piątek, 31 marca 2017

Baton Warszawski Gryczany (bionaturalfit.pl)

Dziś czeka mnie masa pracy, bo szykują wegańskie przekąski na dzień otwarty w moim liceum, który odbędzie się jutro :) Mam pewne obawy, że się nie wyrobię czy coś, ale dam radę! Mam nadzieję, że moje przysmaki zasmakują, a wegańska kuchnia zainteresuje nowych uczniów :)

Ktoś chętny na batona gryczanego? Jakoś nigdy nie miałam do czynienia z mąką gryczaną, a właśnie w tym batoniku jest ona główną bazą :) Urozmaicona o ciekawe dodatki i miód gryczany, który jest bardzo aromatyczny i wyrazisty. Nie jestem jakąś wielką fanką miodu, nie jadam go wcale, ale słodycze z jego dodatkiem czy płatki potrafią być pyszne! Jak jest w tym batonikiem? Zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Batoniki Warszawskie pojawiały się na moim blogu już nie raz. Za każdym razem opisywałam opakowanie, a więc teraz już sobie szczegółowy opis daruję ;) Ogólnie fajne, ale bardzo proste. Plus za to, że można zobaczyć jak wygląda batonik w środku i wiemy, czego się spodziewać.

Batonik gryczany jest w odcieniach pomarańczowych, bogaty w ziarna i pestki słonecznika. Nie są to batony typu raw, zrobione z samych daktyli, a więc są zupełnie inne w konsystencji i smaku. Ten baton jest bardzo solidny, ciężki i suchawy. Bliżej mu do jakiegoś ciastka niż batonika ;) Na szczęście nie kruszy się i łatwo można go sobie pokroić czy zjeść bez brudzenia się na mieście. Pachnie bardzo intrygująco, wyraźnie miodowo z lekko owocową nutką. Smak? Bardzo interesujący i taki...inny. Batonik jest pyszny, o dziwo soczysty i idealnie słodki. Miód gryczany jest wyraźnie wyczuwalny, tak samo jak figi i pestki słonecznika, które fajnie chrupią. Zdecydowanie wolę batoniki na bazie daktyli, ale i tak ten batonik jest dla mnie pyszny i z ogromną chęcią do niego wrócę!


Podsumowując:
10/10
Czy kupię ponownie? - Tak



czwartek, 30 marca 2017

Chipsy warzywne BIO (Lidl)

Niby dziś dzień luźny, ale niestety piszę sprawdzian z matematyki :( Sporo mam tych testów, ale tak to jest jak ma się 6 matematyk w tygodniu. Trzymać kciuki, bo geometria analityczna musi być zaliczona!

Jest tu jakiś fan chipsów? Ja nigdy za nimi nie przepadałam, bo jakoś ciągnęło mnie zawsze w stronę słodkich przegryzek. Ciasteczka, czekolada, cukierki...o, to był coś, co lubiłam! I nadal tak jest, bo wolę zjeść raw batona niż jakieś krakersy. Jednak czasami robię wyjątki, bo lubię zjeść sobie do obiadu jakieś wytrawne chipsy lub chrupki, szczególnie gdy są warzywne.
Jakiś czas temu sklep Lidl mnie zaskoczył i upolowałam tam warzywne chipsy BIO! Bataty, buraki, marchewki i pasternak? Muszę to spróbować :)


Skład:


Wygląd i smak: Pierwsze co zauroczyło mnie w tych chipsach to ich opakowanie. Jest śliczne, bardzo przyciągające i serio sprawiające wrażenie, że te chipsy są ''dietetyczne'' i ''ultra zdrowe'' :D Warzywa, zielone odcienie...przecież to od razu z takim produktem się kojarzy! Jednak nie do końca tak jest :) Co prawda skład jest dużo lepszy niż tradycyjnych chipsów, ale nadal jest to tłusta i wysokokaloryczna.

Po otwarciu pozytywnie się zaskoczyłam, bo chipsy był na prawdę ogromne! Całe kawałki warzyw, a nie połamany drobny maczek. Pachniały cudownie, bardzo naturalnie i lekko słono...aż ślinka ciekła ;) Niestety chipsy były strasznie tłuste, ale ja jestem bardzo wyczulona na olej i tłuste rzeczy, a więc innym może to nie przeszkadzać.

Smak? Pycha! Bardzo wyraźnie czuć każdy smak warzywa, które fajnie uzupełnia sól. Najbardziej smakuje mi burak i batat, które są wręcz soczyste :) Jedynymi minusikami to nadmierna (dla mnie) tłustość i cena, która za taką ilość jest jednak spora. Liczę na to, że kiedyś takie chipsy będą trochę tańsze :D


Podsumowując:
8/10
Cena - 7,99 Lidl
Czy kupię ponownie? - Tak

środa, 29 marca 2017

Hummus Pesto&Pomidory Veggie Bel

No i zaczynam luzik! Dziś tylko 3 godzinki, ale niestety pracowite. Zaliczam dziś niemiecki i bardzo się stresuję, bo będę opowiadać :P Eh, obym nie palnęła czegoś głupiego!

Ciągle słodkości na blogu, a więc teraz czas na coś wytrawnego! :D Hummus kocham, ba, jestem uzależniona od tej pasty i na prawdę często ją zajadam. Veggie Bel proponuje nam bardzo ciekawa wersję smakową, która od razu mnie zaczarowała. Kocham suszone pomidory, a w połączeniu z ziołowym pesto to musiało być coś!

Ktoś chętny? Zapraszam do recenzji! :)


Skład:


Wygląd i smak: Uwielbiam te mini słoiczki tej firmy :) Są urocze, świetnie zaprojektowane i kuszące. Ciągle to tutaj piszę, ale nie da się ukryć, że mam słabość do rzeczy w wersji ''mini'' ;) Mini hummus? Dla mnie podwójna pokusa! 

Już po przeczytaniu składu wiedziałam, że będzie pysznie. Jedyne pomidory, które lubię, to pomidory suszone i przecier/koncentrat pomidorowy, a więc w tym przypadku nie miałam się czego obawiać. Ponad to hummus zawiera wszystkie przyprawy, które kocham i używam w mojej kuchni, a więc szybko zabrałam się do testów, aby sprawdzić to cudeńko :)
Konsystencja hummusu okazała się sucha, ale nadal bardzo kremowa. Hummus nie jest taki tłusty, bo nie zawiera zbędnych dodatków tłuszczy. Swoją kremowość zawdzięcza olejowi słonecznikowemu, pomidorom w pulpie i cieciorce. 

Zapach? Boski i bardzo przypominający sos do pizzy :D Kolendra, bazylia...każdy poszczególny dodatek dało się wyczuć! A smak? Boski! Wyrazisty, świetnie doprawiony, a co najważniejsze nie przesadnie tłusty, czego bardzo nie lubię w takich pastach. Jeśli miałabym go do czegoś porównać do do hummusu o smaku sosu do pizzy - serio :D Fajna nowinka smakowa, na którą skuszę się jeszcze nie raz!


Podsumowując:
10/10!
Cena - 7,50 zł
Czy kupię ponownie? - Tak

wtorek, 28 marca 2017

Krem Speculoos (Biedronka)

Trzymać dziś za mnie kciuki, bo bardzo się przydadzą :) Zaliczam matematykę, a to bardzo ważne - jak zawsze.
Trzeba zatem się doładować czymś smacznym, a więc na blogu znów w słodkim klimacie. Jakiś czas temu, już dłuższy czas, w Biedronce był dostępny korzenny krem i to wegański! Oczywiście nie mogłam go nie kupić, ale musiał swoje poczekać, abym go otworzyła :) Jak już otworzyłam, to oczywiście obcykałam i napisałam sobie wstępną recenzję abyście i Wy mieli opinię, czy aby na pewno warto go zakupić. Śmiało możecie ich u siebie szukać, bo u mnie jeszcze czasami można je znaleźć na sklepowych półkach.

Jak wypadł krem? Zapraszam do czytania :)


Skład:


Wygląd i smak: Ukrywać nie będę, słoik ten nie ma jakieś szczególnej i wyjątkowej szaty graficznej oraz niezbyt wyróżnia się w sklepie. Sama długo szukałam go na półkach, bo moim zdaniem jest trochę nijako zrobiony i mogliby się bardziej postarać. Jednak dla chcącego nic trudnego i oczywiście wypatrzyłam go w gąszczu innych rzeczy. Wzięłam też inny smak, niestety już nie wegański, ale na razie o nim cicho, będzie inny post! ;)

Po otwarciu słoiczka pierwsze co poczułam to cudowny, słodki aromat moich ulubionych ciasteczek. Kocham speculoos i kupuję je zawsze na święta Bożego Narodzenia ;) Moimi ulubionymi są te z Lidla. Swoją drogą Lidl też zrobił takie kremy, nawet w 2 wersjach - gładki i chrupiący (będzie na blogu!).

Szybko nabrałam go na łyżeczkę, zachwycałam się niezwykłą, kremową konsystencją i szybko zjadłam. Efekty? Pyszne! Ale strasznie mulące i słodkie :) Nie da się moim zdaniem zjeść więcej niż 2 łyżeczki. Krem jest tłusty, niezwykle korzenny i pyszny. Mogliby go bardziej doprawić przyprawą korzenną, ale nie każdy lubi tak intensywne smaki. Ogólnie pyszny, ale bardzo słodki - polecam jako słodki dodatek do owsianki/kaszki/placków, bo jakoś do chleba nie bardzo pasuje ;)


Podsumowując:
9/10
Cena - coś koło 6-8 zł Biedronka
Czy kupię ponownie? - Tak

poniedziałek, 27 marca 2017

Vegan Hero mleczny (Vantastic Foods)

Poniedziałek, wracamy do szkoły i szarej rzeczywistości :( Pociesza mnie tylko fakt, że mam w tym tygodniu rekolekcje i przez to w środę, czwartek i piątek będę miała skrócone zajęcia - jeeej! Jednak te dwa dni trzeba się jakoś przemęczyć, szczególnie we wtorek, kiedy to czeka mnie dzień wysysający wszelką energię z życia...damy radę!

Komuś czekoladowego batonika? Gdy byłam mała, bardzo lubiłam czekoladę z ''okienkiem'', która była podzielona właśnie na takie mini batoniki. Teraz nie jadam takich czekolad, ale wegańską wersją nie pogardzę :) Czy ten batonik czekoladowy spełnił moje oczekiwania? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie bardzo tajemnicze i w sumie mało mówiące. Dopiero po przeczytaniu składu wiedziałam, czego się spodziewać, bo sama nazwa i grafika mało mi mówiła :) Czekolada mleczna z orzechami laskowymi...i to całymi?! Jestem na tak :) Jak już pisałam na wstępie, bardzo lubiłam ''czekoladę z okienkiem'', a po rozpakowaniu tego cuda wiedziałam, że mogę liczyć na coś wręcz identycznego, ale w 100% wegańskiego :) 

Po samym rozpakowaniu i powąchaniu batonika odleciałam. Pachniał cudnie, baaardzo mlecznie i tak jakoś podobnie...tak, to Milka! Nie wiem czemu, ale czekolady tej marki strasznie przypominają mi czekolady spod szyldu fioletowej krowy.  Jedyną różnica jest to, że te są dużo bardziej twarde i mniej kremowe, ale dla mnie to nie problem, bo ja lubię chrupiące rzeczy :D
Smak? Boski! Bardzo słodki, ale nadal pyszny. Czekolada praktycznie NICZYM nie różni się od tej z prawdziwym mlekiem, a potwierdziła to nawet moja rodzinka. Orzeszki są w dużych kawałkach, świeże i aromatyczne - po prostu pycha! Polecam, bo można się uzależnić ;)


Podsumowując:
10/10
Czy kupię ponownie? - Tak!

niedziela, 26 marca 2017

Cudownie kremowa bananowa jaglanka z jabłkiem i cynamonem (wegańska)

Pracowita niedziela się zapowiada! A jak pracowita, to trzeba dobrze zjeść ;) Myślę, że ta jaglanka nada się również na leniwe dni, bo nie zawiera pustych kalorii, zbędnych składników i dodatków, a jedynie samo zdrowie, które nasyci nas na długi czas i pozwoli działać nam na 100% :) U mnie dziś pracowicie, co zaznaczyłam już na początku, ale oczywiście nie zapomnę o przyjemnościach! Wpada trening, a jak, oraz film, czyli nasza rodzinna tradycja co niedzielę :)

Do ugotowania tej jaglanki użyłam mleka sojowego od firmy Rice Dream, a w tym przypadku Soy Dream. Mleko to jest pozbawione zbędnych cukrów, a więc śmiało można nazwać naszą miseczkową rozkosz bez cukrową! :) Mleko nie pachnie soją, jest niezwykle kremowe i przepyszne! Nadaje się nie tylko do gotowania owsianki czy kaszy, ale też świetnie nada się do placków, ciasta czy naleśników. Na pewno do niego wrócę, bo jest przepyszne - polecam!

A teraz czas na przepis!


Składniki/1 porcja/:
50 g kaszy jaglanej
200 ml mleka sojowego Soy Dream
1/2 łyżeczki cynamonu
1 średnie jabłko
1 mały banan
50 ml wody

Banana obieramy i dokładnie rozgniatamy na papkę. Jabłko myjemy i kroimy w dosyć drobną kostkę lub taką średnią, jak u mnie (wersja dla lubiących chrupać :)). Kasze jaglaną przepłukać nad sitkiem. Do rondelka wlać mleko oraz wodę, doprowadzić do zagotowania. Gdy mleko zacznie wrzeć, wrzucić kaszę, dodać cynamon i gotować na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Po około 5 minutach dodać rozgniecionego banana - dalej mieszać. Gdy kasza będzie już bardzo gęsta, dodać pokrojone jabłko, wmieszać je, a następnie kaszę przełożyć do miseczki - gotowe!
Smacznego :)



sobota, 25 marca 2017

Baton śliwka-cynamon-orzech włoski Zdrowie w Tobie

Witam w ten piękny, weekendowy dzień! Dziś mam gościa, który przyleciał do nas z Holandii i bardzo cieszę się na jego wizytę :) Tym gościem jest moja ciocia, która zawsze ma dla mnie tyle ciekawych informacji z tego kraju, że mogłabym słuchać ją godzinami. Holandia z jej opowieści jest piękna i wyjątkowa! Mam nadzieję, że kiedyś tam pojadę :)


Pamiętacie batoniki Zdrowie w Tobie? Opisywałam je w tym poście i zapowiadałam ich recenzje...dziś właśnie czas na jednego z batoników! Jako pierwszy kandydat na smakowanie, padło na wersję śliwkową, która kusiła mnie najbardziej. Kocham zestawienie śliwek z cynamonem...ba, ja kocham śliwki, a więc wszystkie słodycze z nimi mi smakują. Czy ten batonik mnie zaskoczył? A może rozczarował? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Zacznę od tego, że opakowanie batoników tej firmy jest urocze :) Może mało praktyczne, bo ciężko batonika się rozpakowuje, ale grafika jest piękna i taka słooodka! Niby nic, ale ta narysowana śliwka, która kojarzy mi się z podkładkami do kawy mojej mamy (ma na nich takie fikuśne owocki narysowane), które obie bardzo lubimy :) Zaletą tego przeźroczystego opakowania jest to, że śmiało możemy zobaczyć, jak nasz batonik się prezentuje. Jak widać, tej jest bardzo ciemny z wyraźnymi elementami ziaren i orzechów. Ponad to jest ciężki, solidny i jest się w co wgryźć! No to gryziemy ;)

Zacznę od zapachu, który był tak cynamonowy, że ślinka leciała mi już po pierwszym powąchaniu tego cudeńka. Śliwki, cynamon i orzechy...czy tu można coś zepsuć? ;)
Batonik okazał się bardzo miękki, lekko tłustawy i plastyczny. Łatwo się go gryzło, a każdy kęs wręcz rozpływał się w ustach. Smak? POEZJA! To chyba jeden z najlepszych raw batoników jaki kiedykolwiek jadłam! Śliwki smakują jak świeże węgierki, cynamon podkręca smak, a orzechy nadają cudownej chrupkości. Batonikiem idzie się najeść i pokonać głód! Boski, pyszny i godny polecenia :)


Podsumowując:
100/10!
Czy kupię ponownie? - Tak ♥

piątek, 24 marca 2017

Ichoc Super Nut - wegańska czekolada mleczna z orzechami laskowymi

Piąteczek! Ten weekend zapowiada się świetnie, a więc mam nadzieję, że dzień w szkole zleci mi szybko i będę mogła się oddać małym przyjemnościom :) Dziś na pewno wpadnie trening, a jak! Wczoraj musiałam sobie go odpuścić, ale dziś już się nie dam. Chyba...bo niby w szkole jestem krótko, ale jadę o nieludzkiej godzinie :/

Coś mnie ostatnio naszło na czekoladowe posty, ale fotki zalegają wraz z recenzjami więc trzeba publikować :) Dziś padło na wegańską czekoladę z orzechami laskowymi od Ichoc :) To chyba najpopularniejsze wegańskie czekolady i wcale się temu nie dziwię! Są pyszne, a recenzje innych smaków możecie przeczytać u mnie na blogu :) Była już biała, mleczna i pomarańczowa z migdałami. A jak ta? Zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Ichoc jak zawsze czaruje sowimi opakowaniami, które niby są proste, ale przyciągające i urocze :) Lubie te kartoniki, które nie są obładowane zbędnymi obrazkami, a zawierają jedynie nazwę, logo oraz element smaku czekolady...w tym przypadku przepyszne orzechy laskowe. Co prawda orzechy laskowe to nie są moje ulubione orzechy i śmiało mogłabym się bez nich obejść, ale jako dodatek do czekolady sprawdzają się super i są właśnie w takim połączeniu często stosowane. 

Już po samym otworzeniu wiedziałam, że będzie chrupko. Czekolady Ichoc mają to do siebie, że są dosyć twarde, a dodatkowe orzechy nie mogły zapowiadać niczego innego. Ponad to było ich na prawdę dużo! Spójrzcie tylko na te ogromne kawałki ;) Zapach tylko potęgował moją chrapkę na tą czekoladę, bo był pięknie mleczny i lekko trącił prażonymi orzechami laskowymi.

Smak? Mogę się rozpływać! Okazało się, że czekolada jest przepyszna i ultra orzechowa - niczym wszystkim dobrze znana marka z fioletową krową ;) Nawet moja mama, wybredny koneser czekolady, była nią zachwycona. Czekolada smakowała jak typowa mleczna, a orzechy były świeże, w dużych kawałkach i przepyszne! Czekolada godna polecenia :)


Podsumowując:
10/10!
Czy kupię ponownie? - Tak

czwartek, 23 marca 2017

Clif bar jagodowy

Wyjątkowo nudny i nużący dzień dziś się zapowiada :( Długo w szkole, beznadziejnie ułożone lekcje i jeszcze tona nauki wraz z zaliczeniami. Ponad to wrócę tak późno, że nici z treningu i smacznego i bardziej pracochłonnego jedzonka. To ten jedyny dzień w tygodniu, który zawsze tak smętnie mi przemija i zdecydowanie wolałam, jak miałam stary plan :P Cóż...do matur, potem znów czeka mnie zmiana rozpiski.

Na moim blogu Clif bar już się pojawił, a jego recenzję możecie przeczytać tutaj :) Bardzo mi zasmakował, ba, byłam nim oczarowana, bo dostał specjalne wyróżnienie. Długo szukałam innych smaków, ale niestety ich dostępność jest w PL tak mała, że musiałam zamówić przez internet. Dziś przyszedł czas na jagodowego! Czy również okaże się poezją smakową? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Bardzo lubię opakowania tych batoników, bo są wykonane z pomysłem i przyciągają oko. Jak widać, każdy smak ma swój poszczególny kolor, a na jagodowego padł niebieski :) Bardzo cieszyłam się, że będę mogła go spróbować, a więc szczególnie na opakowaniu się nie skupiałam, za to na wnętrzu...oj tak ;) Zacznę od tego, że batonik był bardzo ciężki i spory. Lubię Clify za to, że właśnie są takie solidne i idzie się nimi najeść. Batonik składał się z zlepków chrupek, płatków owsianych, kawałków migdałów i suszonych borówek. Powiem Wam, że tych borówek było na prawdę sporo, a więc liczyłam na niezłe fajerwerki! Zapach? Bardzo słodki, lekko klonowy (tak, jak syrop klonowy) i lekko migdałowo-jagodowy. Migdały fajnie komponowały się z kwaskowym aromatem owoców, co tylko obiecało coś pysznego. No i jak wypadło? Licho...
Batonik ogólnie smaczny, ale lekko rozczarowujący. Spodziewałam się bomby, a wyszło bardzo przeciętnie. Zacznę od samej bazy, która okazała się bardzo smaczna, ale jak dla mnie za słodka. Chrupki były przesłodzone syropem, a jagody, które chyba były dodatkowo słodzone, jeszcze to potęgowały. Liczyłam na kwasek owoców, a tu lipa. Migdałów było sporo, były podprażone i smaczne, ale to nadal za mało aby mnie oczarować. Wolę inne batoniki, a tego raczej już więcej nie kupię.


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 10 zł
Czy kupie ponownie? - Nie

środa, 22 marca 2017

Protein Crossbar Double Chcolate (www.biozona.pl)

Wypad z klasą bardzo się udał i było na prawdę super! Niby pogoda nawet w miarę, ale było wietrznie i chłodnawo, a więc mam nadzieję, że nie będę po tym chora :P Po całym zoo poszłam z koleżanką na zakupy, ale nie zainteresowało mnie jakoś nic. Ta nowa, wiosenna kolekcja jest średnio w moim typie.

Ktoś ma smaka na podwójną czekoladę? Ja tak! I do tego w formie proteinowego batonika, który powinien doładować nas po treningu ;) Ja w środy mam wf oraz trening w domu, a więc taką przekąską nie pogardzę. Dodam, że jest to nowość na rynku, a więc jeśli jeszcze go nigdzie nie spotkaliście to nic dziwnego ;) Ktoś chętny? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie prezentuje się bardzo ciekawie i ogólnie typowo, jak na batoniki proteinowe. Jednak nie opakowanie się tutaj liczy, a wnętrze, które po samym rozpakowaniu bardzo mnie zaintrygowało. Wszystkie proteinowe batoniki, które jadłam do tej pory, były tłustawe, bardzo plastyczne i ogólnie miękkie. A ten? Suchy, kruchy i dosyć twardy - co jest?! Tutaj zaskoczenie, ale nie mówię, że negatywne. Nie zawsze pasuje mi lepka i gumowa konsystencja u proteinowych, a więc tutaj ciekawa odskocznia. Zapach? PIIIIĘKNY! Serio, bardzo czekoladowy i to bardziej podchodzący pod czekoladę deserową. Szybko zatem chciałam go spróbować, bo wiedziałam, że kroi się coś pysznego. I jak? Ponownie zaskoczenie! Batonik okazał się bardzo ciekawy, bo niby twardy, ale w ustach szybko się rozpuszczał i pozostawiał cudowny posmak wyrazistej czekolady, ba, nawet były duże kawałki czekolady, które świetnie chrupały! Szczerze mówiąc batonik smakował tak dobrze, jak zachwalane na całym świecie QB (które nie zawsze mi smakowały). Super nowość, która warto spróbować. Ponad to batonik nie jest przesłodzony i nadaje poczucie sytości :)


Podsumowując:
11/10!
Cena - 9,90 zł tutaj, Auchan, Rossmann
Czy kupię ponownie? - Tak

wtorek, 21 marca 2017

Rawnello Łatwy orzech do zgryzienia

To dziś - wypad z klasą do zoo! Cieszę się, bo nasza klasa jest wyjątkowo zgraną paczką i myślę, że to będzie udany dzień :) Jako klasa biologiczna idziemy poznać życie i profilaktykę zwierząt dzikich. Teraz akurat wchodzimy w budowę i funkcje życiowe poszczególnych grup zwierząt, a więc na lekcje przyda się idealne :D

Łatwy orzech do zgryzienia - tylko powiedzenie, a może coś pysznego? Te pralinki dostałam już dawno, w wakacje, od mojej kochanej Marty, której słodkiego bloga serdecznie polecam ♥ Marta wiedziała co wręczyć mi w prezencie, bo trafiła w mój gust! Przecież kocham orzechy, a w połączeniu z daktylami? Czy wyszło smacznie? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Pralinki Rawnello przewijały się już na moim blogu i za każdym razem bardzo mi smakowały. Cóż, co niby miałoby tu być do nie lubienia? Orzechy, bakalie i duuużo słodyczy, która nie pochodzi z parszywych słodzików, cukru czy syropu glukozowo-fruktozowego. No, ale przejdźmy do pralinek. Zaraz po otwarciu prezentowały się pięknie. Każda była bogata w orzeszki i cudownie karmelowa od daktyli. Na moje szczęście zostały tu użyte orzechy nerkowca czyli moi absolutni faworyci! W połączeniu z daktylami okazały się strzałem w dziesiątkę. Słodkie, lepkie i lekko ciągnące się kuleczki oraz wypełnienie w postaci chrupkich i jednocześnie delikatnych orzeszków nerkowca. Czy muszę Was długo przekonywać? Coś pysznego i na prawdę godnego polecenia. Takimi 3 kuleczkami idzie się na prawdę najeść lub zabić ''pierwszy głód', bo są sycące i zapychające :) 
Polecam!


Podsumowując:
10/10
Cena - dostałam
Czy kupie ponownie? - Tak

poniedziałek, 20 marca 2017

Pharmind

Witacie! Dziś mam dla Was masę słodkości i to legalnych, bo bazujących tylko na suszonych owocach i innych smacznych dodatkach :) Mowa tu o produktach Pharmind, które są dostępne na naszym rynku stosunkowo niedawno, bo od 2016 roku :) Myślę, że znajdzie się tu nie jeden amator ''legalnych'' słodyczy, a więc już pokazuję, co firma ma nam do zaoferowania! Pharmind jest frmą czeską, która właśnie zajmuje się owocowymi batonami w 3 liniach:
batoniki dla dzieci
batoniki klasyczne
batoniki pharma z dodatkiem zdrowotnych składników
Seria dla dzieci jest wyjątkowa dla małych łasuchów! Jego zdrowe i smaczne batoniki są idealnym pomysłem do szkoły, a ponad to w praktycznym i zachęcającym opakowaniu. Oferują 4 różne rodzaje: jagody, jabłka, gruszki i banany. 
• Brak dodatkowego cukru 
• Bezglutenowy 
• Zawiera ponad 98% owoców 






W moim odczuciu to super batoniki! Są mięciutkie, niezwykle owocowe i przepyszne :) Wyraźnie czuć każdy poszczególny smak, który jest bogaty w sok i naturalną słodycz owoców. Nie dość, że smak jest obłędny, to jeszcze te opakowania, które spodobają się nawet największemu niejadkowi :) Przekąska smakowała nawet mojej siostrze, która owoców nie lubi, a tutaj? Niespodzianka i miłość od pierwszego gryza :) Sama nie wiem, który smak najbardziej mi odpowiadał, ale chyba postawię na gruszkowy i jeżynowy, natomiast mojej siostrze odpowiadał najbardziej bananowy, który był też najsłodszy ze wszystkich.

Drugą linią, którą dostałam do przetestowania to linia prozdrowotna klasyczna.Te batoniki są stworzone dla osób dbających o linię i swoje zdrowie. Linia klasyczna oparta jest na morelach, nie zawiera zbóż, orzechów oraz soi. Na dzień dzisiejszy firma oferuje 4 rodzaje, 2 słodki smak: Jabłko-Banan i Owocowa mieszanka oraz 2 kwaśne smaki:  Z rokietnikiem i Żurawina-Malina.





Linia kwaśna okazała się niezłą ciekawostką! Malina z żurawiną okazała się pysznością i przekąską idealną dla wielbicieli tych owoców :) Na szczęście nie było to połączenie zbyt kwaśne, a tylko z lekkim kwaskiem żurawiny. Rokietnik natomiast okazał się kwaskiem i to dosyć solidnym ;) Ze wszystkich batoników smakował mi chyba najmniej, ale to oczywiście nie oznacza, że mi nie smakował. Był równie pyszny, a co najważniejszy baaardzo owocowy!


A linia słodka? Poezja jakich mało :) Szczególnie oczarowała mnie wersja z miksem jagód :) Każdy oczywiście był bardzo soczysty i wyraźnie czuć było poszczególne owoce, ba, były nawet ich kawałki! Na prawdę solidne produkty :) Jeśli chodzi o słodkie batoniki to nie musimy przejmować się słodyczą, bo  pochodzi ona z naturalnych owoców, a więc jest idealnie wyważona.

Nie pozostaje mi nic innego jak ocenić firmę na 10/10! :)
Ich produkty powinniście znaleźć w ekologicznych sklepach, Auchanie czy Piotrze i Pawle.