środa, 12 lipca 2017

Jak wygląda moja dieta i dlaczego nie przejdę na weganizm?


Na ten post zbierałam się już bardzo długo, ale zauważyłam, że jest spore zainteresowanie tym tematem. Dostaję pytania o to w komentarzach, na meilu czy instagramie, a więc wzięłam się w garść i napisałam! :) Już teraz wyobrażam sobie te fale hejtu na mnie, że przecież jedząc tak jak jem, też przyczyniam się do wielkiego okrucieństwa, ale przecież każdy je tak, jak mu pasuje i najważniejsze aby czuł się dobrze ze swoją dietą, a nie męczył i ciągle sobie czegoś odmawiał, bo to jest NIEZDROWE. Najważniejszy jest komfort psychiczny i zdania nie zmieniam :)


No dobrze, zacznę od tego co dosyć ważne - nazwania mojej diety. Jestem WEGETARIANKĄ, a tak dokładnie LAKTOWEGETARIANKĄ. To znaczy, że z mojego jadłospisu wyrzuciłam jajka, który zawsze mnie brzydziły i kompletnie mi do szczęścia nie potrzebne, a pozostawiłam mleko i jego przetwory. Nie wyobrażam sobie życia bez serków, twarożków, serów i jogurtów, a odmawianie ich na wyzwaniu weganizmu było dla mnie dość męczące. Niby jogurty sojowe i inne roślinne lubię, są dla mnie pyszne, ale TO NIE TO SAMO i nie potrafiłam się przestawić. Dodatkowo dochodzą koszty. Niestety w naszym kraju jogurty roślinne są nadal BARDZO DROGIE i mam nadzieję, że niedługo się to zmieni :)  Dodatkowo wyrzuciłam z mojej diety mleko krowie, jako samo w sobie, a do gotowania moich miseczkowych śniadań i do wypieków/deserów używam tylko i wyłącznie mleka roślinnego :)  Tak samo nie kupuje już słodkich mleczny deserów, lodów (jem tylko wegańskie) i innych mlecznych słodkich ''śmietków'', które nie mają nic wspólnego ze zdrową dietą.


Wracając do mojego sposobu żywienia, to wiele osób dziwi się, że jem tylko 3 posiłki dziennie. Powiem Wam, że stosuję zasadę intermittent fasting czyli coś w stylu postu. Bardzo odpowiada mi taki sposób, zawsze czuję się lekka, bóle brzucha odpuściły, a wyznaczam sobie po prostu 3 duże i obfite w kalorie posiłki. Dodatkowo jest to super sprawa z zaoszczędzonym czasem, co sprawdza się u mnie w roku szkolnym :) Nie muszę ciągle pamiętać o jedzeniu.
KAŻDY Z NAS JEST INNY! Więc jednemu będzie to szkodzić, będzie ciągle nerwowy i będzie mu niedobrze z takim postem żywieniowym, a inny zareaguje bardzo pozytywnie i własnie taki sposób żywienia doda mu większej ilości energii! Ja przetestowałam  to i zakochałam się wręcz w takim sposobie ;)

Od kilku miesięcy zwracam dużą uwagę na ilość białka w diecie gdyż zależy mi na budowaniu masy mięśniowej. Ćwiczę 4 razy w tygodniu i są to treningi interpersonalne z małym obciążeniem. Ciągle sobie podnoszę poprzeczkę i kocham to co robię, a to chyba najważniejsze

Uprzedzając notorycznie powtarzające się pytania - TAK, na tych moich talerzach pełnych warzyw i misek wypełnionych owocami jest całe moje zapotrzebowanie energetyczne! Szkoda, że większość tych osób skupia się na owocach i warzywach, a pomija inne rzeczy, które również dodaję do jadłospisu ;) Najważniejsze, że w końcu znalazłam mój idealny styl i mój organizm go akceptuje! Mam nadzieję, że i y macie swój idealny ''złoty środek'' i też się go trzymacie :) Bo nie ma nic ważniejszego niż ZDROWIE I KOMFORT PSYCHICZNY!


Miłego dnia! :)


31 komentarzy:

  1. Nareszcie jakiś post w którym pokazujesz pewność siebie. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Według mnie za taki post nie powinien posypać się hej a jesli tak to postaraj się tym nie przejmować - ten "ktoś" ma problem. Jeśli coś się komuś nie podoba to niech zachowa to dla siebie - niektóre komentarze są zbędne ;) Cieszę się, że zechciałaś o tym opowiedzieć - domyślam się, że w jakimś stopniu było to dla Ciebie ciężkie (opowiedzieć więcej o sobie) - jeszcze bardziej należy Ci się szacunek i każdy powinien uszanować Ciebie, Twój post, Twoją wypowiedź :)

    Już Ci o tym pisałam ale według mnie masz prawidłowe - zdrowe podejście do swojej diety, jedzenia i odzywiania. Nie robisz nic na siłę, wbrew sobie i swojemu organizmowi... słuchasz jego, spełniasz jego "prośby" i "zachcianki" - żyjesz w nim w zgodzie i pełnej harmonii :) Właśnie tak powinno być - za dobro, ktore dajesz swojemu ciało i organizmowi, on odwdzięcza Ci sie tym samym :) Jesz tak aby czuć się dobrze :) Nawet nie przeszło mi przez myśl aby pytać o zapotrzebowanie kaloryczne :P Po jadłospisach widać, że jesz z głową, ale jednocześnie na luzie - nie stawiasz sobie zakazów i nakazów. Twój laktoowowegetarianizm nie jest "dietą" jak to zwykle mawiają ludzie a stylem życia. Po prostu żyjesz jak każdy inny człowiek a nie rozmyślasz bez przerwy o jedzeniu itp. Tak powinno być :) Tak jak napisałaś znalazłaś swój "złoty środek"... żyjesz w zgodzie z samą sobą ;)

    Miłego dnia, dużo uśmiechu i pozytywnych wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa kochana :) :*

      Usuń
  3. Najważniejsze, że Tobie pasuje taki sposób żywienia - że dobrze się czujesz, smacznie jesz, niczego sobie nie odmawiasz i jesteś zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie, że znalazłaś swój własny ,,złoty środek " :)
    Ja lubię mięso, jajka i nabiał, nie mogłabym być wegetarianką, ale jeśli ktoś może i chce wykluczyć niektóre produkty z jadłospisu to dlaczego nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak samo jak moja mama :) Ona lubi mięso i nie potrafi żyć bez niego.

      Usuń
  5. Super, że odnalazłaś najlepszy dla Ciebie styl odżywiania :) Ja ciągle szukam i eksperymentuję z różnymi produktami. Jajka póki co jem, ale nie dużo, a bardziej ograniczam produkty mleczne, do których coraz mniej mnie ciągnie.
    Co do kalorii, to wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że owoce jednak też je mają - np.taki arbuz jak sie go zje 1/4 czy kilogram truskawek to jest już coś :)) A czepiają się zazwyczaj te osoby, które jedzą mniej.
    3 duże posiłki to jest coś dla mnie i coraz częściej tak mi sie udaje jeść, jednak często wychodzi inaczej - zwłaszcza teraz, gdy są owoce, a już jak jestem w domu to mam wrażenie, że cały dzień coś jem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie mam ciągotów do jajek, a bez nabiału ani rusz :) Dokładnie! Wiele osób niestety ciągle sobie nie zdaje z tego sprawy! Jak ktoś zje całą główke brokuła na obiad i do tego dodatki to też wyjdzie bardzo dużo. Szkoda, że właśnie takie osoby nie pilnują swojego zapotrzebowania tylko wytykają błędy innym.

      Usuń
  6. Popieram zdrowie i komfort psychiczny jest najważniejsze, a w życiu odmawiać wszystkiego też sobie nie można, bo nie dość, że mamy jedno, to jeszcze krótkie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Trzeba z niego korzystać na 100% :)

      Usuń
  7. Najważniejsze to tak się odżywiać, aby nam z tym było dobrze i abyśmy mieli poczucie, że postępujemy w sposób właściwy.
    Ja ostatnimi czasy odstawiłam eksperymentalnie nabiał, bo mam problemy żołądkowe. Bardzo jednak go lubię i tęsknię ;)
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam problemy z cerą, ale jakoś ostatnio nie daje się te we znaki ;)

      Usuń
  8. Ja też pozostanę wegetarianką - wegański nabiał nie jest w stanie przebić prawdziwego. I kocham miód!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat miód to nie jest mój ulubiony dodatek, ale nie unikam :)

      Usuń
  9. Masz rację własny komfort jest najważniejszy :)
    Doskonale Cię rozumiem również uwielbiam nabiał twarogi serki kefiry itp. Bez tego życia sobie nie wyobrażam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale podoba mi się ostatnie a raczej przedostatnie zdanie! Widać, że jesz to co kochasz i dobrze Ci z tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. My też jemy trzy posiłki dziennie ale to ze względu na fakt, że nasze jelita trawią jedzenie dwa razy dłużej niż u przeciętnej osoby a mięso nawet dłużej :/ Dlatego mięsa też nie jemy. Zawsze pisałyśmy Ci, że Twoje posiłki idealnie trafiają w nasz gust i chętnie byśmy się u Ciebie stołowały :D
    Świetny post! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten sam problem :( Mam bardzo duże problemy z jelitami i dzięki temu, że nie jem często to nie reagują tak źle :)

      Usuń
  12. Na czym polega trening interpersonalny (w kontekście sportu, nie rozwoju osobistego)? Zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to tak zwane ''dywanówki'' :)

      Usuń
  13. Też mam problemy z trafieniem :/ za dnia jem dlatego warzywa i owoce no i nabial. Mięso jeśli już to tylko indyk i to na kolację bo zjedzony w porze obiadu zalega mi aż do nocy ..... To strasznie denerwujące ale mi już nie przeszkadza bo to jem uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Obserwuję Twojego bloga od samego początku, od pierwszego wpisu i nie mogę wyjść z podziwu jaka zmiana w Tobie zaszła na przestrzeni ostatnich miesięcy. Sposób w jaki pisałaś kiedyś, a teraz jest zupełnie inny, dojrzalszy, bardziej pozytywny. Kiedyś czytałam wpisy ze względu na jedzenie, teraz czytanie wstępów to prawdziwa przyjemność. Tak trzymaj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku tak ślicznie Ci dziękuję! Aż się ciepło na sercu robi gdy czytam takie komentarze :)

      Usuń
  15. Mam to samo podejście - zdrowie i komfort psychiczny najważniejsze :)I też uważam, że każdy jest inny i powinien dopasować swoją dietę do swoich potrzeb :) Bardzo ciekawy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie się zgadzam- zdrowie i komfort psychiczny są najważniejsze, po co zmuszać się do czegos, co człowieka męczy. Ja mam dokładnie tak samo- jestem wegetarianką, używam mnóstwa wegańskich zamienników, wywaliłam jajka, nie używam mleka krowiego a roślinnego, ale czasem chcę zjeść np coś słodkiego, albo ciasto upieczone przez mamę czy kogoś z rodziny, i nie chcę być ograniczana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A i tak robimy już dużo dla zwierząt wywalając jajka, nie pijąc mleka i nie jedząc mięsa :)

      Usuń
  17. Na własnych błędach przekonałam się, że zdrowa głowa jest najważniejsza! Tak trzymaj! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.