piątek, 28 września 2018

Mój wegetariański jadłospis (35)

Dziś jak co piątek mam dla Was mój wegetariański jadłospis. Jesień wchodzi już do nas pełną parą, bo liście w mojej okolicy zmieniają już pięknie kolor i niestety spadają. Ja uwielbiam te odcienie pomarańczowe, czerwone, żółcie czy ciemne zielenie...cieszą oko, relaksują i pozwalają trochę odpocząć od codziennego zgiełku obowiązków :) Wrzesień dobiega końca, a mnie kończą się wakacje i trochę stresuję się tym co mnie teraz czeka, ale musi być dobrze :)

Dzisiejszy jadłospis pochodzi z dnia nietreningowego. 

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a później moja ulubiona herbata o smaku grzańca.


Na pierwszy posiłek miałam smaka na coś wytrawnego (co się ostatnio u mnie często zdarza). Mam tutaj kotlety z wegańskiego mielonego, babciną cukinię posypaną granulowanym czosnkiem i koperkiem, trochę papryki i wafle kukurydziane.


Na drugi posiłek wybrałam moją nową miłość, a mianowicie omlet sernikowy! Przepis na niego znajdziecie tutaj :) Do polania omleta mam masło orzechowe o smaku waniliowym, a jako owocowy element winogrona, które teraz są najlepsze i banana.


Na ostatni posiłek wybrałam serek wiejski z sosem o smaku czekolada-kokos, dwa jabłka i batona Cadbury Boost.

Mam nadzieję, że jadłospis Wam się podoba. Na te ostatnie dni września przesyłam Wam dużo słońca i do zobaczenia w październiku! :)

środa, 26 września 2018

Nestle KitKat Mocha

Jeśli miałabym wybrać mojego ulubionego batona to bez dłuższego zastanawiania się postawiłabym na KitKat'a. W te wakacje stwierdziłam, że wolę je nawet bardziej od Reese's i teraz będę się tego trzymać. Będąc na wakacjach w Anglii nie mogłam odpuścić aby nie kupić tam właśnie tych batoników! Co jak co, ale w UK to mają dużo więcej smaków niż u nas, a i dodatkowo występują one w różnych formach i gramaturach co jest dla mnie ogromnym plusem. Ostatnio polubiłam się ze smakiem kawy w słodyczach, a więc nie było opcji abym nie kupiła tych KitKat'ów o smaku Mocha! Jak wypadły? Tego dowiecie się w recenzji - zapraszam :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie było ogromne i gdy zobaczyłam cenę to bez zastanawiania się wzięłam je do koszyka. Miałam wziąć więcej, ale niestety okazało się, że były przecenione ze względu na krótką datę ważności, a że ja mam ogromny zapas słodyczy to musiałam poprzestać na jednej paczce. W środku znajdowało się 9 mini batoników po dwa paluszki co dla mnie jest mega uroczą opcją i bardzo się cieszę, że mogę dostać takie mini KitKat'y u siebie w Dealz, ale niestety tylko w dwóch wariantach smakowych - czekam na więcej!

Po otwarciu pierwsze co poczułam to bardzo silny aromat kawy. Pachniało tak pięknie jak w kawiarni - serio! Batoniki były oddzielnie popakowane w sreberka i śmiało takiego małego batonika można ze sobą wziąć do torby w drogę ;) Te batoniki to była pierwsza rzecz, którą spróbowałam z moich łowów z UK i nie żałuję, bo były pyyyszne! Wyraźnie kawowe, ale nie w gorzki i wytrawny sposób, a raczej tak kawowe jak słodkie kawy w słynnej kawiarni Starbucks. Aromat Mocha idealnie komponował się z chrupiącym wafelkiem i mleczną czekoladą. Dla mnie bomba smakowa! To mój drugi ulubiony KitKat zaraz po tym z masłem orzechowym ;) Czekam jak będą w Polsce!



Podsumowując:
10/10
Cena - 1 funt w Poundland
Czy kupię ponownie? - Tak!

poniedziałek, 24 września 2018

Poznajcie Lifefood!

Witam Was w ten piękny poniedziałek :) Moje wakacje dobiegają końca, ale to nie powód do zmartwień! W sumie to się nawet trochę cieszę, bo wiem, że zaczynam naukę tego co mnie interesuje, a więc oby było fajnie :) Dziś mam dla Was przygotowane cudowne produkty od Lifefood! Firma ta produkuje zdrowe i w głównej mierze surowe przekąski, które nadadzą się dla każdej osoby szukającej zdrowych zamienników. Dodatkowo ich produkty są wegańskie, a niektóre nawet bezglutenowe, a więc do wyboru do koloru :) Firma ta ciągle się rozwija, a więc często wprowadza świetne nowości, które aż same proszą się o spróbowanie! Mam teraz taką przyjemność, że będę mogła przetestować dla Was wszystkie ich produkty dostępne u nas w Polsce :) Jesteście ciekawi co będę testować?



Czekolady w trzech wariantach smakowych:
Z wiśniami i orzechami brazylijskimi
Z pomarańczą
Gorzką 80% kakao


Mini batoniki raw w czterech wariantach smakowych
Kokos
Orzech brazylijski
Jabłko
Czekolada


Batoniki proteinowe raw w trzech wariantach smakowych
Truskawka
Malina
Czekolada


Batoniki raw plus czyli batoniki ze słynnymi superfoods z trzech wariantach smakowych
Banan i jagody acai
Orzechy brazylijskie i guarana 
Jagody i quinoa


Batoniki klasyczne raw w czterech smakach
Wiśnia
Burak
Figi
Karob z orzechami laskowymi


Ja już nie mogę się doczekać tego kiedy podzielę się z Wami recenzjami! Tymczasem zachęcam Was do odwiedzenia strony Lifefood, bo warto zerknąć na ich pełną ofertę! :)



piątek, 21 września 2018

Mój wegetariański jadłospis (34)

Wrzesień zbliża się ku końcowi i nie chce się wierzyć człowiekowi, że koniec laby i od października wraca do obowiązków. Co jak co, ale polubiłam się z tym, że nie trzeba rano wychodzić do szkoły :D Teraz zaczynam nowy etap w swoim życiu, a więc będzie ciekawie!

Jak co piątek mam dla Was mój jadłospis. Tym razem nie jadłam dyni, ale pojawiła się kolejna jesienna propozycja - papryka! Papryka we wrześniu według mnie też smakuje najlepiej bo jest wręcz słodka i można ją chrupać na surowo bez żadnych dodatków :) Te jadłospis pochodzi z dnia treningowego, a więc wpadło trochę więcej węgli i białka :) Miłego przeglądania!


Na pierwszy posiłek wybrałam coś co nasyci mnie na długo po treningu. Padło na serek capri (UWIELBIAM) posypany suszonymi pomidorami, a do tego fasolka szparagowa, ogromna i soczysta papryka oraz pomidorek malinowy (od babci) i ogórek gruntowy z koperkiem.


Później próbowałam nowości od KFD i skusiłam się na proteinową kaszkę błyskawiczną o smaku tortu kokosowego - chcecie jej recenzję? ;) Dodatkowo mam wafelka karmelowego z kokosem (recenzja wkrótce na blogu) oraz śliweczki.


Na ostatni posiłek przygotowałam moją nieśmiertelną kaszę jaglaną z białkiem o smaku Nutelli. Dodatkowo posypałam ją pestkami dyni i dodałam orzecha brazylijskiego. Jako słodkie dodatek pojawił się Lion czarno-biały (stwierdzam, że jednak mi smakuje :D) i znów śliwki, bo teraz zajadam je na tony!

Mam nadzieję, że mój jadłospis Wam się podoba. Życzę Wam miłego weekendu! :)

środa, 19 września 2018

ZmianyZmiany Sztanga i Agent Cooper

Nowość od ZmianyZmiany doszła do mnie do testów jeszcze przed moim wylotem do Anglii i właśnie je zabrałam tam ze sobą jako ratunek w chwilach wycieczek. Powiem Wam, że zrobiły tam furrorę, a dlaczego to tego dowiecie się w recenzji :) Bardzo podoba mi się to, że firma poszła za modą i stworzyła roślinnego batona z bardzo dużą ilością białka, które przydaje się osobą ćwiczącym fizycznie. Gdy zobaczyłam je to od razu przepadłam, bo jak zawsze ZmianyZmiany nie zawiodło i nie dość, że składniki użyte do tych batonów zapowiadały się obiecująco to jeszcze te nazwy...Sztanga wygrywa dla mnie wszystko A jak smakowały? Zapraszam do czytania!




Składy:



SZTANGA - To, że nazwa tego batona totalnie mnie oczarowała to już pisałam we wstępie :) Składniki użyte do produkcji tego batonika to coś co lubię najbardziej, a batonik ten zapowiadał się na masło orzechowe zamknięte w formie batonika, ale jeszcze dodatkowo wzbogacone o białko! Czy może być lepiej ;) Ja bardzo, ale to bardzo lubię roślinne batony białkowe, bo kocham ich konsystencję. Białko z ryżu lub grochu nadaje takiej charakterystycznej nutki strączków i takiej suchości, ale ja właśnie za to je kocham i jak mam być szczera to wolę je od tradycyjnych białkowych z WPC. Są tu dosłownie trzy składniki, ale całość jest tak boska w smaku, że nie chce się w to wierzyć! Konsystencja boska, taka jaką lubię najbardziej, smak - daktylowe masło orzechowe! Ja przepadłam Makro dodatkowo jest bardzo przyjazne, a zawartość białka może śmiało konkurować z tradycyjnymi batonami białkowymi. Sztanga jest teraz moim numer jeden z batoników od ZmianyZmiany! Polecam całym serduchem.

100/10!


AGENT COOPER - Kiedyś zarzekałam się, że nie znoszę kawy w słodyczach. Smaki jednak się bardzo zmieniają i teraz z wielką chęcią sięgam po kawowe smakołyki. Tutaj batonik odpowiada jednej filiżance espresso i serio po zjedzeniu tego cuda ma się moc (mam tę moc, mam tę mooooooc!). Po otworzeniu pachnie obłędnie, niczym świeżo mielona kawa arabica, którą uwielbia moja babcia i sama mieli. Konsystencja jest bardziej miękka niż Sztanga i ten baton wręcz rozpuszcza się w ustach. Smakuje bosko, a kawa ze Starbucks może się przy nim chować ;) 
Dla mnie to kolejny hit, do którego będę wracała!

100/10


Osobiście dla mnie są to najlepsze batony od ZmianyZmiany jakie miałam okazję jeść i na 100% zagoszczą w moim stałym menu. Jeśli jeszcze ich nie jedliście to koniecznie to nadróbcie bo warto! Pycha :)

poniedziałek, 17 września 2018

Omlet niczym sernik

Gdybym miała wybierać moje ulubione ciasto to chyba postawiłabym na sernik. Kocham brownie, kocham szarlotkę czy ciasto drożdżowe mojej babci, ale jednak w moim sercu miejsce pierwsze w hierarchii ciast będzie zarezerwowane dla sernika! Sernik na zimno, sernik owocowy, czekoladowy, karmelowy, orzechowy, krakowski, gotowany, z bezą czy na cieście kruchym, rodzai jest masa i każdy smakuje dla mnie obłędnie :) Dziś jednak nie przepis na sernik, a na omlet, który smakuje dokładnie jak delikatny i puszysty serniczek. To takie ciasto z patelni, które robi się w niecałe 10 minut! Dodatkowo mój omlet jest ultra słodziutki, a przy tym ma mało kalorii i dużo białka. Użyłam do jego wykonania erytrolu, który nie ma kalorii, a posiada słodki smak :) Super alternatywa dla białego cukru.
 Komu narobiłam smaka? ;) Zapraszam po przepis!


Przepis /(1 porcja)/:

2 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
30 g mąki pszennej pełnoziarnistej
100 g twarogu
szczypta cynamonu

1. Wszystkie składniki umieszczamy w misce, a następnie blendujemy na gładką masę o konsystencji jogurtu lub śmietany.
2. Patelnię dobrze rozgrzewamy (ja używam teflonowej, ale jeśli takiej nie macie użyjcie dowolnego oleju)
3. Masę przelewamy na patelnię, zmniejszamy ogień i smażymy naszego omleta pod przykryciem aż się zetnie.
4. Gdy się już zetnie przewracamy go na drugą stronę dużą łopatką.
5. Trzymamy go z drugiej strony jeszcze ok. 3-4 minutki, a następnie zdejmujemy z patelni i zajadamy z ulubionymi dodatkami.



Smacznego!

piątek, 14 września 2018

Mój wegetariański jadłospis (33)

Witam się z Wami w kolejny piątek :) Oczywiście jak co piątek mam dla Was mój dzienny jadłospis. Jesień wkroczyła do mojego menu pełną parą i jeśli mam być z Wami szczera to dynię jadam chyba codziennie :D Moja skóra szybko łapie odcień pomarańczowy więc wyglądam śmiesznie bo jak marchewka lub własnie dynia ;) Też tak macie? Z czego najbardziej cieszycie się tej jesieni? Co jest Waszym zdaniem najsmaczniejsze o tej porze roku? Dajcie znać w komentarzu!

Ten jadłospis pochodzi z bardzo zabieganego dnia kiedy nie miałam za bardzo czasu na gotowanie i jedzenie. Należę do tych osób, które jak mają jakieś zajęcie to kompletnie zapominają, że trzeba coś zjeść. Tak więc jest na szybko, ale myślę, że i tak ciekawie :) Zapraszam do przeglądania!

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej.


Rano nie miałam za bardzo apetytu, a że musiałam wyjść to nie chciałam obciążać żołądka czymś ciężkostrawnym, a więc padło na pół pieczonej dyni, pomidorki (których potem jeszcze dużo podjadłam :P) i serek wiejski z pomidorem suszonym z czosnkiem i bazylią od Vivio. Gdybym miała wybrać moją ulubiona przyprawę to zdecydowanie byłaby to właśnie ta!


Na drugi posiłek zjadłam kolejny serek wiejski tym razem z sosem o smaku czekolada-kokos, pięknymi brzoskwiniami oraz batonikiem mini Cadbury Crunchie, którego recenzja wkrótce na blogu :)


Na ostatni posiłek znów poratowałam się serkiem wiejskim (cóż...powiedzieć, że jestem od nich uzależniona to zdecydowanie zbyt mało :D) wymieszałam go z cynamonem i dodałam do trochę płatków Nestle Shreddies, które moim zdaniem są pyszne. Dodatkowo mam tutaj znowu soczyste i piękne brzoskwinie, a jako słodki dodatek mix orzechów (pekan i brazylijskie) oraz pół paczki czekoladek Nestle Munchies.

Trochę bez ładu i składu ten jadłospis, ale tak to jest jak cały dzień jest się w biegu ;) Też tak czasem macie? 

Tymczasem życzę Wam miłego weekendu!

środa, 12 września 2018

Tunnock's Milk Chcolate Caramel Wafer

W tą środę przygotowałam dla Was kolejną recenzję smakołyka ze sklepu Dealz, który stał się chyba teraz moim ulubionym sklepem :P Zaglądam tam jednak dosyć rzadko, bo gdybym pojawiała się tam częściej to chyba wydałabym wszystkie oszczędności, a i tak pewnie nie udałoby mi się wszystkiego przejeść :D

Skusiłam się na słynne szkockie wafelki z karmelem i czekoladą czy coś a'la nasze kultowe Grześki. Dostępne są one w opakowaniu zbiorczym po 6 sztuk i każdy jest inwidualnie zapakowany, a więc super opcja dla takich osób jak ja. Czy wafelki Tunnock's pobiją nasze Grześki? Tego dowiecie się w recenzji!


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie bardzo rzucające się w oczy bo takie oldschoolowe i kojarzące się z czasami kiedy moi rodzice jeszcze nie mieli mnie w planach ;) Ja karmel bardzo lubię, wafelki też, a więc skusiłam się na nie, bo za 6 sztuk zapłaciłam tylko 5 zł, a więc spróbować nigdy nie zaszkodzi. Jak już pisałam we wstępie, wafelki są oddzielnie zapakowane co dla mnie jest ogromnym plusem. Są spore, grube, ale zaskakująco lekkie, a z doświadczenia wiem, że te lekkie wafelki niestety bywają gorsze w smaku.

Po otwarciu pachniały średnio i mało zachęcająco. Wyraźnie czułam tanią czekoladę i sztucznawy aromat karmelu. Po przekrojeniu wafelek w ogólnie nie chrupał, a był bardziej jak guma. Wafle dosłownie nasiąknęły tym karmelem i ich konsystencja pozostawiała wiele do życzenia. Smak? No cóż...mega słabizna :P Nasze Grześki to poezja, a to to tanie wafle na wagę :P Karmel słaby, wafle słabe i czekolada słaba. Nic mnie w nim nie powaliło, jego jedzenie nie sprawiało mi przyjemności, a wszystko to podzielała moja rodzinka, bo nie smakowało nikomu. Wam też odradzam i lepiej zainwestować w pysznego i naszego krajowego Grześka!


Podsumowując:
2/10
Cena - 5 zł Dealz
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 10 września 2018

Paszteciki z groszku o smaku pizzy

Na dzisiejszy poniedziałek przygotowałam dla Was pyszne i mega proste paszteciki z groszku, które możecie śmiało zabrać ze sobą do szkoły czy pracy w swoim lunchbox'sie. Są bardzo sycące, pełne białka i oczywiście pyszne! Z doborem przypraw można śmiało eksperymentować, ale ja postawiłam na coś co wszyscy lubią - pizzę! :D Zdrowa pizza w formie proteinowych pasztecików? Biorę w ciemno :) Do tego przepisu nie potrzebujecie wiele składników, bo jedynie 4, które na 100% macie w swoim domu :) Łapcie przepis i nie zwlekajcie z robieniem - warto!


Przepis /na 6 pasztecików (1 porcja)/:


1 łyżeczka proszku do pieczenia
240 g groszku z puszki (cała puszka)
1 jajko



1. Groszek dokładnie odcedzić i przepłukać pod zimną wodą.
2. Groszek przełożyć do miski/garnka, dodać jajko, przyprawę i proszek do pieczenia, a następnie wszystko dokładnie zblendować na gładką (ale nie zupełnie) masę. Ja lubię zostawić kilka ziarenek groszku aby mi chrupało ;)
3. Masę przełożyć do kokilek i wstawić do nagrzanego piekarnika na 160 stopni (termoobieg).
4. Piec ok. 20 minut, ale polecam sprawdzać bo mogą się przypalić! Każdy piekarnik jest inny i inaczej piecze :)
5. Wyjąć i przestudzić, a następnie zajadać!



Smacznego!


piątek, 7 września 2018

Mój wegetariański jadłospis (32)

I jak tam po powrocie z wakacji do szkół i pracy? Przeżyliście? ;) Moja siostra niby się nie cieszyła, ale jak zobaczyła się z koleżankami to stwierdziła, że chyba nie będzie tak źle i jakoś to zniesie - jeszcze tylko 288 dni do wakacji! :D

Dziś jak co piątek mam dla Was mój dzienny jadłospis, ale tym razem jest on stworzony z udziałem produktów marki Vivio, które możecie zakupić w sklepie Coś dla zdrowia :) Jeśli jeszcze nie znacie tego sklepu to koniecznie wpadnijcie do mojego poprzedniego postu o Vivio!
Nie da się ukryć, że jesień już nadchodzi wielkimi krokami i trzeba będzie się pożegnać z najpiękniejszą porą w roku czyli Latem :( Szkoda, bo nie będzie już takiego warzywno - owocowego urodzaju, ale i jesień daje nam piękne dary...w tym moja ukochaną dynię! Znowu będę chodzić cała pomarańczowa od beta-karotenu :P Nie przedłużam już i zapraszam do jadłospisu:)

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej.


Mój tato pracuje w nocy, a więc wracając rano przywiózł mi ekologiczną dynię hokkaido, którą bez zastanawiania upiekłam w całości! Nie było opcji abym nie zjadła jej na pierwszy posiłek, bo to była moja pierwsza dynia w tym roku :) Zjadłam ją całą (ok. 1 kilograma) w towarzystwie serka wiejskiego z suszonymi pomidorami z czarnuszką i czosnkiem niedźwiedzim Vivio oraz orzechami laskowymi Vivio aby dodać sobie zdrowych tłuszczy :) Py-cha!


Później postawiłam na mój ulubiony klasyk czyli kaszę jaglaną :) Tutaj mam kaszę z odżywką białkową o smaku ciastek maślanych. Ponadto mam tutaj masę dodatków do niej bo pojawiło się jabłko (które było większe od mojej głowy :P), orzechy włoskie Vivio i orzechy laskowe Vivio, a jako słodki element wegańskie czekoladki :)


Na koniec dnia postawiłam na moje ulubione owoce czyli brzoskwinie :) Dodatkowo mam tutaj pół kostki twarogu z sosem czekolada-kokos oraz batonika Cadbury Picnic.

To by było na tyle :) Mam nadzieję, że mój jadłospis Wam się podoba! Życzę Wam miłego weekendu i mam nadzieję, że będzie tak wspaniały jak mój bo jadę z rodzinką do Wrocławia! 

środa, 5 września 2018

Burgery, Boczek Pieczeń Bezmięsnymięsny

Witam się z Wami w środę! Dziś mam dla Was ostatnią już recenzję produktów od chłopaków z Bezmięsnymięsny :) Testowałam już dla Was roślinne kiełbasy oraz dania na grilla, które swoim wyglądem i smakiem oszukałyby nie jednego mięsożerce! Jedne były dla mnie smaczniejsze, inne mniej, ale po przetestowaniu tamtych produktów doszłam do jednego i bardzo istotnego wniosku - chłopaki nie żałują pikanterii, a że ja praktycznie nie używam ostrych przypraw to większość była dla mnie zbyt ostra :D Dania są aromatyczne i to się bardzo ceni :) Widać, że robią to z serduchem aby przekonywać ludzi do roślinnej diety :) Dziś recenzować będę burgery, boczek i pieczeń czy trzy dania/potrawy, które najbardziej mnie ciekawiły! Jak wypadły? Tego dowiecie się po przeczytaniu recenzji! Zapraszam :)





Składy:




BURGERY - Roślinne burgery opanowały cały świat i zajadają się nimi niemal wszyscy ;) Nawet w knajpkach z tradycyjnymi burgerami można dostać warzywną wersję co bardzo mnie cieszy! Te tutaj są na bazie białka pszenicy, a więc swoją teksturą i konsystencją bardzo przypominają mięso. Są one bardzo hojnie zamarynowane, a ich aromat jest bardzo intensywny, a w czasie smażenia tylko się pogłębia. Od razu zdradzam, że na zimno nie smakują tak dobrze jak po usmażeniu! Gdy podda się je temperaturze zyskują na smaku i to bardzo. Wszystko jest świetnie, ale niestety znów okazały się dla mnie za ostre :( Po zjedzeniu dwóch tak mnie paliło, że znów poszło pół butelki wody na raz jak w przypadku kebaba :P Ogólnie bardzo, ale to bardzo na plus (szczególnie konsystencja), ale raczej dla miłośników pikantnego jedzenia.

7/10



PIECZEŃ - Pieczeń bardzo kojarzy mi się z świętami Wielkanocy, bo moje babcie zawsze takie serwują (oczywiście nie wege :P), a moja rodzinka się nimi zajada. Czekam na dzień kiedy się nawrócą i podadzą coś wegańskiego :D Ta tutaj oczywiście wegańska jest i świetnie nadaje się nie tylko na święta ;) Ja próbowałam jej na zimno na chlebku i muszę Wam powiedzieć, że była smaczna. Struktura znów na plus, bo bardzo ''prawdziwa'' i nawet mój tata dał się wrobić na początku. Smak bardzo ziołowy, słonawy i przyjemny. 

7/10


BOCZEK - To zdecydowanie produkt od Bezmięsnymięsny, na który czekałam najbardziej! Wygląda i pachnie jak prawdziwy, a więc było trochę obaw, ale i jednocześnie ekscytacji. Trochę mnie to na początku bawiło, bo ja nigdy nie lubiłam prawdziwego boczku, ale po przejściu na wegetarianizm bardzo polubiłam się z wędzonymi aromatami, a więc strasznie chciałam tego cuda próbować. Jadłam go w dwóch wersjach - na zimno i na ciepło i zdecydowanie wege boczuś z patelni wygrywa! Co prawda nie jest taki chrupiący jak ten tradycyjny, ale smakiem mało mu odbiega ;) Wyraźnie wędzony, słonawy i idealny jako dodatek do sałatki - sprawdzone! Ale według mnie i tak nie pobije boczku z wędzonego tofu :D Mimo tego warto spróbować i śmiem stwierdzić, że to najlepszy produkt od chłopaków z Bezmięsnego mięsnego!

9/10


Mam nadzieję, że moje recenzje pomogą Wam w zdecydowaniu się nad tym co chcielibyście zamówić od chłopaków :) Wspierajcie roślinne jedzonko i dbajcie o nasza planetę, swoje zdrowie i go vege! :)

poniedziałek, 3 września 2018

Pyszności od Vivio ze sklepu Coś dla zdrowia!

Witam się z Wami we wrześniu! Nowy miesiąc, dla wielu z Was nowy rok szkolny, a więc to idealna okazja aby pozmieniać coś w swoim życiu :) Ja jako propozycję zmiany proponuję Wam zmienić trochę swój styl odżywiania i zainwestować w produkty, które odżywią nasze ciało i mózg przed nowym działaniem! Pomoże mi w tym firma Vivio i sklep Coś dla Zdrowia, która razem ze mną przygotuje dla Was porcję motywacji do zmian w swoim żywieniu. Współpracując z tą firmą będę miała dla Was trzy przepyszne przepisy oraz trzy zdrowe jadłospisy, które przydadzą się w wirze roku szkolnego i innych obowiązków :) Mam nadzieję, że cieszycie się tak samo jak ja! :D

W mojej paczuszce znalazły się same smakołyki, które ułatwią zdrowe odżywianie nawet największemu łakomczuchowi ;) Trzeba przyznać, że w każdym z nas dżemie taki prawdziwy ciasteczkowy potwór, który tylko czeka aby dorwać się do zapasów słodyczy :) No bo przecież jak im odmówić? Słodkie...nasz mózg uwielbia cukier! Połączenie węglowodanów z tłuszczami to coś co nasz mózg kocha dlatego właśnie my tak lubimy zajadać słodycze. Ja jednak będę miała dla Was sześć inspiracji z produktami Vivio, które uchronią Was od napadu na słodkości!




Orzechy i nasiona to bardzo ważny element KAŻDEJ diety i nie powinni stosować jej tylko weganie czy wegetarianie. Każdy z nas, nawet na tej diecie tradycyjnej, powinien jadać orzechy/nasiona/pestki codziennie! Posiadają one kwasy omega-3 (szczególnie siemię lniane, chia i orzechy włoskie), zdrowe tłuszcze, sporo białka no i są wyśmienitym zamiennikiem słodyczy! No i chyba nie muszę pisać jakie są dobre? ;)


Erytol to naturalny słodzik, który nie posiada kalorii a jest dosyć słodki. Oczywiście trzeba go użyć więcej niż cukru, ale myślę, że nawet największemu miłośnikowi kawy z cukrem ta z erytrolem zasmakuje ;) Ja używam go bardzo często! Dodatkowo aromaty są idealnym sposobem na zmniejszenie ilości cukru. Te ze sklepu Coś dla zdrowia są na bazie stevii czyli posiadają słodki smak, ale nie mają cukru i kalorii - dla mnie bomba! A dodatkowo w sklepie jest ich ogromny wybór smaków i każdy znajdzie coś dla siebie :)


A co z daniami wytrawnymi? Tutaj przydają się przyprawy :) Ja osobiście nie wyobrażam sobie dnia bez różnych przypraw. Curry, bazylia, oregano, pieprz, wędzona papryka, słodka papryka...mogę wymieniać w nieskończoność bo moje zapasy przypraw są dosyć bogate. W sklepie Coś dla zdrowia znajdziecie OGROM wszelakich przypraw - tych z lepszym składem i tych z gorszym. 


To byłoby na tyle, a my widzimy się już w piątek z pierwszą inspiracją na jadłospis! :)