środa, 31 października 2018

Surowe batoniki Lifefood PLUS

Na ostatni dzień października, który niestety jest już iście jesienno-zimowy mam dla Was recenzję batoników Lifefood PLUS czyli batoników na bazie daktyli z dodatkiem słynnych ''super foods'', które w świecie fitness i zdrowego odżywiania są bardzo znane i cenione :) W ofercie marki macie dostępne 5 smaków, a ja do testów dostałam 3, które postaram Wam się opisać najlepiej jak potrafię! A nóż jakiś Was zainteresuje? ;)

Jeśli jednak batony z stylu ''super foods'' Cię nie interesują to zapraszam do poprzedniej recenzji z klasycznymi wersjami smakowymi batoników od Lifefood! Wariacji smakowych jest wiele, a więc każdy znajdzie coś dla siebie! Post znajdziesz tutaj :)



Składy:




ORZECH BRAZYLIJSKI + GUARANA - To batonik z dawka naturalnej energii czyli guarany! Ja osobiście nie stosuję żadnych stymulantów takich jak kawa czy energetyki, ale wiem, że niektórzy bez takiego zastrzyku energii nie wyobrażają sobie wstać rano z łóżka czy wyjść z domu :) Tai batonik to super opcja dostarczenia sobie naturalnego ''kopniaka'' :) Tutaj mamy kompozycję orzechów brazylijskich, daktyli migdałów, kokosa oraz sproszkowanej guarany właśnie. Po otwarciu pachniał dziwnie, bo tak troszkę wytrawnie. Może zabrzmi to dziwnie, ale dla mnie ten zapach był bardzo podobny d wędzonego aromatu sera czy tofu :D Batonik był pełen kawałków orzechów, a w smaku bardzo intrygujący. Czułam słodycz daktyli, ale ten dodatek guarany wszystko jakby zaostrzał  powstała mieszanka słodko-wędzona :P Nawet smaczny, intrygujący, ale nie mój ulubiony :)

6/10


JAGODA+QUINOA - Jakoś nie po drodze mi z komosą ryżową, a szkoda, bo jest ona bardzo zdrowa i wprost stworzona dla osób niejedzących mięsa. Nie przepadam za jej smakiem i konsystencją, ale taką ''dmuchaną'' bardzo lubię, a własnie taka jest obecna w tym batoniku. Baton prócz komosy ma też w składzie daktyle, pestki słonecznika, jagody, nasionka chia oraz skiełkowaną kaszę gryczaną - samo zdrowie! Po otwarciu od razu zachwyciłam się jego pięknym kolorem, ale rozczarował mnie troszkę zapach, bo nie było słodyczy, a raczej nijaki kwasek. Batonik był bardzo twardy, ale nie aż tak twardy aby połamać na nim zęby ;) A jak w smaku? Ponownie bardzo fajnie, ale tym razem brakło mi słodyczy. Jest bardziej kwaskowy niż daktylowy. Wiem, że wielu z Was to własnie będzie odpowiadało, ale ja jednak preferuję daktylowe ulepki :D Słonecznika i chia jest ogromna ilość więc podczas jedzenia ciągle coś nam chrupie. Fajny, ale znów nie jest to moja ulubiona wersja smakowa.

6/10


BANAN+JAGODY ACAI - Jagody acai to ostatni hit internetu! Działają świetnie na odchudzanie, są bogate w witaminę C i E oraz zawierają wiele cennych minerałów. Polecane są nie tylko jako dodatek do codziennego jadłospisu, ale i też jako element naturalnych kosmetyków. Tutaj mamy połączenie suszonych bananów z tymi oto jagodami, które moim zdaniem jest strzałem w dziesiątkę! Dodatkowo ten owocowy mix dopieszczono mieszanką orzechów oraz uwaga - proszkiem z buraka! Samo zdrowie :) Ten batonik był najsłodszy z całej trójki, ale moim zdaniem był też najsmaczniejszy. Wyraźnie było czuć banana, który dzięki suszeniu stał się jeszcze bardziej słodziutki :) Orzechy ponownie były w sporych kawałkach i fajnie chrupały. Dla mnie przepyszny i bardzo chętnie do niego wrócę!

10/10


A Wy, którego najchętniej byście zjedli? Dajcie znać w komentarzu! :)

poniedziałek, 29 października 2018

Orzeszki z ciecierzycy IDEALNE!

Obiecałam Wam przepis na moją wersję orzeszków/chrupek z ciecierzycy i oto jest! Teraz jest moda na tego typu przekąski, a w internecie roi się od różnych wersji ;) Na słodko, na ostro, na słono czy bez żadnych dodatków...każdy może eksperymentować jak mu się żywnie podoba i to w tej przekąsce jest piękne :) Dodatkowo przekąska taka jest pełna błonnika, białka i oczywiście jest w 100% wegańska oraz bezglutenowa. Ja osobiście przepadłam i teraz przygotowują różne wersje przynajmniej raz w tygodniu :) Taką chrupiąca ciecierzycę możecie jeść solo, posypać nią sałatkę, zupę albo śmiało zabrać do kina zamiast popcornu! Wyjdzie taniej, zdrowiej i moim zdaniem dużo pyszniej :) Kto chętny za przepis? Zapraszam!


Przepis /(2 porcje)/:

1 słoiki ciecierzycy (koniecznie ciecierzyca ze słoika!)
Ulubione przyprawy (ja najbardziej lubię z przyprawą do kurczaka)


1. Dzień wcześniej płuczemy naszą ciecierzycę ze słoika pod zimną wodą, dokładnie pozbywamy się aquafaby i pozostawiamy ją do kompletnego wyschnięcia. Następnie osuszamy ją jeszcze ręcznie papierem ręcznikowym (taki kuchenny :)) i pozbywamy się osłonek z ciecierzycy, bo one nie są smaczne po upieczeniu.
2. Osuszoną i oczyszczoną ciecierzycę przyprawiamy i wstawiamy na całą noc do lodówki aby przyprawy dobrze przegryzły się z naszą ciecierzycą i wszystko nabrało głębokiego aromatu.
3. Na drugi dzień pieczemy ciecierzycę w piekarniku nagrzanym do 150 stopni (termoobieg) przez 15-20 minut (ale sprawdzamy bo chyba nie chcemy kamieni! Wszystko zależy od piekarnika.).


Smacznego!


piątek, 26 października 2018

Mój wegetariański jadłospis (39)

Zima chyba idzie do nas bardzo szybko, bo drastycznie spadła temperatura i niestety zrobiło się zimno :( Jak jeszcze niecałe dwa tygodnie temu chodziłam na zajęcia w krótkim rękawie to tak teraz muszę ubierać bluzę lub gruby sweter :/ Cóż, wiadomo, że było to nieuniknione (w końcu w tą niedzielę zmieniamy czas na zimowy!), ale nie pogardziłabym jeszcze miesiącem ciepłej aury :) Teraz przed nami listopad, chyba najmniej lubiany przeze mnie miesiąc, bo bardzo ponury i deszczowy. Oby w tym roku nie był brzydki! :)

Jak co piątek mam dla Was mój jadłospis. Wiem, że obiecałam Wam ''pudełkową'' wersję tego postu, ale ostatnio wypadało tak, że nie miałam kompletnie czasu w dni kiedy jestem poza domem. Następny, czterdziesty post z tej serii już będzie pudełkowy i mam zamiar przygotować coś co powinno Was zainspirować do tworzenia lunchbox'ów! Tymczasem zapraszam na dzisiejszy post! :)

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a później moja ulubiona herbata o smaku grzańca. Następnie wybrałam się na spacer.


Na pierwszy posiłek zrobiłam sobie aromatyczną i rozgrzewającą zupę. Była ona w 100% wegańska i bardzo sycąca! Zawierała w sobie pomidory, cukinię, pieczarki, płatki drożdżowe i tonę przypraw :) Zawsze mówiłam, że nie lubię zup, ale chyba zmienię zdanie ;) Jakoś teraz często je jadam i powiem jedno - NOWA MIŁOŚĆ! Jeśli jesteście chętni to mogę przygotować przepis na tą zupę :) Dajcie znać w komentarzach! Dodatkowo zupa podana była z czarnym sezamem ze sklepu cosdlazdrowia.pl :)

UWAGA - Do końca października macie zniżkę na zakupy w tym sklepie z kodem RANOLEPIEJ


Na drugi posiłek trochę akcenty zimowego, bo pojawiły się mandarynki ;) I muszę przyznać, że trafiłam na wyjątkowo smaczne! Dodatkowo mam jeszcze śliwki, serek wiejski z syropem czekolada-karmel i wegańskiego batona proteinowego Sztanga od ZmianyZmiany, którego recenzję znajdziecie tutaj :)


Na ostatni posiłek postawiłam na mojego sprawdzonego klasyka - budyń jaglany. To idealna opcja przed snem bo nasyca, ale nie obciąża żołądka. Tutaj wersja z białkiem o smaku brzoskwinia-biała czekolada podany z masłem orzechowym waniliowym i pokruszonym orzechem włoskim (dla omega-3). Dodatkowo mam jeszcze jedno spore jabłko od zaprzyjaźnionego sprzedawcy na ryneczku oraz pasek jednej z moich ulubionych czekolad - Milka Peanut Caramel.

To by było na tyle ;) Życzę Wam udanego weekendu i pamiętajcie przestawić zegarki! :D

środa, 24 października 2018

NutWhey solony karmel Allnutrition

Już jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja truskawkowego NutWhey'a od Allnutrition, na którą serdecznie Was zapraszam :) Dziś czas na drugi  nowych smaków tego popularnego smarowidła - solony karmel! Co jak co, ale smak słonego karmelu podbija cały świat i wcale się temu nie dziwię, bo combo słodkiego karmelu z solą jest niesamowite i bardzo wciągające :) Ja osobiście uwielbiam i cieszę się, że powstaje coraz to więcej smakołyków o tymże smaku. Jak wypadł NutWhey w tym wariancie smakowym? Będzie lepszy niż truskawkowy? Zapraszam do recenzji! :)


Skład:


Wygląd i smak: Opakowanie identyczne jak w wersji truskawkowej różniące się jedynie kolorem i grafiką na etykiecie - tutaj mamy niebieski kolor z karmelowymi kostkami, które od samego patrzenia powodują ślinotok ;)

Po otwarciu rozczarował mnie kolor, bo zamiast być pięknie karmelowy to okazał się bardzo nijaki, beżowo-szary i szczerze mówiąc niezbyt apetyczny. Wyglądał trochę jak tani pasztet, a nie jak krem karmelowy :P Zapach również pozostawiał wiele do życzenia, bo cóż...dla mnie ten krem śmierdzi sztucznością, słodzikiem i nutką soli. Te nuty aromatyczne nie zapowiadały nic dobrego, ale skoro już go mam to głupio byłoby się zniechęcić i nie spróbować! Konsystencja bajeczna, lekko kleista, ale smarowna i zwarta. Smak? Tutaj pozytywne zaskoczenie! Może nie zapowiadało się smacznie, ale na koniec skończyło się jak w filmie z happy endem :D Krem okazał się bardzo karmelowy i bardzo słony! Nutę soli wyraźnie czuć i to właśnie ona podkręca karmelkową słodycz. Szczerze mówiąc nie pobił on truskawkowego, który swoim smakiem przypomina mi słodkości z lat ''za dzieciaka'', ale i tak jest bardzo smaczny i moim zdaniem warty spróbowania :) Punkty odejmuję za brzydki kolor i dziwny zapach, ale reszta jest ok!


Podsumowując:
8/10
Cena - 39, 99 zł sklep SFD.pl
Czy kupię ponownie? - Raczej tak

poniedziałek, 22 października 2018

Garbanzo baked chickpea bites

Jesień to idealna pora na owinięcie się grubym kocem i nałogowe oglądanie filmów czy seriali ;) Nie bez powodu na ten sezon wypuszczają nowe propozycje! Ja nigdy fanką seriali nie byłam, ale dobry film bardzo lubię obejrzeć, a jeszcze bardziej lubię do niego coś pysznego przekąsić! Nie należę do osób zajadających popcorn, bo go po prostu nie lubię, ale inne formy słonych (bo nie oszukujmy się, z filmem to one najlepiej smakują :D) przygarnę do swojego brzucha jak najbardziej!

Idealna opcją takich przekąsek są pieczone snaki od Garbanzo! Nie dość, że są pełne białka to mają wegański skład bez zbędnych polepszaczy :) Przekąski te są na bazie ciecierzycy, a że ciecierzyca po upieczeniu ma orzechowy aromat, to te snaki śmiało mogą zastąpić wysokokaloryczne orzeszki w panierkach! Występują one w trzech wersjach smakowych (wszystkie są wegańskie!) - Serowe, BBQ oraz słodkie chilli! Jak myślicie, które przypadły mi do gustu najbardziej? ;) Zapraszam do czytania!


Składy:




PIKANTNY SER - Nie przepadam za serowymi przekąskami, ale tuta serowy smak został uzyskany dzięki płatkom drożdżowym, a więc dużo przychylnie patrzyłam na ten smak. Płatki drożdżowe mają coś w sobie, że mogłabym je jeść nawet solo :) Po otwarciu pierwsze co poczułam to charakterystyczny aromat dla płatków drożdżowych i cebulkę z czosnkiem. Od razu na myśl przyszły mi chipsy o smaku fromage, które akurat bardzo lubię :) Chrupki z ciecierzycy miały fajny kształt i były idealnie wypieczone - nie za twarde, bardzo chrupiące i wciągające ;) Smak? Bombowy! Pikanterii nie wyczułam, ale dla mnie to i lepiej, bo nie lubię ostrych rzeczy. Serowy aromat był wyczuwalny, ale bardziej taki serowy jak w serach wegańskich (jeśli ktoś kiedykolwiek z Was jadł to wie o co mi chodzi ;)). Smaczne, pełne białka, mogę tak jeść!

10/10


BBQ - Nastawiłam się na ten smak najbardziej, bo BBQ samo w sobie UWIELBIAM! Często robię na bazie tego sosu marynatę do tofu i wychodzi bajecznie ;) BBQ świetnie sprawdza się jako dodatek do pieczonych warzyw (szczególnie korzeniowych!), a więc byłam pewna, że zakocham się w smaku tej wariacji smakowej. I jak wyszło? Tak jak przypuszczałam! Już po samym otwarciu czułam aromat BBQ, który nadawał wędzonej nutki. W smaku było wyraźnie czuć ''to coś'' co ma w sobie BBQ. Obawiałam się, że będą zbyt słone, ale nic podobnego - są idealnie doprawione i po prostu pyszne :) UWAGA - uzależniają! :)

10/10


SŁODKIE CHILLI - Tego smaku obawiałam się najbardziej, bo nie lubię ostrych rzeczy, a chilli kojarz się przecież z wypalającą pikanterią. Nawet wzmianka o tym, że to słodkie chilli mnie nie uspokajała, ale przecież kto nie ryzykuje ten nie zyskuje ;) Jak wpadły? Pysznie i o dziwo kompletnie nie ostro! Chrupki okazały się delikatne w smaku (nawet za bardzo!) i smakowały bardzo lekko słodko - kwaśnie. Zabrakło tutaj czegoś, ale nie wiem czego, bo w składzie widnieje spora dawka różnych przypraw.  Fajne, ale nie moje ulubione i z całej trójki to najmniej smaczna wersja. 

7/10


A Wy znacie przekąski od Garbanzo? Jeśli nie to koniecznie zajrzyjcie na ich stronę po więcej informacji! :)




piątek, 19 października 2018

Mój wegetariański jadłospis (38)

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda iście letnia! Temperatury bardzo mnie rozpieszczają, bo 25 stopni w słoneczku jest bez problemu :) Liście pięknie zmieniają kolor i można jeszcze cieszyć się spacerami! Ostatnio na praktyki szłam o godzinie 16.00 w krótkim rękawku bez żadnej bluzy czy kurtki, a więc miodzio - oby tak jak najdłużej :)

Dziś jak co piątek mam dla Was mój dzienny jadłospis ;) Znajdziecie w nim jeszcze trochę lata, bo mam tutaj pomidorki z babcinej szklarni, które dzięki jesiennemu słońcu jeszcze jako tako smakują. Oczywiście nie mogło też zabraknąć daru jesieni - jabłek i śliwek! Nadal męczę je i cieszę się póki są, bo potem człowiek znów będzie tęsknił i narzekał, że trzeba czekać ;) A jak u Was? Cieszycie się darami jesieni? A może robicie jakieś przetwory? Dajcie znać w komentarzu!

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a następnie trening.


Na pierwszy posiłek coś wytrawnego ;) Ostatnio (jak pewnie zauważyliście) bardzo lubuję się z wytrawnym pierwszym posiłkiem. Mam tutaj pół kostki serka capri posypanego suszonymi pomidorami, oliwki nadziane czosnkiem, pomidorki babcine, ogórka zielonego, paprykę oraz wafle kukurydziane. Pyszne i w sumie bardzo letnie danie :)


Na drugi posiłek musiałam postawić na coś bardzo szybkiego, bo musiałam wychodzić na zajęcia. Postawiłam na niezawodny serek wiejski (tutaj z sosem karmel-czekolada), do tego śliwki oraz batonik od Lifefood :)


Ostatni posiłek to prawdziwa uczta! Wróciłam bardzo głodna i zmęczona, a więc trzeba było się nasycić :D Mam tutaj budyń jaglany z białkiem o smaku brzoskwini z białą czekoladą podany z prażonymi pestkami dyni oraz prażonymi orzechami nerkowca. Dodatkowo mam ogromne jabłko, karmelowe ciasto, trzy pralinki z solonym karmelem od M&S (mega pyszne) i orzecha włoskiego oraz orzecha brazylijskiego.


To by było na tyle :) Życzę Wam udanego i cieplutkiego weekendu! 

środa, 17 października 2018

Tunnock's Caramel Log

Październik nie jest taki zły jak myślałam, a temperatury są dla mnie w łaskawe i nie marznę, bo ostatnio to nawet 25 stopni było więc cieplutko :D Dyni nadal zajadam na potęgę, ale niestety zaczynają się kończyć moje ukochane śliwki :( Chciałam sobie trochę pomrozić, ale kurczę...to nie to samo co świeży owoc ;)


Już jakiś czas temu na blogu pojawił się pierwszy produkt marki Tunnock's, którego recenzję znajdziecie tutaj. Niestety wypadł on bardzo słabo, a na samo wspomnienie o nim mam niesmak w ustach. Do tego koleżki długo się zbierałam, ale w końcu postanowiłam go otworzyć gdyż w środku głęboko wierzyłam, że nie może być tak źle jak przy klasycznym - przecież tutaj jest prażony kokos! Jak zatem wyszło? Tego dowiecie się w recenzji - zapraszam do czytania ;)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie ponownie intrygujące i wyróżniające się na tle dzisiejszych łakoci. Dla mnie ta szata graficzna jest ultra retro i kojarzy mi się z latami kiedy jeszcze nie było mnie na świecie.
Ten wafelek nie jest tylko połączeniem mlecznej czekolady z waflem i karmelem, bo wzbogacono go o prażonego kokosa. Ja kokos uwielbiam, podprażony jest super, ale jakoś nie byłam do końca do niego przekonana w zestawieniu z tym wafelkiem. Czemu? Bo klasycznego wspominam jako ciągnącego się i mało chrupiącego przeleżałego wafelka, a w połączeniu ze suchymi wiórkami kokosowymi (bo nie da się ukryć, że wiórki kokosowe suche są) jakoś mi to do siebie nie pasowało.

Po otwarciu Caramel Log'a byłam cała w kokosie. Nie dało się go normalnie otworzyć i dosłownie wszystko było w tych piekielnych wiórkach. Pachniał nawet przyjemnie, intensywnie prażonym kokosem z nutką karmelu. Ten zapach napawał mnie optymizmem, ale to nastawienie szybko zniknęło po pierwszym gryzie. Wafelek ponownie okazał się niedobry, gumowaty, mało chrupiący i ogólnie nie posiadał jakiegoś szczególnego smaku. Był jakby taki namoczony tym karmelem, który z karmelem miał mało wspólnego. Wiórki niby trochę naprawiały ten paskudny wafelek, ale to nadal za mało. Niby taka kultowa marka, a taka porażka smakowa :( Nie polecam!


Podsumowując:
3/10
Cena - 5 zł Dealz
Czy kupię ponownie? - Nie

poniedziałek, 15 października 2018

Surowe batoniki Lifefood

W końcu spróbowałam wszystkich batoników od Lifefood i mam dla Was recenzję klasycznych surowych batoników tej marki :) Osobiście kilka smaków próbowałam już wcześniej, ale było to dosyć dawno i podobno smak niektórych się zmienił :) W skład klasycznych raw batonów, które otrzymałam do testów wchodziły takie smaki jak: jabłkowy, czekoladowy, kokosowy, wiśniowy, z orzechami brazylijskimi, z orzechami laskowymi i karobem, buraczkowy oraz figowy. Z tego co się orientuję to jest jeszcze morelowy, ale tego nie otrzymałam do testów i będziemy musieli obejść się bez tego jednego smaku :) Batoniki te są na bazie orzechów, daktyli, rodzynek i innych bakalii. Oczywiście są w pełni wegańskie, bez cukru, bez glutenu i pełne składników odżywczych, które prócz wspaniałego smaku mają też pełno witamin i minerałów! Połączenie pożytecznego z przyjemnym :) Jesteście ciekawi, który smakował mi najbardziej? Którego warto kupić? Zapraszam do recenzji! :)



Składy:









JABŁKO - Uwielbiam połączenie jabłka z cynamonem, a więc ten batonik zapowiadał się bardzo ciekawie. Ten smak otrzymałam w wersji mini, co jest genialną opcją! Przecież nie zawsze mamy ochotę na całego batonika ;) Mała słodycz do plecaka, która uratuje przed nagłym skokiem głodu.

Po otwarciu batonik niestety nie pachniał jabłkiem ani cynamonem, a jedyne co wyczułam to bardzo słodki aromat daktyli. Uwielbiam daktyle, to takie naturalne krówki :) Batonik był dosyć twardy, ale w przyjemny sposób. Dodatkowo bardzo bogato obdarzono go w pestki słonecznika, co jest wielkim plusem bo lubię jak coś mi chrupie :) Jak ze smakiem? No rewelacji nie było, bo smakował lekko jabłkiem z cynamonem, a daktyle wszystko zdominowały swoją słodyczą. Nie mówię, że był niedobry, bo był smaczny, ale niezbyt adekwatny do nazwy. Więcej cynamonu proszę! I więcej suszonego jabłka!

6/10


KOKOS - Kokos to bardzo kontrowersyjny owoc/orzech, bo ma swoich ogromnych miłośników, ale i też osoby, które z całego serca go nie znoszą. Ja należę do tej pierwszej gruby, bo kokos i kokosowe łakocie UWIELBIAM! Ten smak również był w wersji mini. Po otwarciu tego batonika pozytywnie zaskoczyła mnie ilość wiórków kokosowych. Było ich bardzo, ale to bardzo dużo i w dużych kawałkach. Batonik wydzielał dużo naturalnych tłuszczy, co jest oczywiste w przypadku kokosa.

Smak? Mega! Bardzo soczysty, bardzo słodki i bardzo chrupiący od kokosa. Wiórki kokosowe (a raczej płatki) wręcz chrzęściły między zębami co dawało bardzo śmieszny efekt. Pyszny, bardzo wciągający i ultra kokosowy! Pycha :)

10/10


CZEKOLADA - Czekolada nie pyta, czekolada rozumie...i tak było w przypadku tego batonika ;) Bardzo czekoladowy, z czekoladowymi kropelkami w masie i dodatkiem orzechów w sporej i satysfakcjonującej ilości. Uwielbiam czekoladowe batoniki (co chyba można łatwo zauważyć w moich jadłospisach), a więc ten batonik od razu zdobył moje serce. Smakuje jak deserowa czekolada z orzechami, która przy jedzeniu wręcz rozpuszcza się w ustach i pozostawia orzechy do rozgryzienia. Dla mnie to czysty fenomen i jeden z moich ulubieńców od Lifefood!

100/10


Z ORZECHAMI BRAZYLIJSKIMI - Orzechy brazylijskie to chyba moje drugie ulubione orzechy. Są bardzo tłuste i posiadają sporo kalorii, ale z drugiej strony zawierają bardzo ważny pierwiastek selen oraz są pyszne! Jeśli miałabym porównać ich smak do jakiegoś produktu to stawiałabym na marcepan :) Więc jeśli lubicie te klimaty to coś dla Was! 

Po otwarciu znów pozytywnie zaskoczyła mnie ilość orzechów. Mała kosteczka była tak najeżona OGROMNYMI kawałkami orzechów, że aż ciężko było się powstrzymać aby od razu całej nie zjeść! To kolejny batonik od Lifefood, który był bardzo tłusty, ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. W smaku okazał się nieziemski! Bardzo słodki, bardzo chrupiący i z nutką marcepanu. Bardzo polecam, bo to nietypowy batonik tego typu!

100/10


FIGOWY - Połączenie daktyli i fig to bardzo ryzykowne combo, bo oba te suszone owoce są piekielnie słodkie. Tutaj właśnie mamy ich zestawienie, które zostało wzbogacone o orzechy nerkowca i migdały. Tego batonika dostałam już w normalnym rozmiarze, a im więcej tym lepiej nieprawdaż? ;) Po otwarciu od raz rzuciły mi się w oczy drobinki pesteczek suszonych fig. Nadają one fajnego efektu strzelania podczas jedzenia - coś jak strzelające cukierki, ale w dużo zdrowszej wersji. Batonik Lifebar figowy pachniał bardzo słodko, ale ja słodycze uwielbiam, a więc nawet tej naturalnej nadmiernej słodyczy się nie obawiałam. Jak wypadł? Smacznie, nawet bardzo, ale nie było to tak dobre jak wersje poprzednie :) Figowe pesteczki fajnie strzelały, orzechy cudownie chrupały, a daktyle i figi nadawały ogromnej i lekko krówkowej słodyczy. Dobry, ale nie najlepszy i dla mnie odrobinę nudny. 

7/10


BURAK - Ostatnio polubiłam się z burakami i jadam je bardzo często. Buraki są bardzo zdrowe i nie wiem dlaczego nie jadłam ich przez tyle lat! Jakoś wcześniej nie odpowiadała mi ich słodka nuta i nie wiedziałam co i ile tracę ;) To nowość smakowa w rodzinie Lifebar od Lifefood, która niedawno została właśnie wprowadzona do asortymentu i ich sklepu. Tutaj prócz słodziutkiego buraka mamy też pestki słonecznika, rodzynki i daktyle. Jakoś nie do końca jestem przekonana jeszcze do buraczanych słodyczy, ale dałam mu szansę! Czy się zawiodłam? ;) 

Absolutnie nie! Batonik okazał się pyszny, słodki, a burak idealnie komponował się z daktylami i rodzynkami. Dodatkowo miałam wrażenie, że słonecznik był lekko uprażony, co nadawało fajnej nutki smakowej. Pyszny i zaskakujący w jednym :) To idealna propozycja dla osób lubiących ciekawostki kulinarne!

10/10


WIŚNIA - Wiśnie to takie owoce, które lubię tylko w formie przetworzonej. Dżem wiśniowy to mój ulubiony, a suszone wiśnie bardzo lubię dodawać do domowej granoli. Jednak jeśli chodzi o surowe owoce...to ja podziękuję ;) Tutaj w batonie Lifebar mamy kompozycję daktyli, rodzynek, suszonych wiśni i mieszanki orzechów (migdały, orzechy nerkowca). Już po otwarciu wiedziałam, że będzie to słodko-kwaśny duet, bo suszone wiśnie nadawały kwaśnego aromatu całości. Po skosztowaniu przepadłam bo batonik okazał się boski! Poprzednie, które jadłam były bardzo słodkie, a ten to ideał dla osób, które bardzo słodkich rzeczy nie lubią. Pyszny i wręcz uzależniający :)

100/10


ORZECHY LASKOWE Z KAROBEM - Karob to super alternatywa dla kakao i w sumie częściej stosuję właśnie go do czekoladowych wypieków niż kakao. Karob nie dość, że jest mniejszym alergenem to dodatkowo jest też bardzo zdrowy i nawet lekko słodki w smaku. Ten batonik to kompozycja orzechów laskowych z karobem i daktylami, a więc taka zdrowa wersja Nutelli zamknięta w surowym batoniku :) Ten batonik był zdecydowanie najbardziej miękki ze wszystkich jakie testowałam. Wręcz rozpływał się w łapkach i ustach! Kawałki orzechów ponownie były ogromne, a nawet znajdowały się w całości (to lubię!). Smak tego batonika jest obłędny i stworzony dla każdego miłośnika karobu. Karob czuć tu wyjątkowo mocno i fajnie komponuje się z daktylami :) Pyszny, wręcz maślany...no bomba smakowa ;)

100/10


Ja widać powystawiałam wysokie noty, ale nie jest to bez przyczyny! Lifefood nie bawi się w owijanie bawełną i mydlenie oczu swoim klientom i starają się aby ich produkty były wykonane z jak najlepszych surowców oraz jak najlepiej jakościowo. Jeszcze nigdy nie jadłam surowych batoników z tak ogromnymi kawałkami orzechów! To chyba pierwsze surowe batoniki, które nawet mają je w całości ;) Pycha! Warto ich spróbować :)

piątek, 12 października 2018

Mój wegetariański jadłospis (37 )

Witam w ten cudowny piątek! Dla Was to początek wolnego weekendu, a dla mnie dzień pracy niestety :D Ale na szczęście idę robić to co mnie interesuje więc to osiem godzin leci jak z bicza strzelił ;) Jak co piątek mam dla Was mój wegetariański jadłospis. W tym jadłospisie pokażę Wam coś, co ostatnio odkryłam i totalnie się w tym zakochałam - pieczona ciecierzyca! Jest pyszna i banalnie prosta do zrobienia, obiecuję, że będzie na nią przepis :) Najfajniejsze jest to, że można kombinować z wariacjami smakowymi i przyznam, że ciężko się nią znudzić :)  Nie przedłużając już zapraszam na post!

Na czczo 4 szklanki wody niegazowanej, a później moja ulubiona herbata o smaku grzańca. Później też wpadł trening.

Po treningu na pierwszy posiłek mam pieczone chrupki z ciecierzycy w przyprawie do złocistego kurczaka, oliwki nadziane czosnkiem marynowanym oraz tona pomidorków papryczkowych. Dodatkowo w miseczce mam całego ogórka gruntowego z koperkiem i czosnkiem granulowanym oraz pół ogromnej i soczystej papryki.


Na drugi posiłek mam tradycyjnie serek wiejski z sosem Reese's oraz miskę owoców, w której znajdują się dwie brzoskwinie i jeden banan. Dodatkowo jako słodki element batonik Lifefood wiśniowy (recenzja tych batoników już w ten poniedziałek!).


Na ostatni posiłek mam kaszę jaglaną z białkiem o smaku Nutelli podaną z prażonymi pestkami dni (pycha!). Dodatkowo mam śliwki węgierki oraz dwa ciasteczka czekoladowe McVitie's Penguin.

To by było na tyle - mam nadzieję, że jadłospis Wam się podobał :) Następny postaram się przygotować z dnia kiedy idę do szkoły i biorę ze sobą lunch w pudełku :) Miłego weekendu!