czwartek, 2 lutego 2017

Kukurydza liofilizowana Frupp

Nie ma to jak nie iść do szkoły, bo znowu wstrzymany ruch tramwajów :/ Masakra! Wymarzłam, bo czkałam kupę czasu na transport zastępczy, ale taki się łaskawie nie pojawił. Podobno był po godzinie, ale gdybym tyle czekała to zamieniłabym się w kostkę lodu :P Cóż...mam nadzieję, że jutro mnie taka niespodzianka nie spotka.

Lubicie kukurydzę? Ja nie wyobrażam sobie bez niej życia! Do sałatek, do pizzy czy po prostu zjadana z puszki z ketchupem...UWIELBIAM :D To bardzo często jedzona przeze mnie rzecz. Zawsze staram się kupować taką ekologiczną, bez GMO i innych syfów...i najlepiej takie w słoikach ;) Jakiś czas temu natrafiłam na kukurydzę w bardzo ciekawej formie, a mianowicie...liofilizowanej! To proces konserwacji żywności polegający na ich wysuszeniu ciekłym azotem. To najdroższa forma obróbki żywności, a więc takie produkty są drogie :( Jednak czasami można sobie pozwolić i taką ciekawostkę spróbować. Jak wypadła liofilizowana kukurydza? Straciła na smaku czy może pozostała pyszna? Zapraszam!


Skład:


Wygląd i smak: Jak widać, kukurydza skrywa się w maluteńkiej białej saszetce. Całość waży bardzo niewiele, bo jedyne 15 gram. Jak za taką cenę to bardzo niewiele, ale jak już wcześniej wspominałam, liofilizacja jest bardzo droga. Miałam nie kupować tej kukurydzy, ale tak mnie intrygowała, że w końcu uległam i ją zakupiłam! Czy było warto? Zacznę od wyglądu, który bardzo mnie zaskoczył. Spodziewałam się, że kukurydza będzie twarda, coś jak a'la chipsy warzywne, a jednak okazała się miękka, jakby napowietrzona i śmiesznie śliska :D Nie było w niej żadnych ''śmietków'' czy też zgrubień, a więc nadawała się do przekąski nawet na ''sucho''. Pachniała pięknie, jak świeżo ugotowana kolba - słodko, aromatycznie! Przez ten zapach chciałam jak najszybciej ją zjeść, a więc długo nie zwlekałam i zjadłam ją ot tak, jako lekki dodatek do obiadu. Jak smakowała? Jak kukurydza z puszki! Cały aromat został zachowany, a kukurydza smakowała jak taka świeża z puszki :) Nie była kompletnie sucha, bo podczas jedzenia wydawało mi się, że puszcza ''soczek''. Śmieszyło mnie w niej to, że była taka lekka i śliska...nie wiem jak to inaczej określić, ale to było takie inne :D Super rzecz, jadłabym częściej gdyby nie ta cena :( Jako ciekawostkę bardzo polecam! Szczególnie fanom kukurydzy.


Podsumowując:
10/10!
Cena - ok. 5 zł Lidl
Czy kupię ponownie? - Tak

23 komentarze:

  1. Muszę upolować :) Wielką fanką kukurydzy nie jestem, ale lubię ją bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja liofilizowane to jadłam tylko owoce,ale ciekawi mnie tak kukurydza bo jestem jej niemniejsze fanka niż ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie udanych poszukiwań :)

      Usuń
  3. Z całej tej serii fruppów, to kukurydzę kocham najbardziej. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie częściej trzeba jej szukać po kątach i i tak nie ma gwarancji, że akurat pojawi się na półce sklepowej. Fakt, cena powala :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też są po kątach w sklepach i zawsze ciężko znaleźć :(

      Usuń
  4. Czasem życie płata nam tego rodzaju figle.. Współczuję - mam nadzieję, że to nie odbije się na Twoim zdrowiu... przemarznąć to nic przyjemnego i dobrego ;/ Dużo zdrowia... ♥

    Nigdy nie byłam ogromną fanką kukurydzy, ale kiedyś jak byłam mniejsza i rosła taka u babci na wsi oraz w naszym ogródku, to zjadłam ;) Pamiętam, że nie była ona aż tak słodka jak ta teraz - tak nie naturalnie ;/ Dzisiejsza kukurydza w ogóle mi nie smakuje a ta z puszki często bywa odrobinkę "rozlazła", chociaż trafiają się i takie "jędrne"... Kupuję sporadycznie, gdyż mimo wszystko dodaje smaku niektórym potrawom np. chilli sin carne i wtedy dodaje odrobinę :P O liofilizowanej kukurydzy nie słyszałam - ciekawa forma, ale nie w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥
      Taka z babcinego ogródka to musi być coś! Moja babcia nigdy niestety kukurydzy nie miała, ale jadłam taką kolbę ze sklepu :D Ja polecam Ci kukurydzę od Bonduelle - lepszej i jędrniejszej nie jadłam :)

      Usuń
    2. Jest różnica w smaku :) Teraz niestety u babci nie ma gdzie sadzić bo nie ma odgrodzonego miejsca i wszedzie wkoło są pola a tam się pryska ;/ U nas na działce nie ma miejsca, ale w domu aż tak nie szalejemy za nią: siostra z mamą lubią to wtedy kupią na ryneczku, ale też nie pochłaniają jej w nie wiadomo jak dużych ilościach :)
      Dziękuję za polecenie - kiedyś się przyda :) Ja jeśli używam kukurydzy to kupuję takie malutkie puszki z Tesco. Gdyby przeliczyć na kilogramy wychodzi drożej, niż tradycyjna puszka, ale zużywam całą a z tej dużej zostawała mi połowa a nawet wiecej i nie miałam co z nią zrobić ;/

      Usuń
    3. Ja też kupuje te małe puszeczki, bo tak mi się je szybciej wykorzystuje :)

      Usuń
  5. Ciekawa sprawa :D Kocham kukurydze i jak jezdzilam z tata na ryby, to zawsze ja wyjadalam :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Jadłam ananasa liofilizowanego od Frupp i był super. Kukurydza jak dotąd mi nieznana jeszcze. Spróbowałabym :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ananas też kusi, tak samo jak borówka :) Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze je dorwę.

      Usuń
  7. A to ci dopiero cudo! Jadłam kukurydze pod różnymi postaciami, ale takiej jeszcze nigdy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzeba upolować i spróbować :)

      Usuń
  8. pierwszy raz spotykam się z taką kukurydzą, chyba jednak pozostanę wierna wersji świeżej :)
    Matko, co z tymi tramwajami? :O

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę spróbować. Wygląda super...

    PS Kukurydza z puchy, tylko z majonezem! (Jezuuu ile tego jadłem :D)

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialnie smakowała nam jako posypka do zupy krem :D Też gdyby nie ta cena to kupowałybyśmy ją częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. WOW, tego nie widziałam.
    Borówki są pyszne a pancakes z ich dodatkiem to niebo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę! Lubię pancakes z dodatkiem owoców :)

      Usuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.