poniedziałek, 26 października 2015

Lion Nestle

Witajcie!
Dzień udał mi się baaaardzo, mam masę kupionych rzeczy i upatrzoną cudowną kurtkę. Cena niestety trochę powala, bo 400 zł to mało nie jest, ale może posłuży mi na wiele lat? Przecież już nie rosnę (chyba w szerz) więc czemu nie? ;)
Tak w ogóle to dorwałam Oreo w mlecznej czekoladzie! Chciałam też to w białej, ale nie było :'( Do tego masa jogurtów, ale nie przeznaczonych na recenzję - sorry :P Ogólnie super dzień!
A dziś mam pisać przedsiębiorczość...jak nie dostanę 5 to się załamię. Trzymać kciuki!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lion, ktoś nie zna? Gdy chodziłam do klas 1-3 był to jeden z najtańszych batonów i łatwo dostępnych. W osiedlowym kupowałam zawsze przed szkołą za 0,99 groszaków, a jak jeszcze kupowała się na pół z koleżanką to i jeszcze taniej! Interesy życia :D
Dawno nie jadłam, postanowiłam sobie smak przypomnieć...
Pamiętam je bardzo dobrze, były pyszne, ale czy nadal takie są? Zapraszam!


Skład:


Wygląd: Brązowe opakowanie to chyba znak rozpoznawczy Liona. Tak było od zawsze, a przynajmniej ja tak to pamiętam. Fajna, żywa i rzucająca się w oczy grafika z miłym kotkiem...ja się skuszę ;)

Po otwarciu batonik przypomina troszkę ciastka Jeżyki, ale tu zamiast ''najeżony bakaliami'' jest najeżony chrupkami ryżowymi. Czekolada już na pierwszy rzut oka jest mleczna i ogół prezentuje się bardzo smacznie. Jak jest na prawdę?



Smak: Baton pachnie pięknie, mlecznie i karmelowo jednocześnie. Już za pierwszym niuchnięciem tego batona powróciłam do lat podstawówki. W środku baton prezentuje się nie gorzej niż na zewnątrz. Gruby i solidny wafel otoczony karmelem i oblany mleczną czekoladą z chrupkami ryżowymi...czy to może być złe? 
Absolutnie nie!

Czekolada jest dosyć smaczna, ale nie górnolotna. Jak dla mnie za słodka i lekko proszkowa, ale ujdzie. Chrupki ryżowe nie mają szczególnego smaku, ale fajnie chrupią, a to najważniejsze. 
Wafel w środku jest solidny, chrupiący, a karmel go otaczający cudownie się ciągnie. Nieco przykleja się do zębów, ale jestem w stanie mu to wybaczyć ;) Pomiędzy warstwami wafla znajduje się krem (?) kakaowo-czekoladowy. Nie czuć go za bardzo, ale na 100% coś tam jest, a to czuć ewidentnie.

Klasyk, klasykiem, warto spróbować, bo ja bardzo lubię i polecam!


Podsumowując:
8/10
Cena - ok. 1 zł 
Czy kupię ponownie? - Tak

25 komentarzy:

  1. no, odkąd pamiętam, to nie lubiłam tego batonu.. jakiś za suchy czy coś :D
    Ale fakt ma swoim fanów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lion zawsze był dla mnie za słodki, ale nie powiem... kiedyś jadłam dość często. Wrócić do niego jednak nie zamierzam.

    Miło, że miałaś udany dzień. Ja za tymi Oreo bym się pewnie nie obejrzała po ostatnim rozczarowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś lubiłam.. byłły takie w niebieskim papierku :) Teraz chyba zmienili je na pomarańczowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie nieco za słodki, ale i tak smaczny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez miałam kiedyś fazę na Liony z tych samych powodów. Podobnie na Princessę kokosową.

    OdpowiedzUsuń
  6. Smak dzieciństwa. Od dawna już takich batonów unikam. Najbardziej smakował mi jednak ten batonik w białej czekolady, najlepiej jeszcze prosto z lodówki.
    Uczysz się czegoś konkretnego, że zdajesz przedsiębiorczość, czy to taki bonus w postaci dobicia wolnych godzin lekcyjnych w liceum?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przedmiot obowiązkowy, ale za rok już mi odchodzi :/

      Usuń
    2. Też go kiedyś miałem, chociaż mało miał wspólnego z przedsiębiorczością. :)

      Usuń
  7. też jadłam te mini i walają się gdzieś z nich notki i zdjęcia... ale gdzie xDD Smak dzieciństwa, ale na spółę nie kupowałam tylko całe egoistycznie sępiłam :D Były jeszcze ńsze podróby takie większe i takie dłuuuugie, ale nie pamiętam jak się nazywały. Ale do tych się nie umywały ^^

    Gratuluję zakupów :D A kurtka posłuży Ci na długo, co prawda, w życiu nie dałabym tyle za kurtke bo mnie nie stać, ale gdybym miała takie możliwości i pieniążki, czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię liony choć są dla mnie trochę za słodkie, ale raz na jakiś czas czemu nie ;)

    Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Co jak co ale Lionami to my się w dzieciństwie zajadałyśmy :D Między innymi dlatego właśnie, że nigdy drogie nie były :D Teraz smakuje nam najbardziej wersja z orzeszkami, z białą czekoladą jest za słodki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie i biały wersja ''peanut'' ;) Zdradzę, że jestem fanka tego orzechowego! :)

      Usuń
  10. Jakoś nigdy nie byłam zbyt wielkim fanem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie powrót po latach do Liona rozczarował, bo pyszna mleczna czekolada okazała się chamską polewą kakaową, ale i tak nadal go kocham. Żałuję też, że nie ma już Picnica, czyli Liona rozbudowanego o rodzynki. Co do kurtek - na pewno posłuży na lata, jeśli jest dobrze wykonana. Moją najstarszą mam od... 1 liceum, czyli 9 lat :) I ostatnia rzecz, jak zagraniczne słowo kończy się spółgłoską, to nie dodaje się apostrofu (błąd jak każdy inny). Także jest Lion i Liona, Snicers i Snickersa, ale Mike - Mike'a albo Milky Way - Milky Way'a.

    OdpowiedzUsuń
  12. lionem się kiedyś zajadałam, był moim ulubionym batonikiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, że na koloni w Czechach zawsze na dole w naszym hotelu kupowałam codziennie Liona właśnie i chipsy o smaku szynki. Jadłam to codziennie. Najlepsze połączenie. :D Ja to średnio za batonami przepadam więc rzadko jem, ale pewnie chętniej bym po niego sięgnęła niż po Marsa czy Snickersa. Zwłaszcza w wersji białej, którą uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ile się tego przejadło.. :D Teraz wolę białego, a już w ogóle to pieczone :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kuszące batoniki, muszę ich unikać, bo bardzo wciągają :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś uwielbiałam tego batonika, jadłam go bardzo często....
    teraz nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz go jadłam, ale dzięki tobie wróciłam myślami do podstawówki :P
    I muszę przyznać, że podoba mi się twój blog:)


    running-to-happiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj jak dawno nie jadłam liona! Narobiłaś mi smaku :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz cieszy więc bądź miły i jeśli Ci się spodoba - skomentuj ! :)
Dziękuję.