środa, 20 marca 2019

Lindt Lindor Zimt-Koriander

Wiem, że się powtarzam, ale i tutaj wspomnę o tym, że Lindt to moja ulubiona marka czekolad. Niestety nasz rodzimy rynek nie jest zbyt bogaty i mamy mało wariantów czekolad więc muszę ratować się zakupami Lindt z Niemczech.  Podczas moich świątecznych łowów natknęłam się na Lindory o smaku cynamonu i kolendry. Nie znoszę kolendry, bo dla mnie smakuje jak mydło, ale cynamon to jedna z moich ulubionych przypraw więc zaryzykowałam i je zamówiłam. Ogólnie preferuję bardziej tabliczki czekolady od Lindt, ale i Lindorkami nie pogardzę ;) Nie każdy smak oczywiście jest smaczny, ale w tym tutaj pokładałam wiele nadziei. Jak wypadł? Zapraszam do czytania :)


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie jest prześliczne i wprost stworzone aby dać je komuś w prezencie. Lindt pokazuje nie tylko klasę w smaku ich wyrobów, ale i też w prezentacji :) Cynamon to jedna z moich ulubionych przypraw i lubię ją zarówno na słodko jak i na wytrawnie :) Tutaj wahałam się nad zakupem, bo bardzo nie lubię kolendry, ale cóż...miłość do Lindt oraz cynamonu wygrała.

Po otwarciu Lindory niczym nie różniły się od klasycznych mlecznych. Wyglądały identycznie i gdyby ktoś wymieszał je ze zwykłymi to poznałabym tylko po zapachu. Pachniały lekko ziołowo i z nutką cynamonu. Z jednej strony zaintrygował mnie ten aromat, ale z drugiej trochę przeraził, bo już wyobrażałam sobie posmak lukrecji czy anyżu :P Jednak po pierwszym gryzie moje obawy rozpłynęły się, bo smak niczym nie przypominał lukrecji :D Okazało się, że pralinki smakują jak te mleczne, ale z nutą cynamonu. Troszkę to było sztuczne, ale przyjemne. Pralinki oczywiście skrywały w środku tłuste nadzienie, ale mi ono nie przeszkadza i bardzo je lubię :) Nie trąciło margaryną, a raczej kremem czekoladowym - takim ganaszem czekoladowym. Pod koniec jedzenia pojawiał się chłodzący efekt i dawała o sobie znać ziołowa nutka, ale w subtelny i ciekawy sposób. 

Ogólnie bardzo smaczne, ale nie na tyle aby kupić je ponownie :) Cieszę się, że miałam okazję ich spróbować, ale gdy pojawią się za rok to raczej się nie skuszę.


Podsumowując:
7/10
Cena - 18,99 zł Allegro
Czy kupię ponownie? - Nie

7 komentarzy:

  1. Ciekawe skąd ta ziolowa nutka. Mam nadzieję, że nie wymyśla Lindorów o smaku lukrecji - brrr :o niezbyt niestety je lubie bo to nadzienie właśnie trąci mi margaryną, choć też czuję ten efekt chłodzenia o którym piszesz. Nie szaleję jednak za cynamonem i myślę że jakbym już miała wybierać to bym wzięła mleczne :) a już w ogóle najsmaczniejsze są dla mnie straciatella, to jedyny smak który naprawdę lubię ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ziołowa nuta zapewne z kolendry - przecież to zielsko jest :P Straciatelli nie jadłam, ale bardzo bym chciała :(

      Usuń
    2. Jeśli kiedyś bedziesz miala okazje spróbować to naprawdę polecam :)

      Usuń
  2. NIe jadłam i jakoś specjalnie mnie nie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby do spróbowania na raz ale właśnie ten raz byśmy chętnie spróbowały :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mialam podobne odczucia. Smakowalo mi, ale czy kupilabym ponownie - nie sadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też kiedyś nie znosiłam kolendry, ale odkąd rozsmakowałam się w kuchni meksykańskiej i tajskiej teraz już lubię :p Ale czekoladek z kolendrą bym się nie odważyła kupić, jak dla mnie zbyt dziwne połączenie, choć bardzo lubię Lindta :p

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.