sobota, 13 kwietnia 2019

Znikam

Cześć kochani! Może zdziwi Was moja decyzja, ale postanowiłam, że znikam z bloga i zawieszam jego działalność. Pisanie postów, zbieranie materiałów i przygotowania zajmują mi trochę czasu, a na chwilę obecną wolę go poświęcić na coś innego ;) Delikatnie mówiąc - wypaliłam się. Myślałam już o tym od dłuższego czasu i w końcu klamka zapadła i bloga zawieszam. 


Kiedy wrócę? Czy kiedykolwiek wrócę?
Nie wiem.
Zobaczymy jak to się tam moje sprawy w życiu potoczą :)
Mogę śmiało powiedzieć, że obecnie przenoszę się na Instagram, gdzie będziecie mogli śledzić to co się u mnie dzieje.
Bardzo dziękuję moim wszystkim obserwatorom i zaglądającym w to miejsce!
Bardzo dziękuję i może do zobaczenia (a raczej napisania ;)).

piątek, 12 kwietnia 2019

Mój wegetariański jadłospis (60)

W pracy niezły wycisk i cieszę się, że mam wolny weekend, bo akurat teraz pracowałam 3 dni pod rząd :/ Ale na szczęście weekend wolny :D Atmosfera jest luźna i przyjemna, a więc na razie nie mam nic do zarzucenia :) Powoli się uczę i jest coraz lepiej! Byle do przodu :)

Dziś mam dla Was mój jadłospis własnie z dnia (dokładnie wtorku) gdzie szłam do pracy. Ja pracuję na pół etatu, a więc akurat tego dnia była tylko 5 godzin w pracy i jedno pudełko mi absolutnie wystarczyło :) Jednak pewnie znajdą się też takie dni gdzie będę miała wyprawkę na cały dzień :) Nie przedłużam już i zapraszam do przeglądania! :)

Na czczo wypiłam wodę.


Na pierwszy posiłek miałam kaszę jaglaną (60g) ugotowaną z dodatkiem truskawek (150g)  i aromatem o smaku ciasteczek. Całość udekorowałam 1 truskawkom oraz w drugi pojemniczek zabrałam jeszcze więcej truskawek (200g) :D


Po powrocie z pracy zrobiłam sobie grzybową jajecznicę z ziemniakami :) Brzmi dziwnie ale było pyszne! Na łyżce oliwy usmażyłam warzywa na patelnie z grzybami leśnymi, cebulką i ziemniakami, a następnie dodałam 2 jajka i dalej smażyłam, aby dokładnie się ścięły (nie znoszę płynnej jajecznicy!) Do tego miałam też wafle gryczane z solą morską (30g) oraz ogromną paprykę czerwoną (230g).


Na ostatni posiłek miałam chrapkę na coś słodkiego :) Wpadł ryż basmati (100g) podany z serkiem wiejskim (150g) wymieszanym z odżywką białkową o smaku czekolada-wiśnia (20g) oraz z pastą czekoladową z orzechów ziemnych i kokosa (30g).

To by było na tyle :) Życzę Wam miłego i spokojnego weekendu!

środa, 10 kwietnia 2019

Lindt Creation Schwarzwälder Kirsch

Moja słabość do marki Lindt jest ogromna i moim ogromnym marzeniem jest spróbowanie jak największej ilość smaków i wariacji na temat ich czekoladowych słodkości. Gdy zobaczyłam wersję czekolady o smaku słynnego tort ''Czarny Las'' to nie mogłam jej odpuścić i jak najszybciej ją zakupiłam. Co prawda nie lubię płynnych owocowych elementów w mojej czekoladzie, ale dla tej musiałam zrobić wyjątek :) Uwielbiam połączenie wiśni i czekolady, a o to combo właśnie chodzi w torcie Czarny Las! Moja babcia robi wybitny Schwarzwälder Kirsch Torte, a więc myślałam, że czekolada będzie smakowała tak jak dzieło cukiernicze mojej babci :) Jak wypadło to w rzeczywistości? Zapraszam do czytania!


Skład:



Wygląd i smak: Opakowanie tej tabliczki jest przepiękne i w sumie kupiłam je też głównie dla niego :D Jak pisałam we wstępie - uwielbiam tort Czarny Las i wszelkie połączenie wiśni z czekoladą, a więc nie długo wahałam się nad jej zakupem. Obawiałam się alkoholowej wstawki, bo do tego tortu daje się hojnie alkoholu, ale na szczęście tutaj go nie znajdziemy brak :)

Czekolada składa się na mleczną czekoladę, sos wiśniowy, śmietankowo-kakaowy krem oraz kawałki kakaowego ciasta. Brzmi świetnie? Dla mnie tak! :D Po otwarciu czekolada pachniała wybitnie, bo wyraźnie czułam wiśnie i intensywne kakao. Po przełamaniu kostki, lekko wylewał się wiśniowy sos o pięknym kolorze. A jak ze smakiem? Nie zawiodłam się! Czekolada smakowała WYBITNIE! Idealne połączenie smaków, które trafiło w moje gusta. Smak wiśni i kakao to dla mnie ideał, a więc ta czekolada spełnia moje oczekiwania w 100%. Nie ma tutaj mowy o sztuczności, a jedyne do czego mogę się przyczepić to do kawałków ciasta, których mogłoby być więcej :) Nie pogardziłabym też gorzką bądź deserową czekoladą, ale w sumie obawiam się, że właśnie ten typ czekolad mógłby za bardzo zdominować smak nadzienia. Pyszna i warta spróbowania jeśli lubicie wiśnie z czekoladą :) Polecam! 


Podsumowując:
10/10
Cena - ok. 15,99 zł Allegro
Czy kupię ponownie? - Tak!

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Milka Mandel Karamell

Oficjalnie mogę Wam się pochwalić - zaczynam nowy etap w moim życiu i idę do mojej pierwszej w życiu pracy! Nie wiem jak to wpłynie na bloga i posty oraz ich jakoś, ale będę dawać z siebie wszystko aby blog nadal funkcjonował :) Na szczęście na razie będzie to praca na pół etatu, ale podobno po okresie próbnym mam szansę na cały :) Więcej nie zdradzę, ale liczę na Wasze kciuki!

Od dawna marzyła mi się nowa tabliczka Milki w wersji z migdałami i karmelem, ale na moje nieszczęście (a może szczęście?) nie pojawiła się w Polsce, a jedynie w krajach niemieckojęzycznych. Myślałam, że po kilku miesiącach od jej premiery w Niemczech pojawi się u nas, ale niestety nie i byłam zmuszona zakupić ją na Allegro, ale na szczęście cena wynosiła tyle ile u nas w sklepie :) Czy było warto? Tego dowiecie się w recenzji! Zapraszam do czytania :)


Skład:




Wygląd i smak: Opakowanie jak na Milkę oczywiście bardzo ładnie wykonane i wyjątkowo kuszące. Bardzo podoba mi się w dużych tabliczkach Milki, że praktycznie każdy smak ma unikalny kształt kosteczek czekolady :) Połączenie migdałów z karmelem wydawało mi się opcją idealną, a więc nawet długo nie musiałam się zastanawiać nad jej kupnem i gdy robiłam zamówienie z czekoladami Lindt, to i ta oto czekolada trafiła też do mojego internetowego koszyka :)

Po rozpakowaniu od razu rozczarował mnie zapach. Był bardzo mulący i ani trochę nie pachniał migdałami czy karmelem. Jedyne co czułam to cukier i coś jakby margaryna utarta z cukrem i kakao...no niezbyt powalające. Kostki łamały się bardzo ładnie, a w środku znajdowały się trzy warstwy otulone mleczną czekoladą - krem kakaowy, kawałki prażonych, karmelizowanych i lekko solonych migdałów oraz karmel.
Byłam bardzo podekscytowana jej spróbowaniem, ale cała radość i fascynacja prysnęły niczym bańka mydlana po pierwszym kęsie. Szczerze? Gdybym nie widziała opakowania, to w życiu bym nie powiedziała, że to Milka! Smakuje tanio, strasznie tanio i źle.Czekolada mleczna jak to Milka, ale reszta to istna porażka. Ten kakaowy krem smakuje tak jak pachnie czyli jak margaryna utarta z cukrem i kakao, migdały są twarde (normalnie trzeba uważać na zęby!) i bezsmakowe (gdzie one niby są solone?), a karmel nijaki i mulący. Nie spodziewałam się takiej porażki! Cóż...ledwo zmęczyłam 100 gramów, a resztę oddałam rodzince, której również nie smakowała. Odradzam i nie polecam! Zawód na całej linii.


Podsumowując:
4/10
Cena - ok. 12,99 zł Allegro
Czy kupię ponownie? - Nie

piątek, 5 kwietnia 2019

Mój wegetariański jadłospis (59)

Jak dobrze mieć dietetyka w rodzinie :D Moja kuzynka potraktowała mnie jak swojego pacjenta i profesjonalnie wyliczyła mi makro i mikro składniki w diecie. Dodatkowo też wyliczyła mi zapotrzebowanie i dała wskazówki co do mojej diety ;) Może uda mi się dzięki temu w końcu nabrać masy mięśniowej i być bardziej silną! Po całej analizie moich jadłospisów wyszło, że jem za dużo białka i za mało węglowodanów. Na szczęście tłuszcze były na dobrym poziomie :D Teraz będzie mi się ciężko przestawić na małą ilość (jak dla mnie) białka, ale lepiej nie przeciążać nerek i słuchać się osobistego dietetyka :D Pojawi się wiele zmian i mam nadzieję, że nowy styl food book'ów Wam się spodoba :)

Na czczo wypiłam wodę.


Na pierwszy posiłek ugotowałam kasze jaglaną z aromatem waniliowym (60 g kaszy) i podałam ją z twarożkiem grani (100g) wymieszanym z odżywką białkową o smaku caffee latte (10g) i podane z masłem orzechowym waniliowym (30g) oraz masa truskawek, które obecnie już smakują jak te letnie :)


Mam pozwolenie na 3 tabliczki czekolady w ciągu tygodnia, a więc tutaj jako przekąska wpadła Lindt Crunchy Nougat.


Na kolejny posiłek wpadło coś na wytrawnie, a mianowicie miska pyszności! Wszystko ułożone jest warstwowo - na samym dnie twaróg (100g), cała paczka warzyw na patelnię azjatyckich z Biedronki (450g), kapusta kiszona (300g) oraz prażone pestki dyni (40g). Dodatkowo mam chrupie pieczywo z dodatkiem dyni (30g).


Na ostatni posiłek - węglowodany aby dobrze się spało! Miałam tutaj całą saszetkę ryżu basmati (100g), twarożek grani (100g) wymieszany z odżywką białkową o smaku czekoladowym (10g) i podane z masłem orzechowym czekoladowym (30g).

W tym jadłospisie przekroczyło mi się znów białko, ale będę ciągle próbować wpasować się w idealne makro :D Masę dopiero zaczęłam, ale już widzę progres co do siły na treningach i oby tak dalej! Życzę Wam udanego weekendu :)

środa, 3 kwietnia 2019

Wawel Piernikowy ze śliwką oraz Czekoladowy z wiśnią

Cukierkowych postów ciąg dalszy ;) I chyba na ten czas ostatni od Wawela, bo obecne propozycje nie wydają mi się już interesujące. W okresie świąt Bożego Narodzenia pojawiły się oto te dwa cukierasy - piernikowy ze śliwką oraz coś a'la trufla z nadzieniem wiśniowym. Oba warianty smakowe wydały mi się bardzo ciekawe, a więc postanowiłam dać im szansę. Zakupiłam po trzy sztuki z każdego rodzaju i tego samego dnia zabrałam się za testy. Kupowanie takich cukierków na wagę jest o tyle fajne, że można sobie wziąć jednego cukierka i spróbować, a później wrócić po więcej, ale często zdarzają się stare, nieświeże i...z robakami! Więc jednak do nich podchodzę ostrożnie :P A Wy trafiliście kiedyś na takie wadliwe cukierki na wagę? Jestem bardzo ciekawa czy tylko ja mam takiego pecha ;) Tymczasem - zapraszam na recenzję!


Z WIŚNIĄ W CZEKOLADZIE - Uwielbiam połączenie wiśni z czekoladą, a więc gdy tylko zobaczyłam te cukierki, to chciałam je spróbować. Okazało się, że są to trufle nadziewane. Nie przepadam za truflami, ale akurat te z Wawelu są zjadliwe, a więc optymistycznie podeszłam do tych cukierków. Po rozpakowaniu pachniały lekko alkoholem i mega cukrową wiśnią. Mogłabym śmiało porównać to do likieru niskiej jakości. Cukierek oblewała deserowa czekolada, a w środku znajdowała się właśnie trufla i wiśniowe nadzienie.  Nadzienia było dużo, ale z jakością niestety się nie postarali. Smakowały tanio i z pysznej kompozycji wiśni z czekoladą deserową wyszła słodka, kakaowa masa z przesłodzonym nadzieniem i alkoholową nutą, który nie za wiele ma wspólnego z wiśnią. Dla mnie nie smaczne i nie wrócę do nich.

2/10



PIERNIKOWY ZE ŚLIWKĄ - Kolejny owoc, który ubóstwiam w towarzystwie czekolady to śliwka! Bardzo lubię powidła z dodatkiem gorzkiej czekolady lub kakao. Tym cukierkom wróżyłam sukces i nie pomyliłam się! Po otwarciu pachniały niczym pierniczki. W środku znajdowała się pokaźna ilość powideł, a zapach był baaardzo korzenny. Oczywiście tutaj znów cukierka oblewała deserowa czekolada, która moim zdaniem do śliwki pasuje dużo bardziej niż mleczna czekolada. Smak? Dla mnie pycha! Bardzo korzenne, bardzo słodkie i bardzo śliwkowe :) Jeśli lubicie powidła z kakao lub tak zwaną czeko-śliwkę to jest to coś dla Was! Jedynym minusem był poziom słodkości, bo moim zdaniem mogliby troszkę zredukować ilość dodanego cukru, który podczas jedzenia momentami zgrzytał w zębach. Mimo tego mankamentu są smaczne i warte spróbowania :)

7/10


poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Wawel Michałki białe i klasyczne

Dziś prima aprilis! Nigdy nie byłam dobra w tym dniu, ale zawsze udaje mi się zrobić niewinnego psikusa :D Praktykujecie tą fajną Polską tradycję? Dajcie znać w komentarzu!

Nie często kupuje się u mnie w domu cukierki na wagę, bo nie należymy do miłośników tego typu słodyczy. Dużo częściej i chętniej sięgam po tabliczki czekolady, bo taka forma słodkości najbardziej mi odpowiada :) Jednak ostatnio podczas zakupów naszło mnie na Michałki (i nie, nie robiłam zakupów na głodnego! :P), a więc zakupiłam kilka sztuk klasycznych i białych :) Nie przepadam za wyrobami marki Wawel, ale akurat Michałki od nich wspominam jako bardzo smaczne i przyjemne w jedzeniu :) Nie jadłam ich już baaaardzo długo, a więc chciałam sobie odświeżyć smak. Jak wypadły? Tego dowiecie się w dzisiejszej recenzji - zapraszam do czytania :)





MICHAŁKI BIAŁE - Nie pamiętam aby w moim domu pojawiały się białe Michałki, a więc z ciekawości wzięłam je na spróbowanie. Biała czekolada jeśli jest dobrej jakości, to bardzo mi smakuje i lubię od czasu do czasu sobie taką zjeść. Tutaj jednak schody zaczęły się po samym rozpakowaniu cukierka bo zapach...no jakbym wąchała posypaną cukrem kostkę margaryny. Cukierek był bardzo tłusty w samym dotyku i polewa szybko zostawała na palcach. W środku znajdowało się kruche nadzienie, które znów pachniało niczym i kawałki fistaszków. Kosztowanie tego cukierka to był dramat. Cukier z margaryną to raczej niezbyt przyjemny deser, a jeśli jeszcze do tego dochodzi polewa czekoladowa smakująca jak plastelina to już w ogóle nie jest smacznie. Po jednym gryzie podziękowałam, a resztę wyrzuciłam, bo tego się jeść nie dało. Obrzydliwy i nie tylko moim zdaniem, bo i rodzinka miała problemy aby je dokończyć. Odradzam!

0/10


MICHAŁKI KLASYCZNE - Po przykrym doświadczeniu z wersją białą do tych klasycznych podeszłam z dużą rezerwą. Obawiałam się tego, że nie będą mi smakować tak bardzo, jak za dziecięcych lat...ale do odważnych świat należy! Po rozpakowaniu Michałek pachniał bardzo kusząco. Wyraźnie czułam czekoladę mleczną i orzeszki ziemne, które przypominały mi trochę aromat orzeszków M&M's. Czekolada, która oblewała cukierka była pół mleczna i pół deserowa...taka po prostu ciemniejsza mleczna, która moim zdaniem jest idealna dla osób, które nie lubą deserowej czekolady, ale mleczna jest dla nich ciutek przesłodzona. W środku znajdowała się krucha masa przypominająca wilgotną chałwę z kawałkami orzeszków ziemnych. Smak? Tutaj akurat mnie nie rozczarował :) Michałki okazały się tak samo pyszne jak za dawnych lat i z przyjemnością spałaszowałam kilka sztuk :) Czuć mocno lekko solone orzeszki ziemne, które co jakiś czas chrupią między zębami. Czekolada fajnie rozpływa się na języku, ale moim zdaniem powinni nad jakością jeszcze trochę popracować. Ogólnie bardzo smaczne i z przyjemnością będę do nich wracać :)

8/10