślicznie zrobione, a wegańskie pralinki pięknie zapakowane i idealnie nadają się właśnie na dodatek do prezentu :) Nie są jakoś szczególnie drogie, a lepiej kupić takie coś niż jakąś pełną chemii bombonierę ;)

W przekroju prezentowały się równie zacnie, a więc nie pozostawało nic innego jak spróbowanie! Czy ich pomysłowa prezentacja odzwierciedla również smak? 


Smak: Zacznę od zapachu, który był intensywnie słodki. Już chciałam za to ''obwinić'' daktyle, ale zaraz...to nie był karmelowo-krówkowy zapach daktyli! Za tę słodką nutę odpowiadała figa, która na prawdę dawała czadu. Szybko zabrałam się za testowanie, które było pełne śmiechu mojej rodzinki. Czemu? Bo moje zęby były pełne drobinek maku, a ja wyglądałam z tym mega śmieszne :D Nie wiem czy tylko ja tak mam, że zawsze gdy jem coś z makiem, to moje żeby są całe brudne? ;) Ale skupmy się na smaku, który był słodki, baaaardzo słodki. Daktylowa słodycz połączona z figą była dla mnie wręcz przesadna, ale nadal pyszna. Na szczęście ów słodki smak równoważył mak, który fajnie chrupał pod naciskiem zębów. Pesteczki suszonych fig również dodawały chrupkiego akcentu, ale  to mak miał prowadzenie. Całość była na prawdę pyszna, ale muląca i słodka. Po jednej kulce miała absolutnie dość. Nie jest to wariant dla osób, które nie przepadają za mulącymi i słodkimi łakociami, ale łasuchom powinny przypaść do gustu!
Polecam :)


Podsumowując:
8/10
Czy kupię ponownie? - Raczej postawię na inne smaki ;)

niedziela, 18 grudnia 2016

Karobowa kasza jaglana z wiśniowym akcentem

Chłody nie przestają nas opuszczać, a więc dziś serwuję dla Was coś co powinno rozgrzać nas skutecznie i postawić na równe nogi! Przecież nie można spędzić całego dnia na leniuchowaniu tylko ruszyć swoje cztery litery, zrobić trening, a jeśli nie jesteśmy z grupy osób, które treningi lubią, to chociaż pomóc w domu w świątecznych przygotowaniach :) Ja sama już powoli pomagam mamie w sprzątaniu, ale i też tacie w planowaniu świątecznego menu :) Zgodzili się na parę wegańskich opcji! Moje serce aż rośnie ;)

Karob? Znacie? Bo mnie kiedyś był zupełnie obcy! Zawsze bazowałam na kakao, a o jego zamiennikach kompletnie nic nie wiedziałam. Jednak dzięki sklepowi bioindygo.pl miałam przyjemność spróbować tego cuda i...PRZEPADŁAM! Karob jest lepszy od kakao chyba o 150% :D Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go spróbować to zachęcam do zakupów! Dzięki wpisaniu kodu rabatowego rankiem5 dostajecie 5% zniżki na swoje zakupy :)

Ok, teraz czas na przepis! Kto głodny? Zapraszam :)


Składniki/1 porcja/:
50 gramów kaszy jaglanej
220 ml mleka roślinnego (może być też zwykłe)
50 ml wody
odrobina cynamonu
konfitura bądź dżem wiśniowy
ew. słodzidło do smaku
pół jabłka

Suchą kaszę jaglaną wrzucić na sitko i przelać ciepłą wodą. Pamiętajcie aby zrobić to dosyć dokładnie, bo w tedy kasza traci charakterystyczną goryczkę. Połowę jabłka umyś i pokroić w kostkę. Do rondelka wlać mleko wraz z wodą i doprowadzić do ich zagotowania. Gdy płyny nam się zagotują, wsypujemy do nich naszą kaszę jaglaną i gotujemy aż stanie się lekko gęsta. Gdy kasza będzie już w miarę gęsta dosypujemy do niej karob, który nada kremowej konsystencji, jabłko obtoczone w cynamonie i solidną łyżkę dżemu wiśniowego (najlepiej z kawałkami owoców!) - mieszamy aż wszystkie składniki się połączą, a jabłko zmięknie. Karob nie tylko doda tutaj kremowej konsystencji, ale i słodyczy oraz zagęści kaszę :) Gdy kasza będzie już gotowa, przelewamy ją do miseczki i dekorujemy dodatkami wedle uznania. Ja wybrałam nieco świąteczne nuty i postawiłam na mandarynkę oraz kolejną dawkę dżemu wiśniowego :)

Smacznego!


sobota, 17 grudnia 2016

Bionaturalfit.pl - dla Twojego zdrowia, dla Twojego życia!

Zdrowe tryb życia, pozbawiony cukru i przetworzonych produktów nadal trzyma się w TOP 10 tego roku :) No i bardzo dobrze! Czemu? Bo jak wiadomo, życia ma się tylko jedno i trzeba o nie dbać. Nie bez powodu obowiązuje powiedzenie ''w zdrowym ciele zdrowy duch'', który namawia nas do dbania o siebie i swoje zdrowie.

Coraz częściej powstają blogi o zdrowym żywieniu, budują się nowe siłownie i centrum fitness oraz coraz częściej osoby zaczynają się brać za sport oraz swoją dietę! Ja zrobiłam to od połowy tamtego roku i powiem Wam, że czuję się ŚWIETNIE! A bóle żołądka i inne niezbyt przyjemne dolegliwości znacznie się obniżyły. Jem mniej słodyczy, przetworzonych i tłustych rzeczy i dzięki temu moja cera wręcz o 80% wygląda lepiej :)

Ale co jeść aby być zdrowym? Jakie kosmetyki stosować? A może jakieś leki? Gdzie to wszystko zdobyć?! Na ratunek przychodzi nam sklep internetowy bionaturalfit.pl :) Znajdziecie tam cudowne produkty spożywcze, ale i nie tylko! Kosmetyki, herbaty, suplementy diety czy środki czystości do domu :) Sklep ma bardzo bogatą, ekologiczną i oczywiście zdrową gammę produktów do zaoferowania! Nie bez powodu motto firmy brzmi następująco - dla Twojego zdrowa, dla Twojego życia. To po prostu szczera prawda ;)

Specjalnie dla Was będę testować parę produktów z sekcji spożywczej. Dzięki temu będziecie mogli znaleźć coś dla siebie i wiedzieć czy jest to dobry wybór :) Ja testować będę dla Was:


Batoniki Warszawskie w 3 smakach
Przekąski z ciecierzycą w roli głównej
Wegański pasztet
Chałwę lnianą z orzechami
Mieszankę witalną



No to na co czekacie? Zapraszam na stronę sklepu i udanych zakupów! :)
Czekajcie na testy ♥